Alexandra Midnight

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Alexandra Midnight

Pisanie by Alexandra Midnight on Pią Lut 17, 2017 1:48 pm

Alexandra Midnight

Informacje


19 16 grudnia 1997BrytyjskaInstytut Magii Durmstrangpatronus: Wilkbogin: porcelanowa lalka

Aparycja


171 cm59 kg

Dość wysoka brunetka o niezidentyfikowanym kolorze oczu, chociaż zwyczajowo określa, że jest to kolor między brązem a zielenią. Choć nie przyznałaby się do tego na głos, uważa, że ma dość przyzwoitą figurę. Zawsze stoi wyprostowana, a jej proste włosy związane są zwykle w luźny kok. Szafę wypełniają jej eleganckie koszule w różnych kolorach i w przeróżne wzory, bez których nie wyobraża sobie dnia. Na prawym nadgarstku obok zegarka nosi plecioną bransoletkę, na której wypisane ma swoje imię.
Z powodu wady wzroku nosi soczewki kontaktowe, które czasami zmienia na kwadratowe okulary w granatowym kolorze. Zwłaszcza gdy w końcu, po dniu ciężkiej pracy, może przebrać się w ulubione dresowe spodnie i bluzę.

Charakter


Jaka jest Alex? W zasadzie nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Zazwyczaj jest dla innych nieprzystępna i kompletnie nie zauważa ludzi wokół siebie. Uwielbia ciszę, spokój i najczęściej nie rozmawia z innymi, często nie zauważając nawet, że ktoś się do niej odezwał, przez co ludzie odbierają ją jako osobę arogancką.  Większość jej problemów z kontaktami międzyludzkimi wynika jednak z jej braku wiary w ludzi i ich dobre intencje.
Poza tym jest oczywiście niesamowicie ambitna, co czasami powoduje, że porywa się na plany, które nie zawsze możliwe są do zrealizowania, przez co jej własne eksperymenty, często kończą się wybuchami, jednak to nigdy jej nie zniechęcało. Nie zatrzymuje się, dopóki nie osiągnie celu.  Przy czym nie cofnie się przed niczym żeby wykonać plan, który sobie postanowiła.  
Zawsze stara się być w każdym calu perfekcyjna, nie pozwala sobie na błędy, każde odstępstwo od normy jest dla niej niewybaczalne. Potrafi warzyć eliksir wielokrotnie tylko dlatego, że jej zdaniem odcień powinien być minimalnie ciemniejszy.  Wszystko co sobie postanowi, stara się dokładnie przemyśleć i rzadko kiedy podejmuje pochopne decyzje.
Jednak jeśli komuś uda się przebić przez jej zbroję, okazuje się, że potrafi być lojalną przyjaciółką, która pójdzie za tobą w ogień. Otwarcie się na kogoś zajmuje jej dużo czasu, ale kiedy już to zrobi wydaje się być kompletnie inną osobą.

Plany i ambicje


Pakowałam kufer z wielką radością, ale jednocześnie byłam dość mocno zdenerwowana pierwszym rokiem studiów. Przypomniałam sobie właśnie moment, kiedy to pierwszy raz wyjeżdżałam do szkoły, wtedy w głowie miałam cały czas słowa mojej mamy, które nawet teraz przypominałam sobie bez najmniejszego problemu.
„Ojciec otrzymał propozycję pracy w Norweskim Ministerstwie Magii. Wiemy jak bardzo zależy ci na nauce w Hogwarcie, jednak to wielka szansa dla nas wszystkich i mam nadzieję, że zrozumiesz, że przeniesienie cię…”
Byłam taka zadowolona, gdy dostałam list do Hogwartu... Od razu zaciągnęłam rodziców na Pokątną i kupiliśmy wszystko, co było mi potrzebne do nauki. Całe wakacje spędziłam czytając podręczniki i robiąc notatki, gdzie popadnie. Moment, w którym po raz pierwszy otworzyłam podręcznik do eliksirów, pamiętałam aż za dobrze. Z miejsca zafascynowałam się tym przedmiotem i nakłoniłam rodziców, żeby pozwolili mi przeczytać kilka książek o eliksirach, które stały w ich biblioteczce.
A potem na kilka dni przed rozpoczęciem roku wszystko się zmieniło. Tata dostał nową pracę, musieliśmy się przeprowadzić. Pamiętałam moją bezsilność i złość. Byłam wtedy jeszcze dzieckiem i kompletnie nie radziłam sobie z decyzją rodziców o zostawieniu za sobą wszystkiego, co było mi znane.
Pomimo niechęci, w końcu odnalazłam się w szkole, a moja pierwsza fascynacja z dzieciństwa siedzi we mnie do teraz. Chyba już po pierwszym roku wiedziałam, że w przyszłości chce zostać Mistrzynią Eliksirów. A teraz jestem tego pewna jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że uda mi się i zostanę kimś ważnym, zrobę coś wielkiego i ludzie będą musieli liczyć się z moim zdaniem.
Z tą myślą zatrzasnęłam walizkę, gotowa na nową przygodę.

Egzamin wstępny


W końcu egzamin, który zaliczę bezproblemowo. Wiedziałam, że wszystko wyjdzie perfekcyjnie, nie miałam co do tego żadnych wątpliwości. Powtórzyłam jeszcze w głowie dla pewności wszystkie składniki i w tym właśnie momencie przyszedł czas na mnie.
Weszłam do pomieszczenia, w którym miał odbyć się sprawdzian moich umiejętności i gdy już przywitałam się z komisją, udałam się na moje stanowisko. Założyłam rękawice ochronne i przyjrzałam się ułożeniu składników. Było tam naprawdę wszystko. Mogłabym pewnie uwarzyć, każdy eliksir jakiego kiedykolwiek się nauczyłam. Wyciągnęłam z kieszeni termometr, którego zawsze używałam do warzenia i przymocowałam go do kociołka za pomocą niewielkiego zaczepu. Zapełniłam kociołek wodą i postawiłam go na ogniu i w czasie, gdy woda podgrzewała się do odpowiedniej temperatury, wyciągnęłam odpowiednie składniki, zaczynając ich odmierzanie. Zaczęłam od dwóch szklanek żabiego skrzeku, szybko odnalazłam figi, które kilkoma sprawnymi ruchami pocięłam w idealną kostkę. Przyjrzałam się jeszcze raz, czy aby na pewno wszystkie kawałki są w tych samych rozmiarach i z zadowoleniem stwierdzałam, że wszystko jest dokładnie tak jak powinno być. W tym momencie zauważyłam, że temperatura zbliża się do 50 stopni i gdy tylko woda była odpowiednio ciepła zdjęłam ją z ognia,a następnie ostrożnie dodałam wcześniej przygotowany żabi skrzek. Robiłam wszystko bardzo ostrożnie, skrzek wrzucany zbyt szybko często kończył zamiast w kociołku na ubraniach, a tego naprawdę nie lubiłam.
Temperatura wody nieco się obniżyła, więc ponownie ustawiłam kociołek, aby podgrzać go do 50 stopni. W międzyczasie sprawdzałam, czy skrzek odpowiednio zachowuje się na powierzchni wody. W końcu, gdy mogłam zdjąć kociołek z ognia, zamieszałam wywar 3 razy w przeciwnym kierunku do wskazówek zegara i dodałam figi i dżdżownice, które wcześniej przygotowałam. Musiałam teraz ostudzić eliksir, mając trochę czasu zaczęłam rozglądać się za kwiatami tojadu, gdy już je zlokalizowałam odliczyłam 18 i czekałam na idealny moment, w którym wywar przybierze soczyście zieloną barwę. Z uśmiechem zaobserwowałam oczekiwany kolor i dodałam akonit. Pozostał ostatni krok. Ponownie zaczęłam podgrzewać kociołek, tym razem trwało to jednak nieco dłużej, gdyż musiałam uzyskać dokładnie 118 stopni. Gdy tylko zauważyłam, że na termometrze rtęć zrównała się z linią, odstawiłam kociołek. Dym, który unosił się nad wywarem uświadczył mnie w przekonaniu, że wszystko poszło idealnie.
Spojrzałam na egzaminatorów, którzy podnosili się właśnie ze swojego miejsca, by z bliska przyjrzeć się mojemu eliksirowi. Wywar tojadowy był gotowy, ale pomimo pewności, że wszystko jest w porządku, zaczęłam się nieco stresować, gdy komisja stała już przy moim stanowisku. Może jednak trzymałam nóż pod zbyt ostrym kątem podczas krojenia?


Wydział Alchemii, Astronomii i Magii Użytkowej || 1 rok
Teleportcja

Alexandra Midnight

avatar

avatar
Cytat : "Na samotność skazują człowieka nie wrogowie, lecz przyjaciele.'

Gif :

Ranga : Perfekcjonistka

Punkty doświadczenia : 17

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Brytyjska

Pieniądze : 70 G

Wydział Alchemii, Astronomii i Magii Użytkowej

Powrót do góry Go down

Re: Alexandra Midnight

Pisanie by Clotilde Coletti on Pią Lut 17, 2017 3:21 pm


AKCEPTUJĘ!
• Teleportacja

_________________

CLOTILDE COLETTI
What a beautiful mistake...

Clotilde Coletti

avatar

avatar
Cytat : Z tego nic nie będzie choć powstanie~

Gif :

Ranga : Malkavian ❤

Punkty doświadczenia : 57

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Włoszka

Pieniądze : 44G 10S 18K

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Alexandra Midnight

Pisanie by Alexandra Midnight on Wto Lut 21, 2017 8:41 pm

Podanie o wilkołactwo




Biegłam przed siebie już ponad godzinę. Zgubiłam się. Nie mogłam oddychać, wypalało mi płuca. Zatrzymałam się na chwilę, opierając się o pobliskie drzewo. Cała trzęsłam się z zimna i przerażenia. Czułam, że się zbliża, ale nogi odmawiały mi już posłuszeństwa. Wiedziałam jednak, że nie mogę się zatrzymać, bo w lesie byłam łatwym celem. Spojrzałam w niebo i zapatrzyłam się na wielki, okrągły księżyc, którego promienie przebijały się poprzez korony drzew.
Nagle usłyszałam szelest. Zbliżał się. Ruszyłam biegiem. Czułam paraliżujący ból. Zadrapania, rany i krew... byłam wyczerpana. Każdy mięsień mojego ciała odmawiał posłuszeństwa. Mimo to nieprzerwanie biegłam, praktycznie rzecz biorąc nie wiedząc gdzie, chciałam tylko uciec.
Szum. Woda. Może zgubi mój ślad? Puściłam się w tamtym kierunku. Zobaczyłam szeroki strumień. Rwąca rzeczka nie wydawała się być zbyt głęboka, jednak w teraźniejszym stanie każdy krok wydawał się być tym ostatnim.
Zaczęłam powoli i ostrożnie stawiać stopy w wodzie. Grunt był bardzo grząski, zapadałam się coraz głębiej, ale brnęłam dalej. Woda zalewała mi płuca. Dusiłam się. Kaszlałam, nie przerywając przy tym walki z prądem.
Chciałam żyć i nie mogłam się tak łatwo poddać.
Udało się, dostałam się na drugi brzeg. Byłam już tak blisko, w oddali zaczynały migotać światła pochodzące z domów. Jeszcze tylko kilka kroków... Uda się.
Ból. Przeraźliwy ból przeszył moje plecy. Zaczęłam krzyczeć tak, jak jeszcze nigdy. Padałam na ziemię, skręcając się. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Jednak przyjdzie mi zginąć tej nocy, w lesie, możliwe, że zwierzęta zdążą zrobić sobie ucztę z mojego ciała, zanim ktoś je znajdzie.
Chciałam przewrócić się na plecy albo chociaż na bok, aby spojrzeć śmierci w oczy. Sprawiło mi to niemiłosiernie wiele bólu, ale jeśli już miałam zginąć to z godnością.
Wysoka postać stałą nade mną gotowa do następnego ataku. Krótka sierść pokryta błotem, była gdzieniegdzie tak przerzedzona, że mogłam dostrzec skórę stworzenia. Długie łapy, które wydawały się być wygięte pod dziwnym kątem, zakończone były pazurami, które przed chwilą zadały mi taki ból. Spojrzałam wyżej i ujrzałam ślepia wpatrujące się we mnie z żądzą mordu.
Wilkołak obnażył kły i wbił je w moje lewe ramię. Ból był jeszcze gorszy niż jakikolwiek dotychczas. Chciałam się wyrwać, ale spowodowałam tym jedynie, że krew zaczęła szybciej wylewać się z moich ran. Byłam bezsilna. Nie miałam różdżki.
Nagle stworzenie oderwało się od mnie i poruszyło uszami, jakby usłyszało jakiś dźwięk. Zerwało się do biegu w nieznanym mi kierunku. Zostałam sama. Leżałam na ziemi, po chwili do moich uszu dochodził jedynie dźwięk mojego nienaturalnie brzmiącego oddechu. W oddali dosłyszałam wycie.

Żyłam. Ale jakie to miało być życie?

Alexandra Midnight

avatar

avatar
Cytat : "Na samotność skazują człowieka nie wrogowie, lecz przyjaciele.'

Gif :

Ranga : Perfekcjonistka

Punkty doświadczenia : 17

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Brytyjska

Pieniądze : 70 G

Wydział Alchemii, Astronomii i Magii Użytkowej

Powrót do góry Go down

Re: Alexandra Midnight

Pisanie by Clotilde Coletti on Wto Lut 21, 2017 9:03 pm


AKCEPTUJĘ!
• wilkołactwo

_________________

CLOTILDE COLETTI
What a beautiful mistake...

Clotilde Coletti

avatar

avatar
Cytat : Z tego nic nie będzie choć powstanie~

Gif :

Ranga : Malkavian ❤

Punkty doświadczenia : 57

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Włoszka

Pieniądze : 44G 10S 18K

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Alexandra Midnight

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach