Maude Claudine Morel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Maude Claudine Morel

Pisanie by Maude Morel on Wto Gru 13, 2016 8:31 pm

Maude Claudine Morel

Informacje


18 lat17 V 1998 r.FrancuzkaAkademia Magii Beauxbatonspełna forma patronusa: gołębicabogin: ona jako staruszka

Aparycja


167 cm52 kg

Nie da się ukryć, że Maude jest dziewczyną atrakcyjną - jej długie włosy w kolorze naturalnego blondu i duże, brązowe oczy kontrastują ze sobą w całkiem przyjemny sposób, a jasna cera pozbawiona jest niedoskonałości. Trudno się dziwić - przekonana o tym, że wygląd jest jej wizytówką, wkłada wiele wysiłku w to, by prezentować się najlepiej jak to możliwe. Zawsze wyprostowana i schludna, dba też o swój ubiór, i nie chodzi tu oczywiście tylko o jego czystość. Kobiece, delikatnie wycięte pod szyją sukienki nie mogą sięgać wyżej niż do kolan, a wysokość szpilki nie może przekraczać siedmiu centymetrów. Nie zapominajmy też o biżuterii - zawsze dyskretnej i nigdy kiczowatej. To samo tyczy się z resztą makijażu.

Charakter


Próżna, zarozumiała, nieprzystępna... Taka jest na pierwszy rzut oka, a i przy drugim niewiele się zmienia. Maude, jako wychowywana w bogatym domu jedynaczka, dorastała w przekonaniu o własnej świetności i przeświadczeniu, że nie ma problemów, których nie da się rozwiązać przy pomocy kontaktów tatusia. No, może czasem potrzebny był jeszcze woreczek galeonów... Ale kto bogatemu zabroni? Och, i wszystko pewnie byłoby jak w bajce, gdyby tylko za tym uporządkowanym życiem nie kryła się też wielka odpowiedzialność... Maude zawsze musiała być najlepsza, i nie miało tu znaczenia, czy chodziło o śpiew czy warzenie eliksirów. Niby nic takiego, ale życie potrafiło być naprawdę irytujące, kiedy to co zadowalające dla ogółu, w jej rodzinnym domu było nieakceptowane. Przywykła więc nie cieszyć się z sukcesów i bardzo ciężko znosi porażki.

Plany i ambicje


To przecież takie proste! Skończyć studia, otworzyć własną klinikę, dobrze wyjść za mąż, urodzić dwójkę dzieci - broń Merlinie w innej kolejności! A najlepiej wszystko jeszcze przed trzydziestką. Albo jeszcze wcześniej! No bo czemu nie, przecież tak właśnie było zaplanowane już w dniu jej urodzenia, zanim ten blond berbeć postawił pierwsze kroki. Maude nigdy specjalnie nie broniła się przed przyszłością, którą wybrał dla niej ojciec, i zapytana o własne ambicje od lat wygłasza tę samą, wyuczoną historię.

Egzamin wstępny


Publiczny uniwersytet... Chociaż Maude nie przywykła podważać decyzji ojca, tej jednej nie potrafiła zrozumieć. Stojąc przed salą egzaminacyjną i ukradkiem obserwując zebranych pilnowała jednocześnie, żeby niczego przypadkiem nie dotknąć. Nie miała pojęcia jak wytrzyma tu kolejnych pięć lat, ale jedno było pewne - nie mogła uwalić egzaminu wstępnego. Cierpliwie, z narastającym gdzieś w środku napięciem czekała więc, aż wskazówka wiszącego na ścianie zegara przesunie się na godzinę dwunastą, i gdy od chwili tej dzieliło ją ledwie kilka sekund, podeszła do drewnianych drzwi i wyciągnęła rękę, by kulturalnie zapukać. Nie zdążyła jednak nawet musnąć kołatki, kiedy zawiasy cicho skrzypnęły, a dokładnie na wysokości jej dłoni pojawiła się wychudzona twarz łysego staruszka.
- Morel Maude. - Zaskrzeczał krótko, zdając się nie przejmować tą wyciągniętą w stronę swojego nosa pięścią, i obrócił się w miejscu, nie zaszczycając dziewczyny specjalnym spojrzeniem. Maude wypuściła powoli powietrze i przekroczyła próg sali egzaminacyjnej.
- Nazywam się Maude Claudine Morel. Mam osiemnaście lat i ukończyłam Akademię Magii Beauxbatons. Aplikuję na wydział Biomagii i Nauk Środowiskowych. - Wyrecytowała, stojąc prosto przed trzyosobową komisją i krążąc brązowymi oczami ponad głowami egzaminatorów.
- Panno Morel. W przesłanych dokumentach wyraziła pani chęć przyrządzenia antidotum. Rozumiem, że wybór ten jest nadal aktualny. - Głos szczupłej i najpewniej bardzo wysokiej kobiety - choć tego Maude nie mogła być pewna - pozbawiony był pytającej nuty, jednak mino to dziewczyna przytaknęła. - W fiolce na stoliku znajdzie więc pani odpowiednią substancję. Wszystkie składniki znajdują się w rogu sali. - Przewodnicząca komisji, jak wnioskowała Maude z racji jej środkowej pozycji, zakończyła swój wywód. Francuzka cofnęła się więc do ustawionego na wprost stołu blatu i chwyciła w szczupłe palce jedyną obecną tam fiolkę. Zamieszała nią w powietrzu, badając kolor i gęstość substancji, a na końcu odkorkowała naczynie i przystawiła je do nosa.
- To jad bahanek. - Zerknęła w stronę komisji, jednak twarze zasiadających tam członków pozostały niewzruszone. Odłożyła więc truciznę i skierowała się w stronę składników, w myślach przywołując jednocześnie cały przepis.
- Antidotum które uwarzę, nazywane jest potocznie antidotum na mniej popularne trucizny. - Powiedziała, starannie jednocześnie odmierzając odpowiednią ilość wody. Właściwie to nie miała pewności, czy powinna informować komisję o swoich poczynaniach, ale skoro nikt jej nie uciszył... - Mówimy tak o nim dlatego, że działa na wiele substancji, zwłaszcza tych pochodzenia naturalnego jak jad bahanek czy żądlibąków. - Przez krótką chwilę w sali dało się słyszeć odgłos miażdżonego w moździeżu pancerza chorobotka. Maude odsypała większość uzyskanego proszku do pustej, przyniesionej wraz ze składnikami fiolki, pozostawiając w moździeżu ledwie szczyptę pyłu i dodała trzy nasiona ognia. Dodała mieszankę do kociołka, upewniając się przedtem, że pali się pod nim średni ogień i zaczęła mieszać całość drewnianą łyżką. - Ogniste nasiona podgrzewają wywar od środka, dlatego wystarczy mu tylko dziesięć sekund... - Ledwie skończyła mówić, wykonała nad miksturą dobrze sobie znany ruch różdżką i odstawiła kociołek na bok. - Ponieważ mamy tu do czynienia z naczyniem z miedzi, wywar musi odpoczywać równo piętnaście minut... - rozejrzała się w poszukiwaniu zegara i założyła ochronne rękawice. - W połowie tego czasu zacznę dodawać żądło żądlibąka... - Zdecydowanie wolniej niż było to konieczne, bo i nie chcąc ot, bezczynnie stać przed komisją, zabrała się za równe przepołowienie wcześniej wspomnianego żądła. Już na kilka sekund przed wymaganym czasem trzymała przygotowany składnik nad wywarem. W końcu wrzuciła go do środka. - Drugą połowę dodam dopiero wtedy, kiedy przestanie parować... - Czas leciał naprawdę wolno, a twarze egzaminatorów pozostawały kamienne, przez co dziewczyna powoli zaczynała się denerwować. Opanowała jednak oddech, metodą wyuczoną na ufundowanych jej przez ojca lekcjach medytacji, i gdy druga część żądła znalazła się w kociołku, chwyciła naczynię i postawiła je spowrotem na ogniu. - Kiedy znowu się podgrzeje dodam do środka róg garboroga. To on nada antidotum właściwości detoksykacyjne. - Jak powiedziała, tak zrobiła. Niespełna trzy minuty później, pilnując tego by eliksir nie zaczął bulgorać, zdjęła kociołek z ognia i przelała do fiolki zielony płyn. Z mocno bijącym sercem, choć wciąz pewna siebie, podeszła do stołu egzaminatorów.




I rok, WBiNŚ, teleportacja

Maude Morel

avatar

avatar
Cytat : Piękne jest to, co podoba się całkiem bezinteresowanie.

Gif :

Ranga : Pannica

Punkty doświadczenia : 20

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Francuzka

Pieniądze : 70G 0S 0K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Maude Claudine Morel

Pisanie by Vuko Vánagandr on Sro Gru 14, 2016 12:12 am

AKCEPTUJĘ!
• Teleportacja

_________________

E n h j ø n i n g e r n e bruger lægemidlet hver dag.




Vuko Vánagandr

avatar

avatar
Cytat : What do you do when there's no hero in your story? Simple. You kill the monster and crown yourself.

Gif :

Ranga : Big Bad Wolf

Punkty doświadczenia : 60

Punkty Życia : 100

Wiek : 24

Krew : Czysta

Narodowość : Islandia

Pieniądze : 36g

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach