Padok

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Padok

Pisanie by Veneficium on Nie Lis 27, 2016 6:25 pm

Ogrodzony drewnianym płotem,  trawiasty plac o nieregularnym kształcie służy do wypasu koni i mniej groźnych stworzeń. Na samym końcu został podzielony na mniejsze części by zapewnić spokój również bardziej nerwowym osobnikom.


Stworzenia:
Stworzenia, które zazwyczaj można spotkać na padoku: abraksany, aetonany, graniany, dwurożce, hipogryfy, niuchacze (czasami), psidwaki (czasami), błotoryje (kałuże blisko płotu), jednorożce (czasami).

_________________

Veneficium

avatar

avatar
Cytat : Jak wszędzie będziesz miał na skróty, to w końcu w ogóle przestaniesz chodzić.

Gif :

Ranga : Pan i Władca

Punkty doświadczenia :

Punkty Życia :

Wiek :

Krew : Najczystsza

Narodowość : Światowa

Pieniądze :

Admin

Powrót do góry Go down

Re: Padok

Pisanie by Agnes Agile on Wto Mar 14, 2017 7:15 pm

Agnes po opuszczeniu stołówki, udała się na padok. Zadanie, które zaplanowała dla jej trójki znajomych idealnie będzie wpasowywać się w klimaty tego miejsca. Mroźne powietrze nie dopieszczało jej w dzisiejszym dniu. Miała jednak nadzieje, że to nie zniszczy im zabawy.
Usiadła na drewnianym płocie, który nie był wygodny, ale miała inne sprawy na głowie niż zamartwianie się czy aby jej się nic nie wbija w tyłek. Rozejrzała się po pastwisku, który był wyjątkowo oblegany przez zwierzęta. Nigdy aż tak nie interesowała się ich życiem, lecz lubiła takie spokojne miejsca jak to. Nieczęsto szło spotkać tu kogokolwiek ze studentów, a już szczególnie w okresie gdy nie musieli udać się na zajęcia. Dlatego cieszyła się, że ma teraz chwilę oddechu, ale z drugiej strony już nie mogła wytrzymać kiedy zaczną się konkury. Wierzyła w to, że jej plan zostanie zaakceptowany i oczywiście zrealizowany w dogodny sposób. Nie chciała zawieźć uczestników lub usłyszeć, że pomysł jest kiepski. Liczyła w większości na Kotleta, który podziela jej entuzjazm i Mori, która zazwyczaj ją wspiera.
Uśmiechnęła się do siebie podążając wzrokiem ze zwierząt aż do nieba. Czekała teraz tylko aż reszta dotrze w wyznaczone miejsce i będą mogli pokazać na co ich stać.
To nie może się nie udać!
Motywowała się w myślach.

Agnes Agile

avatar

avatar
Cytat : "Żyj chwilą! Chyba, że chwila jest nieprzyjemna, w takim przypadku zjedz ciasteczko."

Gif :

Ranga : Psychiczna Gazela

Punkty doświadczenia : 13

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Amerykanka

Pieniądze : 53G 6S 1K

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Padok

Pisanie by Catriona MacCance on Sro Mar 15, 2017 11:52 pm

Meh, znalezienie akademika jednak nie było aż tak trudne - wystarczyło pójść, a właściwie to pojechać, w drugą stronę. Trzeba przyznać, że z grzbietu Szarego łatwiej było zobaczyć, gdzie trzeba iść, w końcu to zawsze ponad półtora metra wzrostu pod dupskiem. Na dodatek studenci rozstępowali się przed kłusującym ożywionym posągiem jak Morze Czerwone przed Mojżeszem. Nie mając jak go uwiązać, zostawiła konia przed akademikiem, pędem lecąc do jej i Agnes pokoju. W biegu zdecydowała, że da sobie spokój z dopasowywaniem się ciuchami do rycerskich potyczek - wydłubała z czeluści szafy bryczesy z materiału a'la jeans, z pełnymi lejami z syntetycznej skóry. Zostawiła na sobie czarny golf, nie było czasu na zmienianie idealnie wygodnej górnej części garderoby - w końcu Stary mógł gdzieś odejść, gdyby zbyt długo zwlekała. W pośpiechu wciągała na siebie opięte jeździeckie spodnie, wzrokiem szukając między swoimi ubraniami lekkiej czarnej kurteczki jeździeckiej z futrzanym kołnierzem. Narzuciła ją na grzbiet, wciągnęła wysokie buty z litej skóry zrobione na miarę, i już mogła wyjść.
Wyszła w porę, powiewając połami niezapiętej kurtki, żeby zobaczyć jak Stary stał się obiektem zainteresowania. Stał pośród ludzi zachowujących nadmiernie nawet bezpieczny dystans i strzygł uszami. Wskoczyła na grzbiet, dała łydkę i potruchtali we dwoje w kierunku padoku, gdzie czekała samotna księżniczka imieniem Agnes. Kiedy w końcu ze Starym wyjechali na bardziej pustą, otwartą przestrzeń Cat z radością popędziła go do galopu, rozkoszując się chłodem powietrza uderzającego w twarz. Ach, to było życie! Pełen galop w kierunku pastwiska!
Płot padoku zbliżał się z każdą fulą. Łydka. Skok. Nie skok? Dlaczego oni zaczarowali tego konia tak, żeby reagował na pomoce jeździeckie, ale nie umiał rozpoznać sygnału do skoku? Nie zwolnił, nie zatrzymał się. Jedną ręką, odruchowo, zasłaniała twarz, gdy przebijała się przez drewniany płot na potężnej, ożywionej kamiennej figurze konia.
Dopiero gdy była pewna, że odłamki już jej nie dosięgną, opuściła rękę i obejrzała się ponad ramieniem na płot. Skwitowała zniszczenia głośnym, radosnym śmiechem, szalona.
Zatrzymała niespokojnego znów z lekka konia przy Agnes.
-Hej, jak podoba ci się mój łup wojenny?- zaśmiała się. -Nazwałam go Stary-rzuciła spojrzeniem w prawo, lewo.
Na płot.
-Chłopaków jeszcze nie ma?

Catriona MacCance

avatar

avatar
Cytat : Love me like my demon does.

Gif :

Ranga : Jadam sernik z demonami.

Punkty doświadczenia : 26

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : czysta

Narodowość : Szkocka

Pieniądze : 70g

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Padok

Pisanie by Ryś (Riw) Świerżewski on Sob Mar 18, 2017 10:01 pm

-Jak mnie wcześniej uprzedzisz to nawet się nie pogniewam, postara się tylko ogarnąć jego ewentualny spontan...- Zażartował nawiązując do niedawnej wypowiedzi nowego znajomego, machając przy tym niefrasobliwie ręką zupełnie jak gdyby faktycznie dopuszczał do siebie myśl o ewentualnym romansie z własnym współlokatorem. Idąc w stronę padoku Ryś rozglądał się z umiarkowanym zainteresowaniem, chłonąc otaczające go widoki jak świeżo wyciśnięta gąbka. Z daleka zdążył zobaczyć jak Cat pędzi na swoim kamiennym wierzchowcu, pełna wdzięku i jakiejś pochodnej majestatu, jak unosi się w pół siadzie i jak policzki czerwienią jej się od zimnego powietrza połączonego z wysiłkiem, jak brnie przed siebie i wreszcie, jak rozpieprza płot w drobny mak, zupełnie jak gdyby fakt jego istnienia umknął jej uwadze. Chłopak zmarszczył brwi i zerknął kontrolnie w stronę zwierząt,  jakby szykując się do pogoni za stadem. Nie spodobała mu się podobna brawura, zwłaszcza, że o ile entuzjazm Kotleta nakłonił go do zabawy w rycerza, o tyle wizja niezapowiedzianego, poświęconego całemu spłoszonemu stadu rodea niespecjalnie przypadła mu do gusty. Miał nadzieje, że blondyna nie kazała niedoszłej amazonce  pogonić zwierząt w myśl idei, że każdy rycerz powinien mieć wierzchowca, a wierzchowca, jak wiadomo należy sobie złapać. Zabawa zabawą, ale do cholery, przy kręcących się wszędzie ludziach z ministerstwa, ganianie stada kopytnych po kampusie nie mogło się dobrze skończyć. A on cholera, jak na złość dostał ostrzeżenie, że pierwsza wpadka może być jednocześnie jego ostatnią tutaj. 
Na szczęście, zwierzęta stały dokładnie tak, jak jeszcze pięć minut temu, zupełnie obojętne na kamiennego konia, szaloną panienkę na nim i rozpierdolony płot.  Wyjąwszy różdżkę z wewnętrznej kieszeni kurtki, Ryś machnął nią, mrucząc bardziej z przyzwyczajenia niż z konieczności "Reparo" przywracając tym samym rozpieprzoną część płotu do dawnego stanu. Zaraz też pomachał różdżką do dziewczyn i schował ją z powrotem do wewnętrznej kieszeni kurtki, zadowolony że ganianie cudzych koni ma już poniekąd z głowy.  Parę kroków później rudzielec oparł się o drewnianą belkę płotu i zadarł lekko głowę, spoglądając z dołu na Cat. 
-Twoja rzeźba to czołg czy jeszcze nie wiesz jak się nim skacze ?- Zagadnął uprzejmie zaraz uśmiechając się półgębkiem.

Ryś (Riw) Świerżewski

avatar

avatar
Cytat : "Nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie."~A.S

Gif :

Ranga : Moje życie to żart

Punkty doświadczenia : 18

Punkty Życia : 100

Wiek : 20 lat

Krew : Mieszana

Narodowość : Pół Polak Pół Anglik

Pieniądze : 65G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Padok

Pisanie by Colette Tomiczny on Sob Mar 18, 2017 11:26 pm

- Przy takim ciastku jak ty? Za dużo ode mnie wymagasz. – Zagwizdał charakterystycznie pociągając żart i tylko po tym, by odnieść odpowiednie wrażenie, zatrzymał na rudzielcu wzrok na kilka chwil dłużej. A tak, to przez całą drogę tu z akademika nie przestawał się rozglądać. Nawet niespecjalnie karalne było spacerowanie po kampusie, ani nawet spacerowanie z butelką wódki za pazuchą, ale wtedy pracownicy Ministerstwa, a nawet chociażby zbłąkany uczelniany personel mógłby wtedy się do tego spaceru przyłączyć i z rycerskich starć byłyby nici.
Dlatego też podczas gdy kolega ogarniał widoki, on ogarniał im cztery litery i eskortował go jak specjalny agent w ukryciu. Przynajmniej do momentu, w którym nie spostrzegł rudowłosej, przypominającej mu teraz wymownie Meridę Waleczną z mugolskiej bajki, na którą garnął się do kina, siedzącej na jakimś szarym koniu. Szarym i twardo ciosanym. Kamiennym. Na żyjącym kamiennym koniu, którego w cholerę skądś kojarzył, ale na ten moment nie zupełnie był pewien skąd. To była ta chwila, w której przestał ogarniać tyły i przyspieszył nieco by samemu dostać się szybko do dziewczyn. Skinął głową Agnes.
- Zawinęłyście konia z postumentu?

_________________
Come closer.

Colette Tomiczny

avatar

avatar
Cytat : I am a GREAT MAN and one day If you are very lucky I might even be a GOOD ONE.

Gif :

Ranga : Smok Katedralny

Punkty doświadczenia : 34

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Polak

Pieniądze : 78 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Padok

Pisanie by Vuko Vánagandr on Nie Mar 19, 2017 12:03 am

Po tej całej magicznej burzy, która zdążyła poszaleć nad uniwerkiem, wszystko stało na głowie. A przynajmniej większość. I w sumie Vuko miałby to głęboko w dupie, ale o c z y w i ś c i e, coś musiało się spierdolić. Coś musiało zakłócić jego spokojny, idylliczny wręcz dzień.
Akurat zmierzał spokojnie w kierunku padoków, sprawdzić jak mają się wypuszczone na nie zwierzęta; czy wszystkie są na swoich miejscach, czy żadnego nie brakuje i czy wszystkie czują się dobrze. Po prostu rutynowy obchód, który zabrałby mu chwilę - albo raczej zazwyczaj zajmował, o ile nie postanawiał chwilę popasać się razem z abraskanami czy czymś innym.
Szybko jednak zauważył.. coś. Coś, co ewidentnie nie pasowało mu do tego obrazka i nie miał na myśli ani Colette i jakiegoś rudego, którzy dopiero szli w kierunku zagrody, ani też blondynki, która na płocie sobie przysiadła. Jego uwaga niemal natychmiast skupiła się na rudowłosej dziewczynie, która galopowała na... czymś, co ewidentnie nie powinno być żywe.
Vuko przyśpieszył. Zacisnął mocniej chwyt na drążku wideł, które jak zwykle miał ze sobą i wyciągnął kroki z zaniepokojeniem obserwując co też ta dziewucha wyprawia. I dość szybko włos zjeżył mu się na głowie. Dokładnie w momencie, kiedy to Cat postanowiła przeskoczyć przez płot i posłała go w drobny mak.
- Kurwa, mój płot! - gdzieś zza pleców chłopaków doszedł wszystkich krzyk. Nie był w sumie jakoś daleko. Skoczył do przodu, zaraz też wyprzedzając panów z eksperymentalnej i gdzieś przed płotem wbijając widły w ziemię, niczym oszczep. Wszystko w biegu. Złapał wolną już dłonią za górną belkę ogrodzenia i przesadził go zwinnie.
- Złaź z tej kobyły! - kolejne słowa, oczywiście wypowiedziane podniesionym, rozgorączkowanym głosem. - KURWA NATYCHMIAST! - dodał jeszcze na jednym wydechu, zatrzymując się niedaleko Agnes, ale za cel mając nikogo innego jak winowajczynię całego zamieszania. Był... zły? Oczywiście. W końcu właśnie jakaś skończona kretynka podprowadził posąg i rozwaliła mu płot. Co z tego, że rudzielec machnięciem różdżki go naprawił - nie było to aż tak proste jak się wydawało.


Ostatnio zmieniony przez Vuko Vánagandr dnia Sob Maj 13, 2017 6:32 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________

E n h j ø n i n g e r n e bruger lægemidlet hver dag.




Vuko Vánagandr

avatar

avatar
Cytat : What do you do when there's no hero in your story? Simple. You kill the monster and crown yourself.

Gif :

Ranga : Big Bad Wolf

Punkty doświadczenia : 60

Punkty Życia : 100

Wiek : 24

Krew : Czysta

Narodowość : Islandia

Pieniądze : 36g

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Re: Padok

Pisanie by Catriona MacCance on Pon Mar 27, 2017 7:17 pm

Och, jasne. Ktoś z personelu musiał być w zasięgu wzroku i zobaczyć fiasko, którego rezultatem był zniszczony płot. Na krzyk przewróciła oczami, już nie uśmiechnięta, dmuchnęła w luźny lok na czole. Obróciła się w kierunku zaaferowanego głosu - zdążyła dostrzec jak wbijają się w ziemię widły, jak kilka sekund później właściciel głosu był już na padoku. Skinęła głową w kierunku Rysia mając nadzieję, że zrozumiał intencję tego skinienia - podziękowanie za naprawienie szkód, za co miała zabrać się za chwilę sama. Rzucenie widłami, gwałtowne ruchy i krzyk przy hordzie silnych, nieparzystokopytnych zwierząt potężniejszych w większości posturą od statystycznego konia. Zachowanie równie rozsądne, jak ona rozwalająca płot na spółkę ze Starym. Do tej chwili zaczerwieniona była z lekka chłodem całującym policzki i ekscytacją - teraz poczuła kolejne, tym razem gniewne, uderzenie ciepła w policzkach, rozjaśnione z całą pewnością kryjącym podkładem, ale zapewne widoczne mimo wszystko. Co powiedziałby ojciec? "Jesteś córką lairda, mo lass. Pamiętaj, żeby nie dawać emocjom się ponieść.".
Spojrzała na drącego się mężczyznę z grzbietu Starego strzygącego niespokojnie uszami. Inni rycerze oraz dama, o której przyjaźń konkurować mieli, zapewne mogli dostrzec jak zawsze łagodna, uśmiechnięta buźka robi się jakby sztywna na krawędzi szczęki, usta ściągają się w surową kreskę. Krótki oddech, mięśnie mimiczne odpuściły, usta wróciły do poprzedniego kształtu, choć nie wygiął ich uśmiech.
-Pog ma mahon- burknęła niemalże bezgłośnie, zgrabnie zeskakując z kamiennego grzbietu.
Złapała konia za grzywę na kłębie, wciąż czując się za niego odpowiedzialna. Zwróciła twarz ku mężczyźnie, wolną ręką podpierając się pod biodro.
Wysoko uniesiona broda, korona nieposkromionych rudych loków, rumieniec wieńczący policzki - cóż, nie można powiedzieć, by wyglądała godnie i władczo, z całą pewnością jednakże widać było, że jest pewna siebie, mimo wydarzeń ostatnich minut.

Catriona MacCance

avatar

avatar
Cytat : Love me like my demon does.

Gif :

Ranga : Jadam sernik z demonami.

Punkty doświadczenia : 26

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : czysta

Narodowość : Szkocka

Pieniądze : 70g

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Padok

Pisanie by Colette Tomiczny on Pon Kwi 10, 2017 7:38 pm

Sam nie wiedział co wyprzedziło go pierwsze, charakterystyczny odgłos gumiaków czy powiew wiatru, który towarzyszył doktorantowi mijającemu go z zawrotną prędkością. Rzadko kiedy Vuko tak zapierdalał - wtedy wiadome było że albo coś zbiegło ze swojej zagrody, albo ktoś odpierdalał ze zwierzętami jakiś niebezpieczny szajz. W tym przypadku było to drugie i opiekun zwierząt, niczym tarzan pokonując wszelkie przeszkody w końcu dopadł się nieomalże do kamiennego konia i zarządził dlań ewakuacje. Ah, no i jeszcze była kwestia płotu – zawsze świeżaki dziwili się jak się do nich przypierdzielano o to, że poprzestawiali kilka sztachet (a resztę wgnietli w miękką ziemię), skoro wystarczy Reparo i płot jak nowiutki. No i faktycznie wyglądał na nieruszony, ale potem przez następne pół godziny opiekuni odnawiali naderwane zaklęcia dodatkowo wzmacniające miejsce zabezpieczające... Bardziej zwierzęta przed studentami, niż odwrotnie. A gnój wciąż czekał na przerzucenie...
Spokój i ulotną harmonię zburzył wściekły warkot opiekuna, który przekonująco nakłonił rudowłosą amazonkę do natychmiastowego opuszczenia rzeźby i oddania w ręce opiekuna. I choć Colette szczerze bawiła ta sytuacja, to czuł delikatny ucisk niepewności gdzieś w dołku, bo nie był pewien czy Vuko aby na pewno w godzinach pracy będzie tak luźny i swobodny jak poza nimi. W końcu razem z Ryszardem przynieśli alkohol, którego nie powinni tutaj mieć. I który, co więcej, planowali pić. I nawet jeśli sam ten fakt nie zamierzał nijak przeszkadzać doktorantowi, to Tomiczny obawiał się w tej chwili jaką konkurencję wymyślił Agnes, bo jeśli z użyciem magicznych stworzeń, to ze wściekłym Vanagssnjfsk-em przy boku będzie to misja samobójcza. Co najwyżej łapy zapakowane w gumowe rękawice złapią ich za włosy i pościągają ze wszystkiego na co zdążą się wdrapać.
Polak oparł się przedramionami o płot i zerknął na rozzłoszczoną Catrionę. Wyglądała jakby dostała mocnego kopniaka w dumę. Tomiczny musiał coś zrobić.
- Spokojnie, Vuc. Nic się jeszcze takiego nie stało, jak chcesz, to pomożemy ci dalej z tym płotem, a poza tym, słyszałeś już jak mnie Rossreevówna rozwaliła na Pojedynkach? Znowu wyszorowali mną podłogę na pierwszych zajęciach, możesz się pośmiać! To będzie nowa tradycja - rzucił niby to przy okazji, świadomie podkładając się pod sarkastyczny osąd znajomego. Przy czym puścił rudowłosej oko.
Nie było się co unosić i psuć sobie zabawy nieprzyjemnym epizodem, a poza tym musiała mu opowiedzieć skąd zgarnęła konia, koniecznie!

_________________
Come closer.

Colette Tomiczny

avatar

avatar
Cytat : I am a GREAT MAN and one day If you are very lucky I might even be a GOOD ONE.

Gif :

Ranga : Smok Katedralny

Punkty doświadczenia : 34

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Polak

Pieniądze : 78 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Padok

Pisanie by Ryś (Riw) Świerżewski on Nie Maj 07, 2017 6:57 pm

Widząc niezadowolenie Cat i podkurwienie nieznajomego Ryś westchnął ciężko gotów w każdej chwili rozdzielić ich, gdyby doszło do użycia magii czy rękoczynów. Nie, żeby podejrzewał ciemnowłosego o przywalenie rudej za zniszczenie płotu...Tak po prawdzie znacznie mniej ufał rozdrażnionej amazonce. Szanujmy się, ktoś kto właśnie rozpieprzył płot za pomocą kamiennego konia nie mógł być do końca bezpieczny...
Wysiłek, jaki Kotlet wkładał, żeby jakoś udobruchać stojącego przed nimi faceta wydał się rysiowi delikatnie podejrzany. Widać było, że nie jest to pierwszy lepszy studenciak. Z drugiej strony na asystenta dziekan też nie wyglądał. 
Właśnie, ziom, na spokojnie, to tylko parę zaklęć i trochę drewna, razem na pewno jakoś to ogarniemy. 
Stwierdził uśmiechając się lekko i zerkając na niego z góry. Może zacznijmy od początku. Jestem Ryś, piękność koloru blond to Agnes, a koleżanka, która przez przypadek rozpieprzyła ci płot to Cat.-Przy słowach "przez przypadek" niczym starszy brat posłał Cat spojrzenie sugerujące by przynajmniej udała, że jest jej przykro. -Kotleta już znasz. - Dorzucił spokojnie i wyciągnął do podkurwionego rękę. - A ty, poza tym, że wkurwiony, jesteś...?

Ryś (Riw) Świerżewski

avatar

avatar
Cytat : "Nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie."~A.S

Gif :

Ranga : Moje życie to żart

Punkty doświadczenia : 18

Punkty Życia : 100

Wiek : 20 lat

Krew : Mieszana

Narodowość : Pół Polak Pół Anglik

Pieniądze : 65G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Padok

Pisanie by Vuko Vánagandr on Sob Maj 13, 2017 6:53 pm

Zacisnął usta, patrząc dziewczynie prosto w oczy. Oczywiście - nie rozumiał co właśnie żmijka wysyczała pod nosem, ale był pewien, że to wcale nie było nic miłego. W końcu wyglądała, jakby się całkiem dobrze bawiła, ujeżdżając tegoż kamiennego rumaka. Patrzył na nią tak przez dłuższą chwilę, zastanawiając się czy aby czegoś jeszcze jej nie powiedzieć, ale ostatecznie tylko wyjął z kieszeni kłębek sizalowego sznurka, mrucząc coś pod nosem. Coś, co nie brzmiało jak miłe słówka.
- Ja jestem spokojny. - odpowiedział w kierunku Colette, który zdążył się w tym czasie doczłapać do nich, razem ze swoim koleżką. Islandczyk posłał im dość szybkie, przelotne spojrzenie, w międzyczasie zaciskając kolejny węzeł. Palce pracowały dość szybko, a na Cat w ogóle nie spoglądał, mając nadzieję, ze ta ma na tyle oleju w głowie, że stąd nie spróbuje prysnąć. Zmusiłoby go to do podjęcia o wiele poważniejszych środków, jak rzut widłami do celu, który przez lata opanował na poziomie niemal mistrzowskim.
- Parę zaklęć... - wymruczał z niedowierzaniem, kręcąc przy tym głową. - To nie jest parę zaklęć. Myślicie, że te wszystkie skrzydlate to czemu stąd nie pryskają? Z dobrej woli? - zapytał, zaciągając ostatni supełek i przyglądając się swojemu dziełu, które zwisając smętnie z jego ręki wyglądało jak randomowo pozwiązywane sznureczki, ale on wydawał się usatysfakcjonowany. Założył prowizoryczny kantar na głowę kamiennego konia.
- A ja jestem tymczasowo panem ziemi po której stąpacie. Vuko. - przedstawił się, wyciągając w kierunku rudego chłopaka dłoń. - Słyszałem. - uśmiechnął się kpiąco do Warpa. - Słyszałem też, że opiekun odstawia niezłe cyrki. Na pewno wybornie się tam z nim bawicie. Osobiście proponuję jakiś Podziemny Krąg. - prychnął, nieco rozbawiony, kręcąc głową. Sam nie wyobrażał sobie egzystowania w pobliżu Coro. Prowadzący był dziwny i sam doktorant cieszył się, że miał swój gnój i swoją przybudówkę, od której większość trzymała się zazwyczaj w odpowiedniej odległości.

_________________

E n h j ø n i n g e r n e bruger lægemidlet hver dag.




Vuko Vánagandr

avatar

avatar
Cytat : What do you do when there's no hero in your story? Simple. You kill the monster and crown yourself.

Gif :

Ranga : Big Bad Wolf

Punkty doświadczenia : 60

Punkty Życia : 100

Wiek : 24

Krew : Czysta

Narodowość : Islandia

Pieniądze : 36g

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Re: Padok

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach