Penelope Graves

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Penelope Graves

Pisanie by Penelope Graves on Czw Gru 15, 2016 1:32 am

Penelope Graves

Informacje


18 lat10.01.1998Stany Zjednoczone AmerykiSzkoła Magii i Czarodziejstwa IlvermornyKrogulecAkromantula

Aparycja


165cm50kg

Penny najlepiej określić można jako dziewczynę zadbaną. Jej ciemnobrązowe, prawie czarne włosy układają się zawsze wedle życzenia swojej pani, a na szacie próżno szukać jakiejkolwiek plamy czy zagnieceń. Swą dziewczęcą twarzyczkę panna Graves codziennie zdobi subtelnym makijażem, paznokcie maluje, używa też ukochanych, różanych perfum, których zapach stanowi nieodłączną część jej obecności. Dbałość o wizerunek dziewczyna wyniosła z domu, i choć sama nie przykłada do niego większej wagi, stara się realizować ambicje rodziców również w kwestii wyglądu. Z tego powodu pilnuje swoją sylwetkę, dobiera stonowane ubrania i chodzi wiecznie wyprostowana. Od razu widać, że jest panienką z dobrego domu. Poza wyuczonymi, wypracowanymi nawykami jest w niej jednak coś więcej. Porusza się z wdziękiem charakterystycznym dla urodzonych dam, rozmarzonymi, jasnozielonymi oczętami ucieka czasem w nieznane światy, zaś na jej ustach często gości delikatny uśmiech, z którego bije ciepło i dobroć.

Charakter


Na pierwszy rzut oka dziewczynę można określić jako pracowitą, ambitną studentkę, której systematyczność i wytrwałość przynoszą sukces we wszystkich dziedzinach, które zamierza ona zgłębiać. Tak naprawdę Penny istotnie, osiąga wyznaczone cele, ale wiele z nich okupionych jest ciężką pracą, a nieraz także łzami i nieprzespanymi nocami, a przede wszystkim - nie dają jej szczęścia. Panienka Graves kieruje się ambicjami swoich rodziców, którzy, choć są dumni z córki, rzadko kiedy to okazują, wymagając od niej wciąż więcej i więcej. Wychowanie Penny nie pozwala jej nawet myśleć o tym, że mogłaby żyć po swojemu. Jest wzorową córka, uczennicą, czarownicą, żyje według surowych rodzicielskich zasad, a w bardzo odległym, ukrytym rejonie jej umysłu jakiś cichy, stłumiony głosik wciąż powtarza, że przyjemnie byłoby rzucić to wszystko w cholerę i polecieć na Bermudy. Pomijając jednak wpojone przez rodziców zasady Penny cechuje się wrodzonym ciepłem, życzliwością i optymizmem. Nie odmówi nikomu pomocy, stara się dostrzegać w ludziach dobro, choć nie każdy napotkany na to zasługuje. Czasem bywa w swej dobroci naiwna, jednak dzieckiem już nie jest, dlatego nie będzie na siłę wmawiać wszystkim i sobie, że czarne jest białe. Wobec przyjaciół jest lojalna i wierna, jednak postawiona przed wyborem miałaby dylemat, czy wziąć cudzą winę na siebie. Ma silne poczucie sprawiedliwości, przejętą od rodziców moralność i wszelkie predyspozycje do tego, by postronny obserwator mógł ją określić jako pracowitą, dobrą i nudną.

Plany i ambicje


Penny zapytana o swoje plany bez wahania by odpowiedziała, że jest to ukończenie Veneficium i zasilenie Aurorskich szeregów w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Zaprezentowałaby się jako kobieta wyzwolona, na pierwszym miejscu stawiająca pięcie się po szczeblach kariery i dążenie do szeroko rozumianego sukcesu, ale... Cóż. To wszystko były ambicje państwa Graves, nie samej Penny. Dziewczyna zawsze słuchała swych rodzicieli, ich plany były jej planami, ale w głębi serca Penny marzyła o spokojnym życiu na wsi, kochającym mężu, dzieciach oraz o dniach spędzanych na dbaniu o bliskich, zgłębianiu sztuki kulinarnej, a także troszczeniu się o magiczny, przydomowy ogródek.

Egzamin wstępny


   Stając na podeście Penelope nie myślała o niczym. Była pół obecna, zupełnie jak gdyby egzamin jej nie dotyczył, bo i kto mógł się spodziewać, że takie drobne, delikatne dziewczę chce zostać aurorem? W oczach egzaminującego ją przeciwnika dostrzegła coś na kształt politowania, starannie skrywanego za maską profesjonalnej obojętności. Nie przejęła się tym. Jak się nazywa? W jakim celu przybyła? Z jakimi wynikami ukończyła szkołę? Na wszystkie pytania odpowiadała mechanicznie, bez entuzjazmu, ale ciepłym, dobrodusznym uśmiechem w oczach. A teraz już został tylko pojedynek.
   Uniesienie różdżki, ukłon, trzy, dwa, jeden...
   Protego.
   Oczywiście to egzaminator zaatakował pierwszy. Penny się tylko broniła, zaklęcie za zaklęciem, nawet nie próbując samodzielnie zaatakować. Była z natury istotą nastawioną pokojowo. Pojedynek był nudny. Wciąż używała wyłącznie zaklęcia tarczy, czasem robiła uniki.
   Protego. Protego.
   Dostrzegła w oczach przeciwnika, że jest już właściwie skreślona i że koniec walki to właściwie kwestia czasu. Wtedy też sobie przypomniała, dlaczego tu jest. Przed oczami stanęli jej matka i ojciec. Mieli wymagania. Nie mogła wrócić do domu i powiedzieć, że nie czuła potrzeby atakowania. I wtedy zdecydowała się działać.
   Carpe retractum!
   Czarodziejskie lasso pomknęło do wiszącego nad parkietem żyrandola i szarpnęło dziewczę w górę. Penny poczuła, jak wrogie zaklęcie przemknęło pod jej stopami, po czym przefrunęła nad zdezorientowanym egzaminatorem i lądując za jego plecami ponownie podniosła różdżkę.
   Drętwota.
   Czerwony promień ugodził czarodzieja  sam środek pleców, zmuszając go do osunięcia się na parkiet. Penelope Graves wygrała. Podziękowała komisji, zeszła z podestu. Nie zwróciła uwagi na zdumienie wymalowane na twarzach wokół. Zrobiła to, czego od niej wymagano - dostała się do Veneficium. Wola rodziców została spełniona.




WYDZIAŁ OBRONY PRZED CZARNĄ MAGIĄ I TRANSMUTACJI

ROK 1

ZNAJOMOŚĆ TELEPORTACJI


Ostatnio zmieniony przez Penelope Graves dnia Czw Gru 15, 2016 6:39 pm, w całości zmieniany 2 razy

Penelope Graves

avatar

avatar
Cytat : Grzeczna panienka z dobrego domu.

Gif :

Ranga : Studentka

Punkty doświadczenia : 23

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : Czysta

Narodowość : United States of America

Pieniądze : 70 galeonów

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Penelope Graves

Pisanie by Bjørn Valskraa-Valskrå on Czw Gru 15, 2016 7:08 pm

AKCEPTUJĘ!
• Teleportacja

Bjørn Valskraa-Valskrå

avatar

avatar
Cytat : Giętki jest język śmiertelnych i wiele powiedzeń zawiera wszelakich rodzajów.

Gif :

Ranga : Under your skin.

Punkty doświadczenia : 60

Punkty Życia : 100

Wiek : 37 lat.

Krew : Czysta.

Narodowość : Norweg.

Pieniądze : 100.

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Re: Penelope Graves

Pisanie by Penelope Graves on Czw Gru 22, 2016 5:05 pm

~Mowa Ptaków~

- Gdzie jest Penny?
- W ogrodzie. Od rana ciągle tylko biega i pogwizduje, jakby jej nic poza słońcem nie było potrzebne do życia. O, popatrz! Tutaj za oknem ją widać.
- Oho, zobacz! Penny biega za jakimś ptakiem! Dziwne, zdawało mi się, że ich nie lubi... Pamiętasz jak stary Rauul wleciał do jej pokoju jak jeszcze roczku nie miała? Ale był płacz! Wredne ptaszysko, a jak skrzeczeć zaczynał to tak jakby psioczył na każdego po kolei. I wyglądał jak taki dziad morderca. Nic dziwnego, że mała się wystraszyła.
- To nie wygląd, słowo daję, że się rozpłakała dopiero jak dziób rozdziawił, a wcale złowieszczych dźwięków nie dobywał. Tylko z takim obrzydzeniem patrzył... No co miny robisz! Po tym ptaszysku było widać wszystko, co myślał!
- Dobrze dobrze. Nie wiem jak możesz po dziesięciu latach pamiętać humorek starego puchacza, ale jak sobie uważasz. Chwila... Czemu jest tak cicho? Już nie gwiżdże... Na brodę Merlina, co ona tam znalazła? Chodź, musimy się tym zająć zanim państwo wrócą.

* * *

- Mama! Mama!


Siedmioletnia Penny podniosła głowę znad książki i zaczęła nasłuchiwać. Za kilka lat miała rozpocząć naukę w Ilvermorny, dlatego rodzice już przygotowywali ją do roli prymuski. Siedziała od trzech kwadransów przy podręcznikach dla czarodziejskich dzieci, zgłębiając podstawową wiedzę, kiedy nagle dobiegł ją cieniutki, dziecięcy głosik wzywający matkę. Przynajmniej tak się jej zdawało, bo teraz panowała zupełna cisza. Wzruszyła ramionami i wróciła do lektury.

- Mamo! Maaamoooo!

Dziewczynka zatrzasnęła książkę. Nie, teraz na pewno jej się nie przesłyszało. Wołanie wyraźnie dobiegało z ogrodu i robiło się coraz bardziej rozpaczliwe. Nie było rady, Penny musiała sprawdzić, co się dzieje. Przecież komuś działa się krzywda, nie mogła tego tak zostawić. Wstała od biurka i cichutko wymknęła się na podwórko.

- Maaamoooo! Maaaamooooo!

Siedmiolatka krążyła wokół, starając się zlokalizować krzyczące dziecko, ale głos dochodził jakby z rabatki przy jednej ze ścian budynku. Nie mając lepszego pomysłu skierowała się właśnie tam i zobaczyła... jaskółkę. Malutką, ledwie opierzoną jaskółkę leżącą na ziemi, która wpatrywała się w nią z lękiem. Penny patrzyła zaciekawiona na stworzonko i już się pochyliła, żeby je dotknąć, kiedy ptaszynka przeszyła powietrze rozpaczliwym szlochem.

- Zostaw! Ratunku! Maaamooooo! Maaaamooo!

- Spokojnie, malutka jaskółko! Pomogę ci, ale musisz mi powiedzieć, co się stało. - dziewczynka uśmiechnęła się serdecznie. Zwierzątko chwilę się w nią wpatrywało, zaskoczone, a potem posłusznie spełniło polecenia.

- Wypadłam z gniazda... Mama poleciała, tak się boje! Chce do mamy!
- Nie bój się, zaraz ją znajdę. - mała czarownica wstała i zaczęła chodzić po ogrodzie, szukając i wołając jaskółczej matki. - Pani mamo jaskółko! Pani mamoooo! Pani dziecko wypadło z gniazda! Gdzie pani jest? PANI JASKÓÓÓÓŁKOOOOO!


- PENNY! Na brodę Merlina, czemu nie jesteś w pokoju?! I na wszystkie gargulce, czemu tak głośno gwiżdżesz?!

Dziewczynka gwałtownie się odwróciła i zobaczyła młodą kobietę w roboczych szatach. Wyraźnie nie była zadowolona i spoglądała na nią bardzo złowróżbnie.
- Ah, pani Harriet! Mała jaskółka wypadła z gniazda, boi się, obiecałam, że znajdę jej mamę i...
- HA! Obiecałaś, dobre sobie! Akurat by zrozumiała. To że sobie czasem pogwiżdżesz nie znaczy, że jaskółki wiedza, o co ci chodzi. Szybko, idziemy do domu, zanim twoja matka wróci.
- Ale pani Harriet, jaskółka...
- Na tysiąc tylnowybuchowych sklątek, PENNY! No już, dobrze. Wingardium Leviosa! No i proszę, małe jest w gnieździe. Zadowolona? A teraz wracamy, bo będzie się denerwować, że cię nie upilnowałam. Znów. No już, dziecko, nie mam całego dnia!

* * *

- Penny, co cię trapi, kochana?
- Ah, Grin... Znowu pokłóciłam się z Helen...
- Sugerowałbym raczej, że to ona się pokłóciła z tobą. Ty nie kłócisz się z nikim, Penny.
- A czy to istotne... Co z tego, że jestem taka, skoro własna siostra mnie nienawidzi... Wszystko przez ten napad. To niesprawiedliwe, że głupi, dziecinny wybryk zaważył na całym jej życiu.
- Może to i prawda, ale czy twoim zdaniem tak niestabilna czarownica jak Helen powinna zajmować stanowisko aurorskie? Nie uważasz, że to niebezpieczne, dawać takie możliwości Helen?
- Grin, ona nawet nie ma za sobą SUMów, to dziecko. Każdy zasługuje na drugą szansę. Tak strasznie mnie nienawidzi... Powinni jej pozwolić ze mną ćwiczyć. Nikogo nie wolno tak skreślać.
- Dla siebie byłabyś bardziej surowa. I sama przyznaj, to nie zaczęło się po napadzie. Od zawsze patrzyła na ciebie zazdrośnie, rodzice od początku większe nadzieje pokładali w tobie, nie w niej. I to tobą się chwalili przy znajomych. To jest powód do nienawiści. Wy, ludzie, jesteście pod tym względem bardzo przeczuleni.
- Ah przestań! Przestań tak mówić! Człowieka nie można porównywać do sowy, ani na odwrót!
- ...
- Grin... Panie Grin, przepraszam... Nie chciałam cię uciszać... Wiem, że musisz słuchać tego co mówię, nie chciałam...
- Nie przepraszaj. I tak jestem tylko sową pocztową słuchającą twoich poleceń.
- Grin... Nie chcę cię zmuszać do niczego. Naprawdę, przepraszam. Nie jesteś moją sową tylko moim przyjacielem... Przecież wiesz...
- Wiem. Wiem, Penny. Przepraszam. Uniosłem się tylko moją sowią dumą.
- Wiesz, znam język ptaków... A czasem mam wrażenie, że nie znam języka ludzi... Nie rozumiem rodziców, wujka, Helen... Z tobą jest o wiele lepiej...
- Zauważyłem, że rozmawiasz ze mną więcej, niż z rodziną. To niezbyt dobrze wróży. Właściwie... Nigdy nie pytałem. Dlaczego nikt nie wie, co potrafisz?
- Wtedy, kiedy byłam mniejsza, to mówiłam. Nikt nie słuchał. Wiesz, jacy oni są. A teraz? Teraz nawet nie wiem... Teraz nawet nie chcę im mówić.


Ostatnio zmieniony przez Penelope Graves dnia Pon Gru 26, 2016 1:57 pm, w całości zmieniany 5 razy

Penelope Graves

avatar

avatar
Cytat : Grzeczna panienka z dobrego domu.

Gif :

Ranga : Studentka

Punkty doświadczenia : 23

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : Czysta

Narodowość : United States of America

Pieniądze : 70 galeonów

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Penelope Graves

Pisanie by Penelope Graves on Czw Gru 22, 2016 5:06 pm

~Niewerbalne rzucanie zaklęć~

- Jeszcze raz.

Brian Graves nie ukrywał niezadowolenia z powodu braku widocznych postępów u bratanicy. Już od pierwszej klasy spotykali się na dodatkowych zajęciach z zakresu obrony przed czarną magią dwa razy w tygodniu roboczym po jednej godzinie, zaś w soboty i niedziele po dwie godziny. Wujek na posadzie profesora Ilvermorny był prawdziwym przekleństwem Penelope i jedyną nadzieją aurorskiej tradycji rodu Graves.

- Jeszcze raz. Jeszcze. Dość. Moja panno, nie starasz się - mężczyzna podsumował niemal godzinę ostatnich ćwiczeń wyjątkowo nieprzychylnie. To nie była prawda. Piętnastolatka pracowała w pocie czoła, nieustannie próbując niewerbalnie rozbroić manekin, ale była w tym równie skuteczna co charłak. - Penny. Przerabiamy wszystko od początku. Czuję się jakbyś znów była w pierwszej klasie. Tylko wtedy byłaś równie niekompetentna co teraz.

Dziewczyna milczała, patrząc pustym wzrokiem w podłogę. Było jej przykro, ale co mogła zrobić? Nie miała w sobie nawet cienia agresji, która pomogłaby jej obronić się przed niesprawiedliwym osądem wujka, lub dzięki której mogłaby wykonać jego polecenia, zwyczajnie atakując. Penny była jedną z najspokojniejszych i najbardziej pokojowo nastawionych istot na ziemi i nawet lata przytłaczająco ciężkich treningów pod okiem byłego aurora nie potrafiły tego zmienić.

- Moja droga, masz być aurorem. Masz bronić swój kraj i jego obywateli. Masz walczyć z czarnoksięstwem, to wymaga użycia przemocy, czy tego chcesz czy nie. Jeszcze raz. Rozbrój w końcu tego manekina.

Penny podniosła różdżkę i machnęła nią, wypowiadając w myślach zaklęcie. I znów nic. Podjęła kolejną próbę, i następną i jeszcze jedną... Nic, zero efektu. Po paru minutach wuj nakazał przerwę i usiadł na ławce obok bratanicy, zwracając się do niej z pytaniami oczywistymi, będącymi wstępem do dalszych męczarni.

- Przerabialiśmy mechanizm zaklęć setki razy. Wyjaśnij, którego elementu ci brak i dlaczego.

- Brakuje intencji. Nie chcę użyć zaklęcia, dlatego ono nie działa.

- Penny, musisz przełamać tę barierę. Jesteś w piątej klasie, zarówno ja jak i twój ojciec na tym etapie potrafiliśmy niewerbalnie wyczarować patronusa. Tobie nie wychodzi to nawet z użyciem słów. Co jest z tobą nie tak dziewczyno? Jesteś z rodziny Graves, musisz pielęgnować rodzinne tradycje. - chwila przerwy nie była dopuszczeniem nastolatki do głosu, tylko czasem niezbędnym do zastanowienia się co zrobić z problemem. - Nie ma rady. Musimy podwoić nasze zajęcia. Inaczej nie ma szans na Veneficium.

- Ale... Wtedy nie będę miała czasu na naukę innych przedmiotów... - zaprotestowała nieśmiało Penny, jednak wuj wszedł jej w słowo.

- Innych przedmiotów? Nic nie jest tak ważne jak obrona przed czarną magią. Musisz uzyskać na egzaminie Wybitny, żeby mieć szansę na interesujący cię wydział. Prócz tego potrzebujesz Powyżej Oczekiwań z transmutacji, do tego również musisz się przyłożyć, natomiast Zadowalający z Zaklęć i Eliksirów masz właściwie w kieszeni. Z tego wynika, że po odliczeniu kilku godzin tygodniowo na naukę transmutacji będziesz mieć wystarczająco dużo czasu na nasze podwójne lekcje.

- Ale... co z innymi przedmiotami? Zależy mi na zielarstwie, ONMS, Starożytnych Runach... Musze powtarzać, żeby je dobrze napisać!

- O czym ty w ogóle mówisz? - mężczyzna spojrzał na nią z politowaniem, zupełnie nie przejmując się jej pragnieniami i miłością do roślin. Miał swoje priorytety, RODZINA miała swoje priorytety i to do nich należało dążyć. - Nie ma takiej opcji, żebyś się rozpraszała bzdurami. ONMS, komu to potrzebne! A teraz szkoda czasu, wracajmy do pracy. Jeszcze raz.

I Penny znów odniosła porażkę.

* * *

- Nienawidzę cię...
- Helen, proszę, uspokój się...
- Jak ja cię nienawidzę... Całej tej naszej pieprzonej rodzinki... Ale ciebie najbardziej...

Czarnowłosa, agresywnie umalowana dziewczyna szła w kierunku Penny, trzymając butelkę po jakimś nieokreślonym trunku. Patrzyła na nią spode łba i była dziwnie pochylona, jakby miała w każdej chwili zaatakować. Stojąca po przeciwnej stronie pierworodna Gravesów miała różdżkę w pogotowiu, żeby być przygotowaną do obrony, prócz tego jednak nie robiła nic.

- Wiesz, że jestem lepsza... Najlepsza z całego naszego cholernego rodzeństwa... To był jeden głupi błąd, przez taką pierdołę chcą mi zniszczyć życie... I mam patrzeć jak zgarniasz wszystko, co należy się MI... - dziewczyna upiła z butelki kolejny łyk, brudząc szkło czarną szminką. - Mam taką ochotę... po prostu... cię zabić...

Nagle w dłoniach Helen pojawiła się różdżka i w stronę starszej z sióstr pomknął strumień zielonego światła. Nie, nie Avada. Takich umiejętności żadna z nich nie miała. Inkantację Penny słyszała po raz pierwszy, a jednak, znając młodszą Gravesównę było to coś wyjątkowo paskudnego i bolesnego.

- Protego! - tarcza wzniesiona przez Penelope odbiła atak. Znała styl walki siostry. Przez blisko trzy lata ćwiczyły razem pod czujnym okiem wujka Briana, jednak agresja znacząco zwiększyła szybkość i impet zaklęć Helen. Penny była zbyt wolna. Jeszcze udawało jej się odbijać ataki siostry, ale czuła, że balansuje na granicy swoich możliwości. Zrobiła unik, nie mając już sił na wykrzykiwanie inkantacji i pobladła, widząc jak ścianę, w którą uderzył chybiony czar, nadżera dymiący kwas. Merlinie... W tamtej chwili zdała sobie sprawę, że naprawdę walczy o życie.

Protego - szepnęła w myślach, odbijając kolejny czar, a potem natychmiast przeszła do ataku. - Drętwota.

Zdążyła. Niewerbalna magia dała jej przewagę dosłownie ułamków sekundy, które zaważyły na wyniku starcia. Helen osunęła się nieprzytomna na ziemię... i w tym momencie rozległy się ciche brawa. Penny zaskoczona rozejrzała się dookoła i zobaczyła... wujka. Stojącego w rogu komnaty, patrzącego z nieukrywaną satysfakcją, a z jego kieszeni wystawała dokładnie taka butelka, z której piła młodsza panienka Graves.

* * *

- Brawo Penny. - Te słowa padały z ust Briana Gravesa niezwykle rzadko i zazwyczaj zaraz po nich następowało coś nieprzyjemnego. Tak było i tym razem. - Wyjaśnij mi tylko, dlaczego ten egzamin był tak beznadziejny. Zdałaś z ledwością. Gdyby nie korzystanie z magii niewerbalnej i to oryginalne zastosowanie Carpe Retractum na koniec, to wracalibyśmy do domu z kwitkiem.

Mowa była oczywiście o egzaminie wstępnym do Veneficium. Penny naprawdę się na nim popisała, nie wypowiadając na głos ani jednego zaklęcia. Po latach ćwiczeń pod wujowskim rygorem była w tym już naprawdę dobra. Większość zaklęć codziennego użytku rzucała bez inkantacji, gdyż magia niewerbalna idealnie dostosowywała się do jej cichego, spokojnego charakteru. Czy chodziło o zapalenie światła czy lewitowanie kufra, uśmiechnięta Penny robiła wszystko w milczeniu.
Gorzej było z pojedynkami. Spokojna, zrównoważona dziewczyna miała problem z rzucaniem zaklęć ofensywnych. O ile obrona przychodziła jej z dziecinną łatwością, o tyle atak nie był już tak pewny, zwłaszcza jeśli chodziło o zaklęcia mogące zrobić autentyczną krzywdę. Po prostu ciężko jej było przekonać samą siebie, że naprawdę pragnie to zaklęcie rzucić. Gdyby chodziło o sytuację zagrożenia życia, zwłaszcza cudzego, nie wahałaby się ani przez chwilę, jednak gdy sytuacja była wątpliwa, a przemoc zwyczajnie nieuzasadniona... Cóż. Nadal się zastanawiała jakim cudem udało jej się zaatakować egzaminatora, niewerbalnie i to jeszcze skutecznie.

- Milczysz. Dobrze Penny, milcz. Całkiem skutecznie ci to wychodzi, nawet przy pojedynkach. - wujek pokręcił głową, bo na nic innego nie miał już siły. Ta dziewczyna zwyczajnie przechodziła jego pojęcie i wciąż był pełen podziwu dla siebie, że zdołał ją doprowadzić do obecnego poziomu. A jednak, to było za mało. - Oczywiście, cieszę się, że zdałaś. Problem polega na tym, że to nie wystarczy do bycia aurorem. Wiesz co to oznacza, prawda?

- Ćwiczenia. Wiele godzin ćwiczeń, aż do dnia wyjazdu na Islandię.

Penelope Graves

avatar

avatar
Cytat : Grzeczna panienka z dobrego domu.

Gif :

Ranga : Studentka

Punkty doświadczenia : 23

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : Czysta

Narodowość : United States of America

Pieniądze : 70 galeonów

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Penelope Graves

Pisanie by Bjørn Valskraa-Valskrå on Pon Gru 26, 2016 6:57 pm

AKCEPTUJĘ!
- mowa ptaków,
- niewerbalne rzucanie zaklęć.

Bjørn Valskraa-Valskrå

avatar

avatar
Cytat : Giętki jest język śmiertelnych i wiele powiedzeń zawiera wszelakich rodzajów.

Gif :

Ranga : Under your skin.

Punkty doświadczenia : 60

Punkty Życia : 100

Wiek : 37 lat.

Krew : Czysta.

Narodowość : Norweg.

Pieniądze : 100.

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Re: Penelope Graves

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach