Brukowany plac

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Brukowany plac

Pisanie by Veneficium on Czw Lis 03, 2016 10:20 pm

First topic message reminder :

Wyłożony brązową kostką plac między Akademikiem Camarilla a Akademikiem Sabbat. Jest duży i kwadratowy a na samym jego środku ustawiono wysoki posąg upamiętniający założyciela uniwersytetu: Archiebalda Gampa. Wokół placu rozstawiono wygodne, drewniane ławki i posadzono kolorowe, pięknie pachnące kwiaty, które podobnie jak te przy ścieżce brązowieją na jesień a następnie zamarzają zamiast więdnąć.

_________________

Veneficium

avatar

avatar
Cytat : Jak wszędzie będziesz miał na skróty, to w końcu w ogóle przestaniesz chodzić.

Gif :

Ranga : Pan i Władca

Punkty doświadczenia :

Punkty Życia :

Wiek :

Krew : Najczystsza

Narodowość : Światowa

Pieniądze :

Admin

Powrót do góry Go down


Re: Brukowany plac

Pisanie by Clotilde Coletti on Wto Lut 28, 2017 1:56 pm

- EEEPLUGHS! - Clotilde pacnęła o błoto, krzywiąc się, ale też czując ulgę, gdy zgrabiałe palce zatopiły się w brązowej brei. Była przyjemna, ciepła... Nie było jednak czasu, by złapać oddech i zapanować nad dłońmi, czy chociażby docenić precyzję, z jaką szurnęła o glebę kilka centymetrów od bruku. - Mysz to żarła... - Wynamrotała i powoli, z głośnymi plaśnięciami zaczęła podnosić się z błocka, jednak gdy szare oczy przyuważyły rozciągniętą na placu sylwetkę Węgra, przyspieszyła ruchy. Chyba pierwszy raz naprawdę się dzisiaj wystraszyła. Wyszarpnęła z ziemi różdżkę i od razu ruszyła w jego stronę, bo wiecie - apokalipsa apokalipsą, ale jeśli Fintuś sobie zrobił ała, to trzeba było sprawdzić jak mocno. I dopiero kiedy wstała na drżące nogi, a żaden koński zad nie przysłaniał jej świata, odnotowała, że coś tu się nie zgadza... Dębowe wrota prowadzące do jej akademika były zdecydowanie zbyt daleko niż powinny, a tuż pod nimi, zamiast eleganckiej kostki, widniała błotnista kałuża.
Wspominałam, że trudno ją było zaskoczyć? Tym razem się udało...
Podeszła do Mészárosa gdy ten już siedział i wgapiał się w oplataną dziwnymi promieniami budowlę, a kiedy kucnęła tuż obok i zacisnęła utytłane palce na jego ramieniu, akademik zniknął... Nie mogąc chwilowo zmusić się do żadnego konkretnego działania, przeniosła wzrok na Finte i widząc, że gogle chłopaka pękły, przesunęła je na jego czoło. Brakowało im w tym wszystkim szkła w oku.
- Łał... - sapnęła, wgapiając się w niego z mieszanką podziwu i strachu. Przesunął budynek... Zniknął budynek? Włoszka kompletnie nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć. - Łał... - powtórzyła więc tylko, i pewnie byłaby w stanie gapić się tak na niego do samego rana, gdyby skoczny pajęczak nie przemknął obok nich i nie ruszył w kierunku Sabbatu.
- Trzeba kogoś wezwać... - powiedziała to, co obydwojgu pewnie kołatało się po głowach od pewnego czasu i zerwała się na równe nogi, chcąc skrócić dystans między sobą a pająkiem. W nornalnych warunkach pewnie darłaby się w niebogłosy, chcąc zmusić studentów do tego by choć wyjrzeli przez okna, ale kto by ją teraz usłyszał?
- CONFUNDUS! - Warknęła w stronę dziwnego tworu.

_________________

CLOTILDE COLETTI
What a beautiful mistake...

Clotilde Coletti

avatar

avatar
Cytat : Z tego nic nie będzie choć powstanie~

Gif :

Ranga : Malkavian ❤

Punkty doświadczenia : 57

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Włoszka

Pieniądze : 44G 10S 18K

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Brukowany plac

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Mar 01, 2017 1:07 pm

Była to prawda, w ogólnym rozgardiaszu i hałasie powstałym z połączenia szumu deszczu i grzmotów ciężko było słyszeć nawet własne myśli. Co gorsza cała sytuacja wcale się nie polepszała – dwójka skołowanych studentów mogła zobaczyć, że spadające z góry pioruny uderzają w oddali o różne obiekty, najpewniej oddziałując i na nie. Póki co jednak na ich głowie było powstrzymanie elektrycznego żywiołaka przed większymi zniszczeniami. Nie dbali nawet o konia, który przestraszony pierzchnął daleko w ciemną noc znikając im z oczu.
Co się stało z akademikiem? Nie wiadomo. Być może będący w nim studenci dołączyli właśnie do Profesora Jensena? Albo znaleźli się gdzieś na Sybirze? Jedno było pewne: jeśli to, co działo się wcześniej było niepokojące, to zgarniecie z miejsca ogromnego budynku - z taką dbałością, że nie został od nim nawet samotny kibel – mogło przestraszyć niejednego.
Podczas gdy Finta dochodził do siebie Clodilde jako pierwsza postanowiła powstrzymać szalonego pająka, zanim ten przyczyni się do zniknięcia całego kampusu. Jakby do tego doszło, to niby nie trzeba by się martwić jutrzejszymi zajęciami, ale z drugiej strony jednak troszkę pszypau.
Zaklęcie dogoniło pajęczaka i ten najpierw zrobił fikołka w błocie, po czym podskoczył kilka razy w miejscu, strzelając na boki syczącymi odnóżami i rozlepiając się na dwie dwunogie kulki. Jedna z nich z przerażeniem i piskiem przypominającym czajnik zaczęła czym prędzej uciekać na sprężynkowatych nogach, po czym opamiętała się i z podobnym, ale cichszym, trzaskiem zniknęła w ślad za akademikiem. Druga za to - chyba głupsza z bliźniaków – obrała zupełnie inny kierunek i zaczęła biec wprost na Clotilde i jej obolałego kolegę.

Spokój? Nie bardzo, już pomijając chaos towarzyszący burzy, należy zaznaczyć, że akademik Camarilla wcześniej dość sporo studentom zasłaniał.
...na przykład widok wielkiego, ognisto-lodowego tornada, które rozpaliło się na plaży.

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Brukowany plac

Pisanie by Finta Mészáros on Czw Mar 02, 2017 2:04 am

Kiedy studiowało się kierunki takie, jak magia eksperymentalna, trzeba było trwać w wiecznej gotowości do interwencji. Umiejętność ta, oczywiście, była lepiej wykształcona u niektórych studentów, ale z reguły z roku na rok ulegała znacznej poprawie. Finta zawsze był w tym dobry. Zawsze uważny i trzeźwo myślący. Bywają jednak sytuacje, do których nie da się przygotować w żaden sposób - ta zdecydowanie należała do tej grupy. Dlatego Węgier dalej siedział na dupie i z rozdziawioną gębą patrzył na miejsce po akademiku, teraz już nie przez gogle, przesunięte na czoło (czego prawie nie zauważył), ledwie notując obecność Clotilde. I jeszcze to tornado. Tornado dodało kilka długich spojrzeń do czasu, w którym był niezdolny do żadnej reakcji. W głowie pędziła mu gonitwa myśli, zaczynająca się od "wyrzucą mnie z uczelni, a kurva anyád", przechodząca przez "był, a teraz go nie ma", "w środku siedziała cała masa studentów", "to niesamowite" i "szkoda, że trąba nie zrobiła się bliżej", a kończąca gdzieś koło "NAPRAWDĘ trzeba ściągnąć pomoc, bazmeg". To ostatnie sprawiło, że ciężka ręka z różdżką powędrowała w górę i wycelowała w niebo.
- Perriculum! - Pomyślał, że może to zadziała i zwróci czyjąś uwagę. Nie pokładał w tym jednak zbyt dużych nadziei - miał też inny plan.
- Ezt bizony elkúrtam - jęknął zaraz po zaklęciu. - Musimy dostać się na teren WME!
Nie wiedział, czy studentka go słyszy, ale zaraz pojawił się inny problem - to coś, co przed chwilą zniknęło budynek, teraz biegło na nich. Z całym szacunkiem do doświadczeń - Finta nie chciał podzielić losu poprzedniego opiekuna jego projektu i zniknąć na czas nieokreślony, zdecydowanie lepiej czuł się w roli szukania rozwiązania będąc wciąż obecnym. Szybko wymierzył w pędzącą na nich kulkę, jednocześnie próbując dźwignąć się na nogi.
- Impedimento! - Nie czekał na wynik zaklęcia, ba - nie czekał, aż osiągnie cel, tylko odwrócił się do Clotilde. - Jak zaczniemy biec do WME, to może pobiegnie za nami!
Był gotowy zerwać się do biegu, jeśli tylko Włoszka zgodzi się na ten pomysł.
...i jeśli zaklęcie nie zadziała w jakiś wyjątkowo gówniany sposób.
...i jeśli nogi nie odmówią mu posłuszeństwa po upadku.

_________________

Finta Mészáros

avatar

avatar
Cytat : Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija cię cała zabawa.

Gif : .

Ranga : Człowiek z ulotki

Punkty doświadczenia : 160

Punkty Życia : 98%

Wiek : 21

Krew : Półkrwi

Narodowość : Węgier

Pieniądze : 43G i coś

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Brukowany plac

Pisanie by Clotilde Coletti on Pon Mar 06, 2017 5:17 pm

Kiedy studiowało się kierunki takie, jak magia eksperymentalna, człowiek przestawał dziwić się wielu rzeczom. Ba! Z semestru na semestr zyskiwał coraz większą odporność psychiczną, niezbędną do tego, żeby nie panikować w sytuacjach zagrożenia zdrowia czy życia. Teoretycznie można więc było pokusić się o stwierdzenie, że - kończąc pierwszy rok ze wszystkimi kończynami na swoim miejscu - Clotilde również powinna cechować się trzeźwym myśleniem i uważnością... W praktyce jednak był to taki pic na wodę, jak zaliczanie przez nią MBHP. Na całe szczęście Włoszka wciąż myślała zadaniowo - nie przejmowała się teraz przypałem ani nawet losem wyparowanych studentów i zapewnie nawet nie wpadłaby na to, że mogłaby spanikować, dopóki ktoś by jej o tym nie powiedział. Ułomności miały więc swoje plusy! Tak jak wcześniej udało jej się przegapić piorun obijający się o zad kamiennego konia, tak teraz poświęciła niezwykłemu tornado ledwie kilka sekund swojej cennej uwagi, w całości postanawiając się skupić na piorunaku. Dwóch piorunakach? Szczupłe palce ścisnęły dereniową różdżkę jeszcze mocniej niż dotychczas, gdy studentka musiała walczyć z pragnieniem, by sprawdzić czy da radę zrobić trzy piorunaki. Ciekawa ile wtedy miałyby kończyn, najpewniej powtórzyłaby cały wyczyn, gdyby tylko jej ręce nie zawędrowały nagle w okolice kaptura. Coletti naciągnęła go na głowę, zerkając przy okazji w niebo, czy przypadkiem jej kolega nie sciągnął na nich nagle deszczu meteorów. Wyławiając z jego wypowiedzi słowa, które była w stanie zrozumieć, ostatni raz spojrzała na swoje - biegnące już w stronę mamusi - dzieciątko. Na jego nieszczęście, miała się okazać wyjątkowo wyrodna.
- Biegniemy! - Zgodziła się szybko. W końcu nawet gdyby nie udało im się dotrzeć na teren WME, mieli szanse na to, że odciągną dwunogiego pajęczaka od nieświadonych zagrożenia studentów.
O ile nic ich po drodze nie zdmuchnie...
... i o ile zaklęcie faktycznie nie zadziała w jakiś gówniany sposób.
No i jeśli nie spadną jej kalosze...

_________________

CLOTILDE COLETTI
What a beautiful mistake...

Clotilde Coletti

avatar

avatar
Cytat : Z tego nic nie będzie choć powstanie~

Gif :

Ranga : Malkavian ❤

Punkty doświadczenia : 57

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Włoszka

Pieniądze : 44G 10S 18K

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Brukowany plac

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Mar 07, 2017 12:32 pm

Wraz ze zniknięciem akademika sytuacja widocznie przerosła dwójkę studentów – dało się to zaobserwować we wciąż otwartych ustach Finty i nienaturalnym wytrzeszczu Clotilde. Przez krótki moment nawał atrakcji w wesołym miasteczku nawarstwił się do takiego stopnia, że miało się ochotę najpewniej na chwilę po prostu usiąść i odsapnąć, ale zdaje się, że były to plany wbrew zasadom i jeśli któraś atrakcja zauważyła, że ktoś siedzi na tyłku dłużej niż przepisowe dziesięć sekund, to zaczynała praktycznie do niego biec. Ciężko jednak było stwierdzić czy elektryczna kulka biegnie bardziej do mamci, czy co papy. Ważne było, że biegła, a im mniejszy był dystans pomiędzy nią, a jakimkolwiek organizmem żywym, tym gorzej dla tego drugiego.
Wystrzelona z różdżki Węgra raca pomknęła z głośnym, podobnym do karykaturalnego wrzasku, wizgiem w górę, kręcąc beczki i zostawiając za sobą czerwoną smugę o kształcie sprężynki. Tak przemierzyła kilka metrów i wybuchła nieco powyżej pułapu dachu ocalałego akademika, otwierając się jak śliczny, świetlny kwiatek, który rozwijając swoje pąki zaczął.... Faktycznie posyłać na świat poniżej płonące kulki. Te lądowały co jakiś czas w błocie i od razu gasły. Zupełnie jak w przewidywaniach czarownicy - chyba zaczynała powoli rozumieć o co chodzi w tej grze!
Kolejną ofiarą rozrzutności zaklęciowej Finty był dwunogi żywiołak, który dostał strzałem od zaklęcia spowalniającego, ale tym razem innego, od tego, który wcześniej miał powstrzymać na plaży kamiennego konia. Impedimento sprawiło, że dwie nóżki żywiołaka zlepiły się ze sobą i stworzenie pacnęło w błoto, rzucając się w nim jak ryba wyjęta z wody. To był idealny moment na ucieczkę!
I tak, niczym w pierwszorzędnym mugolskim filmie akcji dwójka zdesperowanych bohaterów usiłując ocalić bezbronnych cywili wzięła na siebie gniew natury i w otoczeniu deszczu wody i wbijających się w błoto quasi-meteorytów rozpoczęli szaleńczy bieg w kierunku wydziału Magii Eksperymentalnej. Wiatr rozwiewał im włosy i szarpał ubraniami, błyskawice co chwila rozświetlały im drogę, kiedy brnęli wciąż przez lepką breję mokrej wody. I jeśli mieli czas na to, by patrzeć w jakąkolwiek inną stronę niż przed siebie, to mogli zobaczyć, że w tym czasie w miejscu tornada na moment utworzyła się jakaś kopuła, a następnie bliżej nieokreślony biały kształt – na szczęście (czy też nieszczęście, Merlin te wszystkie anomalie wie!) pozostawał nieruchomy.

Niestety Impedimento nie powstrzymało żywiołaka na długo i w końcu najpierw podniósł się on i podskoczył kawałek na jednej, wielkiej „nóżce”, by następnie odlepić od siebie dwie mniejsze. Fakt tego, że przy tej czynności potrzaskał na boki iskrami i na moment rozświetlił się mocniej nie świadczył chyba o jego rzekomym stanie emocjonalnym zbyt dobrze.
Podniósł się on z błota i ruszył sprężyście za uciekającą dwójką.


[z/t Clotilde + Finta → Zapraszam >TUTAJ< ]


PD zostanie rozdane na koniec eventu.

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Brukowany plac

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach