Bjørn Valskraa-Valskrå

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Bjørn Valskraa-Valskrå

Pisanie by Bjørn Valskraa-Valskrå on Pon Mar 27, 2017 4:40 pm

Bjørn Valskraa-Valskrå

Informacje


37 lat29 II 1979NorwegHogwartPatronus – Czapla rdzawoszyjaBogin* – zbiornik wodny

Aparycja


18791



Na pytanie czy jest przystojnym mężczyzną odpowiada, że wszystko zależy od definicji, kultury i subiektywnej opinii, lecz gdy spojrzy się na salę upchaną po brzegi studentkami, a także studentami, to wiadomo, że coś jest na rzeczy. Chodzą słuchy, że niektórzy specjalnie oblewają jego przedmioty, tylko dlatego by móc chodzić na nie jeszcze raz. I nie jest to związane z niebywałym zainteresowaniem studentów do krojenia zwłok czy ludzkiej anatomii. Gdy już przy anatomii jesteśmy, to ta należąca do Bjørna jest bardziej niż przyzwoita. I zapewne jest to kolejny z powodów, dlaczego wianuszek studentek (i studentów) podąża za nim nawet podczas przerwy śniadaniowej. Być może nie wygląda jak Dawid, który wyszedł spod dłuta Michała Anioła, ale niewiele mu brakuje. Atletycznie zbudowane ciało, z zarysowanymi mięśniami, od lat jest ćwiczone podczas, porannych i wieczornych, joggingów.
Krótkie, blond kosmyki – otrzymane z puli genetycznej matki – niekoniecznie chcą z nim współpracować, i tak w zależności od ich ułożenia może sobie dodać lub odjąć dziesięć lat. Przeważnie jednak pozostawia je w spokoju, a te układają się tak jak chcą, czyli za każdym razem w inny sposób. Natomiast, gdy użyje odpowiedniej ilości pomady i poskromi niesforne włosy staje się jakby innym człowiekiem, kimś kto bardziej przypomina dumnego brytyjskiego arystokratę, a nie ekscentrycznego wykładowcę magicznego uniwersytetu. Oczy ma ponoć po babce, tylko jakoś nikt nie pamięta po której. Zielone, ale nie soczyste jak świeża trawa. Przydymione i poszarzałe, o stłumionym kolorze, choć naprawdę wyjątkowym i ciekawym zarazem.
Za każdym razem, gdy nie zapomni się ogolić, wygląda tak jakby odjęto mu już nie dziesięć, ale z piętnaście lat i czasami, gdy przemierza korytarze uczelni, to czuje na sobie zdziwiony i przenikliwy wzrok studentów, jakby się zastanawiali kim jest ten człowiek i dlaczego nikt go wcześniej nie widział, bo warto wiedzieć, że zdecydowanie woli utrzymywać dwudniowy zarost, tylko po to by dodawał mu lat.
Zasadniczo jeszcze za dzieciaka lubił ubierać się elegancko i nigdy szczególnie nie stronił od garniturów. Właściwie wyczekiwał wszelkich urodzin kuzynek i kuzynów, ciotek i wujków, babci i dziadków, absolutnie każda okazja była dobra i jak żadne z dzieci cieszył się, gdy tylko pozwalano mu przywdziać ten szczególny, odświętny ubiór. I również z tego powodu był niepocieszony, że w jego szkole nie było typowych mundurków, a przynajmniej nie takich jakie mieli w mugolskich szkołach, gdzie chłopcy w jego wieku nosili coś w rodzaju szkolnych garniturów, równie gustownych co te co się zakłada na pogrzeby. Dlatego gdy było już go stać i sam mógł decydować o swojej garderobie, a co dopiero nastąpiło na studiach, nie omieszkał zaopatrywać się we włoskie czy angielskie garnitury z wysokimi kozerkami oraz klapami w szpic. A jego znakiem rozpoznawczym były elegancko złożone poszetki wystające z brustaszy lub broszki w przedziwne wzory, jak choćby z hipopotamem. Choć jego ulubionym dodatkiem jest zegarek. Nie stroni od krawatów czy much, te pierwsze zakłada przeważnie na zajęcia, natomiast te drugie jedynie na szczególne okazje. W mankietach koszul od zawsze goszczą eleganckie spinki, a czarna koszula najlepiej wygląda z czarnym krawatem i marynarką, na którą narzucony jest fioletowy płaszcz z domieszką wełny.
Jedynie w swoim gniazdku, ponad chmurami, pozwala sobie na nieco luźniejsze stroje, bo tam zakłada wygodne, dresowe spodnie, powyciągane koszulki i jego hit – bluzę w muchomory – prezent od mugolskich przyjaciół.

Charakter




Słowem wstępu należy zaznaczyć, że Bjørn nie posiada rozdwojenia jaźni, po prostu nie jest takim miłym śmieszkiem, gdy wchodzi do sali wykładowej wypełnionej (podległymi mu minionami) studentami. Mężczyzna stara się bardzo poważnie podchodzić do swojej pracy, tym samym zachowując się nieco inaczej, aniżeli w odniesieniu do swoich współpracowników czy przyjaciół. Zatem należałoby przedstawić dwa najbardziej prawdopodobne scenariusze zachowania.
Ale profesorze Warstwa, dlaczego nie mogę po raz piąty zapisać się na pańskie zajęcia?!

Jeżeli sądziliście, że ten sympatycznie wyglądający mężczyzna jest równie czarujący w kontakcie ze studentami, to się grubo myliliście. Co prawda nikt jeszcze nie nazwał go potworem, ale zalicza się do grona najbardziej wymagających wykładowców na Veneficium. I wbrew pozorom nie robi tego, żeby zaspokoić własne ego, z jego ego jest wszystko w porządku, dziękuję za troskę. Nie uwala większości studentów dla zabawy, bo nie widzi na czym ta zabawa miałaby polegać. Z resztą to nie tak, że jego egzaminów nie da się zdać, sam je rozwiązuje z łatwością i nie może dociec co też takiego mają ci młodzi ludzie w swoich mózgownicach, że nie potrafią nauczyć się takich prostych rzeczy. Bywa też dobroduszny, w końcu pozwala im powtarzać przedmiot, jeśli zajdzie taka potrzeba, a ku swemu zdziwieniu większość zamiast się oburzać, że jest najgorszy na świecie i utrudnia im życie, cieszy się, że mogą jeszcze trochę pochodzić na jego zajęcia. Doprawdy, o czym te dzieciaki myślą? Najbardziej jednak dziwią go te kolejki przed drzwiami jego gabinetu w czasie konsultacji czy po zajęciach. Jakoś nigdy nie może spokojnie pójść po kawę czy się odlać, bo absolutnie zawsze ciągnie się za nim sznureczek studentów, którzy czegoś chcą, a przecież zasada powinna być inna, należałoby się go bać. Wszakże nie jest pobłażliwy i jak tylko widzi głupotę, to z dziką satysfakcją ją tępi. Nie interesują go wymówki i w żadnym razie nie jest łagodny. Nikogo też nie faworyzuje, bo brzydzi się takimi metodami i dlatego stara się traktować wszystkich tak samo, nawet jeżeli ktoś doprowadza go do szewskiej pasji.
To co, idziemy na jeszcze jednego browara?

Życie prywatne od zawsze miało dla niego bardzo dużą wartość. Od dziecka ojciec wpajał mu, żeby cenił swój czas i nie dopuszczał do mieszania interesów z życiem prywatnym. I była to jedna z nielicznych rzeczy, którą udało mu się wbić Bjørnowi do głowy. W innych kwestiach za bardzo się mijali, każdy stąpał po innym lądzie i oczekiwał różnych, zbyt różnych, rzeczy do życia. Zasadniczo zawsze miał w sobie takie coś, co sprawiało, że naprawdę mała garstka osób akceptowała go, a co ważniejsze nie oburzała się, gdy mężczyzna wyrażał swoje nietuzinkowe poglądy. Należałoby zaznaczyć, że odkąd pamięta z łatwością przychodziło mu wyrażanie własnych myśli, nawet gdy te nie należały do tych powszechnie akceptowanych. Nie przejmował się również, że potrafi swobodnie opowiadać o tym, o czym większość osób nawet gdyby chciała powiedzieć, to albo obawiałaby się linczu społecznego, albo za bardzo była onieśmielona wstydliwym tematem. Jeśli będzie trzeba pójdzie i wygarnie komu trzeba, nie ma problemu ze szczerością czy stwierdzeniem, ze ktoś go wkurwia i mógłby zbastować, bo zachowuje się jak skończony cham. Poza tym jest towarzyski i otwarty, o czym mogą świadczyć jego cotygodniowe wypady ze znajomymi do pubu, gdzie albo grają w bilard, albo w organizowany tam quiz. Bywa, że obrywało mu się za zbyt dużą pewność siebie czy bystrość przez co zazwyczaj robił za posłańca, gdy wysyłano go do obozu wroga, żeby wynegocjował lepsze warunki zaliczenia z największą kosą wśród wykładowców. Tak naprawdę, to całkiem fajny gość, o ile nie jesteś jego studentem.

Plany i ambicje




To nie tak miało się skończyć, powtarzał z uporem maniaka, gdy jeszcze młody Bjørn spoglądał błyszczącymi oczami, zadzierając głowę do góry, by móc na niego patrzeć. Tupnął nogą i znów rozpoczął swoją wędrówkę po gabinecie, wydeptując ścieżkę w puchatym dywanie z jakiegoś super ekologicznego i antyalergicznego włosia, który Cassiopeia sprowadziła z drugiego końca świata. Przystanął zaledwie na chwilę, spojrzał na syna krytycznie, ale nic to nie dało, ponieważ chłopak nadal stał tam gdzie go zostawił, czyli na początku wydeptanej ścieżki i wciąż spoglądał na niego hardo, zaciskając palce na dokumentach. Oszalałem! Burknął coś pod nosem, pokręcił się jeszcze chwilę, bo chyba miał nadzieję, że młodzieniec sobie pójdzie albo chociaż przestanie się tak wielce ekscytować nowiną, która wcale go nie radowała. Pierwszy i jedyny spadkobierca miał pójść w ślady ojca i wybrać się na wydział Magii Eksperymentalnej, by móc zostać wynalazcą i w przyszłości przejąć rodzinny biznes albo chociażby przydać się na coś całej czarodziejskiej społeczności i zostać Aurorem. Ale Bjørn jak zwykle miał inne plany, które jakoś nigdy nie chciały się pokrywać z jego oczekiwaniami. I na jego nieszczęście był dobrodusznym ojcem, wymagającym, ale jednak dobrodusznym i kochającym swojego syna najmocniej na świecie.
- To mówiłeś, że gdzie się dostałeś? – sięgnął w stronę biurka, żeby włożyć okulary na nos i móc rozczytać się w tych drobnych literkach.
Gdy miał sześć lat chciał zostać treserem magicznych stworzeń, bo odkąd pamiętał, to zawsze się z nimi dobrze dogadywał i gdy tylko spotykał jedno z nich, to zaraz się zaprzyjaźniał. Nie było stworzenia, które by go nie polubiło. Wystarczyło jednak, by trochę podrósł i zdecydował, że projektowanie ubrań, to o wiele poważniejszy zawód. W końcu prawdziwy mężczyzna wie jak się ubierać i nie boi się eksperymentować z modą. Nie zrażał się nawet, gdy inne dzieci chciały obić mu mordę lub wrzucały jego świeżo wyprasowane marynarki czy kamizelki w błoto. Zadanie zmienił dopiero na ostatnim roku nauki w Hogwarcie, gdy odkrył co tak naprawdę sprawia mu przyjemność. Jako bystry dzieciak nigdy nie miał szczególnych trudności z nauką, która przychodziła mu z łatwością, dlatego często douczał tych, którym szła ona opornie, w czym doskonale się odnajdywał. Natomiast nigdzie nie znajdywał takiego spokoju jak podczas dodatkowych zajęć z anatomii magicznych stworzeń. Co prawda nie chodziło o same zwierzęta, ale o możliwość krojenia ich wnętrzności, rozkładania ich na części pierwsze i analizę połączeń nerwowych. To właśnie wtedy jego nieco stuknięty profesor namówił go, by jednocześnie studiował Medycynę na Harvardzie i na Wydziale Nauk Biomagicznych i Środowiskowych na Uniwersytecie Veneficium.
A potem poleciało.

Plany? Wszystkie się spełniły.
Ambicje? Być najlepszym pedagogiem i profesorem jakiego mogli mieć jego studenci.


Przykładowy post




Woda to ten typ kobiety, który będzie za tobą biegał póki się z nią nie umówisz i jej nie przelecisz, by po wszystkim mieć do ciebie pretensje, że zrobiłeś z niej puszczalską dziwkę. Woda to wyjątkowo wredna suka i Bjørn o tym dobrze wiedział mając zaledwie sześć lat, a jako wyjątkowo przezorne dziecko trzymał się od niej z daleka. Nigdy szczególnie jej nie lubił. Zasadniczo każdy inny żywioł był w porządku i nie wydawał się aż tak przerażający. Nawet ogień niczego nie udawał, on po prostu był ogniem. No dobra, ogień to destrukcyjna i nieujarzmiona siła, ale nie usiłuje udawać, że tak naprawdę jest potulnym kotkiem. Nie czai się ani nie czeka spokojnie, aż niczego nieświadomy wypłyniesz na sam jego środek, by rozpętać piekło. On jest piekłem. Zawsze. A woda? To dziwka, pierdolona, niezdecydowana dziwka. Najpierw udaje niewzruszoną doskonałą, tak pięknie równą taflę niczym gładkie lustro, by w mgnieniu oka rozpętać prawdziwy chaos.
Wiedział o tym od zawsze, nawet wtedy, gdy dał się namówić starszemu o dwa lata sąsiadowi, żeby popłynąć łódką na drugą stronę jeziora w celu zbadania nowego terenu, bo legendy mówiły, że można było tam spotkać magiczne stworzenia. A nie od dziś wiadomo, że mali chłopcy lubili przygody i nawet jeżeli było to w jakimkolwiek stopniu niebezpieczne, to tym lepiej dla nich. I choć zgodził się na tę ekscytującą wyprawę, od zawsze marzył o spotkaniu jednorożca, to nie był przekonany czy łódka powinna się tak kolebać na wszystkie strony, a woda tak bardzo marszczyć, choć nie wiał najlżejszy zefirek. To wszystko wydawało się bardzo, ale to bardzo podejrzliwe, zwłaszcza gdy przypomniało się, że woda potrafi być niezwykle destrukcyjna, a wkraczanie na jej teren nie wróży nic dobrego. Niemniej jednak nikt nie zwracał uwagi na rosnące przerażenie, coraz bardziej widoczne na twarzy Bjørna, gdy zauważył jak pod łódką woda zaczyna bąbelkować.
- Powinniśmy zawrócić.
- Nie bądź cykor, już niedaleko. – burknął starszy chłopak, który był odpowiedzialny za wiosłowanie i najwyraźniej nie zamierzał się przejmować biadoleniem gnojka.
- Naprawde powinniśmy wracać, coś jest nie tak. Boję się. – te dwa ostatnie słowa niemal wyszeptał, gdy zarzuciło łodzią tak mocno, że nieomal nie wypadł za burtę. Szybko złapał się ławki, na której siedział i błagalnie spojrzał na swojego kompana.
- Przestań jęczeć i nie zachowuj się jak dziewczyna. – warknął groźnie, jakby mu co najmniej groził i nawet chciał ostrzegawczo zamachnąć się ręką, gdy coś uderzyło w burtę tak mocno, że wywróciła się do góry dnem, wrzucając swoich pasażerów wprost w lodowatą toń.Niewiele pamiętał z tego co się potem wydarzyło. Wiedział, że nie mógł się wydostać i wypłynąć na powierzchnię i czuł jakby coś go trzymało za nogę, jakby ktoś chciał go pociągnąć w dół i gdy niemal stracił przytomność coś, albo ktoś pomógł mu się wydostać na brzeg. Jakiś rozmyty, ale ostry czarny kształt, który głośno parskał. I rodzice, którzy coś krzyczeli i powtarzali, że na pewno mu się to wszystko przyśniło i samemu udało się dopłynąć do brzegu. Tylko jak, skoro nigdy nie nauczył się pływać?


– teleportacja;
– niewerbalne rzucanie zaklęć;



*każdy większy od wanny wypełnionej wodą; nie, strumienie się do tego nie zaliczają, ale oczka wodne, rzeki, jeziora, morza i oceany już tak.

Bjørn Valskraa-Valskrå

avatar

avatar
Cytat : Giętki jest język śmiertelnych i wiele powiedzeń zawiera wszelakich rodzajów.

Gif :

Ranga : Under your skin.

Punkty doświadczenia : 60

Punkty Życia : 100

Wiek : 37 lat.

Krew : Czysta.

Narodowość : Norweg.

Pieniądze : 100.

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Re: Bjørn Valskraa-Valskrå

Pisanie by Colette Tomiczny on Pon Mar 27, 2017 5:45 pm

AKCEPTUJĘ!
Najbardziej wyczekiwana karta sezonu!
• Teleportacja
• Zaklęcia niewerbalne

_________________
Come closer.

Colette Tomiczny

avatar

avatar
Cytat : I am a GREAT MAN and one day If you are very lucky I might even be a GOOD ONE.

Gif :

Ranga : Smok Katedralny

Punkty doświadczenia : 34

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Polak

Pieniądze : 78 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach