Stołówka na powietrzu
Strona 3 z 3 • Share
Strona 3 z 3 • 1, 2, 3
Stołówka na powietrzu
First topic message reminder :
Stołówka umieszczona w parku pomiędzy biblioteką a akademikami, której cała powierzchnia obrzucona jest zaklęciem meteorologicznym, które sprawia, że niezależnie od pory roku i temperatury na zewnątrz, jest w niej odpowiednio ciepło i sucho.
Znajdują się tutaj stoliki czteroosobowe z parą ławek ustawionych po przeciwnych stronach, porozrzucane chaotycznie, ale wciąż blisko siebie w cieniu rozłożystych drzew. Przyklejona do biblioteki (ale z osobnym wejściem dla personelu) znajduje się kuchnia, której najbardziej wystającą częścią jest widoczna dla studentów lada, na której ustawiają swoją tacę i pozwalają jej magicznie sunąć po szynach, po czym wymawiając nazwy posiłków widocznych w menu czekają aż przy odpowiednim stanowisku pojawi się odpowiedni składnik całego posiłku. Stanowiska jedzeniowe to: Zupy, Dania główne, Surówki, Napoje i Desery. Na koniec studenci mogą sobie dobrać z miski odpowiednie sztućce i odejść do stolika.
Jedzenie jest tutaj bezpłatne, ale podawane tylko w odpowiednich godzinach, w innym czasie kuchnia jest zamknięta.
Znajdują się tutaj stoliki czteroosobowe z parą ławek ustawionych po przeciwnych stronach, porozrzucane chaotycznie, ale wciąż blisko siebie w cieniu rozłożystych drzew. Przyklejona do biblioteki (ale z osobnym wejściem dla personelu) znajduje się kuchnia, której najbardziej wystającą częścią jest widoczna dla studentów lada, na której ustawiają swoją tacę i pozwalają jej magicznie sunąć po szynach, po czym wymawiając nazwy posiłków widocznych w menu czekają aż przy odpowiednim stanowisku pojawi się odpowiedni składnik całego posiłku. Stanowiska jedzeniowe to: Zupy, Dania główne, Surówki, Napoje i Desery. Na koniec studenci mogą sobie dobrać z miski odpowiednie sztućce i odejść do stolika.
Jedzenie jest tutaj bezpłatne, ale podawane tylko w odpowiednich godzinach, w innym czasie kuchnia jest zamknięta.
Godziny posiłków:
Pn. - Nd.:
Śniadania - 6:30 - 8:00
Lunche - 10:00 - 10:30
Obiady - 14:00 - 16:00
Kolacje - 19:00 - 20:00
Pn. - Nd.:
Śniadania - 6:30 - 8:00
Lunche - 10:00 - 10:30
Obiady - 14:00 - 16:00
Kolacje - 19:00 - 20:00
- MENU ŚNIADANIOWE:
- ZUPY:
Zupa mleczna z płatkami (na zimno albo na gorąco)
(płatki do wyboru: owsiane, czekoladowe, miodowe, cynamonowe, zbożowe)
Zupa nawilżająca na zimno
(wodorosty, zielona soczewica, sos sojowy, pomidorki, natka pietruszki, marchew, kasza i przyprawy)
DANIA GŁÓWNE:
Jajka zapiekane w tostach a'la muffiny
(tost, jajko, boczek, natka pietruszki)
Zagrzewana kanapka
(kajzerka, ser kozi, pomidor, rukola)
Puszyste placki z jabłkami
(placki pszenne, jabłka, cynamon, syrop klonowy)
Omlet ze szpinakiem
(omlet z jajek, szpinak, awokado, ser feta, szczypiorek)
Puszyste pancakes na kefirze
(pancakes, syrop klonowy/dżem/masło/bita śmietana)
Sałatka śniadaniowa
(rukola, awokado, grzanki, boczek, jajka, parmezan, sos winegret)
Bruschetta z awokado
(brushetta na ciepło, pasta z awokado, jajko w koszulce, czosnek, pomidor koktajlowy)
Tosty francuskie na słodko
(bułka paryska, banan/granat/truskawki, cukier puder, syrop klonowy)
SURÓWKI:
-
NAPOJE:
Ciepła herbata
(smaki do wyboru: Earl Grey, cytrynowa, owocowa, imbirowa, na gardło, ziołowa)
Chai
(czara herbata, mleko, brązowy cukier, cynamon, kardamon, goździki, anyże gwiazdkowe, czarny pieprz, gałka muszkatołowa)
Kawa
(espresso, mrożona, latte, frappe, mała czarna, z mlekiem)
Mleko (podawane na ciepło lub na zimno)
Sok z owoców
(świeżo wyciskany sok z: bananów, jabłek, jagód, borówek, ananasa, brzoskwini lub gruszek)
Kompot rabarbarowy
(jabłko, rabarbar, mięta, ekstrakt waniliowy)
DESERY:Koktajl brzoskwiniowy(płatki owsiane, brzoskwinia, banan, sok pomarańczowy, jogurt naturalny)Budyń jaglany
(kasza jaglana, mleko migdałowe, banan, miód, borówki, syrop malinowy)Budyń jaglano-truskawkowy
(kasza jaglana, mleko krowie/kokosowe, truskawki, cukier)
Kakaowo-kawowe bananowe soothie
(ostudzona kawa, kasza jaglana, mleko ryzowe, banan, kakao, cynamon, masło orzechowe, brązowy cukier)Bułeczki cynamonowe
(bułki drożdżowe z cynamonem i lukrem)
- MENU LUNCHOWE:
- ZUPY:
Tajska zupa z kurczakiem
(zupa z kurczakiem, papryką, pieczarkami i kukurydzą, makaron ryżowy, sos kokosowy)
DANIA GŁÓWNE:
Pieczony łosoś z cukinią
(pieczony łosoś, szparagi, cukinia, syrop klonowy, ryż basmati)
Kotleciki jajeczne
(kotleciki jajeczne, pietruszka, szczypiorek)
Łosoś teriyaki
(łosoś teriyaki, kasza jaglana z bazylią, sałatka z awokado, )
Naleśniki ze szpinakiem
(naleśniki ze szpinakiem i ricottą zapiekane w sosie pomidorowym, mozzarella, pomidorki koktailowe)
Roladki naleśnikowe z łososiem
(roladki naleśnikowe z wędzonym łososiem, sałata, rukola, serek z chrzanem)
Makaron z tuńczykiem
(makaron, tuńczyk, pomidory koktajlowe, czarne oliwki, bazylia, parmezan, oliwa z oliwek)
Makaron z indykiem
(makaron, indyk, brokuły, sos sojowy, imbir, kolendra)
Sałatka z łososiem teriyaki
(łosoś teriyaki, mango, awokado, sos sojowy, kukurydza, rukola, papryczki chili, nasiona sezamu, olej sezamowy)
SURÓWKI:
-
NAPOJE:
Ciepła herbata
(smaki do wyboru: Earl Grey, cytrynowa, owocowa, imbirowa, na gardło, ziołowa)
Chai
(czara herbata, mleko, brązowy cukier, cynamon, kardamon, goździki, anyże gwiazdkowe, czarny pieprz, gałka muszkatołowa)
Kawa
(espresso, mrożona, latte, frappe, mała czarna, z mlekiem)
Mleko (podawane na ciepło lub na zimno)
Sok z owoców
(świeżo wyciskany sok z: bananów, jabłek, jagód, borówek, ananasa, brzoskwini lub gruszek)
Kompot rabarbarowy
(jabłko, rabarbar, mięta, ekstrakt waniliowy)
DESERY:Tosty z truskawkami
(tosty, truskawki, ricotta, bazylia, olej balsamiczny)Drożdżówki z budyniem
(bułki drożdżowe z budyniem, płatki migdałów)
- MENU OBIADOWE:
- ZUPY:
Chłodnik litewski
(botwinka, kefir, śmietanka, ogórki gruntowe, czosnek, ugotowane jajka, pokrojona pieczeń cielęca)
Chłodnik z ogórkiem
(chłodnik, ogórek, rzodkiewka, estragon, mięta, orzechy, suszona żurawina)
Botwinka z ziemniakami
(zupa botwinka, ziemniaki, koperek, koperek)
Zupa krem marchewkowo-ananasowa
(krem marchewkowo-ananasowy, imbir, kurkuma, mleko kokosowe, pestki dyni)
Wegańska zupa curry
(zupa curry, jarmuż, soczewica, ziemniaki, dynia)
Rosół orientalny z łososiem
(bulion rosołowy, łosoś, makaron, sos sojowy, olej sezamowy, sos rybny, sezam)
Zupa miso z łososiem
(zupa miso, łosoś, szpinak, kalafior, sos sojowy, wino ryżowe, olej sezamowy olej kokosowy, pasta miso, kalafior)
Meksykańska zupa z wołowiną
(meksykańska zupa z wołowiną, pomidory, fasola, tarty żółty ser, kolendra, koncentrat pomidorowy)
DANIA GŁÓWNE:
Pulpeciki w sosie dyniowo-koperkowym
(mielone mięso z szynki wieprzowej, sos dyniowo-koperkowym, sałatka ze śmietaną i papryką)
Makaron z pulpecikami w sosie pomidorowym
(mięso mielone z wieprzowiny, bazylia, makaron, sos pomidorowy, prażony boczek)
Cannelloni z sosem bolońskim
(cannelloni, mięso mielone z wołowiny, sos boloński, sos beszamelowy)
Muszle z łososiem i kremem mascarpone
(muszle makaronowe, łosoś, por, krem mascarpone, mięta, sos pomidorowy)
Kotlety mielone w cieście francuskim
(mięso mielone z wieprzowiny, ciasto francuskie, pomidory koktajlowe, brokuły, sałatka z sałaty lodowej, feta)
Schab gotowany w sosie dyniowym
(schab, sos dyniowy, puree ziemniaczane, mizeria)
Grillowany łosoś w sosie kurkowym
(łosoś, sos kurkowy, ugotowane ziemniaki, brokuły)
Łosoś z sosem koperkowym
(łosoś, sos koperkowy, szparagi, brokuły, młode ziemniaki z koperkiem)
Indyk w delikatnym sosie z groszkiem
(filet z indyka, zielony groszek, sos z wywaru jarzynowego, rukola z rzodkiewkami i sosem winegret)
Królik w śmietanie
(tusza królicza, marchewka, koperek, śmietana, młode ziemniaki z koperkiem)
Dorada pieczona z batatami
(dorada, bataty, pieprz, Martini, rozmaryn)
Galaretka z brukselki
(galaretka z brukselki, groszek)
SURÓWKI:
Surówka z kiszonej kapusty
(kiszona kapusta, marchewka, zioła)
Surówka colesław
(kapusta biała, marchew, cebula, ocet balsamiczny, mleko)
Szpinak z marchewką
(szpinak, marchew, groszek, por)
Surówka marchewkowa
(marchewka, jabłko, cytryna, kwaśna śmietana, pomarańcza)
Mizeria w zalewie
(ogórki, cukier, ocet winny, koperek)
Kimchi
(kapusta, sos rybny, papryka, czosnek, cukier, marchew, cebula)
Surówka z białej kapusty
(kapusta biała, marchewki, por, seler, sos sałatkowy)
NAPOJE:
Ciepła herbata
(smaki do wyboru: Earl Grey, cytrynowa, owocowa, imbirowa, na gardło, ziołowa)
Chai
(czara herbata, mleko, brązowy cukier, cynamon, kardamon, goździki, anyże gwiazdkowe, czarny pieprz, gałka muszkatołowa)
Kawa
(espresso, mrożona, latte, frappe, mała czarna, z mlekiem)
Sok z owoców
(świeżo wyciskany sok z: bananów, jabłek, jagód, borówek, ananasa, brzoskwini lub gruszek)
Kompot rabarbarowy
(jabłko, rabarbar, mięta, ekstrakt waniliowy)
Lemoniada
(cytryna, pomarańcza, mięta, kardamon, limonka, lód)
Ice tea
(herbata, cytryna, limonka, mięta, miód, lód)
DESERY:Ciasto pomarańczowe
(ciasto, cukier puder, biała czekolada, wiórki kokosowe)Tort czekoladowy
(tort czekoladowy, trufle, pomarańcze, posypka czekoladowa)
Szarlotka z bezą
(szarlotka z bezową pianką i kruszonką, cukiar puder)
Jagodowy sernik w białej czekoladzie
(jagodowy sernik na zimno, białą czekolada, olejek kokosowy)Muffiny czekoladowe
(muffiny czekoladowe, maliny, Nutella)
Jogurtowy koktajl z arbuza
(miąższ z arbuza, jogurt naturalny, lody jogurtowe)
Lody Tahini
(jogurt grecki, mleko skondensowane, pasta tahini)Cafe affogato
(kawa espresso, lody śmietankowe, polewa karmelowa, sos karmelowy)
- MENU KOLACYJNE:
- ZUPY:-
DANIA GŁÓWNE:
Sałatka z kurczakiem i pomarańczą
(grillowany kurczak, pomarańcza sos miodowo-musztardowy, cynamon, rukola)
Tajskie burgery drobiowe
(kotleciki z indyka, imbir, sos sojowy, chili, kolendra, kajzerka, bazylia, sos rybny)
Burgery drobiowe
(kotlet z kurczaka, guacamole, pomidor, cebula, majonez, sałata)
Sałatka z łososiem i dressingiem tahini
(łosoś, awokado, rzodkiewka, sezam, dressing tahini)
Chow mein z kurczakiem
(kurczak, marchewki, papryka, makaron Mie, sos sojowy, groszek cukrowy)
Sushi z pieczonym łososiem teriyaki
(ryż, łosoś teriyaki, ogórek, sezam, sos majonezowy, algi, sos sojowy, chrzan wasabi, marynowany imbir, kiełki)
SURÓWKI:
-
NAPOJE:
Ciepła herbata
(smaki do wyboru: Earl Grey, cytrynowa, owocowa, imbirowa, na gardło, ziołowa)
Kawa
(espresso, mrożona, latte, frappe, mała czarna, z mlekiem)
Sok z owoców
(świeżo wyciskany sok z: bananów, jabłek, jagód, borówek, ananasa, brzoskwini lub gruszek)
Kompot rabarbarowy
(jabłko, rabarbar, mięta, ekstrakt waniliowy)
DESERY:Smoothie z zieloną herbatą
(miętowa herbata, melon, kiwi, sok jabłkowy, sok z limonki, lód)Soothie z jarmużu
(jarmuż, imbir, sok pomarańczowy, banan)
Jogurt z syropem klonowym
(jogurt grecki, syrop klonowy, maliny, marakuja, pestki dyni)
Ostatnio zmieniony przez Veneficium dnia Nie Kwi 16, 2017 2:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Veneficium
Re: Stołówka na powietrzu
-U, padok? Będzie coś ze zwierzakami? S math sin!- metaforycznie przyklasnęła, wielce zadowolona z obrotu sprawy, za chwilę znów wgryzając się w tosta.
Bliska była jego końca. Naprawdę nie świadczyło o niej zbyt dobrze, jako damie, że tak szybko poradziła sobie z posiłkiem, na dodatek zamówionym z deserowej części menu. Czasem miało się wrażenie, że jej żołądek nie ma dna, zwłaszcza, gdy w grę wchodziły słodycze.
-Ith do shàth!- odparła w gaelic na życzenie smacznego.
Przeżuwając powoli tosta patrzyła na rudego proponującego własny alkohol na wszystkie strzemienne dawki, jakie mieli tego dnia pochłonąć. Po raz kolejny zalśniły jej oczy i w myślach zdecydowała, że naprawdę zaczyna lubić tego gościa. Równie wielki rycerz-moczymorda, co ona. Chociaż ona pewnie odpadnie pierwsza. Nie miała słabej głowy, ale nie mogła mierzyć się z legendą mieszkańców Polski. Tym bardziej nie mogłaby się mierzyć z kimś z Rosji, chociaż z nim pewnie nie zaczynałaby pić, obawiając się śmierci spowodowanej zatruciem alkoholowym, gdy rosyjski partner do kieliszka zaczynałby dopiero tańczyć na stole.
Przełknęła ostatni kęs, ujęła kubek z kawą we w końcu idealnej temperaturze, po czym wskazała na niego dwoma palcami, kulturalnie, jak pracownik parku rozrywki. Pochyliła się nieznacznie nad stołem, jakby chciała przekazać pozostałym rycerzom okrągłego stołu i ich wspólnej damie jakąś tajemnicę.
-Ja głosuję za czymś, co nas sponiewiera- odparła radośnie jedynie w swoim imieniu.
Hej, mówiła już, że bliżej jej do pachołka niż damy! Żyła tylko zgodnie z tym, co sama o sobie mówiła! Odchyliła się na powrót w krzesełku, z zadowoleniem popijając swoją podwójną espresso.
Czarną jak jej dusza.
Zapowiadał się cudnie szalony początek roku akademickiego. Catriona miała nadzieję, że dzień będzie równie pełen ekscesów, jak już to jej się przed oczami wyobraźni rysowało. Ha! W Hogwarcie była częścią pijackiej legendy swojego rocznika, dlaczego więc i tutaj nie zostać legendą? Może nie jest to legenda zbyt chwalebna, arturianami ich nikt nie ochrzci, ale co tam.
Woli żałować, że coś zrobiła niż odpuszczenia okazji na pozyskanie epickich wspomnień z których przynajmniej połowa będzie rozmazana i zamglona.
Czujne oczy braci i członków klanu jej tu nie mogły dosięgnąć - trzeba było korzystać z wolności, jaką dała odległość od rodzimej wyspy pośrodku Loch Ness.
Bliska była jego końca. Naprawdę nie świadczyło o niej zbyt dobrze, jako damie, że tak szybko poradziła sobie z posiłkiem, na dodatek zamówionym z deserowej części menu. Czasem miało się wrażenie, że jej żołądek nie ma dna, zwłaszcza, gdy w grę wchodziły słodycze.
-Ith do shàth!- odparła w gaelic na życzenie smacznego.
Przeżuwając powoli tosta patrzyła na rudego proponującego własny alkohol na wszystkie strzemienne dawki, jakie mieli tego dnia pochłonąć. Po raz kolejny zalśniły jej oczy i w myślach zdecydowała, że naprawdę zaczyna lubić tego gościa. Równie wielki rycerz-moczymorda, co ona. Chociaż ona pewnie odpadnie pierwsza. Nie miała słabej głowy, ale nie mogła mierzyć się z legendą mieszkańców Polski. Tym bardziej nie mogłaby się mierzyć z kimś z Rosji, chociaż z nim pewnie nie zaczynałaby pić, obawiając się śmierci spowodowanej zatruciem alkoholowym, gdy rosyjski partner do kieliszka zaczynałby dopiero tańczyć na stole.
Przełknęła ostatni kęs, ujęła kubek z kawą we w końcu idealnej temperaturze, po czym wskazała na niego dwoma palcami, kulturalnie, jak pracownik parku rozrywki. Pochyliła się nieznacznie nad stołem, jakby chciała przekazać pozostałym rycerzom okrągłego stołu i ich wspólnej damie jakąś tajemnicę.
-Ja głosuję za czymś, co nas sponiewiera- odparła radośnie jedynie w swoim imieniu.
Hej, mówiła już, że bliżej jej do pachołka niż damy! Żyła tylko zgodnie z tym, co sama o sobie mówiła! Odchyliła się na powrót w krzesełku, z zadowoleniem popijając swoją podwójną espresso.
Czarną jak jej dusza.
Zapowiadał się cudnie szalony początek roku akademickiego. Catriona miała nadzieję, że dzień będzie równie pełen ekscesów, jak już to jej się przed oczami wyobraźni rysowało. Ha! W Hogwarcie była częścią pijackiej legendy swojego rocznika, dlaczego więc i tutaj nie zostać legendą? Może nie jest to legenda zbyt chwalebna, arturianami ich nikt nie ochrzci, ale co tam.
Woli żałować, że coś zrobiła niż odpuszczenia okazji na pozyskanie epickich wspomnień z których przynajmniej połowa będzie rozmazana i zamglona.
Czujne oczy braci i członków klanu jej tu nie mogły dosięgnąć - trzeba było korzystać z wolności, jaką dała odległość od rodzimej wyspy pośrodku Loch Ness.
Catriona MacCance
Re: Stołówka na powietrzu
Prawie zakrztusił się muffinem, kiedy usłyszał, że kolega z pokoju ma całą skrzynie chlania! Z jednej strony miło wiedzieć to już pierwszego dnia znajomości, ale z drugiej to otwierało wachlarz możliwości co do tego czego jeszcze skrzynie rudzielec jeszcze mógł mieć! Damskich pończoch? Gumek? Smoczych jaj?
Colette prawie wychodził na chlejusa – nie to żeby nie uznawał zabawy bez alko, ale dwojgu oponentów na samą myśl o procentach tak się oczy świeciły, że szkoda ich było odsuwać od płynnej ambrozji, której rozgrzewające właściwości były idealne na obecną pogodę.
Zatem postanowione: trzy próby sprawnościowe dowolnej maści, przed każdym kieliszek, po każdym dwa kieliszki dla najlepszego, a potem wieczorne tańce przy ognisku. Nawet jeśli Tomiczny czuł w kościach, że przegra, to nadal na samym końcu wiedział, że czułby się jak zwycięzca. Nawet wyśmiewany przez resztę i ze lżejszym portfelem - i tak koniec końców leżałby pijany na trawie, wgapiony w gwiazdy, słysząc niedaleko przerywane wybuchami śmiechu rozmowy nowych znajomych, oraz czując na twarzy ciepło bijące od huczącego ogniska.
Zanim jednak to piękne wyobrażenie się ziści, to pierwej będzie się musiał napracować.
- Również jestem za. Nie ma to jak po wszystkim jeszcze się zemścić – zaproponował i poruszył dwukrotnie brwiami. - A co do alkoholu: żeby głowa zrobiła się lżejsza, ciało sprężystsze, a język bardziej giętki, to proponowałbym wódkę. Czy też to, co Behemot proponował swej królowej: czysty spirytus.
Uśmiechnął się nonszalancko i nieomal w czterech łykach wychylił swoją rozgrzewającą, nieco pikantną, egzotyczną herbatę, odstawiając ją ze stuknięciem na tackę.
- Czyli padok. Dobrze, że to pierwsze zadanie, zwierzęta nie bardzo lubią upojonych opiekunów. Choć nawet buchorożec jest nadal lepszy niż Kelpie z jeziora, choć myślę, że jednak zdecydowanie za wcześnie na to żebyśmy starali się o W z OPCM. Póki co na pierwszym miejscu jest ręka naszej damy i namiętne tango w miodowym blasku ogniska – napomknął jakże romantycznie i otarł swoim byłym żabotem wilgotne wargi, porzucając go na tacce i powiódł po wszystkich wzrokiem zwycięscy życia. Na szczęście on zżarł jako pierwszy i to jeszcze ciepłe. Typowy Kotlet – wkręcić w to ludzi i nadal najlepiej na tym wyjść.
...przynajmniej w większości przypadków.
Colette prawie wychodził na chlejusa – nie to żeby nie uznawał zabawy bez alko, ale dwojgu oponentów na samą myśl o procentach tak się oczy świeciły, że szkoda ich było odsuwać od płynnej ambrozji, której rozgrzewające właściwości były idealne na obecną pogodę.
Zatem postanowione: trzy próby sprawnościowe dowolnej maści, przed każdym kieliszek, po każdym dwa kieliszki dla najlepszego, a potem wieczorne tańce przy ognisku. Nawet jeśli Tomiczny czuł w kościach, że przegra, to nadal na samym końcu wiedział, że czułby się jak zwycięzca. Nawet wyśmiewany przez resztę i ze lżejszym portfelem - i tak koniec końców leżałby pijany na trawie, wgapiony w gwiazdy, słysząc niedaleko przerywane wybuchami śmiechu rozmowy nowych znajomych, oraz czując na twarzy ciepło bijące od huczącego ogniska.
Zanim jednak to piękne wyobrażenie się ziści, to pierwej będzie się musiał napracować.
- Również jestem za. Nie ma to jak po wszystkim jeszcze się zemścić – zaproponował i poruszył dwukrotnie brwiami. - A co do alkoholu: żeby głowa zrobiła się lżejsza, ciało sprężystsze, a język bardziej giętki, to proponowałbym wódkę. Czy też to, co Behemot proponował swej królowej: czysty spirytus.
Uśmiechnął się nonszalancko i nieomal w czterech łykach wychylił swoją rozgrzewającą, nieco pikantną, egzotyczną herbatę, odstawiając ją ze stuknięciem na tackę.
- Czyli padok. Dobrze, że to pierwsze zadanie, zwierzęta nie bardzo lubią upojonych opiekunów. Choć nawet buchorożec jest nadal lepszy niż Kelpie z jeziora, choć myślę, że jednak zdecydowanie za wcześnie na to żebyśmy starali się o W z OPCM. Póki co na pierwszym miejscu jest ręka naszej damy i namiętne tango w miodowym blasku ogniska – napomknął jakże romantycznie i otarł swoim byłym żabotem wilgotne wargi, porzucając go na tacce i powiódł po wszystkich wzrokiem zwycięscy życia. Na szczęście on zżarł jako pierwszy i to jeszcze ciepłe. Typowy Kotlet – wkręcić w to ludzi i nadal najlepiej na tym wyjść.
...przynajmniej w większości przypadków.
Colette Tomiczny
Re: Stołówka na powietrzu
Agnes w końcu zaczęła się skupiać na tym co był w tym momencie najistotniejsze - JEDZENIU. Kompletnie nie zawracając sobie głowy obradami przy okrągłym stole. Po skończeniu zupy, zabierała się do łososia, którego połowę już pochłonęła. W momencie kiedy popijała wszystko sokiem bananowym, dotarło do niej co właśnie oznajmił Ryś. Zakrztusiła się napojem i przez bodajże jakieś trzy minuty kaszlała jak szalona przy okazji plując niczym fontanna. Niezła z niej dama... Spojrzała w końcu w stronę metamorfomaga z wielkim wytrzeszczem i oddychając ciężko złapała najbliższą chusteczkę by wytrzeć buzię.
- Czekaj, co? - powoli trawiła jego słowa i przy okazji jedzenie - Ej, chyba on nie wie co w tym momencie zrobił... - zwróciła się do Mori i Kotleta, którzy - miała nadzieje - zrozumieli jej jasny przekaz, że chłop nieźle się naraził zdradzając im taką tajemnice. Dopiero po chwili znów skupiła całą swoją uwagę na Rysiu - Czy mam rozumieć, że szykuje się niezłe chlanie?
Blondynka uśmiechnięta od ucha do ucha już nawet nie miała zamiaru brać się za kończenie posiłku. Przez to kaszlenie miała wrażenie, że to co już zjadła chciało wyjść na powierzchnie, a do tego nie mogła doprowadzić przy stole. Więcej nie będzie ryzykować oplucia albo - co gorsza - wymiotów. Miała zamiar po prostu się cieszyć z zaoszczędzonych pieniędzy i oczekiwać końca konkurów. Chociaż zadania też zapowiadały się obiecująco. Wierzcie mi, będzie na co popatrzeć.
Gdy Colette wyraził swoją opinię na temat wyboru trunków, Agnes zrobiła poważną minę i wyprostowała się.
- Myślę, że to idealny wybór na tą oto okazję. Trzeba dogodnie uwiecznić ten jakże wspaniały pojedynek.
Powiedziała bardzo łagodnie, spokojnie i elokwentnie. Co? Jeszcze raz! Elokwencja w parze z Agnes... Cóż to za kpina moi drodzy. To się nie łączy! Po prostu chciała byś śmieszna, co jej w ogóle nie wyszło, dlatego bardzo szybko zrezygnowała z roli i wróciła do rzeczywistości czyli - radochy.
Odstawiła tackę z niedokończonym jedzeniem na bok i uśmiechnęła się cieplutko do jednego z absztyfikantów.
- Ah, jakiś ty uroczy - machnęła ostentacyjnie ręką mówiąc tym: "Oh, przestań! Wiem, że jestem zajebista."
Czekała teraz tylko aż reszta skończy posiłek i będą mogli przejść do większych czynów.
- Czekaj, co? - powoli trawiła jego słowa i przy okazji jedzenie - Ej, chyba on nie wie co w tym momencie zrobił... - zwróciła się do Mori i Kotleta, którzy - miała nadzieje - zrozumieli jej jasny przekaz, że chłop nieźle się naraził zdradzając im taką tajemnice. Dopiero po chwili znów skupiła całą swoją uwagę na Rysiu - Czy mam rozumieć, że szykuje się niezłe chlanie?
Blondynka uśmiechnięta od ucha do ucha już nawet nie miała zamiaru brać się za kończenie posiłku. Przez to kaszlenie miała wrażenie, że to co już zjadła chciało wyjść na powierzchnie, a do tego nie mogła doprowadzić przy stole. Więcej nie będzie ryzykować oplucia albo - co gorsza - wymiotów. Miała zamiar po prostu się cieszyć z zaoszczędzonych pieniędzy i oczekiwać końca konkurów. Chociaż zadania też zapowiadały się obiecująco. Wierzcie mi, będzie na co popatrzeć.
Gdy Colette wyraził swoją opinię na temat wyboru trunków, Agnes zrobiła poważną minę i wyprostowała się.
- Myślę, że to idealny wybór na tą oto okazję. Trzeba dogodnie uwiecznić ten jakże wspaniały pojedynek.
Powiedziała bardzo łagodnie, spokojnie i elokwentnie. Co? Jeszcze raz! Elokwencja w parze z Agnes... Cóż to za kpina moi drodzy. To się nie łączy! Po prostu chciała byś śmieszna, co jej w ogóle nie wyszło, dlatego bardzo szybko zrezygnowała z roli i wróciła do rzeczywistości czyli - radochy.
Odstawiła tackę z niedokończonym jedzeniem na bok i uśmiechnęła się cieplutko do jednego z absztyfikantów.
- Ah, jakiś ty uroczy - machnęła ostentacyjnie ręką mówiąc tym: "Oh, przestań! Wiem, że jestem zajebista."
Czekała teraz tylko aż reszta skończy posiłek i będą mogli przejść do większych czynów.
Agnes Agile
Re: Stołówka na powietrzu
-Tak, wódka brzmi jak plan.-Pokiwał głową widząc, że zarówno D'arcówna jak i Tomiczny przejawiają skłonności do dobrego picia i nie przebierają w środkach. co prawda spirytus nie wydał mu się najlepszym pomysłem, wątpił nawet by znalazł go w swoim składzie, jednak jeśli chodziło o napój bogów rodem z jego ojczyzny, był spokojny. Nigdy nie mogło mu zbraknąć wódki. Widząc reakcję Agnes chłopak uniósł brew i odsunął się od niej razem z talerzem, bojąc się, że "fontanna" zakrapiana bananem trafi mu w talerz. Nie bardzo zrozumiał też słowa dziewczyny, co jasno oznaczało, że nie wie co właśnie zrobił, niemniej nie przywiązał do jej słów większej wagi zwyczajnie uznając, że o cokolwiek mogło jej chodzić, prawdopodobnie i tak nie wyglądałoby tak, jak w jej głowie.
-Zależy jak długo pociągniecie.- Oznajmił spokojnie z prowokującym uśmieszkiem, niemal rzucając dziewczynom kolejne wyzwanie. I o ile Agnes nie wydała mu się przeciwnikiem do picia, o tyle Cat przynajmniej na pierwszy rzut oka, mogła okazać się dobrym towarzyszem również i w tej dziedzinie. Ciesząc się, że wszystko zostało już ustalone dokończył królika by następnie zająć się sernikiem, który swoją drogą wsunął w ekspresowym tempie wiedząc, że kotlet zapewne na niego czeka. Następnie uśmiechnął się do dziewczyn, ukłonił im się, uchylając rondo niewidzialnego kapelusza i zabrawszy talerze i tackę do oddania, zawinął się ze stolika rzucając proste " Do zobaczenia".
{ZT}
Ryś: dodano 3 PD
-Zależy jak długo pociągniecie.- Oznajmił spokojnie z prowokującym uśmieszkiem, niemal rzucając dziewczynom kolejne wyzwanie. I o ile Agnes nie wydała mu się przeciwnikiem do picia, o tyle Cat przynajmniej na pierwszy rzut oka, mogła okazać się dobrym towarzyszem również i w tej dziedzinie. Ciesząc się, że wszystko zostało już ustalone dokończył królika by następnie zająć się sernikiem, który swoją drogą wsunął w ekspresowym tempie wiedząc, że kotlet zapewne na niego czeka. Następnie uśmiechnął się do dziewczyn, ukłonił im się, uchylając rondo niewidzialnego kapelusza i zabrawszy talerze i tackę do oddania, zawinął się ze stolika rzucając proste " Do zobaczenia".
{ZT}
Ryś: dodano 3 PD
Ryś (Riw) Świerżewski
Re: Stołówka na powietrzu
Kelpie? Zwróciła prędko twarz w stronę Kotleta, mrużąc oczy, jakby chciała mu tym spojrzeniem zagrozić.
-Ay! Przy mnie o kelpie źle się proszę nie wyrażać. Moja najbliższa przyjaciółka jest kelpie- uśmiechnęła się, co, poprzedzone spojrzeniem bazyliszka, połączone ściśle z jej słowami, mogło wprowadzić każdego w konfuzję.
Przypuszczalnie wszyscy uznają jej reakcję za żart. Śmieszki jedne, z Nessie się tak bezwstydnie śmiać. Uniosła kubek do ust, para na chwilę połaskotała czubek nosa, kiedy dziewczyna upijała łyczek przysłuchując się dyspucie mającej ustalić, czym konkretnie będą się upadlać tego dnia. Wódka była niezgorszym wyborem, chociaż ona, osobiście, wolała whisky i szkocką. Dziecko szlachty normalnie.
-W takim razie wódka, świetnie- skinęła głową na znak, że i ona się zgadza.
Na wódkę, kawę i słodycze te niebieskie oczy zawsze błyszczały, wątroba krzyczała zaś: STOP! Dajże żyć!
-Do zobaczenia- odparła, rozpierając się w krzesełku.
Gotowa delektować się swoją kawą zerknęła na Agnes.
-Jak chcesz to już idź, nie lubię kawy w biegu pić. I przebrać się jeszcze chcę.
Oplotła palcami obu dłoni kubeczek. Głęboko wciągnęła zapach, niemal tak odżywczy, jak sam napój. Zupełnie jakby kofeina unosiła się wraz z wonią. Najprawdopodobniej był to jednakże zwyczajny efekt placebo spowodowany coraz głębszym od kofeiny uzależnieniem, pogłębiającym się wraz z każdą podwójną espresso.
Spojrzała w bure niebo.
Ech, powinna kupić sobie kawiarkę - kawusia z kawiarki nie miałaby sobie równych. Stołówkowa lura zdecydowanie nie mogłaby nawet śnić o stawaniu z podobnym napojem bogów w konkury. Co do konkurów - chyba założy bryczesy, może koszulę? Miała w sumie taką jedną, jeździecką, która była trochę niewypałem. Zbyt ozdobna na co dzień, biała na dodatek, w konkursach jeździeckich zaś Mori nie brała udziału ze względu na to, że oficjalnie, w mugolskim świecie, nie istniała - a o konkursach tylko dla magicznej części społeczeństwa nie słyszała.
Zerknęła na ludzi wciąż siedzących przy stoliku z uśmiechem, delektując się leniwie kawą.
-Ay! Przy mnie o kelpie źle się proszę nie wyrażać. Moja najbliższa przyjaciółka jest kelpie- uśmiechnęła się, co, poprzedzone spojrzeniem bazyliszka, połączone ściśle z jej słowami, mogło wprowadzić każdego w konfuzję.
Przypuszczalnie wszyscy uznają jej reakcję za żart. Śmieszki jedne, z Nessie się tak bezwstydnie śmiać. Uniosła kubek do ust, para na chwilę połaskotała czubek nosa, kiedy dziewczyna upijała łyczek przysłuchując się dyspucie mającej ustalić, czym konkretnie będą się upadlać tego dnia. Wódka była niezgorszym wyborem, chociaż ona, osobiście, wolała whisky i szkocką. Dziecko szlachty normalnie.
-W takim razie wódka, świetnie- skinęła głową na znak, że i ona się zgadza.
Na wódkę, kawę i słodycze te niebieskie oczy zawsze błyszczały, wątroba krzyczała zaś: STOP! Dajże żyć!
-Do zobaczenia- odparła, rozpierając się w krzesełku.
Gotowa delektować się swoją kawą zerknęła na Agnes.
-Jak chcesz to już idź, nie lubię kawy w biegu pić. I przebrać się jeszcze chcę.
Oplotła palcami obu dłoni kubeczek. Głęboko wciągnęła zapach, niemal tak odżywczy, jak sam napój. Zupełnie jakby kofeina unosiła się wraz z wonią. Najprawdopodobniej był to jednakże zwyczajny efekt placebo spowodowany coraz głębszym od kofeiny uzależnieniem, pogłębiającym się wraz z każdą podwójną espresso.
Spojrzała w bure niebo.
Ech, powinna kupić sobie kawiarkę - kawusia z kawiarki nie miałaby sobie równych. Stołówkowa lura zdecydowanie nie mogłaby nawet śnić o stawaniu z podobnym napojem bogów w konkury. Co do konkurów - chyba założy bryczesy, może koszulę? Miała w sumie taką jedną, jeździecką, która była trochę niewypałem. Zbyt ozdobna na co dzień, biała na dodatek, w konkursach jeździeckich zaś Mori nie brała udziału ze względu na to, że oficjalnie, w mugolskim świecie, nie istniała - a o konkursach tylko dla magicznej części społeczeństwa nie słyszała.
Zerknęła na ludzi wciąż siedzących przy stoliku z uśmiechem, delektując się leniwie kawą.
Catriona MacCance
Re: Stołówka na powietrzu
Colette kompletnie niewystraszony groźby ciskanej przez rudowłosą spojrzał na nią tylko uprzejmie podnosząc brwi.
- Spokojnie, Rycerzu. Nie miałem na celu obrażenie kogokolwiek, a raczej wyznaczenie mocnej różnicy w skali niebezpieczeństwa. W końcu mam nadzieje, że nasza dama lubi swoich absztyfikantów żywych – wyszczerzył się i widząc, że kumpel dokańcza właśnie deser i na ten czas żegna sam podniósł się, zgarniając tackę. - Zatem do zobaczenia na padoku!
Skłonił głowę szybko i odbił jeszcze na bok, by odnieść tackę na miejsce, po czym oddalił się z Rysiem z powrotem w stronę akademika. Tym razem jednak z dokładniej zarysowanym planem na resztę dnia.
Z/t
Colette: dodano 3 PD
- Spokojnie, Rycerzu. Nie miałem na celu obrażenie kogokolwiek, a raczej wyznaczenie mocnej różnicy w skali niebezpieczeństwa. W końcu mam nadzieje, że nasza dama lubi swoich absztyfikantów żywych – wyszczerzył się i widząc, że kumpel dokańcza właśnie deser i na ten czas żegna sam podniósł się, zgarniając tackę. - Zatem do zobaczenia na padoku!
Skłonił głowę szybko i odbił jeszcze na bok, by odnieść tackę na miejsce, po czym oddalił się z Rysiem z powrotem w stronę akademika. Tym razem jednak z dokładniej zarysowanym planem na resztę dnia.
Z/t
Colette: dodano 3 PD
Colette Tomiczny
Re: Stołówka na powietrzu
Oczywiście, że Agnes nie należała do wybitnych pijaków. Lubiła sobie czasem strzelić coś mocniejszego... A właściwie to prawie codziennie. To jednak nie oznaczało, że blondynka posiadała dobrą głowę. Nie raz zdarzało jej się wylądować pod stołem na różnych imprezach, ale to raczej było wcześniej. Teraz starała się dobrze bawić i nie upijać na umór. Wystarczała jej dawka by "poczuć się lżej" i mogła nawet nie pić już nic. Zależało jej na rozrywce a nie na samym opróżnianiu wysoko procentowych trunków. Reakcja, która niechcący wydała się z jej ust, była jedynie efektem tego, że nie spodziewała się takiego wyznania. Nie miała zamiaru biegać do chłopaków tylko po to by się napić, ale uważała, że mówienie o takich rzeczach przy trójce ludzi - w tym dwójce o większym zapotrzebowaniu alkoholowym - nie zrobi dobrze na kieszeń Rysia.
Po słowach wypowiedzianych przez metamorfomaga, Agnes szybko odwzajemniła ten prowokujący uśmieszek. Nie miała zamiaru pokazać, że jest słaba, bo w końcu nie była. Jak niby jest sportowcem to od razu oznacza, że kiepsko jej idzie w piciu... Przekonamy się.
- Do zobaczenia mój drogi - machnęła mu ręką, specjalnie omijając zaczepkę. Z chęcią wróci do tego po wszystkich zadaniach. Powoli w jej głowie rodził się nowy pomysł.
Dosłownie za chwilę zebrał się Colette, który widocznie chciał odejść wraz z swoim współlokatorem. Machnęła mu jedynie na pożegnanie i sama spojrzała na Mori.
- Jasne, ty sobie spokojnie dokończ i jak wszystko zrobisz to zapraszam na padok. - uśmiechnęła się do niej ciepło.
Zabrała ze sobą tackę z niedokończonym jedzeniem by zwrócić ją na odpowiednie miejsce. Następnie udała się w kierunku wydziału biomagicznego. Miała świadomość, że zanim dojdzie reszta, to ona będzie miała już wykreowany cały plan od A do Z.
[z/t]
Agnes: dodano 3 PD
Po słowach wypowiedzianych przez metamorfomaga, Agnes szybko odwzajemniła ten prowokujący uśmieszek. Nie miała zamiaru pokazać, że jest słaba, bo w końcu nie była. Jak niby jest sportowcem to od razu oznacza, że kiepsko jej idzie w piciu... Przekonamy się.
- Do zobaczenia mój drogi - machnęła mu ręką, specjalnie omijając zaczepkę. Z chęcią wróci do tego po wszystkich zadaniach. Powoli w jej głowie rodził się nowy pomysł.
Dosłownie za chwilę zebrał się Colette, który widocznie chciał odejść wraz z swoim współlokatorem. Machnęła mu jedynie na pożegnanie i sama spojrzała na Mori.
- Jasne, ty sobie spokojnie dokończ i jak wszystko zrobisz to zapraszam na padok. - uśmiechnęła się do niej ciepło.
Zabrała ze sobą tackę z niedokończonym jedzeniem by zwrócić ją na odpowiednie miejsce. Następnie udała się w kierunku wydziału biomagicznego. Miała świadomość, że zanim dojdzie reszta, to ona będzie miała już wykreowany cały plan od A do Z.
[z/t]
Agnes: dodano 3 PD
Agnes Agile
Re: Stołówka na powietrzu
Pomachała najpierw Kotletowi, potem skinęła głową na słowa Agnes i ją również pożegnała machaniem dłoni. Gdy wszyscy zniknęli z pola widzenia przesunęła tacę dalej, żeby zrobić miejsce na blacie tuż przed sobą. Z torby wyciągnęła dziennik oprawny w sztuczną, czarną skórę z złotym napisem. Wygrzebała z dna torby długopis i zanotowała dwa zdania: "Oficjalnie zaczynam ostatnie lata dzielące mnie od przyszłości, którą już mi zapisano. Jak dobrze, że to lata, nie miesiące.".
Schowała dziennik, schowała długopis.
Spokojnie pozwoliła sobie dopić kawę, po czym odniosła stołówkową tacę, gdzie trzeba było ją odnieść. Poprawiając pasek torby, sprężystym krokiem, dość pospiesznie skierowała się ku akademikowi - a przynajmniej w kierunku, gdzie sądziła, że jej akademik się znajduje.
I oczywiście się zgubiła.
[z/t]
Catriona: dodano 3 PD
Schowała dziennik, schowała długopis.
Spokojnie pozwoliła sobie dopić kawę, po czym odniosła stołówkową tacę, gdzie trzeba było ją odnieść. Poprawiając pasek torby, sprężystym krokiem, dość pospiesznie skierowała się ku akademikowi - a przynajmniej w kierunku, gdzie sądziła, że jej akademik się znajduje.
I oczywiście się zgubiła.
[z/t]
Catriona: dodano 3 PD
Catriona MacCance
Sponsored content
Strona 3 z 3 • 1, 2, 3
Strona 3 z 3
Pozwolenia na tym forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach