Mia Lovisa Haab

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Mia Lovisa Haab

Pisanie by Mia Lovisa Haab on Sro Lut 22, 2017 7:35 pm

Mia Lovisa Haab

Informacje


21 lat3 sierpnia 1995SzwajcarkaSaiko High

Aparycja


169 cm52 kg

Jest zupełnie przeciętnego wzrostu, jeżeli brać pod uwagę przynależność do płci. Z wagą jest bardzo podobnie – ni to za duża, ni to za mała – BMI w normie, nawet znajdzie się trochę mięśni, ewentualnie odrobina tłuszczyku w miejscu jak najbardziej ku temu pożądanym. Karnacja, jak i kolor włosów, mogłyby wskazywać na norweskie pochodzenie – jednak nic bardziej mylnego. Ta blada jak ściana skóra i niebieskie – niczym tania butelka wody, i to niegazowanej – oczy okalane włosami w barwie platyny (szkoda, że nie tak samo cennymi) jest szwajcarską spuścizną (chociaż może gdzieś tam w przeszłości przewinął się jakiś Breivik – kto to wie, te rodziny czarodziejów).
Na próżno szukać w tej postaci jakichkolwiek cech magii, o ile nie bierze się pod uwagę jej uroku osobistego – bowiem jest to persona iście czarująca. Ekspresywne zachowanie w swej specyfice okazuje się być nieco uwodzicielskie, a z pewnością muzykalne w swej prostocie. Rytmiczny krok i taneczne ruchy – nawet kiedy idzie prosto – mają w sobie więcej gracji niż rosyjski balet. A co dopiero wspomnieć o tym anielskim głosie godnym chóru Aleksandrowa! Takich dzieci nie powstydziliby się najszlachetniejsi greccy bogowie.
Dysponując tym oto opisem, jeżeli spotkasz tę osobę na ulicy, nie ma najmniejszych szans na to, żebyś się pomylił. Tak – to właśnie jest Mia.

Charakter


Mię można określić jako osobę sceptyczną, marudną i kochaną – istne trzy w jednym. Z powodu swej krytycznej natury uwielbia wytykać ludziom nawet najmniejsze błędy, zaś jeśli ktoś nadepnie jej na odcisk – oj, wtedy lepiej zacząć się bać (albo od razu uciekać). Nie ma również zapału do bezinteresownych zachowań, zdarza jej się być chciwą, rzadko bywa skromna. Taktu także jej brakuje, ale przecież nikt nie jest idealny. Można za to uznać, iż na co dzień wydaje się być w miarę poukładana i rozsądna, co ulega niewielkiej zmianie w przypadku spędzania czasu z jej bratem. Jej powaga okazuje się wtedy jedynie błędnym pierwszym wrażeniem, gdyż dziewczyna w rzeczywistości lubi sobie pożartować czy poflirtować. Gdyby zaś miała wpisać w rubrykę swoje hobby, widniałoby tam nabijanie się z brata, a w szczególności z jego żartów. Bo w końcu jak już się żartuje, a nawet rzuca sucharami, to powinno się to robić z klasą. Gorzej jeśli tobie też to nie bardzo wychodzi...

Może coś więcej? Posiada prawdziwy dar do kłótni, które wręcz uwielbia i często sama niepotrzebnie wywołuje. Traktuje je jako specyficzny rodzaj odrobinę osobliwego sportu – ma w tym swój udział autentyczna miłość do udowadniania innym swych racji, nawet wtedy, gdy jest się stuprocentowo pewnym, iż się tej racji nie ma. Co poza tym? Jest rezolutna i przeważnie próbuje radzić sobie sama (choć nadal polega na Jerku). Jest też oszczędna – czego nauczyło ją życie i brat, przepieprzający hajs na głupoty. Z drugiej strony nie można jej odmówić tego, że przepada za dobrą zabawą. Jest typem flirciary, chociaż jej teksty na podryw są lamerskie niezbyt wysokich lotów. Na co dzień stara się wyglądać dobrze i elegancko, lecz gdy tylko zaistnieje stosowna ku temu okazja, bezwstydnie ją wykorzystuje i staje się iście uroczym dresem z niedbałą fryzurą na głowie. Oszczędzanie energii – tak to ładnie nazywa.

Ma czasami swoje złe dni, kiedy nie warto nawet do niej podchodzić, a jedynym na to lekarstwem okazuje się mnóstwo słońca, dostarczane jej przez promieniejącego brata. To on jest tą błyszczącą, pełną światła i ciepłą stroną medalu. Mimo wszystko dziewczyna stara się być pełna energii, pogodna i pozytywna. Uwielbia wyrażać się artystycznie poprzez muzykę, zwłaszcza w duecie z bratem. Woli nieraz grać rolę drugoplanową, wspierającą swego bliźniaka, znajdującego się w świetle jupiterów – ot, dodatek dopełniający całość. Taka wisienka na torcie. Chowając się w jego cieniu nie ucieka jednak przed opiniami innych – posiada spory dystans do siebie, jak również pewne pokłady wiary we własne możliwości. Prawdziwą siebie pokazuje zwłaszcza przy prowadzeniu kawiarni, w której to ona musi zająć się najważniejszymi sprawami – taki wyjątek od reguły, gdzie na pachnącej pysznymi wypiekami scenie może się odrobinę zapomnieć.

Plany i ambicje


Muzyka – kropka – wykrzyknik.
W zasadzie trudno powiedzieć wiele więcej o jej perspektywach na przyszłość. Tak było kiedyś i pozostaje to niezmienne. Nawet jeśli życie zmieniło trochę scenariusz, to wciąż jego głównym programem jest YouTube, a także – co się z tym wiąże – komponowanie. Nie można jednak bezgranicznie ufać marzeniom i dobrze mieć jakieś stabilne zabezpieczenie. Tak właśnie pojawił się koncept kawiarni. Wspomógł go niestety smutny łut szczęścia, jakim była śmierć ojca... i spadek. Okazało się bowiem, iż pozornie nieporadny ojczulek radził sobie z pisaniem książek znacznie lepiej, niż chciał się do tego przyznać. W tym momencie rodzeństwo dowiedziało się również, że ich świat wcale nie jest taki szary, jak dotąd musieli go postrzegać w swej ograniczonej wiedzy. Z pomocą wkroczyła siostra ich zmarłej matki, która dała się nagle poznać jako czarownica z krwi i kości. Szkoda tylko, że ta cała magia nie bardzo chciała się ich trzymać...

Przykładowy post


Zostało pół godziny do otwarcia, a Jerka jak nie było, tak nie ma. Gdzież on się podziewał? Mia nie była pewna i nawet nie wiedziała, czy chce dysponować podobną wiedzą. Jej brat czasami ją zadziwiał swym zupełnie odmiennym postrzeganiem świata. Lecz cóż poradzić? Rodzeństwo trzeba kochać mimo wszystko.
Dlatego też mimo wszystko krzątała się między stolikami, sprawdzając, czy są posprzątane, czy nic się nie rozlatuje i czy przypadkiem nie zostały nawiedzone przez żadnego psotnego ducha. Następnie przeszła się do lady, by skontrolować, czy w schowku Jerka znajdują się torebki z herbatą, której wszak mieli nie sprzedać i... Oczywiście zauważyła dwa skromnie wyglądające pudełka – najwyraźniej próbujące stopić się z tłem. Dziewczyna – mrużąc groźnie oczy oraz posyłając mordercze spojrzenie w przestrzeń – uniosła je, po czym ruszyła w kierunku schodów, by odnieść je na górę do pokoju brata.

Wbrew temu, co mogła myśleć Mia - Jerk się przygotowywał. Do pracy, rzecz jasna. Chociaż zapewne nie tak, jak chciałaby tego jego bliźniaczka. Ostatnią godzinę spędził w ich studio na poddaszu, zajmując się czysto muzycznymi sprawami. W czasie, kiedy jego kochająca siostrzyczka chciała udać się na piętro, on właśnie z niego schodził, wystukując o drewnianą poręcz schodów (i wszystko inne, na czym tylko się dało) rytm piosenki.
- And live with me forever now, and pull the blackout curtains down - podśpiewywał do grającej w zarzuconych na szyję słuchawkach muzyki. - We could be immortals...! Immortals...! Just not for long, for lo-oooo... - urwał, zeskakując z ostatniego schodka tylko dlatego, że miał prawie bliskie spotkanie ze swoją siostrą. Wyszczerzył się do niej. Mieli przed sobą taki cudowny dzień! Ale nie. Musiała znaleźć herbatę.
- Doberek, siostra. A ty co? Myślisz, że zdążysz na five o'clock o poranku? - Zażartował, by następnie skinąć głową w stronę pudełek z herbatą. W końcu kto jak kto, ale rżnąć głupa to akurat potrafił.

Tak, bardzo typowo – Jerk się obijał. I był w szampańskim wręcz nastroju. Mia, gdy tylko go zauważyła, ułożyła usta w tak dobrze znany bliźniakowi grymas. Nie przerywała mu jednak „występu”, obserwując jego popisowe schodzenie po schodach, próbując jednocześnie zabić go za pomocą swego spojrzenia. Gdyby opanowała tę sztukę, brat już dawno leżałby martwy... i to nie pierwszy raz.
Dopiero gdy ten jawnie zaczął się z niej nabijać, zmrużyła na chwilę oczy oraz uniosła nieco brwi, po czym – pozbywając się tego niepotrzebnego niezadowolenia z twarzy – uśmiechnęła się. Był to oczywiście uśmiech mrożący krew w żyłach i nie miał w sobie nic ze słonecznego rozradowania, stojącego naprzeciwko niej chłopaka.
- Jeżeli dziś znowu przyłapię cię na sprzedawaniu tego dziadostwa, możesz pożegnać się z tygodniowym wynagrodzeniem – odezwała się głosem przesyconym jadem, który jednak pewnie nie zrobił na Jerku wielkiego wrażenia. Oznaczał jedno – siostra wstała dziś lewą nogą i była w stanie rozgromić wszystko na swej drodze. Prawdziwy berserk.

Nie pierwszy i nie ostatni - to pewne - raz.
Chłopak zaśmiał się nieco nerwowo, widząc jej uśmiech. Co prawda miał całe życie na to, by do niego przywyknąć, a jednak zawsze było w nim coś, co na chwilę stawiało mu dęba włosy na karku.
- Ale to moja herbata. Ja ją piję. Jakbyśmy taką sprzedawali jak normalni ludzie, to nie musiałbym pić jej po kryjomu. A potem ludzie to widzą i też chcą. To znaczy, że jest na nią popyt! - Zaprotestował, układając usta w dzióbek. Sięgnął ręką, by odebrać siostrze swoje drogocenne earl greye.
- I to niesprawiedliwe. Zobaczysz, zgłoszę to kiedyś do prokuratury...! - Zagroził, choć jego ton wskazywał bardziej na "Halo? Policja? Proszę przyjechać na fejsbuka".

Zaczynała to tracić. Co dokładnie? Powagę. By jednak nie dać tego po sobie poznać, prychnęła zniecierpliwiona. Nie oddała mu również herbat, chowając ręce za plecami.
- Po pierwsze – ludzie mogą chcieć tej herbaty, bo myślą, że będzie tańsza lub co jeszcze bardziej prawdopodobne – darmowa. Po drugie – nie układaj tak ust, bo nie wiem, do czego chcesz mnie w ten sposób sprowokować. - Tutaj nie wytrzymała, a na jej usta wkradł się niewielki, nieco krzywy, uśmiech. - A po trzecie, no już, słucham, zdradź mi, cóż takiego powiedziałbyś w prokuraturze?
Przekrzywiła trochę głowę w oczekiwaniu na odpowiedź. Pod wpływem tego ruchu włosy zupełnie jej się rozsypały, wcześniej będąc jedynie luźno zebrane w kucyk. Najwyraźniej jednak nieodpowiednio je związała, ponieważ teraz nieposłuszna gumka – spełniając swe najskrytsze marzenia – postanowiła pozwiedzać podłogę, z czego dziewczyna nic sobie nie zrobiła, będąc zbyt zajęta rozmową.

- Jakby mieli w menu, że herbata jest i kosztuje tyle i ani knuta mniej, to nie byłoby problemu. Poza tym już mówiłem, że zawsze można ją sprzedawać tylko w zestawie z herbatnikami... - zaprotestował, wzruszając ramionami tak, jakby naprawdę wcale go to nie obchodziło. Cóż, trochę mijało się to z rzeczywistością. Zaśmiał się ciepło, gdy na jej ustach pojawił się uśmieszek, po czym cmoknął parę razy w jej kierunku i puścił zadziorne oczko. Wszystko po to, by odwrócić jej uwagę, zbliżyć się z nagła i objąć siostrę ramieniem tak, by udało mu się sięgnąć po pudełka Earl Greya.
- A bo ja wiem... Że pro-kura-turze jajka znosi?

- Ty to się do menu już nigdy nie dorwiesz...
Miała zamiar powiedzieć coś więcej, odwołując się do tego, jak przemycił te... te nazwy – i to bez jej zgody – ale niestety nie zdążyła dokończyć, ponieważ chłopak znowu powrócił do swoich wygłupów. Mia cicho parsknęła, lecz zaraz się uspokoiła i również mrugnęła. Gdy ją objął, wiedziała, co się święci, lecz by miał jakąś tam swoją nagrodę, trzymała luźniej pudełka. Hmmm... Może uda jej się potem znowu przyłapać go na sprzedawaniu tej herbaty. Przynajmniej będzie to jakaś dodatkowa rozrywka dla klientów, a ona prawdopodobnie pozbawi go części jego stawki – nic nowego, a jak cieszy.
- Byle jajka znosiła, a nie obijała, to będzie dobrze – żachnęła się, unosząc podbródek nieco do góry, by móc spojrzeć bratu w oczy.

Zaśmiał się.
- Ale musisz przyznać, że są chwytliwe! - Co jak co, ale klienci proszący o skruszone ciastka i kawy OLE OLE OLE to było coś pięknego. Nie dość, że oni mieli ubaw, to goście kawiarenki też. Idealne! Prawie jak clickbaity!
- Ha! - rzucił z tryumfem, kiedy pudełka znalazły się w jego panowaniu. Kto wie, może opyli komuś chociaż parę saszetek? Hmm.... A gdyby tak sprzedawał wrzątek, a herbatę dawał gratis? To jest myśl. No i proszę - kto ma łeb nie od parady?
- No właśnie! My tu gadu-gadu, a czas leci, siostrzyczko! Jeszcze nam przyjdzie zrzucić skórę. - Wystrzelił kolejną petardą śmiechu, żeby rozkręcić karuzelę. Skorzystał z okazji, by cmoknąć bliźniaczkę w nos i odsunął się od niej z uśmiechem.
- No, idziemy? Eter nie lubi czekać! - ponaglił ją tak, jakby to ona się spóźniała, a nie on. On miał przecież wszystko wyliczone co do sekundy!

Przewróciła oczami na te jego „chwytliwe tytuły”. Nigdy więcej...
Choć czasami musiała przyznać, że składający zamówienia klienci mieli rozkoszne miny, zwłaszcza gdy wstydzili się tak głupkowatych nazw. Inni zaś się cieszyli... No nic, w ogólnym rozrachunku wychodziło na plus, ale przecież mu tego nie przyzna! Ona tu była tylko od narzekania, a co jak co, ale to jej wychodziło wyśmienicie.
Już miała się nawet załamać z powodu kolejnych żartów brata, lecz ten buziak w nos nieco ją ułagodził... i odrobinę rozbawił. No, niech już mu będzie. Chociaż chwila, moment... Czy on jej zarzucał spóźnialstwo?!
- Eter. Eter jest tak eterniczny, że ma całą wieczność – rzuciła, wymijając brata. To ona miała przecież wszystko pod kontrolą i nikt na nią nie czekał. A Jerk? Był jerkiem – jak zawsze.

Ciekawe ciekawostki


- nazwa ich kanału na youtubie – LovIsAJerk – pochodzi od drugiego imienia Mii – Lovisa – oraz od imienia Jerka
- nazwa ich radio - LovIsAJerk FM – tak samo
- człowiek orkiestra, gra na wielu instrumentach, jej ulubionym jest keybord
- zagra na wszystkim i wszędzie, zwłaszcza na nerwach
- potrafi też śpiewać, ale woli to zostawić bratu
- nie lubi swojego pierwszego imienia, więc przedstawia się drugim (najlepiej mówić do niej Isa)
- z bratem wyznają zasadę „co twoje, to i moje”
- przemyca kaktusy ze swojego pokoju, ustawiając je na stolikach w kawiarni
- patrzy zawsze w prawo, widząc, że Jerk robi coś na lewo – więc obcina mu pensję
- zna cztery języki: niemiecki, włoski, francuski i angielski
- w jej rodzinnym – La Chaux-de-Fonds – mieście znajduje się muzeum zegarmistrzostwa ukazujące historię zegarków

Lubi & nie lubi:

+ muzykę
+ matematykę
+ M&M'sy
+ granie na instrumentach
+ śpiew
+ książki (zwłaszcza te ojca)
+ zegarki (zwłaszcza te szwajcarskie)
+ drogie rzeczy, na które nie ma hajsów
+ wysokie napiwki
+ hajsy z youtuba
+ kanał na youtubie
+ swoje vlogi
+ kaktusy
+ żarty, czarny humor
+ sery bez dziur

- sera szwajcarskiego, bo ma dziury
- wody
- lodów
- zimna
- produktów z Chin
- biedy
- łapek w dół
- hejterów



Mia Lovisa Haab

avatar

avatar
Cytat : Ty kretynie

Gif :

Ranga : Porn Women

Punkty doświadczenia : 40

Punkty Życia : 100

Wiek : 21 lat

Krew : szwajcarska

Narodowość : charłaczna

Pieniądze : motherlode

Mieszkańcy

Powrót do góry Go down

Re: Mia Lovisa Haab

Pisanie by Clotilde Coletti on Sro Lut 22, 2017 8:38 pm


AKCEPTUJĘ!

_________________

CLOTILDE COLETTI
What a beautiful mistake...

Clotilde Coletti

avatar

avatar
Cytat : Z tego nic nie będzie choć powstanie~

Gif :

Ranga : Malkavian ❤

Punkty doświadczenia : 57

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Włoszka

Pieniądze : 44G 10S 18K

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach