Sala 11

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Sala 11

Pisanie by Veneficium on Pią Paź 21, 2016 10:14 am

First topic message reminder :

Zwykla sala ćwiczeniowa. Wzdłuż ścian stoją szafki zawierające różne składniki eliksirów, a sufit jest miejscami osmolony. Jedno z okien jest pęknięte i nawet traktowane zaklęciem naprawczym nie zmienia swojego stanu. Na ścianie za biurkiem nauczyciela wiszą trzy portrety. Podpisy informują, że przedstawione na nich postaci to Laverne de Montmorency, Gaspard Shingleton i Sacharissa Tugwood. 

_________________

Veneficium

avatar

avatar
Cytat : Jak wszędzie będziesz miał na skróty, to w końcu w ogóle przestaniesz chodzić.

Gif :

Ranga : Pan i Władca

Punkty doświadczenia :

Punkty Życia :

Wiek :

Krew : Najczystsza

Narodowość : Światowa

Pieniądze :

Admin

Powrót do góry Go down


Re: Sala 11

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Sty 15, 2017 10:18 pm

The member 'Samantha Kastner' has done the following action : Rzut kostką


'k100' : 67

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala 11

Pisanie by Nathan White on Pon Sty 16, 2017 5:16 pm

Nathan wyraźnie ożywił się, gdy Profesor wspomniał coś o rozwiązywaniu łamigłówki, a co za tym idzie robieniu czegoś ciekawszego niż tylko słuchanie wykładu. Nie to, że nauczyciel przynudzał czy coś, ale robienie czegoś własnoręcznie wydawało się przecież znacznie lepszą rozrywką, niż konieczność siedzenia na miejscu i ograniczania swoich chęci wiercenia się  do minimum, by nie przeszkadzać całej reszcie.
Wizja pociętych palców jakoś go nie przerażała, więc tylko pokiwał głową na znak, że przyjął ostrzeżenie, a później zabrał się za przyglądanie szkatule. Przerwał to jednak, gdy usłyszał, co dostała siedząca obok Dais. Niby Psorek już wspominał, że każde pudełko jest inne, ale myśli Brytyjczyka za bardzo pognały już w stronę jego nowej zabawki.
Za ponowne próby otwarcia szkatuły wziął się więc dopiero wtedy, gdy cała reszta również dostała swoje wyzwania i wzięła się do pracy. Brunet zanotował sobie w myślach, że ma uważać na twarz, bo o ile rozcięty palec czy nawet pocięta cała ręka nie były wcale takie straszne, o tyle utrata oka albo trwałe oszpecenie nie wydawały się już takie przyjemne. Niby istnieją magiczne sposoby na naprawianie takich rzeczy, ale przecież każdy wie, że lepiej jest zapobiegać, niż leczyć.
Runy. Drewno, runy i żyłki wędkarskie. Heh... Zapowiada się ciekawie!
Ochoczo wziął się do pracy, ale na szczęście nie zaczął obracać pudełkiem na wszystkie strony, a zamiast tego ostrożnie mu się przyglądał. Najpierw od góry, później od lewej, prawej, pod kątem, od spodu... Wszystko wyglądało tak samo, więc dobrze, że chłopak notował sobie w pamięci, jak obraca obiekt, bo za chwilę mogło się okazać, że odłożył go na ławkę bokiem, co tylko zwiększyłoby jego szanse na krwawienie.
Runy, tiaaa... Od runów to jest Tomiczny, a nie ja. Co ja wiem? Niby się uczyłem... Chciałbym mieć tutaj internet.
Zerknął ze smutkiem na kieszeń, w której spoczywał wyłączony telefon, a później znowu na szkatułkę.
Będę musiał wymyślić jakiś sposób, by używać tu elektroniki, bo nie szlag jasny trafi...
Odsunął na bok myśli niezwiązane z powierzonym mu zadaniem i wziął się za przypominanie sobie kojarzonych z Hogwartu runów. Po dłuższym namyśle zaczął już nawet niektóre kojarzyć i dostrzegać w tym jakiś wzór.
Dooobra, co? Na razie tyle, co nic. Cóż, przynajmniej mogę się domyślać, że to pierwsze widoczne po podpucha. Chyba że... Tak, równie dobrze mogli pójść w stronę oczywistego rozwiązania najlepszego, bo przecież każdy pomyśli, że to podpucha, więc... Nie. Nate, skup się! Szybka decyzja, otwierasz to czy szukasz innego? Nie, no to się, kurwa, nie zastanawiaj nad podpuszczaniem przez Profesorów tylko szukaj innego!
Dobieranie się do szkatuły zajęło mu naprawdę długo, ale się nie poddawał. W niektórych momentach potrafił być uparty i choć tracił nieraz koncentrację, szybko na powrót wracał myślami do tematu szkatuły. Dopiero pod koniec zajęć udało mu się jakoś dobrać do zawartości, ale przez nieuwagę i wyczerpanie w tym momencie resztek swojego szczęścia, ten idiota aktywował pułapkę razem z otwarciem pudełka i rozwalił sobie prawą rękę. Nie, nie pytajcie jak. Po prostu to Nate, on sprawia, że nawet niemożliwe staje się możliwe.


Ostatnio zmieniony przez Nathan White dnia Czw Lut 02, 2017 3:35 pm, w całości zmieniany 1 raz

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Sala 11

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Sty 16, 2017 5:16 pm

The member 'Nathan White' has done the following action : Rzut kostką


'k100' : 32

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala 11

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Pon Sty 16, 2017 7:48 pm

Spotkanie szóstego stopnia z drzwiami to nie było coś, co Tall chciała przeżyć. Znaczy nie, jak najbardziej chciała je przeżyć, natomiast niekoniecznie chciała tego doświadczać tak osobiście i boleśnie. Było to zdecydowanie mało przyjemne, a dodatkowo zakończone mało eleganckim klapnięciem na podłogę zadkiem z obolałą po uderzeniu twarzą. Ślizgonka automatycznie sięgnęła dłońmi do nosa, wydając z siebie cichy kwik. Wyglądało jednak na to, że poza bólem nic poważnego się nie stało. I tyle było z jej próby cichego wślizgnięcia się na zajęcia - Lucy, jak zawsze! Chyba miała jakieś zaćmienie mózgu przed wejściem do tej sali, doprawdy.
Podniosła się z poziomu podłogi, starając się przy tym ignorować Lucy na tyle, aby jej nie zabić na oczach tylu ludzi (po co komu zbędni świadkowie...). Pomasowała się dyskretnie po zadku, drugą ręką wciąż dotykając nosa. Oczy miała lekko załzawione, zupełnie tak, jak wtedy, gdy znienacka jakiś mebel zaatakuje mały palec u jednej z nóg. Mało przyjemne. Z randką na linii nos-drzwi było dość podobnie.
- Przepraszam za spóźnienie - wymamrotała w stronę profesorów, a jej policzki zaczerwieniły się zdradzając jej zawstydzenie. Najchętniej zapadłaby się pod ziemię, ale to teraz było mało prawdopodobne, więc zamiast tego pozostało jej tylko szybkim krokiem udać się w stronę jakiejś wolnej ławki i zająć sobie miejsce. Wyciągnęła z torby zeszyt i długopis, a potem starała się skupić na wykładzie. Nie po to zrobiła z siebie pośmiewisko, żeby teraz umknęło jej clue tego, co profesor miał im przekazać. Tym bardziej, że te zajęcia były jej potrzebne. A trzeba przyznać, że jednocześnie było to bardzo ciekawe.
Zdążyła zanotować sobie ostatnie ważne dla siebie rzeczy i zamknąć notes, kiedy przy jej biurku znalazł się profesor. Szkatułka z krzykiem mandragory sprawiła, że Tall aż błysnęły oczy. Uwielbiała takie zadania. Zagadki? Proszę bardzo, była zwarta i gotowa. Z zaciekawieniem przesunęła wzrokiem po pudełeczku. Kamyczki i listki wyglądały jak zgrabnie połączone elementy jakiejś układanki. Skoro podstawowe zaklęcia otwierające nie działały, to co mogło? Może klucz leżał tam, gdzie wiedza odnośnie zawartości szkatułki? Skoro w tej był ukryty krzyk młodej mandragory, to może powinna iść właśnie tym tropem? Sięgnęła ręką w stronę pudełka i przesunęła po nim ostrożnie palcem. Jak dla niej, to wyglądało to trochę tak, jakby ktoś chciał zakopać mandragorę w ziemi czy w kamieniach. Może gdyby tak spróbować pozbyć się kamieni? Może wtedy udałoby jej się otworzyć szkatułkę. Pomysł był, teraz należało się zabrać za wykonanie.
Tall momentalnie pożałowała, że za nic nie może sobie przypomnieć inkantacji odpowiedniego zaklęcia. Jednocześnie wyciągnęła swoją różdżkę i dla odmiany nią przesunęła po pudełku. Ruszające się listki mogły jej nieco przeszkodzić. Potrzebowała je jakoś unieruchomić chociaż na jakiś czas. Jak? Zmrużyła lekko oczy.
- Glacius - rzuciła tak typowym dla siebie zaklęciem, o ironio. Poczekała, aż szkatułka pokryje się lodem, unieruchamiając listki. Starała się kierować zaklęciem tak, aby kamienie pozostały odsłonięte na tyle, na ile to możliwe. Nad nimi chciała popracować. Te, które mimo wszystko pokryły się lodem, oczyściła bardzo delikatnie przy pomocy zaklęcia Incendio. To właśnie, częściowo, nasunęło jej pomysł na to, jak spróbować rozprawić się z kamyczkami. Było ryzykowne, bo wymagało dużej ilości skupienia, ale warto było czasem zaryzykować. Czarnowłosa skierowała swoją różdżkę na jeden z kamieni.
- Reducto. - Zaklęcie wyszeptane było cicho, jakby tym samym Ślizgonka chciała dopasować jego moc. Nie potrzebowała niszczyć czegoś spektakularnie. Chciała kamień po kamieniu najdelikatniej jak się da zmielić w proch to, co jej zdaniem było niepotrzebne. Miała nadzieję, że zaklęcie zadziała jak należy i uda jej się po prostu zmienić zbędne elementy w piasek, który łatwo da się strzepać czy zdmuchnąć z powierzonego jej w ramach zajęć pudełeczka. Owszem, wymagało to wiele pracy, ale - kto wie? Ciężka praca popłaca.


Ostatnio zmieniony przez Tallulah Rossreeve dnia Sro Sty 18, 2017 11:35 pm, w całości zmieniany 2 razy

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Sala 11

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Sty 16, 2017 7:48 pm

The member 'Tallulah Rossreeve' has done the following action : Rzut kostką


'k100' : 92

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala 11

Pisanie by Lucy Happymeal on Pon Sty 16, 2017 9:12 pm

Lucy nie była w stanie pojąć niezadowolenia profesora – w końcu kto nie lubi przedstawień? Przysparzają one potrzebnej rozrywki, napawając optymizmem, dzięki któremu człowiek zyskuje siłę, by zmierzyć się z postawionym przed nim zadaniem! Radość z życia, ot co. Nie należy zabijać jej tak na wstępie...
Niemniej, nie kłócąc się, ta niesłychanie rozsądna studentka pragnęła już tylko zająć swe miejsce. Naprawdę tego chciała – i to bez narzekania, komplikacji i sprawiania kłopotów. Dlatego to przecież nie jej wina, że brutalnie ograbili ją z jej własności! Zarazki na szczoteczce - jak tak można?! Traktowali ją jak zwierzę, o nie, nie – tak być nie powinno. Lecz zamiast odszczeknąć, zerknęła jedynie spode łba, mruknęła pod nosem, że to taki prezent i nie musi go odbierać, skoro tak mu się podoba, po czym ostatecznie doczłapała na wolne miejsce obok Tall, gdzie klapnęła z rezygnacją. Warto w tym momencie nadmienić, że w całej swej prostocie i z powodu czasowego braku spostrzegawczości nie dostrzegła nawet, iż wcześniej udało jej się przewróć przyjaciółkę (niezłe osiągnięcie, godne pochwały). Stąd też krótko się do niej uśmiechnęła, po czym, udając, że skupia się na słowach Zhanga, starała się z całych sił nie zamykać oczu i nie rozwalać na ławce (lepiej się już nie narażać... na razie).
Ożywiła się nieco, usłyszawszy o sali, do której wstęp był całkowicie wzbroniony... Coś tam o niebezpieczeństwie... Na własną odpowiedzialność... Głupotę... Ona? Że niby coś planowała? Gdzie tam! To niewinne stworzenie nigdy nie wzięłoby sobie za cel włamania się do wszelkich zakazanych miejsc na kampusie – jakże by śmiała. Respektując regulamin oraz wyznając główną zasadę – czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal – miała zamiar grzecznie spędzać swój wolny czas na nie robieniu niczego podejrzanego. Ha! Jeszcze trochę, odrobinę, a nadadzą jej tytuł świętej.
No, ale, ale, nie ma co się rozpraszać. Postawiono przed nią zadanie – a dokładniej szkatułkę. Szkatułkę nie byle jaką, mogącą zaszczycić ich pokaźną eksplozją, jeżeli nie potraktuje jej się z należytą uwagę. A jako że ostrożność i pomysłowość były największymi zaletami Lu, mieszczącymi się zaraz obok skromności i oszałamiającej prezencji, stawiającymi się jednocześnie w sprzeczności z powodowaniem jakichkolwiek wybuchów (ona? Nigdy!), Gryfonka spojrzała spokojnie na pokryty miękkim futrem twór, stojący na uroczych (prawie tak bardzo jak psi profesor w nausznikach) i grubych pazurkach. Poprzez zwrócenie jej uwagi na podobieństwo do sławetnej książki, wykładowca sprawił, że jej myśli pobiegły (najwyższa pora na poranny trening) natychmiast w stronę głaskania tegoż bujnego włosia.
Jak pomyślała, tak też zrobiła. Czochrała  szkatułę po ściankach oraz wieku i już myślała, że to to, że to będzie takie proste... ale nie. Po prostu nie. Ten niewdzięczny stwór (co stworem nie był) kłapnął paszczą, omal nie odgryzając jej ręki! Nie no, okej, dramatyzowała – nie sięgnął jej palców, lecz mało brakowało. Zirytowana, obrzuciła przykrywkę - utożsamianą w jej myślach z głową tejże osobliwości - nieprzychylnym spojrzeniem, po czym znowu spróbowała swych sił przeciwko nowemu wrogowi. Nic z tego, pazurki poruszyły się, w celu powzięcia ucieczki.
No tego było za wiele! Lucy wstała z impetem, wyciągając swoją różdżkę. Wszak nie mogła dać się przechytrzyć takiemu byle śmieciowi! Okrążyła szybko stolik, którym przed chwilą nieumyślnie wstrząsnęła (będąc także źródłem niepotrzebnego hałasu), i by nie dać szkatułce spaść, wyciągnęła ku niej lewą rękę. Tak jak się spodziewała, podła skrzynka ponownie rozwarła się, ukazując rząd ostrych zębów, mających głęboką nadzieję na porcję świeżego mięska. Niemniej tym razem dziewczyna, oczekując takiej właśnie reakcji, machnęła prędko swym dostojnie magicznym patykiem, trzymanym w prawej dłoni. Wypowiedziała przy tym dobrze znaną jej inkantację, na której przyszło jej polegać aż nazbyt często w przeszłości. No, zdarzało się to i owo.  
- Immobilus - odezwała się ciut głośniej, niż musiała, a na jej ustach zaczął błąkać się uśmiech satysfakcji, gdyż zaklęcie uderzyło w zamierzony obiekt, kiedy ten nadal dumnie ukazywał swą zawartość. Gryfonka liczyła na to, że czar zadziała i dzięki temu spokojnie będzie mogła wyjąć dany przedmiot, ciesząc się zwycięstwem nad tym wkurzającym, szatańskim i jakże znikczemniałym futrzakiem. Sprawiedliwości niech stanie się zadość.


Ostatnio zmieniony przez Lucy Happymeal dnia Pią Lut 03, 2017 10:17 pm, w całości zmieniany 1 raz

Lucy Happymeal

avatar

avatar
Cytat : Just because you're trash doesn't mean you can't do great things. It's called garbage can, not garbage cannot.

Gif :

Ranga : Food

Punkty doświadczenia : 152

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : półkrwi

Narodowość : brytyjska

Pieniądze : 20 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Sala 11

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Sty 16, 2017 9:12 pm

The member 'Lucy Happymeal' has done the following action : Rzut kostką


'k100' : 89

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala 11

Pisanie by Colette Tomiczny on Czw Lut 02, 2017 10:40 am

W tym siedzi uśpiona figura w skali 1:1 wściekłego Chochlika Kornwalijskiego.
Tomiczny przełknął głośniej ślinę spoglądając na podejrzanie nieruchomą czarną szkatułę jak na bombę zegarową, z której ktoś oderwał zegar i skazał Polaka na bolesną agonię niepewności. Jako że jeszcze nie wszyscy odebrali swoje szkatuły, to niczym poczciwy domownik jak z obiadem poczekał, aż każdy dostanie półmisek zanim sam zabrał się za własną Enigmę. Okazało się, że on jeszcze ze swoim chochlikiem nie miał źle. Innym mogło urżnąć albo odgryźć palce... Albo poprzebijać śpiewem bębenki słuchowe... Oh wait, jemu też mogło przebić! Trzymał więc kciuki i za siebie, i za tych studentów, których niepowodzenie przypłacą wszyscy siedzący w klasie. Założenie słuchawek przez Psora (Pso, hehe...) jednoznacznie pokazywało, że prowadzący nie ufają wewnętrznej delikatności i skillowi uczniów...
Można było wygrać zadowolenie Psora Zhanga albo przegrać i osmalić sobie twarz wybuchem, stracić włosy albo ręce. Zadowolenie było bezcenne.

Colette podwinął rękawy i poobracał zabójczo spokojną bombą w rękach. Ułożenie piór na wieczku było niesymetryczne, jednego z najdłuższych chyba brakowało, jakby w zbiorowisku pięciu lotek naprawdę była potrzebna jeszcze ta szósta. Zaczął jej więc szukać jak idiota na spodzie, albo na bocznych ściankach, ale wszędzie piórka były krótkie, dopiero przy nóżce szkatułki znalazł coś, co wyglądało jak końcówka długiego pióra oderżnięta od całości na dwa centymetry ostrym nożem... I jeszcze nie była mocno przyklejona! Oderwał ją i ułożył na ławce.
- Huh... puzzle? - mruknął do siebie na głos i zaczął dokładniej przyglądać się szkatule, podsuwając ją tak blisko twarzy, że prawie ocierał się o nią nosem. Włoski na karku mu postawały; jakby teraz wieczko się otworzyło, to dostałby wściekłym chochlikiem w twarz - wspaniały początek roku akademickiego!
Na szczęście nic się jednak poważnego nie stało, a wręcz na linii wieczko-ścianka znalazł ostrą końcówkę piórka! I jeszcze po drodze kilka kolejnych kawałeczków, aż nie uzbierał całego, koślawo ułożonego piórka. Nie bawiąc się już dalej w poszukiwacza wyciągnął różdżkę, zerknął upewniając się na szkatułę i wycelował końcówką w swoje niewielkie puzzle.
- Reparo! - końcówki przylgnęły do siebie i zlepiły w jedną całość - czyli lotkę dokładnie taką samą co reszta jeżąca się prawie w jednej linii na szczycie szkatuły.
Dobra, czas na chwilę prawdy: Albo spaprał i zaraz boleśnie to odczuje, albo dał radę i może będzie spał dzisiaj w łóżku, a nie w szpitalu... Swoja drogą bycie pod opieką pani De Witt... Czy on się zaślinił? Nie, nie, nie!
Dobra, do dzieła!
Jedną dłoń przyłożył do twarzy, z trwogą obserwując szkatułę pomiędzy palcami, a drugą ręką ostrożnie wsunął pióro ostrym końcem w stronę wieczka, w miejsce, gdzie - według podobnej długości dystansu między piórkami - powinno znajdować się kolejne.

_________________
Come closer.

Colette Tomiczny

avatar

avatar
Cytat : I am a GREAT MAN and one day If you are very lucky I might even be a GOOD ONE.

Gif :

Ranga : Smok Katedralny

Punkty doświadczenia : 34

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Polak

Pieniądze : 78 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Sala 11

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Lut 02, 2017 10:40 am

The member 'Colette Tomiczny' has done the following action : Rzut kostką


'k100' : 49

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala 11

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Lut 02, 2017 12:24 pm

Nathan White
Nikt nie powiedział dokładnie jaką długość mają elementy „fałszywego otwarcia” szkatuły, Dostała ci się najbardziej surowa ze wszystkich – pozbawiona jakichkolwiek wystających dodatkowych elementów – po prostu drewno i runy. Obracałeś ją ostrożnie w palcach i żadna ze ścianek nie miała przed tobą tajemnic i ukazywała dumnie wszystkie żłobienia, które zrobiło w nich wprawne ostrze szalonego artysty. Mimo to runy znacznie różniły się od zwykłego alfabetu i nawet znając ich znaczenie prezentowały przed obserwatorem zagadkę - nie specjalnie trudną, ale nadal nie będącą klarowną instrukcją obsługi. Mimo to pod koniec twojej wytrwałej walki udało ci się podważyć delikatnie kciukami spodnią ściankę szkatuły - niestety przy okazji przytrzymującymi ją palcami odgiąłeś i wieko. To były sekundy; nitki, budową przypominające bardziej żyłki wędkarskie albo struny od gitary, wyrwały się spod wieczka jak macki zachłannego potwora i rzuciły się na twoje dłonie – jedną w porę zdążyłeś odsunąć, ale druga na wierzchniej stronie nadgarstka dorobiła się dwóch krwawych smagnięć. Przytrzymywana szkatuła opadła z trzaskiem na ławkę i na powrót się zamknęła.

Daisabella Grablething
Brak posta.

Colette Tomiczny
Kiedy tylko zlepiłeś zaklęciem pocięte piórka reszta jakby podniosła się i zastrzygła ciekawsko – ciężko było domyślić się czy był to pozytywny czy negatywny znak. Niemniej wszystkie na powrót znieruchomiały, kiedy wsuwałeś ich zagubionego członka rodziny do stada – pchałeś go aż nie poczułeś, jak coś wręcz wyrywa ci lekkim szarpnięciem piórko i wczepia je dokładniej we właściwie, czekające wręcz nań miejsce. Nastroszone lotki poruszyły się równomiernie i zaczęły wachlować tak, jakby były trzema parami skrzydełek – na początku wyglądało to trochę nieporadnie, ale szkatuła w istocie zaczęła się podnosić i zawisła na kilka centymetrów nad ławką otwierając wieko, a raczej je jako jedyne unosząc, podczas gdy reszta szkatuły zawisła bezwładnie,wahając się nad ladą mebla. W końcu z cichym sykiem wysunęło się z niej kolczyk z wiszącym na krótkim, dwu centymetrowym, cienkim łańcuszku z zawieszką w kształcie niewielkiego, srebrnego ptasiego pióra.

Tallulah Rossreeve
Bardzo cierpliwie brnęłaś do przodu i mieliłaś jak w młynie po kolei każdy najmniejszy kamień. Zamrożone listki czasem potrzebowały powtórnego obłożenia ich zaklęciem zamrażającym, bo pokrywająca je cienka warstewka lodu na twoich oczach zaczęła ubarwiać się pęknięciami, kiedy na siłę próbowały się uwolnić. Wszystko jednak zdaje się, że szło po twojej myśli, na ławce rósł stosik piasku i resztek kamieni, mogłaś dojrzeć spod kamieni coraz większe połacie drewna wieczka, aż nie uwolniłaś go w całości. Mimo to pokrywa się nie odchyliła. Dopiero kiedy listki spektakularnie rozpękły swoją chłodną klatkę, wygięły się wszystkie, oparły o ścianki szkatuły i wspólnymi siłami łagodnie odgięły pokrywę.
Na dnie zakrytym miękką, spulchnioną i czarną ziemią leżał pierścień z nieco większym oczkiem w formie kryształowego półokręgu – na dnie wypełnionego rozkosznie maleńkim mchem, z którego wystawały równie maluśkie charakterystyczne listki mandragory. Wszystko wewnątrz biżuterii ruszało się zupełnie jakby było żywe i co jakiś czas trącane wiatrem.

Lucy Happymeal
Podjudzona komentarzem psora odnośnie podobieństwa szkatuły do słynnego podręcznika do ONMS, gładziłaś go zawzięcie po jego ściankach i szczycie wieczka, z czasem czochrając go jak mięciutkiego i niezdolnego do ataku pufka – i to była chwila, w której bestia miała dość. Rozwarła uzbrojoną w trójkątne zębiska paszczę i kłapnęła wiekiem, cudem nie trafiając na twoje palce. Mignęło ci przed oczami, że bestia kryje w swoje japie jakiś amulet na samym dnie szkatuły, ale kiedy tylko drewniany potworek z zębami jak u rekina nie sięgnął twojej dłoni, wycofał się jakby obrażony i od tej chwili za każdym razem kiedy wyciągałaś do niego dłonie uciekał, ślizgając się na swoich pazurkach aż nie zleciał z trzaskiem na podłogę. Nic na szczęście nie wybuchło, ale ty postanowiłaś nie dać za wygraną! Niczym nieustraszona treserka bestii podeszłaś skacząca w furii szkatułę podstępem i unieruchomiłaś ją w chwili, w której po raz kolejny chciała zatopić ostre zęby w twoich palcach. Stwór zastygł w bezruchu, a wewnątrz na jego lepkim języku czekał drewniany amulet o kształcie heksagonu, spokojnie mieszczący się w dłoni - broszka z bardzo szczegółowym drzeworytem przedstawiającym wyjącego na wzgórzu wilka.

Samantha Kastner
Wszystkie luźno siedzące w ściankach szkatuły muszle były w odcieniach różu, od spranego, po niesamowicie mocny i soczysty, połyskujący wręcz jakby pokryty bezbarwnym lakierem. Kiedy tylko próbowałaś układać je nie po kolei kolorystycznie wieko uchylało się ostrzegawczo – ledwie na kilka milimetrów, choć jeszcze nie uwalniając zamkniętej w nim pieśni. Dopiero symetryczny układ, w którym barwa robiła się mocniejsza od centrum po najbardziej wystające elementy sprawił, że pokrywa szkatuły uchyliła się i ukazała leżący na dnie piękny naszyjnik w kształcie kuli wypełnionej wodą i piaskiem, w której spokojnie pływała sobie różowa rybka nie większa od połowy paznokcia.




Profesor Sharv zerkał ze swojej bezpiecznej pozycji na ciężką i skupioną pracę studentów, w odróżnieniu od Profesora Zhanga, który zasiadł za biurkiem z lekturą, co chwilę tylko podnosząc wzrok na salę, by sprawdzić, czy ktoś przypadkiem nie konał w agonii, bo przez nauszniki mało który dźwięk do niego docierał – nawet stęki towarzyszące bolesnej śmierci mogły okazać się niewystarczająco głośne.

Jeśliby wyciągnąć z tych zajęć średnią skuteczności, to byłby ona na plusie, bo czwórce udało się przebić przez mierne zabezpieczenia, tylko jeden prawie straciła palce, a jedna nie podjęła się zadania w ogóle.
- To, co wypadło ze szkatuł należy do was – zaczął, zdejmując nauszniki i odkładając je na bok. - Panna Kastner, Rossreeve i Happymeal oraz Pan Tomiczny otrzymują ode mnie ocenę cząstkową Zadowalający za aktywność i koncentracje oraz pomysłowość. Pan White natomiast... Był Pan blisko, ale i tak powinienem dać Panu najwyżej Nędznego. Obiecałem jednak, że nie będę karać za nieudane próby, więc po prostu skomentuję to milczeniem i nadzieją, że w przyszłości będzie Pan bardziej uważny. To koniec na dzisiaj, zapoznajcie się ze swoimi prezentami i wyciągnijcie wnioski. Wszystkim dziękuje za wzięcie udziału w zajęciach – po tych słowach prowadzący podniósł się, zebrał od studentów ich szkatuły do pudła i żegnając się z każdym z osobna skinieniem głowy opuścił salę wraz z drepczącym obok Profesorem Sharvem.

[z/t wszyscy, chyba, że ktoś chce jeszcze zostać, to nie bronię]


Nathan White
+ 5PD za obecność na wykładach
+ 1PD za próbę otwarcia szkatuły



Daisabella Grablething
+ 5PD za obecność na wykładach

Colette Tomiczny
Nielekkie Nie-pióro - kolczyk z wiszącym na krótkim, dwu centymetrowym, cienkim łańcuszku z zawieszką w kształcie niewielkiego, srebrnego ptasiego pióra. Zawieszka zaciśnięta rzez posiadacza w dwóch palcach czyni jego ciało nieprawdopodobnie ciężkim – niemożliwym do odepchnięcia, czy też podniesienia nawet zaklęciem – aż do chwili, kiedy palce puszczą piórko.
+ 5PD za obecność na wykładach
+ 3PD za otwarcie szkatuły
+ 3PD za pozytywną ocenę
+ ocena cząstkowa Zadowalający z Eksperymentów Wysokiego Ryzyka

Tallulah Rossreeve
Pierścień Ruchomości – pierścień z oczkiem w formie kryształowego półokręgu – na dnie wypełnionego maleńkim mchem, z którego wystawiają równej wielkości charakterystyczne listki mandragory. Pierścień skutecznie chroni noszącego przed działaniem zaklęć unieruchamiających, działających od wewnątrz i nie wymagających asysty ograniczających ruchomość przedmiotów (jak np.: Drętwota, czy Języlep).
+ 5PD za obecność na wykładach
+ 3PD za otwarcie szkatuły
+ 3PD za pozytywną ocenę
+ ocena cząstkowa Zadowalający z Eksperymentów Wysokiego Ryzyka

Lucy Happymeal
Luperkus - amulet o kształcie heksagonu, spokojnie mieszczący się w dłoni - broszka z bardzo szczegółowym drzeworytem przedstawiającym wyjącego na wzgórzu wilka. Broszka czyni noszącego ją dużo straszniejszym w oczach magicznych stworzeń, przez co te mają dużo większe opory przed zaatakowaniem go. Nie widzą one bowiem subtelnej, ludzkiej figury, ale wielkiego, zagrażającego im basiora albo waderę, gotowych bronić swojego bezpieczeństwa za wszelką cenę. Amulet nie działa jednak na istoty inteligentne jak trytony, wile czy centaury.
+ 5PD za obecność na wykładach
+ 3PD za otwarcie szkatuły
+ 3PD za pozytywną ocenę
+ ocena cząstkowa Zadowalający z Eksperymentów Wysokiego Ryzyka

Samantha Kastner
Syrenia Pieśń – naszyjnik na srebrnym łańcuszku w kształcie kryształowej kulki wypełnionej morską wodą i piaskiem, w którym pływa mała,różowa rybka. Naszyjnik wrzucony do morskiej wody uwalnia z siebie piękny, kojący śpiew. Jednak jeśli kulkę otworzy się na suchym ladzie wydaje ona z siebie ogłuszający jazgot.
+ 5PD za obecność na wykładach
+ 3PD za otwarcie szkatuły
+ 3PD za pozytywną ocenę
+ ocena cząstkowa Zadowalający z Eksperymentów Wysokiego Ryzyka

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala 11

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach