Agnes Agile

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Agnes Agile

Pisanie by Agnes Agile on Sro Gru 21, 2016 7:57 pm

Agnes Agile

Informacje


1923 lutyAmerykankaIlvermorny - ThunderbirdAntylopaLew

Aparycja


1,69m52kg

Dziewczyna o bardzo długich, prostych, blond włosach, które "hoduje" od wielu lat i nawet nie śni ich ścinać. Zazwyczaj nie chodzi w rozpuszczonych, tylko spina je na różne sposoby <1,2,3,4>, które dodają uroku. Ma niezwykle delikatne rysy twarzy, które podkreśla poprzez naturalny makijaż, lecz na oczach nie oszczędza. Na co dzień maluje powieki rdzą lub złotem, ze względu na to, że podbijają jej niebieski kolor oczu. Jak ma lepszy dzień i więcej czasu na przygotowanie, daje upust fantazji i można zobaczyć różne, magiczne połączenia kolorystyczne <1,2,3>, którymi wzbudza niemałą sensację. Przy tym ogromnym skupieniu na oczach, swoje niewielkie usta zazwyczaj muska jedynie cienką warstwą błyszczyka by poprzez odbijanie światła dodać im pełności, lecz to nie ogranicza jej w całodobowym uśmiechaniu się jak głupi do sera. Figurę ma dość prostą, oczywiście widać delikatne wcięcie w tali, lecz nie jest tak zarysowane jak u kobiet o sylwetce "gruszki".

Gdy zobaczysz Agnes z daleka, możesz spokojnie stwierdzić, że to nie jest normalny człowiek. Czemu tutaj się dziwić? Moda w jej wydaniu to wyrażanie swojego charakteru, który jest do granic wytrzymałości wyjątkowy - jeśli można tak nazwać "niecodzienność". Przeważnie nosi wysokie buty, które swoimi kolorami i krojami powalają. Raz srebrne szpilki, które są wyjątkowo normalne jak na nią. Innym razem różowe koturny, z małym bonusem, następnym mogą to być bardzo grzeczne, paselowo-kwiatkowe buciki - wszystko zależy od stylizacji. Już zaczynając temat samego ubioru, nie da się ukryć, że jest odpowiedni do tego jakie obuwie wybiera. Kolorowe spódnice, neonowe spodnie, wszelkiego rodzaju bralety, nieprzeciętne kroje. Cóż tu dużo tłumaczyć, dziewczyna ma wyobraźnię i to bogatą. Czasem zakłada skarpetki innego koloru, co może się wydawać "pomyłką", ale wierzcie mi - nigdy nie było. To co widzisz, to zamierzony efekt w każdym calu. Wszystko jest bardzo kontrowersyjne, inne i ciekawe. Jednak nigdy nie przekracza granic, nie jest wyzywająca, nie pokazuje za dużo swojego ciała. Oczywiście, potrafi podkreślić kształty, których wiele dziewczyn może jej pozazdrościć, lecz nie pokazuje tego wszystkiego w niesmaczny sposób.

Podsumowanie? Właściwie to wszystko składa się na Agnes, która wyróżnia się, lecz nie wywyższa. Ma swój charakter, swój osobisty styl bycia, który nie każdemu może się podobać. Czy jesteś w stanie to wytknąć czy też nie, jej to nie obchodzi. Dla niej to wyrażanie siebie i będzie to robić zawsze, bo taką ma właśnie naturę.

Charakter



Specyficzna
Pierwsze wrażenie to rzecz kluczowa, lecz czy można powiedzieć, że Agnes robi dobre? Zależy od podejścia. Każdy z pewnością stwierdzi, że jest specyficzna, jednak przy dłuższym poznaniu zyskuje, wierzcie mi! Od samego początku jest bardzo kontaktowa i jednocześnie nadmiernie gadatliwa. W jej głowie kłębi się wiele myśli, które ewidentnie muszą ujrzeć światło dzienne. Z tym wiąże się także szczerość, która często jest bardzo subiektywna i nawet można rzec, że bolesna. Ona nie zwraca na to uwagi czy kogoś to zrani, powiem więcej - nie przejmuje się tym kompletnie. Uważa, że każdy powinien wyrażać swoje zdanie bez względu na konsekwencje jakie go czekają. Sama przyjmuję ją z należytą wyrozumiałością i wręcz dumą, bo nie każdego stać na taką odwagę. Gdy zapytasz kogoś czy to jest normalne, to odpowiedź będzie jednoznaczna, bo właściwie tak nie powinno się robić, a na pewno nie tak dosadnie, jednak Agnes właśnie jest specyficzna (możliwe też, że potrzebuje specjalnej troski, ale to już kwestie medyczne). Zazwyczaj przy dłuższych rozmowach można zauważyć, że słuchanie to jej bardzo mocna strona. Nie ważne, czy pisze esej, czy akurat pochłania wielką porcję jajecznicy na śniadanie (jedzenie to jej pierwsza myśl jak tylko się obudzi), ona ma nadmiernie podzielną uwagę. Można by było powiedzieć, że jak typowa kobieta, ale ona już zalicza w tej dziedzinie level hard! Nie zawsze odpowie na pytanie, które jej zadano, lecz by powtórzyć zdanie wypowiedziane pół godziny wcześniej to nie ma problemu.

Wyjątkowa
Największym talentem dziewczyny jest perfekcyjna pamięć, która zazwyczaj jej nie zawodzi. Czemu zazwyczaj? Nie ma ludzi idealnych i nieomylnych. Ta umiejętność najczęściej sprawdza się w temacie nauki. W wielu wypadkach wystarczyło jej jedynie chodzenie na zajęcia i słuchanie tego co mówi profesor by zaliczyć przedmiot na najwyższym poziomie. Nie można jej nazwać leniem, bo ma w sobie niezwykłe pokłady energii, które na całe szczęście może pośrednio wykorzystać przy grze w Quidditch, lecz nie całą. Jeśli ma jakiś plan (a ma ich w nadmiarze), to wykazuje wyjątkowe zainteresowanie tą operacją, lecz nie interesuje jej wkuwanie. Od zawsze skupiała się na tym co ją ciekawi jeśli chodzi o przedmioty. Nie to, że czasem tego nie potrzebuje, bo samym słuchaniem nie jest w stanie zapewnić sobie przepustki do wszystkiego. Po prostu za bardzo ceni sobie ten stracony czas przy książkach lub dodatkowych zajęciach, bo można robić dużo bardziej pożyteczne rzeczy. Potrafi z chwili na chwilę rzucić jakimś abstrakcyjnym pomysłem, który nijak trzyma się kupy i tematu poruszanego aktualnie w rozmowie. Jej ekscytacja wtedy sięga zenitu i nie ma mowy o tym by tego nie zrobić. Czy ktoś jej pomoże, czy nie, ona tego dokona. Trzeba jednak czasem zastanowić się czy warto jej rzucać kłody pod nogi, bo jest bardzo pamiętliwa i ma wiele pomysłów na zemstę...

Inna
Agnes ciężko rozpracować. Gdy z nią rozmawiasz to widzisz osobę pozytywną, która właściwie niczym się nie przejmuje. Jakiekolwiek wspomnienie o nauce? Błagam! Wszystko da się nadrobić, jak to mówią - bez spiny, są drugie terminy. Cwana bestia nie? Nie każdy jest tak "wyjątkowy" jak ona i może sobie pozwolić na machnięcie ręką, gdy kolejnego dnia czeka ją egzamin. Niestety większość osób nie maja pojęcia o tym, że bardzo ciężko jest jej okazać uczucia. Na pozór pełna życia, szczęśliwa i rozbawiona, ale to nie jest wszystko. Swoją obojętnością, wymijaniem i wiecznym uśmiechem na twarzy, próbuje przygasić każdy problem, z którym się boryka. Od dawna budowała mur, cegiełka po cegiełce i nikt jeszcze nie był w stanie otworzyć jej serca i zdobyć pełnego zaufania. Jednym z czynników składających się na jej zachowanie jest odejście matki, która znalazła sobie nowego "mężusia", bo ten stary - jak to powiedziała - ściągał ją na dno. To był ogromny cios dla dziewczynki, która miała zaledwie 12 lat i potrzebowała opieki. Dorastała, powoli stawała się kobietą, wchodziła w młodzieńczy bunt, ale nie miała z kim porozmawiać. Ojciec nie dał zapomnieć o pustce, którą wywołał brak mamy i pogrążył się w wir pracy. Jedyne co świadczyło o znikomej obecności rodzica, to pieniądze pozostawiane na stole w kuchni. Starszy brat, który mógł być jedynym oparciem, zawsze zbywał Agnes. Zostawił ją z tym bólem samą i dwa lata temu rzucił szkołę postanawiając podróże. Z momentem wyjścia z rodzinnego domu, kontakt został urwany. Przez pierwsze dwa miesiące panna Agile wysyłała listy by dowiedzieć się coś o jego położeniu, lecz po setnej próbie zrezygnowała, bo ani razu nie dostała odpowiedzi. Zniknął, nie chciał rodziny, nie chciał jej, została sama. W ten sposób dziewczyna odpuściła sobie wszelkie żale i wylewanie łez. Postawiła barierę, którą z każdym dniem wzmacniała i zagnieździła te złe wspomnienia głęboko w swojej duszy.

Specyficzna, Wyjątkowa, Inna?
Tak! Dokładnie te trzy słowa na swój sposób określają Agnes. Wydobywają z niej najbardziej charakterystyczne cechy, których nie można dostrzec gołym okiem.

Plany i ambicje


Wszelkie plany kieruje ku grze w Quidditch! Rozwój swojego najlepszego stanowiska - oczywiście Ścigającej. Ma zamiar skupić się także na transmutacji i eliksirach - w końcu zainteresowanie się animagią nie wzięła się z du*y, że tak określę to kulturalnie. Oczywiście nie zapominajmy o jej wielkim lenistwie do samej w sobie nauki, więc nie ma co oczekiwać, że będzie jakoś nadmiernie siedzieć przy książkach. Szuka rozrywki, nowej dawki pomysłów i osób, które będą razem z nią kombinować. Nie mówię już o wielkich popijawach, bo to chyba oczywiste - lektura studenta się kłania. (nie przeczytana, ale podstawy poznane w praktyce)

Dąży do tego by zakwalifikować się do jakieś profesjonalnej drużyny i zarabiać krocie na swojej pasji. Dodatkowo w przyszłości chce eksperymentować z przeróżnymi składnikami - tworzyć nowe eliksiry na własny użytek (albo na większą skalę, zależy jak jej się będzie chciało) oraz rozpracować wszelkie tajniki transmutacji i animagii.

Egzamin wstępny


Każdy z nas zna to uczucie przed ważnymi egzaminami. Siedzisz, wyczekujesz, obgryzasz paznokcie, w myślach właściwie tylko jedno i to zawsze najgorsze. Oczekujesz momentu wyczytania twojego nazwiska. Każda minuta dłuży się jak godzina, tęsknie zerkasz na zegarek, a w głowie wymyślasz pięć sposobów na szybką ucieczkę lub samobójstwo. Jak już kończyć, to spektakularnie, pamiętaj! Ale spokojnie, najgorsze jeszcze przed tobą, bo konfrontacja z całą kadrą egzaminacyjną przeraża podwójnie. Myślenie tylko o tym jakie będą pytania, czy na wszystko znam odpowiedź, a może nie wiem kompletnie nic i wywalą mnie już po pierwszym słowie... No dobra, nie przesadzajmy, nie wywalą, ale jak zobaczysz te ich skupione miny, które mówią "zrób jeden błąd, a zrujnujemy twoje marzenia" to automatycznie masz ochotę wiać. Pożerający stres, który rozprzestrzenia się jak paskudna zaraza po całym ciele. Trzęsą się ręce, gula w gardle i nerwówka. Tak właśnie mają wszyscy, ale nie Agnes. Ona jedynie skupia się na tym by przypadkiem nie przesiąknąć tym śmierdzącym stresem, który bije od osób, które siedzą obok niej. Poważnie, czy ludzie nie wiedzą co to jest dezodorant? Skoro ktoś nie potrafi sobie radzić z emocjami, to przynajmniej niech nie zatruwa innym powietrza.
Egzamin praktyczny miał się rozpocząć lada chwila. AA była prawie pewna, że zostanie wyczytana jako pierwsza, więc godnie przygotowana, oczekiwała. Włosy upięła w ciasnego koka, którego przyozdobiła niebieską opaską na gumce. Makijaż pozostał jak najbardziej neutralny i nie rzucający się w oczy. Strach pomyśleć co by się z nim stało gdyby się spociła... Najgorsza wizja dla takiej osoby jak panna Agile. Ubrana była w kolorowe legginsy, na których przeważały odcienie niebieskiego i różu. Do tego białą podkoszulkę i na to luźną, różową bluzkę. Jedyny element, który był dość neutralny to jej białe buty sportowe. Nie ma co ukrywać - wyróżniała się wśród tych szarawych dresów, białych koszulek i czarnych bluz. Co zrobić, skoro Agie nie posiada w swojej szafie "spokojnych" ubrań? Dla niej takie mysie kolory są po prostu bezosobowe.
Kilka osób, które stały i zaciekle o czymś dyskutowały - na oko można było stwierdzić, że to właśnie oni będą egzaminować - w ogóle nie zwracało na nich wszystkich uwagi. Byli dostatecznie zajęci dopisywaniem ostatnich słów na jakieś zwity papieru i przygotowaniem do testów. Dopiero po kilku minutach jeden mężczyzna stanął na środku i zerknął na grupę uczniów, którzy już ledwo mogli sobie poradzić z nagromadzonym stresem. Rozpoczął swój monolog o tym jak będzie wszystko przebiegać, co zrobić po wyczytaniu i gdzie zostawić potwierdzenie o uczęszczaniu do drużyny. Trwało to dobre piętnaście minut, a Agnes coraz bardziej się nudziła. Chciała mieć to za sobą, bo już zaczynała powoli odczuwać mroźne powietrze.
- Agile Agnes - padło jej nazwisko.
No w końcu... Pomyślała i z wielkim uśmiechem na twarzy ruszyła do egzaminatorów.
- Dzień dobry - przywitała się kulturalnie.
Położyła przed nimi dokumentację, która przez cały czas spoczywała na jej kolanach. Dwie osoby zerknęły na kartkę i kiwnęły głową na potwierdzenie.
- Zaczynamy, etap naziemny - zakomunikował ten sam mężczyzna, który objaśniał zasady.
Blondynka szybko zabrała się za wykonywanie zadań. Na znak jednej z osób, rozpoczęła swój bieg. Od bardzo dawna to była jedna z form odstresowania się dla dziewczyny i właściwie dzięki temu udało jej się sprawnie zakończyć to zadanie. Kolejne były skłony, które z łatwością wykonała. Następnie był zwis na miotle. Z tym już miała delikatny problem, ale gdy tylko ścisnęła mocniej swoją strzałę, ona jakby zrozumiała jej emocje i wszystko wyszło według planu.
- Dobrze - skomentował egzaminator beznamiętnie. Agnes przez to nie była w stanie dostrzec czy docenił to co zrobiła, czy właściwie tylko zrobił pauzę by przejść dalej. - Następnie mamy etap na miotle - oznajmił i wskazał ręką na przedmiot, który już ściskała w ręku dziewczyna.
Uśmiechnęła się delikatnie na te słowa, bo teraz czuła się zdecydowanie pewniej. Latanie było jej ulubionym zajęciem, więc nie miała z tym najmniejszego problemu. Wskoczyła zgrabnie na miotłę i przeleciała kilka metrów. Stanęła w wyznaczonym miejscu i obserwowała egzaminatorka, który wziął tłuczek w ręce. Gdy przedmiot wyleciał wściekle z objęć mężczyzny, Agnes ruszyła by trafić prosto w cel. Udało jej się zrobić to dwa razy bezbłędnie. Dopiero trzeci był już bardziej skomplikowany, ale nie poddała się. Nie mogli jej zarzucić, że nie była zwinna i szybka. Starała się jak mogła nadążać i pokazywać ile jest warta.
Może odbijanie nie było jej najmocniejszą stroną, ale jako ścigająca nie miała najmniejszego problemu z trafianiem do celu. Od kilku lat było to jej nieodłącznym elementem gry i w tym momencie chciała pokazać się z jak najlepszej strony. Gdy tylko otrzymała kafla do ręki, rozpoczęła się zabawa. Wypracowała sobie już tyle manewrów by uniknąć przeciwnika, że ciężko było ją zatrzymać. Pierwsze z lewej strony, drugi między nogami, a trzeci znowu od lewej by przypadkiem nie dać się znudzić obrońcy.
Delikatnie zdyszana wylądowała na trawie, ale dla egzaminatorów nie było wytchnienia. Oni mieli jeszcze kilkanaście osób na sprawdzenie, przecież nie będą tracić czasu na odpoczynki.
- Lot na czas - zakomunikował i wskazał miejsce, z którego miało się rozpocząć.
Agnes przystanęła na moment by odetchnąć, ale za chwilę rozbrzmiał gwizdek i już nie było czasu na zastanowienie. Ruszyła jak z procy. Nie wiedziała ile już minęło, ale skupiona pochylała się jeszcze bardziej by przyspieszyć. Jak zauważyła metę, to było już trochę za późno, poleciała dalej. Pech chciał, że przez tempo, które sobie nadała wylądowała na ziemi. Na szczęście jednak zdołała dostatecznie wyhamować, bo nic jej się nie stało. Lekko oszołomiona szybko podniosła się i zobaczyła, że kilka osób ruszyło w jej stronę, lecz ona szybko machnęła ręką na znak, że wszystko jest dobrze.
Wróciła z delikatnie skwaszoną miną, lecz nie dała po sobie poznać, że coś jest nie tak. Jeszcze tylko jedno, dasz radę. Tłumaczyła sobie i dosiadła ponownie miotły. Przeleciała aż do obręczy, której miała bronić, lecz nie spodziewała się dobrze wykonanego zadnia. Podleciał do niej jeden z egzaminatorów i manewrując trafił w puste pole, które zostawiła. Delikatnie podenerwowana starała się skupić. Kolejny rzut wyjęła niczym gazela, lecz kolejne dwa wleciały przez obręcz.
- Dobrze, kolejna osoba - rozbrzmiał głos mężczyzny.
Agnes delikatnie zrezygnowana, ale wciąż pełna wiary w swoje umiejętności, zajęła miejsce na ławce wyczekując wyników...

WYDZIAŁ MAGII EKSPERYMENTALNEJ I KATEDRA MAGICZNEGO SPORTU
II ROKKMSTELEPORTACJA


Ostatnio zmieniony przez Agnes Agile dnia Pon Lut 13, 2017 6:52 pm, w całości zmieniany 1 raz

Agnes Agile

avatar

avatar
Cytat : "Żyj chwilą! Chyba, że chwila jest nieprzyjemna, w takim przypadku zjedz ciasteczko."

Gif :

Ranga : Psychiczna Gazela

Punkty doświadczenia : 13

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Amerykanka

Pieniądze : 53G 6S 1K

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Agnes Agile

Pisanie by Agnes Agile on Pon Sty 02, 2017 7:56 pm

Podanie o Animagię


listopad 2012r. | 5 rok | Szkoła Magii i Czarodziejstwa Ilvermorny | Lasy i Polany

Dzisiejszy dzień miał być przełomem. Pełnia księżyca dosłownie za chwilę, a Stephan jak nie było, tak nie ma.
- Jak zwykle musi się spóźniać... - warczała Agnes zadeptując okręgi na śniegu.
Ustaliły już dawno miejsce, nawet przed śniadaniem blondynka upewniała się czy panna Price wszystko wie. O tej porze nie było trudno wydostać się ze szkoły, a dodatkowo po tak szczegółowych wskazówkach jakie dostarczyła. AA od pierwszego roku szukała tajemniczych miejsc i przejść by ułatwić sobie życie. Nie potrafiła siedzieć w miejscu i uczyć się. Nie na tym polegały te młodzieńcze czasy...
- Przepraszam Agie, ja... - usłyszała głos swojej koleżanki, która widocznie była skruszona.
- Nie przepraszaj mnie, nie mamy na to czasu - szybko machnęła ręką w stronę dziewczyny, która najwyraźniej już była przyzwyczajona do takich reakcji i nic z tego sobie nie zrobiła.
- Masz wszystko? - zapytała Stef zerkając na bagaż, który leżał na śniegu.
- Oczywiste, ja bym nie miała? - prychnęła z Agnes i wyjęła z kieszonki plecaka dwa liście mandragory.
Stephan nigdy nie wątpiła w swoją towarzyszkę. Ona od zawsze pokazywała, że jest w stanie zrobić dosłownie wszystko by jej plan był zrealizowany. Nie ma dla niej barier i ograniczeń. W szczególności teraz, jak chce osiągnąć cel, o którym mówiła już od pierwszej klasy. Wystarczyła jednak lekcja transmutacji by zrozumiała, że animagia to najcudowniejsze zjawisko jakie istnieje. Swoją pasją zaraziła także pannę Price, która obiecała, że zrobi to razem z nią.
Agile podała brunetce składnik i zerknęła na niebo sprawdzając ile mają mniej więcej czasu. Za chwilę zobaczyła, że Stef już chce włożyć liść do buzi i szybko zareagowała.
- Jeszcze nie teraz - oznajmiła delikatnie podenerwowana jej zachowaniem.
- Wybacz... - szepnęła uśmiechając się przepraszająco.
- Nie wolno połykać ani wyjmować, bo znów będziemy musiały to powtarzać. Schować pod język czy przykleić do podniebienia, jakoś to wszystko wytrzymamy... - mówiła z pamięci Agnes, która wpatrzona w księżyc na nic innego nie zwracała uwagi.
Od tak dawna wyczekiwała tego momentu. Za każdym razem musiały być jakieś komplikacje, lecz nie tym razem. W końcu zacznie się proces jej przemiany...


maj 2013r. | 5 rok | Szkoła Magii i Czarodziejstwa Ilvermorny | Lasy i Polany

- Skup się Stef, damy radę - motywowała swoją koleżankę do działania.
Minęło już pół roku od rozpoczęcia procesu, lecz u dziewczyn nie było widać wielkiej poprawy. Przetrwanie pierwszego miesiąca było wyzwaniem. Jedzenie czegokolwiek, spanie i pilnowanie by przypadkiem nic się nie stało z liściem. Nawet uwarzenie eliksiru nie było aż tak męczące. Dopiero teraz mogły się skupiać na przemianie, na mocy tego jak bardzo w to wszystko wierzą. Mimo ciągłych treningów i zaangażowania, jeszcze nie udało im się dokonać pełnej przemiany. Agnes jednak nie pozwalała się poddawać, nie potrafiła zrezygnować z tego wszystkiego. Tak wiele pracy, czasu i poświęcenia by teraz nic z tego nie wyszło. Nie ma mowy!
Stephan trzymała mocno zaciśniętą różdżkę w dłoni i zamknęła oczy by oddać się w swoje pragnienie. Gdy tylko zaczynało się coś dziać, to brakowało jej siły, co przyjmowała z ogromnym bólem i rezygnacją.
- Jesteś silniejsza ode mnie, ja sobie nie poradzę - powiedziała rozpaczliwie i złapała się za twarz, bo miała coraz mniej energii.
- Nie mów tak! - panna Agile zareagowała automatycznie - Dałyśmy radę przetrwać najtrudniejszy etap, teraz potrzeba jedynie czasu. Uda się, zaufaj mi.
Uśmiechnęła się do swojej towarzyszki, którą nie do końca przekonały te słowa.
- Dobra, teraz ja - chwyciła różdżkę i skupiła się na zadaniu.
Zamknęła oczy i wyobraziła sobie jak biegnie. Od zawsze kochała to robić, kochała gnać w nieznane i poznawać świat. Chciała być samodzielna, niezależna i nie czuć smutku, który dotykał ją w domu rodzinnym. Pragnęła stać się jednością ze zwierzęciem, które miała w sobie.
Otworzyła oczy. Przed nią stała Stef z szeroko otwartymi oczami i rozchylonymi ustami. Już miała zamiar zapytać o co jej chodzi, ale nie zdążyła.
- Agie, ty jesteś antylopą! - krzyknęła i aż z jej oczu poleciały łzy.
Dopiero po chwili zrozumiała co się stało i zrobiła kilka kroków. Czuła się znakomicie, taka lekka i spokojna. Zaczęła powoli iść, aż marsz przerodził się w bieg, tak szybki i tak zwinny jakiego nigdy nie odczuwała. Wszystko wokół było rozmazane, szukała celu, szukała przystani i oddechu. Znalazła się nagle na polanie, która była dość daleko od miejsca, w którym czekała na nią Stephan. Szybko zawróciła i podbiegła do swojej towarzyszki.
- Jakaś ty duża - wyszeptała brunetka i poklepała Agie po pyszczku.
AA zamknęła oczy by skupić się na swojej ludzkiej formie. Po chwili już czuła jak się zmienia i może stać na nogach. W wielkiej euforii i szczęściu wleciała na koleżankę, która niczego się nie spodziewała.
- Dałam radę! - krzyknęła dumna z siebie - Jak to wyglądało? Jak ja wyglądałam? - zaczęła od razu z pytaniami.
- Nie przyglądałam się od początku, ale trochę jesteś duża, ale piękna... - powiedziała z podziwem, ale za chwilę się zaśmiała - No i dość zabawnie wyglądałaś z tymi ubraniami, ale to chyba normalne.
Panna Agile tylko kiwnęła głową i spojrzała w niebo. To był jej przełom, na ten dzień czekała już od dawna...


sierpień 2014r. | 6/7 rok | Ameryka Południowa | Dom Rodzinny państwa Agile

Wakacje dla Agnes oznaczały najgorszy okres w roku. Przez cały czas pobytu w Ilvermorny czuła się wręcz wspaniale. Nie dotykały ją problemy rodzinne i mogła żyć spokojnie. Zawsze była inna i odznaczała się w tłumie, lecz uchodziła za osobę pogodną. Zbliżający się koniec roku zawsze ją przygaszał. Czerwiec robił się ponury, chodź ciepły. Uwielbiała słońce, opalanie się, lato, lecz nie w tym miejscu, w którym musiała spędzić pozornie najpiękniejszy czas. Dla niej to była istna męczarnia. Na całe szczęście to powoli zaczynało się kończyć, bo we wrześnie wyjedzie ponownie.
Za oknem gościł piękny krajobraz zieleni. Niewielki las odchodzący od domu Agile, był jej ulubionym miejscem. Można nawet stwierdzić, że była to jej taka mała oaza. Potrafiła urządzać sobie spacery od świtu do nocy, co nie szczególnie podobało się jej ojcu. Dla niego nie było istotne to, że przez tyle lat mała dziewczynka siedziała wieczorami na fotelu wypatrując go. Czekała do najpóźniejszych godzin by tylko się do niego przytulić i usłyszeń "dobranoc". Wtedy miała nadzieje na to, że on w końcu doceni jej starania i zauważy, że zamiast nakazywać jej iść do swojego pokoju, bronić się zmęczeniem czy innymi argumentami by tylko zeszła mu z oczu, rani ją jak nikt inny. To jednak nie uległo zmianie, więc jej zapał minął. Już nie czekała, już nie wypatrywała, teraz się ukrywała. Potrzebowała samotności i niezależności, bo właśnie do tego zmusiło ją zachowanie ojca. Nigdy nie miała wsparcia, bo on był zajęty. Musiała sobie radzić z każdym problemem sama.
Obudziła się z samego rana i zaczynała się rutyna. Ona udawała, że śpi. On udawał, że zagląda do niej, bo coś go interesuje. Ona czekała aż w końcu opuści dom. On wychodził jak najszybciej, by przypadkiem nie umknęło mu nic w pracy. Ona zbierała swoje najpotrzebniejsze rzeczy i ruszała do lasu. Dzień jak co dzień. Te same nawyki, te same schematy.
Ubrana w swoje jeansowe ogrodniczki przechodziła między drzewami. Była wręcz idealna pogoda, bo mimo tego, że słońce grzało jak szalone, to wiatr nie zostawał dłużny. To wszystko dodawało tylko radości, której Agnes tak mało doznawała podczas pobytu w domu. Potrzebowała odciąć się od rzeczywistości i skupić się na swoim własnym świecie. Wśród drzew czuła się jak na odpowiednim miejscu. Już tak wiele lat tu spędziła, że nie była zaskoczona gdy jej przemianą okazała się antylopa. Od zawsze wyobrażała sobie zwierze, które będzie szybkie, zwinne i oczywiście bardzo ściśle związane z roślinnością. Możliwe, że osoby ze szkoły by tego nie zrozumiały, lecz ona aż za dobrze. Nie wszyscy musieli wiedzieć o tej umiejętności...
Jak zaczęło już się ściemniać, Agile zebrała swoje rzeczy z trawy i udała się w stronę domu. Wiedziała, że jeszcze nie ma jej ojca, więc spokojnie przespacerowała do posesji. Jednak coś przykuło jej uwagę. W oknie od strony salonu były zapalone światła. Delikatnie podenerwowana złapała za klamkę i weszła do środka. Bez zastanowienia stanęła w progu do głównego pokoju. Na fotelu siedział jej ojciec, który przeglądał obojętnie gazetę.
Co on tu robił o tej porze?
Już miała odwrócić się i przejść do swojego pokoju, lecz to nie mogło być takie proste.
- Gdzie byłaś? - zapytał lodowato, że aż przeszły ją dreszcze.
Spojrzała na niego badawczo, lecz nie odpowiedziała. Stała spokojnie i zastanawiała się po co w ogóle ją o to pyta. Nagle zainteresowało go co jego córka robi cały dzień gdy on jest w pracy? No chyba to są jakieś żarty. Tyle lat miał to głęboko w poważaniu, a teraz siedzi sobie w domu jak gdyby nigdy nic i pyta. W dodatku takim głosem jakby zrobiła coś złego.
- Nie mam zamiaru się powtarzać - rzucił spokojnie, lecz wciąż dało się wyczuć chłód.
Agnes zmieniła ciężar ciała i odwróciła wzrok w stronę korytarza by przypadkiem nie prychnąć pogardliwie.
- Spacerowałam - mruknęła przelotnie.
Postanowiła ponowić próbę ucieczki, lecz znów jej nie wyszło.
- Znowu szlajasz się po lesie? - burknął wciąż wpatrzony w gazetę - Czy ja ci przypadkiem nie mówiłem coś na ten temat?
Tym razem nie wytrzymała, a z jej ust wydobył się ironiczny śmiech, który nie brzmiał zbyt dobrze. Nie miała już ochoty dłużej udawać, że czuje się świetnie. Ile można?
- Racja, tylko jakbyś nie zauważył to już nie mam 12 lat tylko 17! - powiedziała donośnie - Co cię tak w ogóle nagle interesuje co ja robię? Jedź do swojej pracy, przecież to jest dla ciebie najważniejsze...
Mężczyzna widocznie nie wzruszony odzywkami, siedział spokojnie i przełożył ostentacyjnie jedną stronę.
- Dopóki mieszkasz u mnie i cię utrzymuje, masz obowiązek przestrzegać zasad panujących w tym domu. - oznajmił dosadnie.
Agnes patrzyła na swojego ojca już tak zdenerwowana, że nie wiedziała co ma powiedzieć. Jej ręce zacisnęły się w pięści, a w oczach pojawiły się łzy. Chciała z całego serca wykrzyczeć mu wszystko co o nim myślała, ale po co to? To i tak zostanie zmieszane z błotem. Przetarła jedynie twarz i starała się uspokoić.
- To wszystko? - zwróciła się do niego drżącym głosem.
- Nie - oznajmił odkładając gazetę na bok i pochylając się w jej stronę - Zabraniam ci wychodzić do lasu.
Dziewczynie aż podskoczyło ciśnienie. Otworzyła szerzej oczy i usta. Nie dowierzała temu co usłyszała. Nie mogła zrozumieć jak on może się zachowywać w ten sposób.
- Chyba kpisz... - wyrzuciła bez zastanowienia się.
- Słucham? - zwrócił się do niej ojciec, który oczekiwał, że jego córka poprawi się i przeprosi za tak niestosowne wyrażenie.
- Jak śmiesz mi zabraniać? - wykrzyknęła już nie panując na sobą - Jak śmiesz mi w ogóle rozkazywać po tym wszystkim? Nie obchodzi cię co się ze mną dzieje. Nawet nie zapytasz jak mi minął dzień. Zero kontaktu przez cały rok, nawet jednego listu... Ja nie mam ojca. Mój ojciec odszedł wraz z jebniętą matką...
- Jeszcze jedno słowo to... - odezwał się już widocznie nabuzowany, lecz AA nie dała mu dokończyć.
- To co? Wywalisz mnie z domu? Nie! To przecież ujma dla osoby, która pracuje w ministerstwie by pokazać światu jaką się ma niewdzięczną córkę co? - wściekle ironizowała. - Mam tego serdecznie dość. Zostaw mnie w spokoju i daj mi żyć tak jak chce.
Blondynka odwróciła się na pięcie i wybiegła przez frontowe drzwi by znaleźć się jak najdalej od domu. Jedyny kierunek, który mogła obrać to właśnie był las. Chciała uciec, odciąć się od tego wszystko, uspokoić się i biec. Nawet się nie zorientowała kiedy przemieniał się w antylopę. Jej myśli się uspokoiły, lecz wciąż przecinała las jak najszybciej potrafiła. Czuła się jakby właśnie wracała do swojego prawdziwego domu. To tu czuła się najlepiej. Wśród drzew, zieleni, zwierząt, roślin... Nikt jej tego nie odbierze.



Ostatnio zmieniony przez Agnes Agile dnia Nie Lut 26, 2017 2:49 pm, w całości zmieniany 1 raz

Agnes Agile

avatar

avatar
Cytat : "Żyj chwilą! Chyba, że chwila jest nieprzyjemna, w takim przypadku zjedz ciasteczko."

Gif :

Ranga : Psychiczna Gazela

Punkty doświadczenia : 13

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Amerykanka

Pieniądze : 53G 6S 1K

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Agnes Agile

Pisanie by Finta Mészáros on Sob Lut 18, 2017 9:46 pm

AKCEPTUJĘ
kartę postaci, teleportację i animagię!


_________________

Finta Mészáros

avatar

avatar
Cytat : Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija cię cała zabawa.

Gif : .

Ranga : Człowiek z ulotki

Punkty doświadczenia : 160

Punkty Życia : 98%

Wiek : 21

Krew : Półkrwi

Narodowość : Węgier

Pieniądze : 43G i coś

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Agnes Agile

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach