CAFÉ CA.CA.

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Veneficium on Sro Lut 22, 2017 9:52 pm


Café Ca.Ca.
K'awowa K'ołysanka

Kawiarnia znajduje się w jednej z kamienic, stojących przy głównej ulicy miasteczka. Trzykondygnacyjny budynek z dwuspadowym dachem pokryty jest farbą w kremowym odcieniu. Głównymi zdobieniami, przyciągającymi uwagę, są zielone ramy drzwi i okien, a także dachówki w bardzo podobnym odcieniu. Obramowania okienne w delikatny sposób nawiązują do secesji. Przed budynkiem podczas cieplejszych sezonów ustawiany jest niewielki ogródek z czterema okrągłymi stolikami.
Wnętrze widoczne jest już przez ogromne okna i oszklone dwuskrzydłowe drzwi. Przy tych pierwszych znajdują się wysokie, drewniane blaty barowe, przy których ustawione są pasujące krzesła z oparciami. Zwieszone z sufitu na kablach żarówki nadają wejściu typowo magicznego klimatu. Całe pomieszczenie utrzymane jest w nowoczesnym stylu, uzupełnione też drewnianymi blatami, łączonymi z pokrytym czarną farbą metalem. Przy jasnych ścianach stoją prostokątne stoliki, środek natomiast wypełniają już te okrągłe - do wszystkich dostawiona jest różna ilość wygodnych, minimalistycznych siedzeń. W jednym z kątów na tyłach urządzona została strefa relaksu z niskimi stolikami i kolorowymi pufami-workami. Toalety, do których prowadzą oznakowane drzwi, są niewielkie oraz skromnie urządzone.
Ważną częścią kawiarni jest bar, znajdujący się naprzeciwko wejścia po przeciwległej stronie sali - niemal na jej końcu. Zabudowany drewnianym blatem, przy którym można usiąść, wyposażony jest w ekspresy do kawy oraz patery na ciastka i owoce, zakryte szklanymi pokrywami. Pod nim znajduje się pokaźna kolekcja kubków, filiżanek i talerzyków. Na ścianie za nim zawieszone są wysokie szafki, służące do przechowywania składników, niezbędnych do przygotowania najznamienitszych przysmaków. Pomiędzy gablotami znajduje się duża, czarna tablica, na której wypisane są możliwe do zamówienia specjały. Za tym wszystkim zauważyć da się również ukryte w ścianie drzwi, prowadzące do kuchni i na zaplecze.
Za barem na specjalnej antresoli mieści się swego rodzaju scena, pełniąca funkcję miejsca dla dj'a oraz osób prowadzących audycje. Cała tylna ściana zasłonięta jest przez pełne półek kolekcje płyt – nie tylko kompaktowych, ale także winylowych. Z tego miejsca prowadzone jest prywatne, lokalne radio. Na scenie odbywają się także niewielkie koncerty, głównie z udziałem właścicieli kawiarni, dających zarówno solowe występy, jak i w duecie.
Na tyłach znaleźć można jeszcze schody, prowadzące do piwnicy, w której mieści się magazyn, oraz na piętro, gdzie znajduje się dwupiętrowe mieszkanie.


Godziny otwarcia:



Poranki z kawą
poniedziałki, wtorki, czwartki, piątki
06:00-10:00

Słodkie popołudnie
poniedziałki, wtorki, czwartki
13:00-18:00

Muzyka na 24
środy
00:00 - 00:00

Piątkowy chillout
piątki
13:00-19:00

Leniwe popołudnie
soboty
10:00-16:00

Audycja niedzielna
niedziele
15:00-17:00

Menu

Espresso Wymarzona 6 sykli/8 sykli/6 sykli
zwykłe/podwójne/macchiato

Cafe OLE OLE OLE 6 sykli
cafe au lait (kawa z mlekiem)

Mokka'more 10 sykli
spienione mleko, czekolada, espresso

we no speak AMERICANO 10 sykli
americano

Cappu-cynka 12 sykli
Cappucino

Cafe I'm Late 14 sykli
Caffe latte, możliwe dodatki smakowe (syropy)

Cafe operetto 10 sykli
cafe coretto, kawa z dodatkiem z likieru:
mięta, migdał, banan, truskawka, tiramisu, czekolada, wanilia, wiśnia


Irish Blues 15 sykli
kawa po irlandzku, z dodatkiem irlandzkiej whiskey, bitą śmietaną i brązowym cukrem

Rumowe Szanty 12 sykli
kawa z rumem i cynamonem

fRAPpépé 14 sykli
frappé, kawa z dodatkiem lodu i mleka

Dodatkowy syrop 3 sykle
Smaki:
Miętowy oddech (mięta), Waniliowy Vanish - wypierze wszystkie Twe smutki (wanilia), CaramellDansen (karmel), A może to (amaretto), Nugat? No good (nugat), The coconut nut (kokos), DecoMorreno (czekolada)



Kawy sezonowe
1 galeon za każdą

This is halloween (dynia), Kasztanowy Kaprys, Gruszkowy Gawot
latte z dodatkiem jesiennej chandry

Cynamonowy Czar, Imbirowa Idylla, Pierniczkowe Passo Double (podwójna)
latte na zimową rozgrzewkę

Różana Rapsodia, Jaśminowy Jig, Fiołkowa Fuga
latte z wiosennym powiewem kwiatów

Cytryny na Cykladach, Kanoniczne kiwi, aNaNas Zimno Spłynie
frappé w owocowych odcieniach


Pudi pudi 10 sykli
angielski pudding na słodko

Kawowe Tango 11 sykli
tiramisu, ciasto kawowe z biszkoptami i serkiem mascarpone

Czar lotka 9 sykli
szarlotka na kruchym cieście z dodatkiem cynamonu i goździków

Ser znik, radość w mig 8 sykli
sernik królewski, z kruszonym kakaowym ciastem i serową masą

Rafa ELO 12 sykli
rafaello, ciasto kokosowe na bazie herbatników

Przestań gwiazdorzyć 12 sykli
snickers, przekładaniec z karmelem, czekoladą, orzechami i herbatnikami

Walc wiedeński 13 sykli
tort wiedeński z wiśniami, bardzo czekoladowy

Wu setka 9 sykli
wuzetka, ciastko z czekoladowego biszkoptu, z dżemem, śmietaną i czekoladową pomadą; przy alkoholu 10% taniej

Orzechowa kołomyjka 12 sykli
tort orzechowy, biszkoptowe ciasto z kremem orzechowym

Owocowe nutki 4 sykle
babeczki z dodatkami świeżych owoców, do wyboru (magicznie wiemy czego chcecie!)

Jaka to melodia? 5 sykli
muffiny z niespodzianką*

The Hardest Word 6 sykli
skruszone ciastko na przeprosiny, wyzwala pozytywne emocje

Canzone alla Napoleone 8 sykli
napoleonka, ciasto francuskie przełożone kremem śmietankowym

Nie piernicz, podawaj 6 sykli
piernik, dostępny bez dodatków, z orzechami, z bakaliami lub z orzechami i bakaliami

Piper McCream 3 sykle
rurka z kremem śmietankowym

Ciasteczkowy potwór 5 sykli
ciastka z kawałkami czekolady


I scream for it
lody i sorbety w ogromnej gamie smakowej, specjał - zielona herbata
+ dodatkowa śmietana, posypka, polewa, świeże owoce


Gałki:
solo - 3 sykle
duet - 6 sykli
trio - 8 sykli
kwartet - 10 sykli
kwintet  - 12 sykli
sekstet - 13 sykli
septet - 14 sykli


Herbaty
Podawana jest w szklanych dzbankach, które magicznie utrzymują ciepło. Suszone liście, niekiedy z dodatkami, umieszczone zostają w silikonowym opakowaniu w kształcie rybki, zaczarowanej tak, aby pływała w naczyniu do czasu zaparzenia się herbaty. Po tym czasie sama wyskakuje z dzbanka na postawiony przy nim spodek.

GreenDay 8 sykli
zielona, czysta lub mieszana z pomarańczą, jaśminem, pomelo, mango, miętą, cytryną, liczi

jRock 9 sykli
zielona japońska

Chiński rok 9 sykli
zielona chińska

Stevie Wonder 8 sykli
czarna, klasyczna

All night long 10 sykli
Oolong, z niewielką ilością kofeiny


Czekolady
Podawane w filiżankach ozdobionych pięciolinią i nutkami. Do każdej dodatkiem jest kruche ciasteczko w kształcie instrumentu.

Najwyższa Jakość 11 sykli
klasyczna czekolada na gorąco

Red Hot Chili Peppers 12 sykli
czekolada mleczna z chili

Mojitolada 12 sykli
belgijska z kawałkami mięty

White Christmas 11 sykli
biała czekolada, idealna na zimowe wieczory

Let it go 11 sykli
czekolada mrożona


Soki wyciskane:
Soki wyciskane ze świeżych owoców na oczach klientów. Podawane w wysokich szklankach z kolorowymi rurkami.
12 sykli

Marchewkowe pole
miks z marchewek

I like orange juice
stylowa pomarańcza z drobinkami

Grey fruit,
grejpfrutowe szaleństwo dla odważnych

Hey, apple, apple, hey
jabłka słodsze niż te zakazane

Red & Juicy
pomidorowa wampiriada

BanaNa Banana
bananowy sok, którego nikt ci nie zabroni

Kij wi kij ni wi
to kiwi sprawi, że odlecisz

Zielony w garniaku
sok ogórkowy lepszy niż wszystkie inne

manGo, manStop
mango na dobry początek dnia

Peaches od USA
odważny sok brzoskwiniowy

Pineapple, apple juice
hit sokowego duetu

Frutix
soki mieszane do wyboru, do koloru

Soki zwykłe:
Soki gotowe, z kartonu. Dostępne są powyższe smak oraz kilka dodatkowych. Podawane w wysokich szklankach z kolorowymi rurkami.
4 sykle

Hug me
przytulaśny sok kaktusowy

Strawberry Swing
roztańczone truskawki w szklance

aNaNas spłynie orzeźwienie
ananasowa ulga od gorąca

Owocowy remix
wieloowocowy sok DJ'a

Freestyle your koktajl:
Możliwość stworzenia własnego koktajlu owocowego z dodatkiem mleka. Do wyboru maksymalnie cztery owoce:
marchewka, pomarańcz, grejpfrut, jabłko, pomidor, banan, kiwi, ogórek, mango, truskawki, maliny, ananas

Podawane w wysokiej szklance z kolorową rurką.

14 sykli


Boski wiatr, nie ma przebacz 1 galeon 1 knut
kamikaze (wódka, blue curacao, sok z cytryny, kostki lodu)

Kokosowy pirat 1 galeon 11 knutów
malibu (likier kokosowy na bazie rumu karaibskiego)

Wake up 1 galeon 2 sykle 3 knuty
tequila sunrise (tequila, creme de cassis, sok z limonki, woda sodowa)

Piasek w majtkach 1 galeon 1 sykl 5 knutów
sex on the beach (sznaps brzoskwiniowy, wódka, sok owocowy)

Lady in red 1 galeon 1 sykl 10 knutów
krwawa mary (wódka, sok pomidorowy, tajemnicze przyprawy)

Miętowe otrzeźwienie 1 galeon 2 sykle
mojito (biały rum, syrop cukrowy, limonka, mięta, woda gazowana, kruszony lód)

Wstrząśnięte, nie mieszane 1 galeon
martini (gin, wytrawny wermut, lód)

Chwila dla ciebie 1 galeon 3 sykle
cosmopolitan (wódka o aromacie cytrynowym, cointreau, sok żurawinowy, sok z limonki, plasterek cytryny, lód)

Giń i toń 16 sykli 20 knutów
gin z tonikiem


Suchar dnia – woda gratis 2 sykle
nigdy nie wiesz, czego się spodziewać

Słone Perpetuum mobile 4 sykle
idealnie wypieczone precle z odrobiną soli

Słone Preludium 4 sykle
paluszki ze słonej puszki

Chrupiący Kankan 7 sykli
odważne i pyszne chipsy

Nachosowa Serenada 10 sykli
nachosy z serem

Orzechowe Peany 7 sykli
zmiksowane orzechy, żadnych rodzynek!

Serowy Nokturn 12 sykli
deska serów (bez szwajcarskiego)  

Dumka na dwa tosty 10 sykli
para pysznie wypieczonych tostów z ziołami i masłem czosnkowym

Dostępne są również piosenki na życzenie.


* Smaki muffinów:
1-10 - Cofać się do przodu (jabłko z muffinowym wypełnieniem)
11-20 - Nie chce misie (miodowe)
21-30 - Różdżka Dumbledore'a (bananowe)
31-40 - Masło maślane (popcornowe)
41-50 - Pytanie do publiczności (waniliowa)
51-60 - Skrzypek na dachu (jagoda z kiwi)
61-70 - Nie ma wody na pustyni (muffinki z poprzedniego dnia, sucharowe)
71-80 - Barankowy obłoczek (pianki marshmallows)
81-90 - Dobre posunięcie (śmietankowe)
91-100 - Zmierzch o poranku (cytrynowo-limonkowe)

_________________

Veneficium

avatar

avatar
Cytat : Jak wszędzie będziesz miał na skróty, to w końcu w ogóle przestaniesz chodzić.

Gif :

Ranga : Pan i Władca

Punkty doświadczenia :

Punkty Życia :

Wiek :

Krew : Najczystsza

Narodowość : Światowa

Pieniądze :

Admin

Powrót do góry Go down

Środa, 12 października 2016

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Nie Lut 26, 2017 11:24 pm

Było akurat coś około południa, gdy drzwi K'awowej K'ołysanki otworzyły się po raz kolejny tego dnia, wpuszczając tym samym w swoje progi pewną nieco niezadowoloną osóbkę. Osóbką tą była Tall, a niezadowolona była głównie z faktu, że nie przepadała za uczelnianymi okienkami. Wolała mieć plan zbity i bez dziur, tak aby te parę godzin zleciało szybko i bez bólu. Kiedy miała takie okienko jak teraz, to zwykle nie bardzo wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Nie było jej sensu wracać na godzinę do Yorku, zwłaszcza, że mogło mieć to niezbyt fajne konsekwencje. Nie miała też miejsca na terenie uczelni, żeby móc w spokoju odpocząć, bo przecież po co jej akademik, skoro miała swój własny dom, tyle tylko, że trochę daleko. Na pierwszym roku w takich sytuacjach udawała się do biblioteki, żeby chociaż wykorzystać ten czas na naukę, bo i tak nie miała go dość dużo. Wszystko zmieniło się przed poprzednią sesją, gdy odkryła Cafe Ca.Ca. Wygodne, workowate pufy przypominały jej nie tylko tajny Pokój Teatralny z Hogwartu, ale też jej własny dom. W dodatku kawiarnia miała bardzo dobre ciastka i całkiem miłych prowadzących, którzy znali się na muzyce. Dlatego właśnie teraz, kiedy znów miała okienko na początku roku, postanowiła zaszyć się na tę godzinę w wypełnionej po brzegi muzyką kamienicy i odpocząć. Nawet jeśli przez ostatnie dwa dni miała na to dość sporo czasu, bo przecież plaża... Ale to była inna historia.
Zadowolona z faktu, że burza poszła precz, a pogoda stała się bardziej przychylna, Ślizgonka po raz kolejny uzbroiła swoją garderobę w sukienkę - czarną, z rękawem na trzy czwarte i dość prostą w kroju, ale ozdobioną od pasa w dół czarną koronką przeplataną złotą nicią. Dmuchając na zimne, tym razem do kompletu miała założone również czarne, kryjące rajstopy. Chroniący przed odrobiną chłodu czarny płaszczyk wyróżniał się podszewką i zdobieniami z materiału w szkocką kratę w niebieskim odcieniu, ładnie zgrywającą się z granatowymi botkami na obcasie. Całości dopełniał kapelusz z szerokim rondem i jej drobna, tym razem skórzana, torebeczka. Być może inni nie przywiązywali dużej wagi do stroju, ale Tall była bardzo zadowolona z faktu, że wreszcie może chodzić w czym chce, a nie ciągle w mundurku - nawet jeśli minął już ponad rok od zakończenia Hogwartu.
W każdym razie, w takim właśnie stanie, z malującą się na twarzy odrobiną senności, ruszyła w stronę baru kawiarni, chcąc zamówić sobie jakąś dobrą kawę i ciastko, tak aby osłodzić sobie dzień. Stanęła w ogonku, czekając aż przyjdzie i na nią kolej, póki co skupiając swoją uwagę na zawieszonej nad barem tablicy. Kto wie, może od ostatniego razu dodali tam coś nowego?

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Zane Carrick on Pon Lut 27, 2017 1:49 am

W kłębach siwego, aromatycznego dymu przemierzał Zane ulice Zasiedmiogórogrodu. Nie wiedział, czy to los, czy to podświadomość, ale w chwili gdy pomyślał, że przydałoby się coś przekąsić, zobaczył przed sobą kawiarnię. I to nawet niebrzydką, na pewno nie szkoda mu było przerwać tripa, żeby ją odwiedzić.
Cholera, to już drugi rok szkoły, a on nie miał okazji tu być. Chyba zbyt rzadko wychodzi z mieszkania. Trzeba to zmienić. Albo nie, w sumie przecież nie narzeka. Po paru sekundach wewnętrznego monologu pchnął drewniane drzwi, wpuszczając uliczny szum do cichego wnętrza.
Dobra, teraz aby nie było kolejki... Nadzieje jak zwykle okazały się płonne, już szybki rzut oka w stronę, gdzie logicznym wydałoby się umiejscowienie baru. Oczywiście, trzeba będzie wystać swoje, oby było warto.
Drugi rzut oka pozwolił wyłapać nieco schowane z tyłu pufy. Z gatunku tych najlepszych - worków. Już wiedział, że trafił w odpowiednie, jeśli nie idealne miejsce. Jeśli jeszcze okaże się, że mają duży wybór słodyczy, jest duża szansa, że zyskają nowego stałego klienta. Spojrzał na czarną tablicę z wypisanym menu. Bez szału i bez tragedii, ot wszystko czego potrzeba w niewielkim lokalu, pewnie jakieś bardziej skomplikowane rzeczy tylko na życzenie. Ale w sumie ok i tak nie miał zamiaru kombinować.
Stanął w kolejce za ciemnowłosą dziewczyną... kiedyś widział niemal identyczne włosy, jeszcze parę lat temu w Hogwarcie. I chyba mignęły mu też w Veneficium, ale ręki by sobie nie dał uciąć. Gdyby tylko zobaczył jej twarz... pamiętał, że była bardzo piękna. Na pewno rozpoznałby ją, gdyby to była ona. Tylko jak ona miała na imię...
Gdyby nie to, że był w miejscu publicznym strzeliłby głośnego facepalma. Na szczęście opamiętał się i skupił na pozytywach. Tak, to zdecydowanie jest dobry pomysł. Myśl przemknęła przez głowę i od razu poleciała w kategorię "realizowane". Z kieszeni chłopaka wyskoczył galeon i upadł z głośnym brzękiem na ziemię. Zaledwie ułamek sekundy później nastolatek poszedł krok do przodu i kucnął, aby podnieść "zgubioną" monetę. Wstając odwrócił się w stronę dziewczyny.
Oczywiście, że to ona. Ciężko było ją z kimkolwiek pomylić. Podobała mu się chyba od zawsze, odkąd zobaczył ją w Klubie Pojedynków.
- ... czy Ty mnie kiedyś nie rozbroiłaś w trakcie któregoś pojedynku? - wypalił do niej nie zastanawiając się, czy może go pamiętać czy nie. W sumie świetny sposób na rozpoczęcie rozmowy z przypadkową osobą, która wcale nie musi go znać.

Zane Carrick

avatar

avatar
Cytat : "Oi, bartender, another one!"

Gif : .

Ranga : Always lucky

Punkty doświadczenia : 26

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Irlandzka

Pieniądze : 60G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Pon Lut 27, 2017 10:46 pm

Usłyszała brzdęk monety tuż przed tym, gdy kolejka odrobinę się ruszyła. W pierwszym odruchu chciała po prostu przejść te dwa kroki, ale ostatecznie pochyliła się nieco w intencji podniesienia galeona. Jego właściciel jednak zdążył ją uprzedzić, wobec czego Tallulah po prostu uśmiechnęła się i wyprostowała, mając zamiar powrócić do głębokiej kontemplacji na temat tego, czy wolałaby zaryzykować Jaka to melodia?, czy może jednak po prostu zamówić Orzechową kołomyjkę. Ale nic z tego, na drodze do tak poważnego wyboru stanęło pytanie zadane przez młodzieńca z pompadourem. Ślizgonka drgnęła, w pierwszej chwili nie będąc pewna, czy chłopak pyta na poważnie, czy może jest to dość oryginalny sposób na podryw. Odruchowo przeszła te dwa kroki, o które przesunęła się kolejka, po czym z mieszaniną uczuć na twarzy odwróciła się, by spojrzeć na niego raz jeszcze.
Jej wyraziste brwi ścięły się w wyrazie zamyślenia, gdy tak mu się przyglądała. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że zrobiła tę swoją głupią minę, marszcząc lekko nosek do pary. Widać było, że intensywnie myśli i - choć nie był to poranek - fakt, że była w kawiarni i najprawdopodobniej chciała kupić kawę jasno mówił za siebie. Należało jej dać chwilę czasu na namysł. Wydawało jej się, że go kojarzyła. Wydawało jej się, że chyba nawet całkiem dobrze, bo gdzieś tam w głowie tłukła jej się myśl, że coś tu było halo z WME, a skoro WME, to pewnie też z Lucy. A skoro z Lucy, to możliwe, że stojący za nią w kolejce chłopak jest na tym samym roku. Tall co prawda nie przypominała sobie żadnego pojedynku, który miałaby odbyć z nim będąc studentką Veneficium, ale skoro nie to, to co? Jeszcze wcześniej? Hogwart? Coś jej tam dzwoniło, tylko jakby nie w tym kościele, co trzeba. Ale kojarzyła jego twarz. A skoro tak...
- W Hogwarcie? - zapytała ostrożnie, tak żeby tylko się upewnić. Co prawda po jego akcencie tak jej się to widziało, że strzał będzie celny, ale to był MUMiCz, tu wszystko było możliwe. Sięgnęła ręką do góry, by ściągnąć swój kapelusz, po czym od razu przygładziła włosy. Starając się przybrać mniej dziwny wyraz twarzy, zastąpiła swoje myślenie uśmiechem, próbując przy tym też ukryć w ten sposób swoje lekkie zawstydzenie. Odruchowo zagarnęła kosmyk czarnych włosów za ucho. W głowie dzwoniło jej coraz głośniej i wyraźniej. Im dłużej nad tym debatowała we własnych myślach, tym bardziej pewna była, że faktycznie widziała go w Hogwarcie. A skoro pytał o pojedynek, to może chodziło mu o klubowe potyczki. To miałoby sens, biorąc pod uwagę jej zamiłowanie do ćwiczenia magii ofensywnej i defensywnej. Zresztą z jakiś powodów była na swoim wydziale, prawda? Czego była pewna, to że - jeśli faktycznie chodziło o Hogwart - chłopak nie był Ślizgonem. Inaczej pamiętałaby go znacznie lepiej. Nie podejrzewała go też o bycie Gryfonem, bo wówczas też miałaby na to duże szanse. Pozostawał Ravenclaw i Hufflepuff, a Tall bez ociągania, gdyby to od niej zależało, wolałaby dla niego wybrać to pierwsze. Chyba... Może...? W każdym razie!
Przestąpiła odruchowo kolejne parę kroków w kolejce, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że właśnie wypadała jej kolej zamówienia. Wszystko przez to, że wciąż przyglądała się Zane'owi, teraz nawet z większym zainteresowaniem niż jeszcze chwilę temu.

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Zane Carrick on Sro Mar 01, 2017 6:40 pm

Człowiek płynie przez życie grając swoją własną melodię, akordy utworu będącego wypadkową każdego zdarzenia aż do punktu teraźniejszego. Nie ma dwóch takich samych, tak jak nie ma dwóch identycznych osób. Można próbować je zgrać, ale nigdy nie zgrywają się unisono.
Gdy udostępnia się drugiej osobie część swojej melodii następuje chwila zawieszenia, gdy pozostaje tylko czekać na fragment utworu drugiej osoby, który rozwieje wątpliwość.
I Zane usłyszał dokładnie tę nutę, której potrzebował. Uśmiechnął się patrząc w znajome złociste oczy. Zawzięta Ślizgonka z Klubu Pojedynków. Przez jego głowę przemknęła głupia myśl, ile z potyczek wygrała uśmiechając się do przeciwnika i dusząc w zarodku jego wolę zwycięstwa. Więc jednak go kojarzyła… albo po prostu odniósł się do odpowiednich wspomnień.
- Właśnie tak, w starym, zimnym Hogwarcie - odpowiedział twierdząco na pytanie dziewczyny. Rozszerzył lekko usta w delikatnym uśmiechu. Po części do siebie, że jednak miał rację, po części widząc zmiany ekspresji dziewczyny. Mimika jej twarzy przekornie skojarzyła mu się z małą dziewczynką, choć była niewiele niższa od niego.
Nie odrywając oczu od dziewczyny wyciągnął zza pazuchy ciemnoszarej, jesiennej kurtki niewielką sakiewkę z ciemnej skóry. Porozumiewawczo uśmiechnął się do obsługującej kasę pracownicy kawiarni. Przez krótką chwilkę zastanawiał się, czy powinien dać ciemnowłosej do zrozumienia, że to już jej kolej. Albo po prostu ułatwi jej życie sprowadzając tę chwilę do prostej decyzji.
- Poproszę Freestyle z mango, bananem, malinami i ananasem. I do tego pucharek z trzema gałkami lodów i owocami - szybko złożył swoje zamówienie i zwrócił się w stronę dziewczyny.
- Co dla Ciebie? On me - spytał, unosząc lekko brwi w rozbawieniu.

Zane Carrick

avatar

avatar
Cytat : "Oi, bartender, another one!"

Gif : .

Ranga : Always lucky

Punkty doświadczenia : 26

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Irlandzka

Pieniądze : 60G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Sro Mar 01, 2017 9:42 pm

Ha, czyli jednak! Jej usta rozciągnęły się w ciepłym uśmiechu, a w oczach błysnęło tryumfem i uznaniem, zapewne dla niej samej. Co prawda pamięć Tall miała niezłą, ale jeśli chodziło o czasu Hogwartu i o chłopców, to na palcach jednej ręki mogłaby policzyć tych, z którymi rozmawiała więcej i miała jakiekolwiek głębsze kontakty - a trzeba wiedzieć, że wliczałby się w to nawet Nico, z którym co roku odbywała ledwie kilka konwersacji. W końcu nie bez powodu wołano za nią niekiedy "Ice Queen". Tyle dobrze, że nie była Gryfonką (uchowaj Merlinie!), bo inaczej Ślizgoni nie daliby jej spokoju. A tak z Krukonami i Puchonami sobie radziła. Mniej lub bardziej.
Obdarzyła chłopaka zdecydowanie bardziej przychylnym spojrzeniem. Skoro nie kojarzyła go źle, to już był to jakiś plus. Znaczyło, że nigdy nie zaszedł jej z niczym za skórę. W dodatku im dłużej patrzyła na jego twarz - tak charakterystyczną - tym lepiej przypominała sobie spotkania w ramach Klubu Pojedynków. Co prawda sama, na przeciągu tych wszystkich lat z magicznymi potyczkami, miała okazję mierzyć się z nim może kilka razy... I jeśli pamiętała dobrze, to nie miał się czego wstydzić, a nawet wręcz przeciwnie. Nie poświęcała temu nigdy większej uwagi chyba z tego względu, że rywala Zane upatrzył sobie w kimś innym, a też dla niej zdecydowanie ważniejsza od konkretnego przeciwnika była pozycja w pojedynkowej tabelce. Wśród tych rozważań, do jej głowy napłynęło niechciane wspomnienie pojedynku z Anais, podczas którego skończyła napompowana jak balon pod sufitem Wielkiej Sali, na dodatek świecąc wszystkim po oczach swoimi gaciami w kropki. Myśl ta sprawiła, że dziewczyna poczerwieniała lekko i odwróciła wzrok, mając nadzieję, że może jakimś cudem ten wybitny pojedynek nie został zapamiętany przez wiele osób. Wspomnienie było tak samo żenujące jak ówczesna teraźniejszość - nawet jeśli minęły już dobre trzy lata. Akurat w tej chwili jej nowy towarzysz zdecydował się doczepić pod jej miejsce w kolejce, ratując ją przed gniewem ludzi za nimi. Tallulah speszyła się jeszcze bardziej.
- Och... - bąknęła, szybko spoglądając na tablicę ze specjałami. - To ja może podwójne espresso i Jaka to Melodia? - dodała szybko, nie chcąc już przedłużać swoich wahań między wyborem ciastek. Hazard wygrał z bezpieczniejszym wyborem. Tall w napięciu obserwowała, jak dziewczyna za ladą zmierza w stronę muffinek. Na krótką chwilę wstrzymała oddech - trafi na miodową czy nie trafi? Cholera, śmietankowa. Faktycznie dobre posunięcie. Ale do espresso będzie pasować. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że na jej twarzyczce na krótką chwilę pojawił się grymas niezadowolenia. Odrzuciła go szybko na bok na rzecz pełnego wdzięczności uśmiechu dla Irlandczyka.
- Dziękuję. - Mówiąc to, zagarnęła ponownie niesforny kosmyk włosów za ucho. Najwyraźniej nie bardzo chciały się tam trzymać i sama Tall nawet nie przepadała za tym, ale pewne rzeczy robiła po prostu odruchowo. Przesunęła się odrobinę na bok, czekając aż otrzymają tacę z ich zamówieniem. Wykorzystując chwilę, pozwoliła sobie na kontemplację leniwie sączącego się z głośników głosu Elvisa Presleya, śpiewającego o tym, jak to czasem trudno się nie zakochać. Lubiła tę piosenkę. Choć z innym wokalem.

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Zane Carrick on Wto Mar 07, 2017 7:23 pm

Znajdująca się w kieszeni Irlandczyka sakiewka z zielonym paliła go żywym ogniem. Fakt, że od czasu kiedy spalił ostatniego blanta minęło niespełna parę minut, nie zmieniał tego odczucia. Wręcz przeciwnie, pierwsza fala endorfin odurzyła go i pobudzała do przykręcenia kolejnego lolka. Nie więcej niż minuty potrzebował, żeby zmienić szczyptę baki i kawałek bletki w kolejnego aromatycznego skręta. I kolejnego, i kolejnego…
Podświadome myśli narkomańskiej części jaźni Zane’a w niewielkim zaledwie stopniu wpływały na jego zewnętrzne zachowanie. Przywykł, otoczenie chyba też. Świadoma część skupiła się na wypowiadanych przez dziewczynę słowach. A było ich niewiele, więc nie stanowiło to problemu. Było mu to absolutnie na rękę, przywykł do zbywania nieutemperowanych gaduł ciągłym potakiwaniem i udawaniem, że nadąża się za tempem konwersacji (czy raczej monologu), ale nie należało to do rzeczy uprzejmych. Poza tym zdarzało się, że partnerka w dialogu faktycznie miała coś do powiedzenia i trzeba było faktycznie mieć pojęcie o treści (nie zdarzało się to często, ale zdarzało).
Z uwagą obserwował delikatnie zmieniającą się mimikę jej twarzy. Było w niej coś takiego… autentycznego, co naprawdę go urzekało. No i nie oszukujmy się - była cholernie urocza. Abstrahując już od jej urody, rumieńce i błysk w oczach trafiały do Zane’a bardziej niż gdyby w tym momencie się przed nim rozebrała. Choć wtedy pewnie też byłaby zjawiskowa.
Chłopak zignorował podsuwane mu przez wyobraźnię wizje jego rozmówczyni tylko znacznie mniej ubranej. Sięgnął do sakiewki i wyjął parę monet, którymi zapłacił za ich wspólne zamówienie. Uśmiech pełgał po jego ustach, gdy patrzył jak dziewczyna analizuje każdy ruch sprzedawczyni wybierającej dla niej muffinka. Wstrzymany oddech… to chyba nie był tylko wybór pomiędzy czymś słodkim i puszystym a czymś puszystym i słodkim.
- Chyba możemy znaleźć jakiś stolik - powiedział biorąc od kasjerki tacę z zamówionymi przez nich pozycjami. Kłamał, nie planował wcale szukać. Od samego początku upatrzył sobie stojące na uboczu pufy-worki, które jego zdaniem były chyba najwygodniejszym możliwym miejscem siedzącym jakie mógł sobie wyobrazić. Zerknął parę razy, czy dziewczyna idzie za nim. Wolał się upewnić widząc, że zdarzało jej się nawet przegapić kolejkę po słodycze… a te pachniały i wyglądały wspaniale.
Odstawił tacę na ustawionym pomiędzy pufami stoliku. Ściągnął czarną, jesienną kurtkę i rzucił ją na miejsce z boku. Podwinął rękawy szarej bluzy i rozsiadł się w półpłynnym siedzisku. A w sumie to rozlał, biorąc pod uwagę, że z automatu ocenił swoje planowane posiedzenie na co najmniej godzinę bez najmniejszych opcji na wstawanie w jakimkolwiek celu.
- Bawisz się jeszcze w pojedynki? - spytał zerkając na dziewczynę z ukosa, sącząc zimniutki, świeży sok, który głaskał jego wysuszone gardło słodkim, orzeźwiającym smakiem. Szczerze sam nie wiedział o czym mogliby porozmawiać, sięgnął do jednego tematu, który w jakikolwiek sposób wiązał ich osoby.

-2g1s


Ostatnio zmieniony przez Zane Carrick dnia Wto Mar 07, 2017 8:08 pm, w całości zmieniany 1 raz

Zane Carrick

avatar

avatar
Cytat : "Oi, bartender, another one!"

Gif : .

Ranga : Always lucky

Punkty doświadczenia : 26

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Irlandzka

Pieniądze : 60G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Wto Mar 07, 2017 8:07 pm

- Aha! - zgodziła się ochoczo na słowa o stoliku. Mimo iż spotkanie z nim nieco ją rozbudziło, wciąż potrzebowała kawy. I zdecydowanie nie pogardziłaby chwilą relaksu. I tak miała na niego za mało czasu w swoim życiu. W ogóle miała za mało czasu. A teraz, na początku roku akademickiego, było jej naprawdę trudno, bo niemal całe wakacje spędziła nie zastanawiając się nad tym jaki jest dzień tygodnia, a nawet miesiąc. W zasadzie zupełnie odmówiła korzystania z kalendarza, chcąc chociaż na parę miesięcy w roku odciąć się od zawrotnego tempa swojego życia. Teraz miała taką jedną, małą okazję, by znów to poczuć. Bez protestów ruszyła za Zane'm w stronę workowych pufów. Wybrał idealnie, Tall je uwielbiała. W domu, w małej biblioteczce trzymała swojego kochanego pufa, specjalnie jeszcze powiększonego, że na dobrą sprawę mógłby robić za materac dla niespodziewanego gościa. Niesiona przez chłopaka taca z ich specjałami niejako odjęła jej pracy, co było bardzo miłe. Mogła dzięki temu w spokoju zdjąć swój płaszczyk i odłożyć go z kapeluszem na miejsce obok, a potem z lubością - przytrzymując dół sukienki, by zbytnio nie odleciał - klapnąć zadkiem na pufie. Nie było mowy, by teraz tak łatwo ją zgubił. Nie mając w posiadaniu jej kawę i muffina.
- Powiedziałabym, że nawet więcej, bo jestem na wydziale Obrony Przed Czarną Magią - odparła, uśmiechając się do niego. Pominęła fakt, że była tam też transmutacja, ale w tym konkretnym przypadku nie było to aż tak istotne. Sięgnęła po swoją podwójną kawę, zamieszała w niej łyżeczką, a potem upiła odrobinę, nie dodając nawet grama cukru. Najwyraźniej starczało, że miała go w ciastku. Albo może wcale nie słodziła kawy? Odstawiła filiżankę z cichutkim stukotem i sięgnęła do muffina.
- Przez cały zeszły rok starałam się brać udział w Klubie Pojedynków organizowanym na uniwersytecie, ale nie zawsze udawało mi się być na spotkaniach. Mam nadzieję, że w tym roku będzie lepiej, chociaż z tego, co wiem, to póki co nie mamy opiekuna... - ciągnęła dalej, jednocześnie delikatnie odrywając mięciutkie ciastko od kolorowego papierka w nutki. Zwieńczeniem tej pracy był kawałek oderwanej muffinki, który zniknął w ustach dziewczyny, sprawiając tym samym, że na chwilę zamilkła i tylko przyglądała się swojemu rozmówcy.
- A ciebie dalej interesują pojedynki czy bez odpowiedniego rywala nie są już tak interesujące? - zapytała, jednocześnie dając mu do zrozumienia, że może pamiętać na jego temat coś więcej, niż tylko sam fakt, że w ogóle był w Hogwarcie.

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Zane Carrick on Wto Mar 07, 2017 8:46 pm

Wokal Elvisa rozbrzmiewał na tle muzyki jak boja osadzająca chłopaka w rzeczywistości, gdy latał pod chmurami sącząc świeży sok. Zdarzało się, że się wyłączał, albo odpływał myślami gdzieś daleko, niesiony nurtem niespokojnych elektronów. Ale muzyka zawsze działała, szczególnie dobra. Przykuwała uwagę jak piękna kobieta albo dobre jedzenie. Przywracała człowieka z nieprzemierzonych przez nikogo krain abstrakcyjnej wyobraźni.
Weź moją rękę… weź całe moje życie… Cholera, Elvis to jednak potrafił. Nie tylko pięknie zaśpiewać. Poruszyć serce, nadać melodii duszę, wypełnić rytm emocjami. Zane uśmiechnął się po trosze do swoich myśli, po trosze do sączącej się z głośników muzyki, a przede wszystkim do siedzącej naprzeciw niego czarnowłosej.
W ogóle kurczę, sukienka! Nie muszę chyba tłumaczyć, że młody Carrick był mega fanem “kobiecych” kobiet, długowłosych, chodzących w sukienkach i butach na obcasie. Takie prywatne preferencje, każdy ma swoje.
Oderwał wzrok od pieprzyka pod jej okiem.
- No co Ty! Też zastanawiałem się nad aplikowaniem właśnie tam, ale w końcu wylądowałem na Magii Eksperymentalnej - wykorzystał chwilę, gdy dziewczyna upijała swoje espresso, aby odpowiedzieć. Gdyby tylko nie zmienił decyzji w ostatniej chwili być może spotkaliby się wcześniej. Ale nie ma co gdybać, to było raczej takie luźne podsumowanie ostatnich informacji.
Nie powstrzymał delikatnego grymasu, gdy dziewczyna wzięła do ust nieposłodzoną kawę. Co to w ogóle za przyjemność?
- Nawet nie zwróciłem uwagi, że był taki klub. Fakt, że w zeszłym roku byłem bardziej zajęty imprezami niż pojedynkami - roześmiał się cicho, w jego oczach mignęła delikatna tęsknota, którą chwilę później zastąpiła czysta radość. - Serio? Nie mamy już po trzynaście lat, chyba nic się nie stanie jak ogarniemy to sami, nie? - trochę oznajmił, a trochę spytał. W sumie nie wiedział jaka jest procedura, niezbyt się tym interesował. Może ona wie trochę więcej.
Powoli, wręcz z namaszczeniem nabrał na łyżeczkę po takiej samej ilości każdego smaku i kawałek zdobiącej lodowy pucharek brzoskwini. Sekundę później perfekcyjna porcja degustacyjna pomknęła w ślad za owocowym Freestylem.
- Dalej lubię oglądać, ale już od dawna nie walczyłem, pewnie trochę wyszedłem z wprawy - powiedział nieco ciszej, nie był z tego dumny, szkoda zaprzepaszczać dobre nawyki. Brak rywala? Raczej konkurencja. A na pojedynek trzeba było wyjść z domu.
- Może… odkąd skończyłem szkołę miałem niedużą styczność ze środowiskiem szermierzy. Co nie znaczy, że nie mogę Ci dokopać - po wypowiedzeniu ostatnich słów pokazał czarnowłosej język. Miał cichutką nadzieję, że nie była z tych strzelających fochy.

Zane Carrick

avatar

avatar
Cytat : "Oi, bartender, another one!"

Gif : .

Ranga : Always lucky

Punkty doświadczenia : 26

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Irlandzka

Pieniądze : 60G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Wto Mar 07, 2017 9:58 pm

Elvisowe wynurzenia mruczały gdzieś z tyłu głowy Tall bardzo dobrze znanym jej głosem. Mruczały do tego stopnia, że z pewny trudem powstrzymała się przed sięgnięciem po telefon. Dopiero po chwili dotarło do niej, że i tak nie mogłaby nic z tym fantem zrobić. No nic, takie już jest życie. Zresztą byłoby to nieuprzejme, a nie lubiła być nieuprzejma dla kogoś, kto był uprzejmy dla niej. Chyba że miał na nazwisko Moore i był irytującym Puchonem. Ale to zupełnie inna historia. Oderwała kolejny kawałek śmietankowej muffiny i delektowała się smakiem. Może nie było to to, na co liczyła, ale wciąż dobre, delikatne i... słodkie! Zapiła łyczkiem kawy, rozkoszując się kawowo-śmietankowym połączeniem. Klasycznie i z dopełnieniem.
- A, na WME? - W pierwszej chwili się uśmiechnęła, potem zmarszczyła brewki. - Dziwne, chyba cię nie widziałam nigdy, a Lucy tam studiuje... Lucy, no, Happymeal. Nie wiem, czy ją kojarzysz. Była w Gryffindorze, też chodziła na pojedynki... - wyjaśniła krótko, mając nadzieję, że mu to pomoże. A jak nie, to przynajmniej będzie miał jakiś zarys tego, że z tym wydziałem Tallulah była w dość dobrych stosunkach. Jej złotawe oczy błysnęły lekko po krótkiej chwili zastanowienia. Skoro był na WME, to musiał mieć za sobą egzamin. A te zawsze były ciekawe. Cóż, pewne było przynajmniej to, że wyznanie o kierunku studiów ciągnęło za sobą kolejną rozmowę. Póki co Ślizgonka skupiła się na temacie pojedynków.
- Potrafię to zrozumieć, chociaż ja w zeszłym roku byłam zbyt zajęta ogarnięciem studiów w ogóle. Klub Pojedynków był takim trochę moim guilty pleasure - zaśmiała się cicho. Zawsze czuła się trochę winna podczas spotkań klubu, a jednocześnie była to jedna z jej wielkich przyjemności. Właściwie czasem posądzała się o pewne uzależnienie na tym polu.
- No i, niestety, ale każdy klub musi mieć swojego opiekuna. Profesor nawet nie musi się na spotkaniach pojawiać, ale musi funkcjonować w papierach, bo dziekanat jest nieubłagany... - Wydęła usta w niezadowoleniu, na chwilę robiąc dzióbek. To był dla niej teraz poważny problem, bo poprzedni opiekun zrezygnował, a ogarniający wszystko student skończył swoją przygodę z uczelnią. Nie wyglądało, żeby ktoś palił się do załatwiania tego, a przynajmniej nie bardziej niż ona. Przynajmniej póki co.
Uniosła delikatnie brwi, przyglądając mu się z ciekawością, gdy mówił o przerwanych praktykach. Niby żyli w dość spokojnych czasach, ale jednak panna Rossreeve była zdania, że umiejętność sprawnego posługiwania się czarami w sytuacjach typu pojedynkowego powinna być ważna dla każdego czarodzieja. Już miała sięgnąć po swoją filiżankę z espresso, by znów się uraczyć smakiem niesłodzonej kawy - i to podwójnej! - gdy chłopak stwierdził, że mógłby jej dokopać. Mało tego! Pokazał jej język! Dziewczyna rozdziawiła lekko usta, uniosła brwi i popatrzyła na niego pełnym urazy spojrzeniem. Trwało to tylko chwilę i aż chwilę, jeśli brać pod uwagę, że jednocześnie podczas tej mimicznej dystrakcji zdołała sięgnąć wolną ręką do swojego uda, by z kabury ukrytej pod sukienką wydobyć różdżkę i unieść nią nad stolik, by wycelować w pierś Zane'a. A to wszystko dyskretnie, jakby poprawiała rąbek u spódnicy. Momentalnie wyraz jej twarzy zmienił się z urażonego na pełen satysfakcji. Uniesiona wyżej jedna z brwi i zadziorny uśmiech ozdobiły jej buzię.
- Czy to wyzwanie? - zapytała, nie kryjąc pewnego rozbawienia. Do focha jej było daleko. Ba, wyglądała tak, jakby obudziło ją to bardziej niż poranna kawa.

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Zane Carrick on Sro Mar 15, 2017 12:11 am

W pierwszej chwili Zane wpadł w euforię. Serio. “I scream…” było idealnym balansem pomiędzy słodyczą owocowych smaków a kremową śmietanką. Nie obraziłby się nawet, jakby podali mu pucharek bez żadnych owoców. A tych znalazła się spora ilość. No i ten sok… faktycznie świeżutki, chłodny. Dopiero po minucie, przez którą faktycznie miał ochotę krzyknąć zdał sobie sprawę, że po prostu jest skuty i dlatego to smakuje jakby jadł pierwszy posiłek od tygodnia.
Damn.
Ale i tak będzie tu wracał.
- Och… możliwe, szczerze mówiąc nie bardzo kojarzę resztę studentów, rzadko bywam na zajęciach. A z Hogwartu znam głównie Krukonów… pewnie jakbym ją zobaczył, to bym skojarzył - odpowiedział, zapamiętując usłyszane nazwisko. Może kiedyś uda się je połączyć z twarzą.
Nie skomentował kolejnych słów czarnowłosej, uśmiechnął się tylko porozumiewawczo, zaczerpując kolejną porcję zmrożonego kawałka nieba. Taaak, dobrze wiedział jak to jest robić coś pomimo wszystko. Zbyt dobrze.
- Aaaach, jeśli czegoś nienawidzę, to biurokracji. Po co wszystko sobie ułatwić, skoro można do każdej dupereli dopisać regulamin - jęknał, krzywiąc się teatralne. Ludzie chcą robić coś, co lubią, ale i tak ktoś będzie kontrolować. Tak po prostu. - Dlatego wolę normalne pojedynki dorosłych ludzi - dwie osoby, zabezpieczony teren i bawmy się do woli. Chyba nie mamy zamiaru się pozabijać, po co opiekun? - dodał jeszcze.
Na szczęście dziewczyna okazała się nie być przewrażliwiona i zupełnie naturalnie podeszła do jego zaczepki. No cóż, skoro nawet przy kawie dobywa różdżki równie szybko jak on, to może warto było. Ale na szczęście nie potrzebował nawet sekundy, żeby jego własna opuściła przytroczone do jego uda olstro, gdy wyczuł bardziej niż dostrzegł ruch czarnowłosej.
- … może nie żadną styczność - mruknął. Zerknął na przestrzeń kilku cali dzielącą końcówki ich różdżek, po czym spojrzał z powrotem w dwa bursztyny skrzące się w promieniach południowego słońca. Naprawdę nieźle, do ostatniej chwili nie zauważyłem, żeby sięgała po różdżkę. Chyba często trafia do jej dłoni. Jego oczy rozbłysły nieco, gdy uświadomił sobie, że dziewczyna może być dużo ciekawszym przeciwnikiem, niż mu się wydawało.
- Tak. Nawet zaraz, jeśli nigdzie się nie spieszysz. Tylko może nie tutaj, bo jest tu całkiem przyjemnie, szkoda by było zniszczyć - cała ospałość zeszła z niego na myśl o ewentualnym pojedynku. Uśmiechnął się szeroko do rozmówczyni, po czym odłożył różdżkę na stół, aby ze zdwojoną energią zaatakować lodowy pucharek.

Zane Carrick

avatar

avatar
Cytat : "Oi, bartender, another one!"

Gif : .

Ranga : Always lucky

Punkty doświadczenia : 26

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Irlandzka

Pieniądze : 60G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Nie Mar 19, 2017 11:19 pm

Spojrzenie miała utkwione w twarzy siedzącego naprzeciw chłopaka. Zastygła tak na chwilę, wciąż trzymając różdżkę jakby gotową do akcji, z ustami rozciągniętymi w uśmiechu, z lekko tylko uniesionym lewym ich kącikiem. Czekała na jego reakcję, choć wszystko to trwało ledwie chwilę - mrugnięcie okiem, może sekundę? Przez ciało Tall przemknął się miły, ciepły dreszcz. Lubiła takie reakcje, lubiła pojedynki. Więcej nawet, pociągało ją to. Kiedy podczas pojedynków instynkt przejmował nad jej ciałem kontrolę, wówczas czuła, że żyje jeszcze bardziej niż zazwyczaj. Taka reakcja zadziałała na nich oboje bardzo podobnie. Niestety, gdy Zane wypowiedział magiczne słowo "spieszysz", dziewczyna ocknęła się. Czar prysł. Odłożyła różdżkę na stół obok, a następnie z pewnym ociąganiem sięgnęła po kolejny kawałek muffina.
- Z wielką chęcią bym się zgodziła, ale za jakieś pół godziny zaczynają mi się kolejne zajęcia... - odparła nieco gorzkim tonem, marszcząc przy tym lekko brwi. Niezadowolenie przebijało się z jej postaci. Czasem nie mogła ścierpieć tego, że miała tak mało czasu. Na krótką chwilę wbiła wzrok w filiżankę z kawą, aby ostatecznie znów spojrzeć mu w oczy.
- Chyba że ustalimy inny termin...?
Złotawe ślepia błysnęły dozą nadziei. Nie potrzebowała Klubu Pojedynków, żeby się z nim zmierzyć. Miał rację. Tak długo, jak nie mieli zamiaru się pozabijać, nie widziała przeciwwskazań. Zawsze też mogli sobie znaleźć sekundantów, żeby jeszcze urozmaicić pojedynek. Ale i bez tego wystarczyło wcześniej ustalić po prostu zasady i grać według nich. Tall się to podobało. Przełknęła kolejny kawałek muffina, wytarła serwetką palce, a potem sięgnęła do swojej torebki i chwilę w niej czegoś szukała. Wreszcie na stole znalazł się notesik, a w dłoni dziewczyny niczym broń błysnęło pióro. Bez zastanowienia na niewielkiej kartce papieru w linie nakreśliła swój numer telefonu, maila, swoje imię z nazwiskiem, a także dopisała słowo "Stacyjka" w towarzystwie miasta York. Pismo miała staranne, pochylone lekko na prawo. Pewnym ruchem wyrwała karteczkę z notesu i wyciągnęła ją w stronę Zane'a. Znów się uśmiechała.
- Masz. Jeśli miałbyś ochotę na pojedynek poza uczelnianymi murami, to będziesz miał jak się ze mną skontaktować. Ustalimy jakiś termin. Jak nie dziś, to jutro. - To mówiąc, mrugnęła do niego zachęcająco, a kiedy już tę sprawę mogła uznać za zakończoną, sięgnęła po filiżankę, w której wciąż miała resztkę swojej kawy. Miała nadzieję na to, że nie pozostanie to bez echa. Zawsze warto było mieć kogoś pewnego do ćwiczeń.

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Zane Carrick on Pon Mar 20, 2017 10:58 pm

Jakoś tak jest w życiu, że nie wszystko idzie po naszej myśli. Ale może tak powinno być, wszelkie przeciwności dodają wydarzeniom charakteru, uczą cierpliwości. I w sumie skoro pije kawę, to pewnie potrzebuje jej, żeby sprawnie działać. Widać, że zalatana.
Mniej więcej do tego sprowadzały się myśli Zane’a, gdy dziewczyna poinformowała go, że jednak się spieszy. Oczywiście nie były tak proste i klarowne, ale kto by zrozumiał mózg człowieka przesiąknięty THC.
I w sumie to rzucił to “nawet zaraz” tak pół żartem, ale nie ma co się czepiać szczegółów.
- No cóż, nie ukrywam, że szanuję. Dla mnie każda okazja, żeby nie pojawić się na zajęcia jest dobra - powiedział wesoło, choć jego uśmiech przygasł. Ale w sumie dziś świat się nie kończy, a jutro też jest dzień. I najwyraźniej czarnowłosa pomyślała o tym samym.
- Nic nie stoi na przeszkodzie - rzucił pomiędzy jednym a drugim łykiem soku. Tylko kiedy ja mam zajęcia? A w sumie, co to za różnica.
Po raz kolejny jego rozmówczyni wyprzedziła go o jedną myśl. To w sumie niecodzienna sytuacja, żeby dziewczyna ot tak dawała swój numer. Na szczęście na karteczce znalazła się dużo ważniejsza dlań informacja. Wybawiło go to od zadawania tego niezręcznego pytania. Szczerze nawet nie był pewny, czy powinien był pamiętać.
A więc nazywa się Tallulah. Tall? Tally? Szybki rzut oka na kartkę niemal wyklarował kwestię “jak się do niej zwracać”. Ale przynajmniej nie miał wątpliwości, że będzie miał kogoś motywującego do aktywności szermierczej.
- Pewnie! Zorientuję się tylko, kiedy nie powinienem urywać się ze spotkań z edukacją i dam Ci znać. A tak w ogóle jestem Zane - uśmiechnął się krzywo do Tall. Głupio tak być anonimowym, szczególnie że już nie można twierdzić, że to działa w dwie strony.
Odstawił na stół pusty pucharek, przez chwilę jeszcze zastanawiając się, czy nie pójść po kolejny. Wiedziony odruchem sięgnął do kieszeni kurtki, skąd wyciągnął bibułki i sakwę, po czym bez absorbowania tą czynnością swojej uwagi zaczął kręcić gibona.
- A znasz jakieś dobre miejsce? Szczerze mówiąc nie wychodziłem za bardzo z akademika - nie dodał, że mieszkanie w miejscu gdzie non stop ktoś kręci imprezę i zawsze jest od kogo wziąć sort jak się skończy zabiło 90% jego potrzeb na wychodzenie - więc nie wiem gdzie można posparingować się w spokoju. Może Ty masz na tym polu większe sukcesy…

Zane Carrick

avatar

avatar
Cytat : "Oi, bartender, another one!"

Gif : .

Ranga : Always lucky

Punkty doświadczenia : 26

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Irlandzka

Pieniądze : 60G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Czw Mar 23, 2017 10:40 pm

Na powrót do Klubu Pojedynków czekała przez całe wakacje. To była jedna z tych rzeczy, których potrzebowała niczym powietrza. Magiczna stymulacja mózgu, włączający się instynkt i szybkie reakcje. Co prawda Tall miała w zwyczaju podróżować w różne dziwne miejsca w wrąbywać się w pokręcone kłopoty, ale taka regularna magiczna szermierka była zupełnie jak trening na siłowni - działała na ciało i umysł. A jeśli chciało być się w formie, to trzeba było ćwiczyć. Plus, każdy pojedynek z kimś nowym był wyzwaniem. Bo co jej po setnej konfrontacji z Lucy? Za dobrze ją znała. Potrzebne jej było inne myślenie, więcej doświadczenia. Dlatego właśnie propozycję Zane'a potraktowała tak poważnie. Zaśmiała się, gdy napomknął o unikaniu zajęć.
- Studiuję na dwóch uniwersytetach - stwierdziła z pewnym rozbawieniem, po czym z pewnym zadowoleniem wymalowanym na twarzy postanowiła skonsumować ostatki swojego muffina. Bawiło ją to, w jaki sposób się różnili. Trochę jak dwa przeciwne bieguny magnesu. Gdy on starał się omijać wykłady, ona zadbała o Zmieniacz Czasu, by żadnego nie opuścić. Ciekawa była, co jeszcze by się takiego między nimi znalazło. Zaśmiała się znów. Właściwie była mu wdzięczna, bo bardzo dobrze nastroił ją na resztę dnia. Byleby tylko była dobra!
- Zane - powtórzyła, delikatnie marszcząc brwi. Przez chwilę przyglądała się uważnie jego twarzy, jakby próbowała sobie coś przypomnieć. Milczała tylko przez chwilę. - Carrick - dorzuciła od siebie dość pewnie. Albo przynajmniej takie sprawiała wrażenie. Mimo wszystko Tall miała dość dobrą pamięć i kojarzyła go z Hogwartu. W chwili, w której podał jej swoje imię, nazwisko przyszło samo. Przez jej twarz przemknęła nuta niepewności. Coś najwyraźniej nie dawało jej spokoju. Zganiła za to samą siebie w myślach i zamiast dziwnych min, uśmiechnęła się.
- Niekoniecznie. Ale podejrzewam, że jeśli nawet zapytamy jakiegoś profesora o salę na czas pojedynku, to bez problemu nam udostępnią. Jeśli nie to, to może stare kartoflisko? Ewentualnie Łysa Góra, też bardzo blisko. W zasadzie każde miejsce będzie dobre, jeśli uszkodzenie go nie będzie wymagało od nas zwrotu pieniędzy za straty... - zażartowała sobie na koniec.

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Zane Carrick on Nie Mar 26, 2017 11:20 pm

Neurony w mózgu Zane'a stymulowane odbywaną właśnie konwersacją podsuwały mu coraz to kolejne migawki, wspomnienia dreszczu zwycięstwa i podnoszenia się po porażkach. Rozbłyskujące morderczym zapałem różdżki. Zaklęcia orające ziemię.
I ta nieopisana radość z robienia tego, co się lubi. Prawdziwa magia nie leżała w zaklęciach, one były tylko wizualizacją woli. Woli walki. Woli zwycięstwa.
Nie potrafił sobie przypomnieć chwil triumfu większych, niż gdy widział Adama Lindberga na kolanach. Świadomość, że tym razem kto inny przełyka gorzką pigułkę była motorem napędowym nieporównywalnym z niczym innym.
Tak, pokładał pewne nadzieje w tej rozmowie.
- Wow, nie spodziewałem się, że będziesz pamiętać - poczuł mieszaninę zadowolenia i zaskoczenia, gdy dziewczyna od niechcenia rzuciła jego nazwisko. Mógł spodziewać się, że go kojarzy, może nawet pamięta, ale nie przypominał sobie, żeby zbyt często dzielił się swoim nazwiskiem.
Elementy w palcach chłopaka sprawnie zmieniły się w równiutkiego joya, którego zatknął sobie za uchem.
- Rany, dobrze spotkać kogoś, kto faktycznie ogarnia. Dobra, w tym momencie perspektywa pojedynkowania się nie wydaje się już tak odległa - odwzajemnił uśmiech.
- Jesteś pewna, że znajdziesz czas na pojedynek między jednym kierunkiem a drugim? Z tego co się orientuję nawet przykładając się do jednego traci się cały czas i życie - dodał jeszcze, dopił sok i odstawił szkło na stół.

Zane Carrick

avatar

avatar
Cytat : "Oi, bartender, another one!"

Gif : .

Ranga : Always lucky

Punkty doświadczenia : 26

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Irlandzka

Pieniądze : 60G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: CAFÉ CA.CA.

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach