Sala egzaminacyjna

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Sala egzaminacyjna

Pisanie by Veneficium on Wto Lis 08, 2016 1:49 pm

First topic message reminder :

Duża sala egzaminacyjna, która jest otwarta i udostępniona do użytku przez ostatnie siedem dni czerwca i pierwsze siedem dni lipca w każdym roku.
Jej umeblowanie zależne jest w całości od rodzaju egzaminu, ale niezmiennie znajduje się tam stolik z kilkoma krzesłami dla komisji egzaminacyjnej oraz kącik kawowy z napojami i przekąskami. Reszta sali zwykle oddana jest do dyspozycji przyszłego studenta, by mógł zaprezentować swój projekt oraz umiejętności. 



Sala przygotowana tylko na retrospekcje egzaminu wstępnego postaci, jeśli Administracja zarządzi, że jest ona niezbędna do tego, by wpisać postać na listę studentów.

Temat jest zamknięty, ponieważ zakazuje się tutaj prowadzenia sesji. Sala jest otwarta tylko na czas egzaminów. Jest to jedyne miejsce na fabule, gdzie postać może pisać bez akceptacji Karty Postaci.

_________________

Veneficium

avatar

avatar
Cytat : Jak wszędzie będziesz miał na skróty, to w końcu w ogóle przestaniesz chodzić.

Gif :

Ranga : Pan i Władca

Punkty doświadczenia :

Punkty Życia :

Wiek :

Krew : Najczystsza

Narodowość : Światowa

Pieniądze :

Admin

Powrót do góry Go down


Re: Sala egzaminacyjna

Pisanie by Nathan White on Czw Gru 15, 2016 11:30 pm

Spóźni się czy nie? Zerknął na zwisający z szyi zegarek. Miał jeszcze czas... Bardzo mało, ale miał.
Będzie na styk.
Odetchnął, zerkając w stronę świstoklika, który był już w zasięgu jego wzroku. Nie mógł się po prostu teleportować na teren uczelni, a kominka też w obecnym mieszkaniu nie miał, więc pozostawał mu ten środek transportu.
Jest. Udało mu się. W ostatniej chwili chwycił przedmiot i w następnej sekundzie już był w drodze na uczelnię. Lądowanie nie należało do specjalnie udanych, ale trudno się było dziwić. Nigdy mu to za dobrze nie wychodziło.
- Ała... - Rozmasował bolący łokieć, a później znów zerknął na zegarek. Nie miał czasu na użalanie się nad sobą, bo był dzisiaj pierwszy w kolejce, a czekało go jeszcze szukanie odpowiedniej sali.
Ugh. Jak zwykle spóźniony albo w ostatniej chwili.
Po drodze zaczepił jeszcze jakiegoś studenta z prośbą o wskazanie odpowiedniego kierunku, a później jakimś cudem dotarł do gmachu biblioteki, gdzie wreszcie zwolnił kroku i pozwolił sobie na uspokojenie oddechu. Wyjął również chusteczkę i przetarł twarz by nie wyglądać ja tak zziajanego. Nie zrobiłby tym najlepszego wrażenia na komisji, od której zależało, czy dostanie się tutaj na studia.
Zatrzymał się jeszcze na moment przed drzwiami, poprawił szarą koszulę i usłyszawszy zaproszenie, uchylił drzwi by następnie wślizgnąć się do środka. Z jednej strony chciał się pilnować żeby nie zrobić ani nie palnąć nic głupiego, a z drogiej doskonale wiedział, że on tak zwyczajnie nie umie. Może i starał się do tego jakoś wcześniej przygotować, ale kiedy przyszło co do czego, to i tak musiał iść na żywioł.
Zatrzymał się przed komisją i skłonił się kulturalnie, obdarzając jej członków pogodnym uśmiechem. Widok psa przy stole trochę go zdziwił, ale w następnym momencie przypomniał sobie zasłyszaną gdzieś plotkę na temat zwierzęcego profesora.
To najwyraźniej on. A jeśli nawet nie, to wystarczy do tego bezpośrednio nie nawiązywać. Jeszcze się to wyjaśni.
- Witam szanowną komisję. Nazywam się Nathan White i przybyłem starać się o przyjęcie do tej wspaniałej placówki, ale to zapewne już wiecie. - Zaśmiał się krótko. Nie zamierzał robić z siebie błazna, ale lekkie rozładowanie atmosfery powinno pomóc. Przynajmniej jemu.
Nagle jakby sobie o czymś przypomniał.
- Ach tak. Dokumenty. - Spojrzał na przewieszoną przez ramię torbę i zaczął w niej grzebać. Kiedy wreszcie wyszarpał z niej dość odporną na zagniecenia teczkę, podszedł do blatu i położył na nim przyniesione ze sobą papiery.
- Jak już mówiłem, jestem Nathan White. Absolwent Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie - kontynuował zwiększając dystans o kilka kroków.
- Należałem do Domu założonego przez Rowenę Ravenclaw i ukończyłem szkołę z całkiem przyzwoitym wynikiem z Okropnie Wyczerpujących Testów Magicznych. - Zatuszował delikatny uśmiech przetarciem ust ręką. Niektóre magiczne nazwy go po prostu bawiły. Ta bezpośredniość.
- Eliksiry oraz zaklęcia i uroki zdałem na poziomie Wybitnym, a z Obrony Przed Czarną Magią i Zielarstwa otrzymałem wyniki  Powyżej Oczekiwań, co klasyfikuje mnie do ubiegania się o miejsce na Wydziale Magii Eksperymentalnej. - Odchrząknął. Podczas tego oficjalnego przemówienia wzrok skakał mu po różnych częściach sali. Musiał się nieźle starać by opanować tę gonitwę myśli w jego głowie i nie palnąć czegoś głupiego. Mógł się wyłożyć na każdej tej głupiej nazwie. Całe szczęście, że przynajmniej tremy nie miał, jak co poniektórzy. Jeszcze tego by mu tu brakowało. A może to właśnie była lekka trema w jego wykonaniu? Nie, jemu po prostu na czymś zależało.
Westchnął krótko i znów spojrzał prosto na komisję, posyłając jej szelmowski uśmiech.
- Nad pozostałymi ocenami nie będę się rozwodził. Napomknę może jeszcze, że miałem rok przerwy po zakończeniu szkoły, ale myślę, że dobrze go spożytkowałem. Poświęciłem go między innymi na skonstruowanie tego. - Tutaj pogrzebał trochę przy kołnierzyku i wyjął spod koszuli duży kieszonkowy zegarek w  kolorze czarnego złota.
- Oto dzieło, które chciałbym państwu dzisiaj zaprezentować. - Zdjął przez szyję długi łańcuszek i otworzył zegarek, podchodząc przy tym do komisji by ta mogła się dokładniej przyjrzeć magicznemu zegarkowi. Mechanizm nadal działał i obręcze na tarczy ciągle się przesuwały, podobnie kilka wirujących dookoła wskazówek, ale wszystko jakby się uspokajało.
- Nazwałem to Zegarkiem Władcy Czasu. Co prawda nie służy do manipulacji czasem, bo od tego są zmieniacze czasu, ale kto mi zabroni nazwać mój wynalazek wedle mojego gustu? - Znowu się zaśmiał. Nie, on nie potrafił być tutaj zupełnie poważny, choć i tak się bardzo hamował.
Ciekawe, czy ktokolwiek tutaj oglądał ten serial. Ja go po prostu kocham. Muszę kiedyś wymyślić coś na kształt Śrubokręta Soni... Ej. Ja  mam różdżkę! Tylko jej wygląd będzie trzeba troszeczkę przerobić...
Odleciał, ale tylko na moment. Przez jego umysł przewinęło się z tysiąc myśli, ale dla komisji było to ledwie kilka sekund. Zbyt krótko żeby zacząć się martwić wyłączeniem się faceta.
- Opis tworzenia artefaktu znajduje się w papierach. Darowałem sobie opisywanie tam dokładnego działania, ponieważ łatwiej to zrobić na żywo.. Z resztą, i tak musiałbym to tutaj zwyczajnie zaprezentować - powiedział szybko, nadrabiając w ten sposób chwilową nieobecność duchem.
- A więc tak. Z założenia, moje dzieło ma pomagać czarodziejom w życiu codziennym. Nie będę ukrywał, że zainspirowała mnie technologia mugoli, która  bardzo rozwinęła się w ostatnim czasie. Telewizory, komputery, telefony, internet i cała reszta... Mniejsza - uciął zanim zaczął się na dobre  rozkręcać. Nowoczesna technologia po prostu go fascynowała. Brak dostępu do niej był jedynym mankamentem mieszkania w Hogwarcie. Dobrze, że chociaż podczas  wakacji mógł to wszystko nadrabiać. No i podczas tego roku nieobecności. Jak to dobrze, że teraz będzie mógł to nadal badać zamiast zamykać się w kolejnym magicznym więzieniu.
Nawet jeśli nie będzie działało tutaj, to zawsze mogę opuścić ten teren. To nie jest internat, a my jesteśmy dorośli.
- Wracając do tematu. Ten oto zegarek ma za zadanie pokazywać nam, ile pozostało nam czasu do danego wydarzenia. Może odliczać czas do wyjścia na spotkanie, informować nas, ile czasu pozostało do zachodu słońca, ile do pełni, kiedy powinniśmy się położyć spać by wstać do pracy wypoczęci i mieć jeszcze czas na poranne czynności. Do tego powie nam, ile zajmie sprzątanie, jak długo będziemy musieli siedzieć nad książkami by odrobić zadanie jeśli oczywiście się przyłożymy, bo obijanie się rozwlecze czynność w czasie. - Nieświadomie zaczął nadawać jak katarynka, jak to miał w zwyczaju gdy się ekscytował.
- Ponadto, można kazać urządzeniu odliczać czas do jakiegoś bardziej oddalonego w czasie wydarzenia. Niestety, od im większej ilości czynników zależy dana data, tym mniej zegarek jest dokładny. Dajmy na to, datę zakończenia roku akademickiego będzie odliczał dokładnie (nie uwzględniając wypadków losowych, których nie da się przewidzieć), ale już z pytaniem o datę narodzenia niezaplanowanego dziecka może być gorzej. Właściwie, przy tego typu pytaniach zaczyna strasznie wariować... - Zwolnił wpatrując się w zegarek i odtwarzając w pamięci godziny, które poświęcił na testy. Ten przykład przyszedł mu do głowy akurat przez bratową i jej rozmowę na temat planowanego potomstwa, która przewinęła się na rodzinnym spotkaniu... Nagle zdecydował się o tym powiedzieć.
Podniósł oczy na polskiego pochodzenia profesora z miną, jakby go nagle olśniło. Właściwie, tak przecież było.
- Zdarzyło mi się to nawet testować. Zawiesiłem zegarek na szyi mojej bratowej i kazałem jej się skupić na tym pytaniu by zegarek wskazał nam czas, jaki pozostał. Marta oczywiście nie była jeszcze w ciąży. - Poprawił pospiesznie zagięcie na koszuli, które nagle zaczęło go irytować. Nietrudno było dostrzec, że naprawdę ożywił się mogąc się rozgadać. Niestety, ale kiedy White się rozkręcał, to ciężko było go uciszyć.
- Wskazówka zaczęła skakać między rokiem, trzema latami, pięcioma... Ehh. Widać było, że istnieje zbyt wiele zmiennych aby mechanizm sobie z tym poradził. Będę musiał nad tym jeszcze popracować... - Potarł brodę znowu się zamyślając. Wskaźniki na tarczy już zupełnie zwolniły i choć do końca się nie zatrzymały, to jednak dało się zauważyć, że artefakt jest uśpiony.
Mężczyzna zamrugał kilkukrotnie i przeniósł spojrzenie na psiego profesora.
- Chyba zacząłem odbiegać od tematu. - Zmarszczył brwi, starając się skierować swoje myśli na odpowiednie tory. Ułożył zegarek na blacie i się wyprostował. Nawet nie zauważył, kiedy zaczął się do nich nachylać. No tak, zbyt rozbiegane myśli.
- Okej okej. Przykładowe zastosowania podałem. Nie są one dokładnie sprecyzowane, ponieważ zegarek sam się personalizuje. O! Widzą państwo, że po zdjęciu z szyi zupełnie się uspokoił, choć wcześniej wskazówki pracowały na podwyższonych obrotach i było ich więcej. Notabene, to wina moich rozbieganych myśli. Przy bardziej ułożonych umysłach, zmiany na tarczy są spokojniejsze. - Nie mógł darować sobie tego wtrącenia, które znowu odbiegało nieco od tematu, ale hej, to była jednak z dość istotnych informacji. Zegarek nie zawsze tak wariował.
- Tarcza ma być czytelna przede wszystkim dla właściciela, który instynktownie wyczuwa, która wskazówka odpowiada czemu. Jeśli człowiek się skupi i postara się na dłużej przyporządkować dane zadanie wybranej wskazówce, to istnieją małe szanse na to, że jej działanie się zmieni. Jak na przykład ta. - Wskazał cienką środkową wskazówkę, która pozostała.
- Ona odpowiada u mnie za bieżące spotkania. Jej obręcz staje się wielokolorowa informując mnie, kiedy mam się ubrać, kiedy wyjść i ile mam czasu. I tak można się z tym zegarkiem spóźnić, ale przynajmniej wie się to z zawczasu. - Ostatnie zdanie wyburczał pod nosem. Bardziej do siebie niż do komisji.
- Dobra. Za to ta krótsza i bardziej szeroka odpowiada za przypominanie o posiłkach. Człowiek w dzisiejszym czasie ciągle o tym zapomina, a powinno się przecież jeść co te dwie-trzy godziny. Niby nadal zapominam, ale to nie wina zegarka... O! A ta odpowiada za sen. Jest bardzo przydatna, bo pokazuje, kiedy warto zrobić drzemkę żeby być w pełni sił, a kiedy człowiek będzie już  tak padnięty, że nie zdoła się dowlec do łóżka. Często używam jeszcze kilku, ale obecnie się schowały. Ogólnie ilość wskazówek jest zmienna i zależy od właściciela. Jeśli ten stara się pamiętać o wielu rzeczach i uwzględniać je w grafiku, to i wskazówek będzie więcej. łatwo się wtedy pogubić, ale to już zależy od osoby. Ja spokojnie sobie z tym wszystkim radzę, a nigdy nie schodzę poniżej jedenastu... A właśnie! Osobiście testuję go od kilku miesięcy i muszę powiedzieć, że poza wspomnianymi problemami z przewidywaniem dalekiej przyszłości, działa bez zarzutu. Niby początkowo może się człowiekowi zakręcić w głowie gdy próbuje ogarnąć wzrokiem kilkanaście wskazówek, ale jest to spokojnie do opanowania. Zwłaszcza gdy zegarek i właściciel się ze sobą oswoją i do siebie dopasują. Wtedy wszystko działa świetnie. - Odetchnął i wbił wzrok w blat, o który nieświadomie zaczął się opierać rękami. Kiedy on to zrobił? A kij to wie. Był zbyt pochłonięty gadaniem, żeby przejmować się takimi rzeczami. Właściwie, nawet gdyby ktoś teraz wszedł do sali, to istniała szansa, że Nate by tego nie zauważył.
- A! Jest jeszcze jedna przydatna funkcja, ale na jej opanowanie trzeba poświęcić trochę więcej czasu oraz wymaga zmniejszenia ilości wskazówek. Działa tak przy zawężeniu do siedmiu. Bardziej nie udało mi się zmniejszyć. - Wzruszył ramionami przepraszająco.
- Jeżeli człowiek dobrze skupi się na celu i w myślach każe go wskazać zegarkowi, to ten będzie w stanie go do niego doprowadzić. Działa to bardziej na miejsca, których położenie czarodziej zna chociaż orientacyjnie niż na przedmioty. To znaczy, niektóre da się w ten sposób szukać, ale im bliżej się ich jest, tym bardziej wskaźnik wariuje. A  może to po prostu moja wina? Jak już mówiłem, chaotyczny umysł, chaos na tarczy. - Zaśmiał się nerwowo, wodząc wzrokiem po profesorach.
- Mają państwo może jakieś pytania? Mam wrażenie, że zalałem państwa falą mojego słowotoku. Bardzo przepraszam, ale zdarza mi się to, gdy się ekscytuję. Być może mój artefakt doskonały jeszcze nie jest, ale wydaje mi się mieć potencjał i zamierzam ten projekt jeszcze rozwijać. - Skinął głową i przełknął ślinę, czekając na werdykt nauczycieli. A miał to dobrze rozegrać... Cóż, wyszło jak wyszło.

Dokumenty:
Lista dziedzin zainteresowań:
- warzenie eliksirów i tworzenie nowych receptur
- zaklęcia codziennego użytku i ich niecodzienne zastosowania
- badanie wynalazków niemagicznych wartych uwagi czarodziejów
- próby połączenia wynalazków niemagicznych z magią
- analiza wizji i przepowiedni pod względem możliwości zmiany przyszłości
- rozważania na temat długofalowych zmian, jakie może przynieść stosowanie zmieniaczy czasu
- optymalizacja istniejących zaklęć
- wynajdywanie nowych zaklęć
- badanie zjawiska snów i magii z nimi związanej


Preferowany kierunek specjalizacji:
- badania nad czasem i manipulacją nim
- wynalazki niemagiczne w życiu czarodziejów
- wzbogacanie zaklęciami wynalazków niemagicznych
- opracowywanie nowych zaklęć i eliksirów
- badanie zjawiska widzenia przyszłości

Opis przeprowadzanych eksperymentów magicznych projektu własnego:

Krok 1: Mechanizm starego niemagicznego zegarka kieszonkowego został dokładnie przestudiowany i pozbawiony niepotrzebnych części, w tym wskazówek.
Krok 2: Za pomocą zaklęcia Rigidum z tarczy usunięte zostały wszelkie zdobienia i napisy, a następnie zostały one zastąpione runami związanymi kolejno z czasem, podróżą oraz zdrowiem.
Krok 3: Wyjęte wcześniej wskazówki zostały nasączone eliksirem zwiększającym podatność na magię, a następnie potraktowane kolejno zaklęciami: Gemino, Mergetium, Reducio oraz Engorgio. Następnie wskazówki trafiły na wcześniejsze miejsce.
Krok 4: Mechanizm został złożony i odbyła się pierwsza próba uruchomienia. Zgodnie z przypuszczeniami, nic się nie stało.
Krok 5: Mechanizm zegarka został pokryty eliksirem zwiększającym podatność na magię, a następnie pokryty eliksirem gotowości.
Krok 6: Użyto na tarczy zaklęcia rozdzielającego by pozwolić poruszać się poszczególnym pierścieniom, a następnie również na nie rzucono kolejno zaklęcia powielające i scalające.
Krok 7: Na jedną ze wskazówek naniesiono Zaklęcie Czterech Stron Świata, a na drugą Aresto Momentum. Na tarczę za to rzucono zaklęcie rozświetlające. Na całość rzucono lekko zaklęcie pochodzące od Libergite. Nie posiadało ono inkantacji.
Krok 8: Odbyła się kolejna próba uruchomienia mechanizmu jednak i ona zakończyła się niepowodzeniem.
Krok 9: Wewnątrz mechanizmu umieszczono rdzeń z kroplą Felix Felicis.
Krok 10: Podjęto próbę uruchomienia artefaktu za pomocą dwóch zaklęć. Pierwszym było Baubillous rzucone na mechanizm, a drugim Mobiliarbus, którym wprawiono w ruch wskazówki. Tym razem próba zakończyła się sukcesem.
Krok 11: Całość została zabezpieczona wzmocnioną wersją zaklęcia Colloportus.
Krok 12: Na przedmiot zostało rzucone zaklęcie Specialis Revelio w celu sprawdzenia efektów przeprowadzanego eksperymentu.
Zaklęcie wykazało:
- zdolność do powielania się wskazówek i obręczy, które wzajemnie się do siebie dostosowują; ich liczba może też maleć
- zdolność do wskazywania wybranego kierunku
- zdolność do poruszania się wskazówek w sposób nieregularny i kompletnie od siebie niezależny
- zdolność do odmierzania czasu trwania różnych wydarzeń
- podatność na magiczne wpływy otoczenia
Krok 13: Ograniczono podatność na wpływy za pomocą srebrnego łańcuszka. W ten sposób zegarek jest zależny jedynie od osoby, która nosi go na szyi.
Krok 14: Ostateczny test. zegarek odlicza czas rzeczy jakich zażyczy sobie od niego właściciel. W niektórych przypadkach potrafi również wskazywać kierunek.

Projekt wstępny badań własnych (poglądowo; możliwa jest późniejsza zmiana):
- udoskonalenie działania artefaktu (usunięcie problemów związanych z wypadkami losowymi oraz usprawnienie funkcji wskazywania wybranego kierunku)
- opracowanie urządzenia pozwalającego na odwiedzanie cudzych snów w sposób łatwiejszy niż pozwala na to zaklęcie Somniostium

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Sala egzaminacyjna

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Gru 16, 2016 1:32 pm

Komisja zachowała się jak zwykle - nie przerywała kandydatowi, nie chcąc przeszkadzać w przedstawianiu swojego projektu. Pani dziekan jako pierwsza zapoznała się z dostarczonymi dokumentami jeszcze w czasie, w którym Nathan opowiadał o historii swojej edukacji. Przy rozpoczęciu prezentacji oddała kartki profesorowi Wilczyńskiemu, który podczas przeglądania trzymał je w taki sposób, aby profesor Sharv (stopniowo uspokajający swój oddech) również mógł do nich zajrzeć. We dwójkę analizowali zapiski w trakcie wystąpienia pana White'a, patrząc to na niego, to na opis projektu. Profesor pies w pewnym momencie wskazał łapą na coś w tekście, co najwyraźniej zwróciło jego uwagę.
Polak wyglądał na bardzo skupionego, profesor Sharv - żywo zainteresowanego. Dziekan Peeman wyglądała jak zawsze srogo. Po zakończonej prezentacji na chwilę zapadła cisza, w której dziekan Margaret spojrzała znacząco na siedzącego obok kolegę. Bezbłędnie odczytał ten gest. Odchrząknął.
- Brakowało mi tu precyzji. - Zaczął profesor Wilczyński. - Szczegółów. Przykładowo... - spojrzał na kartkę - ...mechanizmu działania intencją na przedmiot. Albo tego, w jaki sposób przekierowano działanie zaklęcia czterech stron świata. - Widać było, że chciałby dowiedzieć się więcej o metodach użytych przez rekrutanta, bo temat bardzo go interesował.
- Projekt jest bardzo obszerny i skomplikowany. - Wtrąciła pani dziekan.
- Problemem nie jest to, że jest skomplikowany, tylko chaotyczny. - Wypowiedział dudniącym głosem profesor Sharv. - O ile to problem.
Na chwilę zapadła cisza. Dziekan Peeman złożyła razem końce palców.
- Było w tej prezentacji - głównie w pisemnej części - trochę niedociągnięć, ale popracujemy nad tym. Myślę, że odnajdzie się pan wśród naszych studentów. Gratuluję przyjęcia na WME.
Profesor Wilczyński uśmiechnął się zadowolony i położył pierwszy tego dnia dokument na stronę, na której do wieczora miał uzbierać się stos papierów przyjętych na wydział studentów.

Koniec egzaminu wstępnego.
GRATULUJĘ PRZYJĘCIA NA WYDZIAŁ MAGII EKSPERYMENTALNEJ!

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala egzaminacyjna

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Lut 09, 2017 10:31 pm

Właśnie trwała w najlepsze jedna z przymusowych przerw w przesłuchaniach. Scena, która odgrywała się właśnie w sali egzaminacyjnej, była jak wyjęta z zupełnie innego miejsca - na przykład jednej z sal budynku D. Profesor Zhang śmiał się pod nosem, niezdolny do utrzymaniu profesjonalizmu. Brodził po kolana w maleńkich, różowych kwiatkach, machając na nie co chwilę różdżką, a po każdym takim ruchu na nowo wybuchał śmiechem. Daniel Wilczyński podparty pod boki przyglądał się stercie kamieni na samym środku sali z miną, jakby patrzył na wyjątkowo smakowity tort. Dziekan Peeman stała w kącie i próbowała odkleić Allana Einarssona od ściany. W całym tym pobojowisku tylko stół komisji był nienaruszony. Kwiatki i kamyczki były oddzielone od tego miejsca eleganckim łukiem.
- Auu... No nie wiem, Margaret, może powinniśmy zawołać Heike... - Jedyny czarodziej spoza kadry profesorskiej jęknął głośno. - Nie mogę otworzyć oczu.
- Nie mów nic przez chwilę. -
Czarownica zmarszczyła brwi w skupieniu. - Chyba już wiem. - Wycelowała w niego różdżkę. Z mlaśnięciem odpadł na podłogę i uwolnionymi dłońmi dotknął twarzy.
- Rzucę to kiedyś.
- Weź te ręce...
- Dziekan zwróciła się na chwilę do reszty. - Jak tam? Musimy wzywać kogoś do sprzątania?
- Daj mi jeszcze pięć minut. - Polak nie zmieniał swojej pozycji ani o centymetr. Intensywnie myślał.
Einarsson w końcu otworzył oczy i jęknął z ulgi.
- Jesteś cudotwórczynią.
Fa-tang zatrzymał się na chwilę, pokiwał głową i wyciągnął niewielką sakiewkę. Machnął różdżką na kwiatki. Utworzyły wielki wir, posłusznie płynąc różową falą i znikając we wnętrzu magicznie powiększonego woreczka. Profesor Wilczyński stuknął w tym czasie w jeden z kamieni, na co ten powoli rozpłynął się w powietrzu, przechodząc w dym. Zadowolony Polak wziął do ręki jeden kamyk, a resztę usunął tak, jak udało mu się to zrobić z pierwszym.
- Łatwizna. - Powiedział i poprawił kołnierz.
- Jasne. - Profesor Zhang podniósł brwi. - Jakby to była łatwizna, to nie zostawiałbyś
sobie próbki do badań.
Po chwili członkowie komisji siedzieli już na swoich miejscach. Dziekan Peeman przełożyła dokumenty i wyjęła kolejne CV.
- Wszystko w porządku Allan? Możesz kontynuować?
- Już tak. Nie mówcie tego Heike, ale cieszę się, że nie musiała przychodzić. Zawsze jest taka... No co? -
Przerwał wypowiedź, widząc, że reszta męskiej części komisji powstrzymuje śmiech.
- W takim razie... Następny! - Krzyknęła pani dziekan. Sięgnęła po szklankę z wodą i wzięła łyk, żeby ukryć, że również nie dała rady powstrzymać ust przed rozciągnięciem się w uśmiechu.

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala egzaminacyjna

Pisanie by Clotilde Coletti on Pią Lut 10, 2017 1:07 am

Być może gdyby panna Coletti odznaczała się punktualnością, miałaby okazję chociażby usłyszeć to co działo się w sali egzaminacyjnej tuż przed jej przybyciem. Kierująca się jednak zasadą, że czarodziej nigdy się nie spóźnia, a przybywa wtedy gdy ma na to ochotę, dziewczyna wkroczyła do gmachu biblioteki dokładnie w chwili, gdy dziekan Peeman odklejała Allana Einarssona od ściany. I na nic zdał się wiszący nieopodal wejścia zegarek - nawet jeśli Clotilde potrafiła odczytać z niego godzinę, którą wskazywały ozdobne wskazówki - i zgodnie z którą to powinna przedstawiać swój projekt od dobrych kilku minut - na jej twarzy próżno było szukać oznak nerwowości. Nie przyspieszyła też kroku, a kiedy dotarła pod właściwe drzwi, oparła się o ścianę i bez skrępowania zaczęła przyglądać się zebranym na korytarzu studentom. Większość z nich sprawiała wrażenie ludzi, którzy bardzo mocno wzięli sobie do serca dewizę, jakoby pierwszy raz był niezwykle bolesny... I choć - wbrew powszechnej opinii - czarownica była zdolna do odczuwania głębszych emocji i naprawdę potrafiła to zrozumieć, to na widok stojącej pod ścianą blondynki, która nerwowo chlipała w zasmarkaną chusteczkę, aż zaksztusiła się gumą... Cała czerwona, z załzawionymi oczami - a mówila Nonna, nie oceniaj! - usiłowala dojść do siebie, gdy kobiecy głos, o barwie wprost stworzonej do tego, by zwiastować światu nadejście apokalipsy, wezwał na salę kolejnego kandydata...

***

- Dzień dobry. - Z polikami koloru dojrzałych wiśni i różową kokardą we włosach, Coletti wyglądała na przerośnięte dziecko. Wrażenie to potęgować mógł fakt, że gdy tylko stanęła przed najjaśniejszą komisją, wyszczerzyła się do każdego jej członka, jakby każdy z nich był wujkiem oferującym jej właśnie cukierki. - Clotilde Coletti, absolwentka Ilvermorny.  Mam osiemnaście lat i jestem czarownicą. - Przedstawiła się, ostatnie zdanie wypowiadając z nieskrywaną dumą i sięgnęła za plecy. Dopiero teraz zgromadzeni przy stole profesorowie mogli zobaczyć, że przyniosla ze sobą niebieski worek średnich rozmiarów. - Jak pewnie państwo już wiedzą z dokumentów, staram się o przyjęcie na Wydział Magii Eksperymentalnej. Zgodnie z zasadami, przyniosłam ze sobą swój projekt i... Oj, ale mogę już mówić? No dobrze... - Delikatnie ułożyła pakunek na ziemi i kucnęła, wyciągając z wnętrza niepozornie wyglądające, drewniane pudełko wielkości radia. Wstała i uniosła je nad głową niczym cud objawiony. - Chciałam zaprezentować państwu Pochłaniacz. Pierwotnie nazywał się Pochłaniatorem, ale nazwa ta wydawała mi się zbyt pretensjonalna. - Kokarda na jej głowie przekrzywiła się, gdy intensywnie zaczęła nią kręcić w poszukiwaniu stolika.
- To co państwo tu widzą, to tylko opakowanie. - Zaczęła tłumaczyć, odchodząc nieco na bok i ustawiając urządzenie na blacie. - Ono też jest oczywiście bardzo istotne, ale o tym może zaraz... - Drewniana skrzyneczka została zdjęta z maszyny, a oczom komisji ukazało się metalowe, przypominające stary aparat fotograficzny urządzenie z rurką na kształt obiektywu. Dziewczyna obróciła je przodem do profesorów.
- Prowadząc różne badania - zaczęła, z niewiadomych przyczyn patrząc wprost na profesora Zhanga, którego i tak przecież nawet rok później miała mylić ze szkolnym cieciem - często spotykałam się z problemem nieobliczalności czarowanych obiektów. Bywało, że elementy, które w ciągu dnia nie zdradzały żadnych oznak tego, jakoby zastosowana na nich magia w jakikolwiek sposób na nie oddziałała, zaczynały nagle pluć ogniem albo wrzeszczeć... Nie mieszkam niestety sama, dlatego kiedy groźby mojej Nonna o połamaniu różdżki stały się realne, postanowiłam coś z tym zrobić. To co państwo tu widzą to efekt tego cosia... - zamyśliła się - Czegoś. - Kolejny wyszczerz zdeformował jej twarz.
- Jak wiadomo, każde zaklęcie posiada swoją osobistą wibracje. Oczywiście nie tylko zaklęcie, ale w ich wypadku jest ona wyjątkowo silna... Ten tu Pochłaniacz wyczuwa ją i przyciąga do siebie, by wreszcie zniwelować jej działanie. Z początku miał ograniczyć się tylko do tego pierwszego, ale okazało się to średnim pomysłem. - Pierwszy raz nieco się skrzywiła. - Jak mogą państwo zobaczyć... Oj, chyba jednak państwo nie widzą... - Nie pytając o pozwolenie, chwyciła urządzenie i podeszła do stołu egzaminatorów, stawiając maszynę tuż pod twarzą dziekan Peeman. - Tu nad dyszą przymocowany jest pancerz chropianka z... Z wydziobaną runą Kenaz. Chociaż na codzień nie zajmuję się magią runiczną, okazała się ona w tym wypadku niezbędna. Maszyna nie spełniała by w końcu swojej funkcji, gdyby była w stanie przechwycić tylko zaklęcia, które są w nią wycelowane. Dodatkowo kierując się osobliwą dietą chropianków i zgodnym z obserwacjami faktem, że zaklęcia najlepiej współpracują z elementami naturalnymi, pancerz ten wydał mi się najwłaściwszym wyborem. Cała baza maszyny - stuknęła paznokciem w metalowe pudełko - wykonana jest z miedzi. Po wielu próbach materiałów okazała się ona najlepszym wyborem, choć jak mówiłam projekt musiał zostać nieco zmodyfikowany... Okazało się bowiem, że miedź nie tylko działa jak gąbka na wszelkiego rodzaju energię, ale też - kiedy przechwyci za dużo mocy - potrafi ją oddać... I to mocno. Stąd właśnie potrzeba zniwelowania tej mocy. Oczywiste w tym wypadku próby z zaklęciem Finite okazały się niewystarczające, a smarowanie wnętrza algami wydawało mi się zbyt uciążliwe... Zdecydowałam się więc ponownie sięgnąć po magię runiczną. Runa Isa, tłumiąca energię, wydziobana została na bursztynie. Jest on zadziwiająco skutecznym przetwornikiem wysokich wibracji w niskie. Całość znajduje się we wnętrzu urządzenia. Och, zapomniała bym! W środku znajduje się też skóra buchorożca, choć nie wydaje mi się teraz, by była tam niezbędna. Maszyna działa zadziwiająco szybko, a dzięki wyprofilowanej dyszy - stukający wcześniej w urządzenie palec zanurkował we wnętrzu rurki - zaklęcie pozostaje w środku dostatecznie długo, by mogło zostać rozłożone. - Dziewczyna zmarszczyła na chwilę nos, wyraźnie pewna, że o czymś zapomniała. Nie było jednak teraz czasu na grzebanie w odmętach pamięci, a czerwona teczka - z wiele mówiącym napisem "Z tego nic nie będzie choć powstanie~" została na środku sali.
- To może ja pokażę jak działa w praktyce. - Pochłaniacz kolejny raz wylądował w szczupłych dłoniach, a Clotilde - nie wiadomo czy kierując się brakiem pewności czy też taktem - cofnęła się do wcześniej zajmowanego stolika. Ustawiła urządzenie i oddaliła się od niego na kilka metrów. - Wszystkie próby przeprowadzałam w pokoju, a następnie w garażu. Obydwa te pomieszczenia są o wiele mniejsze niż ta sala, dlatego wybaczą państwo, że nie podejdę aż pod tamtą ścianę. - Machnęła głową w stronę wejścia i wyciągnęła różdżkę z wewnętrznej kieszeni - o dziwo całkiem eleganckiej - marynarki. Z naturalnie wytrzeszczonymi oczami i nadnaturalnie szerokim uśmiechem wycelowała w profesora Wilczyńskiego.
- Avis! - Huknęło, błysnęło... I nic się nie stało. Wyraźnie zadowolona z tego faktu dziewczyna, uśmiechnęła się do maszyny, by dopiero po kilku sekundach przenieść wzrok na komisję.
- A to... To po prostu się dzieje. Zapomniałam wspomnieć. - No czy mogła być z siebie bardziej dumna?


Dostarczone Dokumenty:


LISTA DZIEDZIN ZAINTERESOWAŃ:

  • Komponowanie eliksirów i modyfikacja eliksirów już istniejących - podejmowanie prób z zamiennikami składników i próba przyspieszenia czasu potrzebnego do uwarzenia mikstury.
  • Badania nad wpływem eliksirów przeznaczonych do użytku przez organizmy ożywione na elementy nieożywione.
  • Magiczne właściwości minerałów, kamieni szlachetnych i półszlachetnych.
  • Magiczne zastosowanie elementów pochodzenia zwierzęcego i roślinnego.
  • Magia rytualna - próby poznania istoty magii rytualnej i odtworzenia popularnych rytuałów w życiu codziennym, obalenie istniejących mitów.
  • Ciuchy Materiały pochodzenia naturalnego i sztucznego. Badania nad wytrzymałością i możliwymi zastosowaniami.



PREFEROWANY KIERUNEK SPECJALIZACJI:

  • Poznanie istoty magii wszelakiej - kierujących nią praw i zależności.
  • Badanie zależności między magicznymi właściwiściami eliksirów i zaklęć - próba odtworzenia zaklęć w płynnej postaci.


    OPIS PRZEPROWADZONYCH EKSPERYMENTÓW MAGICZNYCH PROJEKTU WŁASNEGO:

    Powód rozpoczęcia badań: Powtarzające się w pokoju eksplozje elementów nie związanych z przedstawionym projektem.
    Inspiracja: Osuszczacz powietrza (wynalazek mugolski)
    Cel: Zwiększenie bezpieczeństwa podczas eksperymentów. Uspokojenie Nonna...

    KROK I: Stworzenie bazy pod urządzenie.

    • Przeprowadzenie prób polegających na rzucaniu zaklęć w srebrną wazę - srebro okazuje się reagować zbyt agresywnie z zaklęciami ofensywnymi. Próba nieudana.
    • Przeprowadzenie prób polegających na rzucaniu zaklęć w drewniane skrzynki. Sprawdzono: dąb, akację, jarzębinę i topolę. Rezygnacja z dalszych prób z powodu konieczności zbadania zbyt wielu zależności między rodzajem drewna a kategorią czaru - uznanie działania za zbyt czasochłonne w zaistniałych okolicznościach. W międzyczasie kolejny pożar w pokoju.
    • Przeprowadzenie prób polegających na rzucaniu zaklęć w akwarium o pojemności 30 litrów. Po wzmocnieniu akwarium zaklęciem nietłukącym, podjęcie decyzji o kontynuacji projektu z wykorzystaniem szkła.

    KROK II: Utrzymanie zaklęcia w bazie urządzenia.

    • Po kilku - nieudanych - próbach z zaklęciami wiążącymi i rezygnacji z wykorzystania jako pochłaniacza żywego chropianka (działanie uznane za niemoralne), pogodzenie się z koniecznością sięgnięcia po magię runiczną.

      Runa Kenaz - wiąże moce.

    • Zaklęcie nietłukące okazuje się być niewystarczające - zbyt duża ilość zaklęć w bazie urządzenia zdaje się je niwelować.
    • Porzucenie szkła na rzecz miedzi. Dodatkowo wzmocnienie wewnętrznych ścianek urządzenia skórą buchorożca.
      + Działa.
      - Wysokie koszty.
      - Hałas spowodowany przez odbijające się wewnątrz urządzenia zaklęcia.
    • Uznanie rozwiązania za rozwiązanie doraźne.  

    KROK III: Przyciągnięcie zaklęcia.

    • Podjęcie badań nad zmianą trajektorii lotu zaklęcia przy pomocy: nici, pajęczyn, luster, włosów pochodzenia zwierzęcego, drutu (nigdy więcej!) i mugolskiej izolacji.
    • Po wstępnych obserwacjach - rzucane zaklęcia najchętniej poddają się elementom pochodzenia pośrednio ożywionego - rezygnacja z dalszych prób, spowodowana brakiem ich bezpośredniego wpływu na budowę urządzenia.
    • Ponowne sięgnięcie po magię runiczną i runę Kenaz.

      Runa Kenaz - wiąże moce, ujarzmia zdziczałe okoliczności, doprowadza wszystko do jednego punktu.

    • Podparte wcześniejszymi obserwacjami odnośnie elementów pochodzenia ożywionego lub pośrednio ożywionego i wiedzą o chropiankach (zjadają magię) wyrycie runy Kenaz na skorupie chropianka (działanie uznane za moralne).
    • Przymocowanie skorupy na przedniej ścianie urządzenia.
    • Przeprowadzone próby zakończone sukcesem.

    KROK IV: Potrzeba dezaktywacji urządzenia.
  • Dojście do wniosku, że urządzenie przechwytujące wszystkie rzucone w pomieszczeniu zaklęcia bywa uciążliwe.
  • Podjęcie decyzji o stworzeniu niwelującego działanie urządzenia futerału - po wcześniejszych doświadczeniach ze szkłem i braku możliwości przeprowadzenia prób na diamencie,  przeprowadzenie prób na jarzębinie - wcześniejszcze namoczenie drewna w eliksirze chroniącym przed ogniem.
  • Potwierdzenie działania futerału.

KROK V: Podjęcie decyzji o konieczności zniwelowania czaru wewnątrz urządzenia.

Zdolność miedzi do przechwytywania energii okazała się być zgubna - w wyniku zbyt dużej kumulacji magii wewnątrz urządzenia i jego "uśpienia" na 24h, miedź okazała się silnym reemiterem.

  • Zawieszenie badań nad projekrem z powodu rekonwalescencji i konieczności znalezienia nowej pracowni.
  • Podjęcie decyzji o konieczności zniwelowania - do tej pory przetrzymywanych - zaklęć.
  • Podjęcie prób z zaklęciem Finite - porzucenie pomysłu ze względu na niewystarczające skutki.
  • Kolejne odrzucenie pomysłu z wykorzystaniem żywych chropianków (niemoralne).
  • Zdecydowanie się na ponowne skorzystanie z Magii Runicznej:

    Runa Isa: tłumi energię.

  • Próby z silniejszymi zaklęciami zakończone niepowodzeniem.
  • Podjęcie decyzji o skorzystaniu z bursztynu:

    Bursztyn - Wrażliwy na wibracje przetwornik wibracji wysokich w niskie.

  • Wyskrobanie runy Isa na bursztynie i umieszczenie kamienia wewnątrz urządzenia.
  • Kolejne próby zakończone powodzeniem.


OBSERWACJA: Po umieszczeniu w pochłaniaczu bursztynu, przy każdym przechwyceniu zaklęcia zaczął on uwalniać żółty piorun, przypominający działanie zaklęcia Baubillous. Po zbadaniu jego wpływu na: drewno, materiał, plastik, gumę, wodę, skórę i dżdżownicę, uznano go za nieszkodliwy.


PROJEKT WSTĘPNY BADAŃ WŁASNYCH:

  • Udoskonalenie artefaktu przedstawionego podczas egzaminu wstępnego:
    - zbadanie przyczyn powstania rozbłysku,
    - próba przekształcenia rozbłysku w konkretny kształt, powiązany z przechwyconym przez pochłaniacz zaklęciem (dokładne zbadanie istoty czaru Priori Incantatem),
    - próba "wyciszania" artefaktu bez konieczności zamykania go w drewnianym futerale,
    - podjęcie się budowy większego pochłaniacza i zbadanie wpływu jego wielkości na obszar działania.
  • Podjęcie osobnych badań nad przechwytywaniem zaklęć o jednostajnej wibracji (nie poruszających się).
  • Wynalezienie materiału odpornego na zabrudzenia, zagniecenia, ogień, wodę, kwas, zaklęcia i zimno.


_________________

CLOTILDE COLETTI
What a beautiful mistake...

Clotilde Coletti

avatar

avatar
Cytat : Z tego nic nie będzie choć powstanie~

Gif :

Ranga : Malkavian ❤

Punkty doświadczenia : 57

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Włoszka

Pieniądze : 44G 10S 18K

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Sala egzaminacyjna

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Lut 10, 2017 11:31 pm

Członkowie komisji słuchali Clotilde w skupieniu. Kiedy tylko pojawiła się na sali, profesor Wilczyński pokiwał głową i sięgnął po dokumenty. Allan Einarsson starał się być skupiony, ale co jakiś czas odwracał się dyskretnie i grzebał w oku. Na pytanie egzaminowanej, czy może już mówić, dziekan Peeman kiwnęła zachęcająco głową.
- Aż mi się palce na różdżce zacisnęły - rzucił Polak po tym, jak wysłuchali prezentacji i zapadła cisza. Reszta komisji zwróciła się w jego stronę. - No co? Po tym, co zaprezentował poprzednik...
- Bardzo dobrze. -
Weszła mu w słowo przewodnicząca, zwracając się bezpośrednio do egzaminowanej. - Na początek chciałabym zaznaczyć, że przedstawiła pani bardzo pomysłowy i zaawansowany projekt. Moje wątpiwości wzbudza to, że - nie wiem, czy jest tego pani świadoma - zaprojektowany artefakt może być bardzo niebezpieczny. - Zrobiła pauzę i położyła przed sobą dokumenty. - Opis własnych badań jest bardzo szczegółowy i dokładny, mimo to czegoś mi tu brakuje.
- I ja o to coś chciałbym zapytać. -
Profesor Wilczyński nachylił się nad projektem. - Jaki zasięg ma działanie tego urządzenia? I czy działa na wszystkie zaklęcia?
- Ja również mam pytanie. -
Profesor Zhang włączył się do dyskusji. - Czy testowała pani, czy działa to na wszystkie zaklęcia? Rozumiem przez to... Czy siła zaklęcia i jego działanie ma znaczenie? - Zwrócił się do dziekan Margaret. - Zaklęcia niewybaczalne...
- Daj spokój, nie miała szans... -
Mimo wyrażonej przez siebie opinii kobieta kątem oka zerknęła na Clotilde, żeby nie przegapić jej reakcji na ich wymianę zdań.
- Jestem bardzo ciekawy.
Zapadła pełna wyczekiwania cisza. Nawet pan Einarsson przestał grzebać w oczach i skupił się na sylwetce stojącej na środku dziewczyny.

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala egzaminacyjna

Pisanie by Clotilde Coletti on Sob Lut 11, 2017 3:52 pm

Clotilde zerknęła na Polaka z uśmiechem, który miał chyba wyrażać przeprosiny za celowanie w niego różdżką i cały ten hałas, choć wypadałoby wspomnieć, że tak jak profesor Zhang zaliczała się do tej wąskiej grupy ludzi, których mimika nie działała tak jak należy. Na całe szczęście, delikatny wytrzeszcz został zaraz przekierowany na dziekan Peeman, by po wysłuchaniu jej uwag wrócić do Pochłaniacza.
- Niebezpieczny? - Przekrzywiła głowę, jakby pytając urządzenie o zdanie i pozwoliła sobie na chwilę zamyślenia. - Może gdyby go wzmocnić... - Wiele wskazywało na to, że w jej wypadku nie tylko mimika była problemem... - Z całą pewnością bywa bardzo irytujący. Minęło sporo czasu zanim przyzwyczaiłam się, że żeby zapalić światło muszę najpierw wstać i go zneutralizować, a niestety nie znalazłam jeszcze innego sposobu niż ten drewniany futerał. Z oczywistych względów zaklęcie nie wchodzi w grę. - Nagle na czole dziewczyny pojawiła się niewielka, pionowa zmarszczka, a cała otaczająca ją aura uległa zmianie. Zneutralizowała urządzenie przy pomocy drewnianej skrzynki, a następnie w dwóch szybkich susach doskoczyła do leżącego na środku sali foliowego worka i - chwytając wcześniej różdżkę w zęby - wyciągnęła z niego czerwoną teczkę. Wyprostowała się, delikatnie podrzucając przedmiot w górę i chwyciła magicznego patyka w szczupłe palce, rzucając zaklęcie kiedy ten znajdował się jeszcze niepokojąco blisko jej twarzy.
- Libergite! - Teczka otworzyła się, a kilkaset kartek różnej wielkości uniosło się w powietrzu, odgradzając Coletti od komisji. - Choć jak teraz pan pyta... - zerknęła zza jednego z pergaminów na profesora Wilczyńskiego, najwyraźniej mając zamiar nie tylko odpowiedzieć na pytanie, ale też kontynuować wcześniej podjętą myśl - to jest w stanie przechwycić tylko zaklęcia o zmiennej wibracji. Mówiąc prościej te, których pojawieniu się towarzyszy ruch. Nie jest w stanie zakłócić działania różdżki czy chociażby Zębatego Frisbee... Mam w pokoju fałszoskop, wibruje caly czas. - Machnęła ręką, cały czas analizując coś w wiszących przed sobą notatkach. - Może więc pójść w tę stronę... - Zmarszczyła się. - Oznacza to jednak, że w obecnym kształcie nawet wzmocniony nie będzie w stanie wyssać klątwy z przeklętego przedmiotu, tak jak nie poradzi sobie z zagrożeniami mechanicznymi... W obecnej chwili daje sobie radę z Bombardą, ale jeśli ogień czy wybuch będzie skutkiem chociażby połączenia dwóch kolidujących ze sobą substancji, to maszyna okaże się bezużyteczna... I tak by zostało. - Ledwie powstrzymując się od pełnego frustracji tupnięcia nogą, chwyciła jedną z uniszących się stron i zgniotła, chowając do kieszeni marynarki.
- Swoją drogą przepraszam za braki w dokumentacji. - Zerknęła na przewodniczącą, chcąc najwyraźniej zyskać kilka cennych sekund. - Pierwotna wersja uległa zniszczeniu i starałam się ją odwzorować jak najlepiej, ale jeśli czegoś pani brakuje to mogę zostawić notatki. Niestety zaczarowałam teczkę i strasznie się nagrzewa kiedy dotknie jej kto inny, a nie jestem pewna czy wiem jak to odwrócić... Ale jakiś sposób z pewnością istnieje. - No ba! Nie ma, że się nie da!
- A! I pytał pan o zasięg... - Clotilde schowała różdżkę do kieszeni, wolną ręką sięgając jednocześnie do włosów i wyciągając z nich kokardę. Oczom profesorów ukazał się umocowany na jej końcu długopis. Dziewczyna przyciągnęła do siebie jeden z pergaminów i zaczęła pospiesznie skrobać na nim niewidoczne dla profesorów cyfry. - Próby prowadziłam w pomieszczeniach o pojemności 250 i 320 hektolitrów, co w metrach sześciennych da nam... MAŁO. - Szybko przekreśliła wszystkie obliczenia i schowała długopis spowrotem we włosy. - Stąd moje obawy, że gdybym podeszła pod drzwi, to maszyna okazałaby się nieskuteczna. Może gdyby była większa... - Znów zerknęła na urządzenie. - Nie wiem jeszcze jak wielkość Pochlaniacza wpływa na obszar jego działania, ale jestem prawie pewna, że potrzebowałby nowych rozwiązań jeśli chodzi o sprawne przyciągnięcie czaru. W końcu rozmiar to nie wszystko. - Znów wróciła wzrokiem do komisji, przy okazji odganiając się od kilku próbujących wpełznąć jej na twarz kartek. - Jestem też pewna, że moc zaklęcia ma znaczenie. Zauważyłam zależność między tym rozbłyskiem, powstającym kiedy zaklęcie jest neutralizowane, a siłą neutralizowanego czaru. Przykładowo taki Lumos, a sprawdziłam to niechcący kilkanaście razy, nie spowoduje hałasu większego niż spowodowałoby klaśnięcie. Na szczęście... - Ostatnie zdanie dodała zdecydowanie ciszej, przy okazji gwałtownie chwytając pacającą ją teraz po głowie teczkę i rzucając ją na ziemię. - Starczy! - Syknęła w jej stronę, zupełnia tak jakby ta była rozjuszonym kotem, przy okazji dyskretnie ją przydeptując, a unoszące się w powietrzu notatki ułożyły się w prawie równy stos przy jej nodze. Nie zdradzając najmniejszych oznak zakłopotania, Clotilde podniosła głowę i uśmiechnęła się do wszystkich członków komisji, nieco więcej uwagi poświęcając teraz profesorowi Zhangowi.
- Nie wiem jak działa na zaklęcia niewybaczalne, ale mogę to sprawdzić. Znaczy się nie, że osobiście! Potrzebowałabym czasu i pewnie pozwoleń i nie wiem skąd mialabym wziąć nauczyciela... Ale gdyby gdzieś to wysłać? Ktoś na świecie chyba bada takie rzeczy? - Zawiesiła na chwilę głos, wyraźnie zaciekawiona poznaniem odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie i nagle, ni z tego, ni z owego zainteresowała się własnymi paznokciami. - Chociaż jeśli państwo pozwolą, to wolałabym się z tym wstrzymać... Tak po prawdzie, to przy tej Bombardzie rozbłysk był tak duży, że musiałam wzmocnić spawy... A huk wybił szybę w oknie... Ale obyło się bez dymu i całego tego balaganu! Prawie. - Uśmiechnęła się szeroko, pełna entuzjazmu i podniosła głowę.

_________________

CLOTILDE COLETTI
What a beautiful mistake...

Clotilde Coletti

avatar

avatar
Cytat : Z tego nic nie będzie choć powstanie~

Gif :

Ranga : Malkavian ❤

Punkty doświadczenia : 57

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Włoszka

Pieniądze : 44G 10S 18K

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Sala egzaminacyjna

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Lut 12, 2017 1:07 pm

Wśród komisji panowało poruszenie. Profesor Wilczyński nie mógł się powstrzymać, żeby rzucać co jakiś czas cichy komentarz do siedzącego obok Fa-tanga. Nawet pani dziekan pochyliła się trochę do przodu, złożyła ręce i śledziła dalszą prezentację z większym skupieniem. Allan Einarsson zerkał raz na jakiś czas na resztę, ale powstrzymywał się przed mówieniem do czasu, aż dziewczyna zakończy swój egzamin i opuści salę.
Pierwszą osobą, która odezwała się, kiedy tylko zapadła cisza, był profesor Zhang.
- Czy ktoś na świcie bada takie rzeczy? - Powtórzył pytanie Clotilde. - Oczywiście. Na przykład ja. - Delikatnie wyjął teczkę z rąk dziekan Margaret i odłożył ją na stos przyjętych studentów. - Witamy na Wydziale Magii Eksperymentalnej. Proszę oczekiwać sowy z terminarzem początku roku akademickiego.
- Zanim pani pójdzie - szybko dodała pani dziekan - mam jeszcze jedną uwagę. Bardzo proszę o zachowanie badań dla siebie. Z racji, że projekt mógłby wyrządzić wiele szkód, zanim przyjmie pani kogoś do wspólnych badań, będzie wymagało to zgody dziekana, czyli mnie. Wystarczy złożyć pismo w dziekanacie i czekać na odpowiedź. - Uśmiechnęła się. - Gratuluję przyjęcia na studia.
Kiedy dziewczyna opuściła salę od razu odezwał się Allan.
- Zdajecie sobie sprawę z tego, że zainteresuje się tym Ministerstwo?
Dziekan Peeman pokiwała głową.
- Na razie jest w bezpiecznych rękach. Zapewnij, kogo trzeba, że dobrze się tym zajmiemy.
Profesor Zgang zatarł ręce.
- Nie mogę się doczekać badań.

Koniec egzaminu wstępnego.
GRATULUJĘ PRZYJĘCIA NA WYDZIAŁ MAGII EKSPERYMENTALNEJ!

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala egzaminacyjna

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Lut 12, 2017 1:41 pm

Profesor Sharv żywo tłumaczył coś Danielowi Wilczyńskiemu, a Allan Einarsson przysłuchiwał się uważnie rozmowie. Pani dziekan nie było na sali - może dlatego atmosfera była jeszcze luźniejsza, niż zwykle.
- Kiedy po kolejnej wiadomości wciąż nie zgodzili się na powtórzenie eksperymentu, udałem się tam osobiście. - Psi profesor stuknął łapą w stół. - Nie lubię tam chodzić. Ci urzędnicy nie traktują mnie zbyt dobrze.
- Och, wiesz... To dla nich nietypowa sytuacja. - Pracownik Ministerstwa poczuł się w obowiązku bronić swojej instytucji, ale skrzywił się na myśl o tym, jak musiało wyglądać to spotkanie.
- Ale ostatecznie się zgodzili? - Polak wrócił do tematu, bardzo ciekawy odpowiedzi.
- Nie. - Na psim pysku emocje nie malowały się zbyt wyraźnie, ale i tak dało się zauważyć kąciki warg wykrzywione w niezadowoleniu. - Powiedzieli, że przyślą mi odpowiedź. Czekam już tydzień.
- Wiesz, że mogę ci pomóc.
- Nie chcę pomocy. - Sharvowi wyrwało się warknięcie. - Chcę szacunku.
Profesor Wilczyński pokiwał głową.
Z głośnym trzaskiem teleportacji w pomieszczeniu pojawiła się pani dziekan.
- Zgłosiłam uciekiniera. Możemy kontynuować egzaminy.
Członkowie komisji przesunęli swoje krzesła na wyjściowe pozycje.
- Coś komentowali? - Zapytał z zaciekawieniem profesor Wilczyński.
- Tak, zapytali mnie, jak mogliśmy pozwolić niezatwierdzonemu zaklęciu wylecieć z pomieszczenia i pałętać się po okolicy. - Poprawiła włosy i przysunęła się do stolika. - Powiedziałam im, że jak już je złapią, to zrozumieją. - Odwróciła się w stronę drzwi.
- Następny!

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala egzaminacyjna

Pisanie by Charles Villenueve on Nie Lut 12, 2017 6:26 pm

Blada cera Charliego była jeszcze bledsza, jego źrenice nienaturalnie rozszerzone, a oddech płytki i przyspieszony. Głośno przełykał ślinę i pociągał nosem irytując pozostałych kandydatów. Mimo nieprzyjemnych odgłosów wydawanych przez chłopaka nikt nie zwracał na niego uwagi nawet wtedy, kiedy po raz setny poprawiał wełnianą czapkę wciskając pod nią potargane włosy. Siedział ze zmarszczonymi brwiami przygryzając wargę tak mocno, że już po chwili poczuł w ustach metaliczny smak krwi. Jego koszula była wymięta, a krawat źle zawiązany.
- Następny!
Charles, jeżeli cię nie przyjmą to znaczy, że nie są gotowi by olśniła ich twoja inteligencja. Albo uznali cię za totalnego idiotę co w twojej obecnej sytuacji jest bardzo prawdopodobne.
Wszedł do sali patrząc na czubki swoich butów, które były całe pokryte błotem. Nawet nie spojrzał na komisję, zajmował się dokładnymi oględzinami podłogi.
- Dzień dobry - bąknął cicho - Charles Villenueve, absolwent Beauxbatons, 19 lat.
Oceniający go fachowcy nie wydawali żadnego dźwięku, lecz chłopak nie miał ani odwagi, ani ochoty sprawdzać czy go słuchają. Jeżeli nie to ich strata.
- Czy mieli państwo kiedyś nieprzyjemność bycia pod wpływem amortencji? Czy ktoś kiedyś próbował zabrać któremuś z was wolną wolę? Prawo do własnego zdania? - tutaj podniósł wzrok a w jego tonie można było wyczuć silne emocje - Opowiem historię z własnego podwórka.
Odchrząknął, zawiesił na chwilę głos, znalazł punkt nad głowami komisji, na którym skupił wzrok i kontynuował.
- Siła sugestii jest niezwykle potężna. Zwłaszcza jak ktoś jest niesamowicie przystojny lub posiada Oszałamiającą Biżuterię... - zaśmiał się nerwowo - ale czy jest sposób na zachowanie zimnej krwi? Otóż mój... - zmarszczył brwi szukając odpowiedniego słowa - ... były partner był niesamowicie dobry w ważeniu eliksirów, zwłaszcza miłosnych. Po zakończeniu nauki w Beauxbatons miałem bardzo dużo czasu, a jako że interesują mnie mugolskie... to znaczy niemagiczne wynalazki postanowiłem zagłębić się w działanie telewizji. Może nie są państwo tego świadomi, ale pokazują tam wiele bardzo ciekawych programów na przykład... mniejsza o to.
Podrapał się po czole, ponieważ ze stresu zgubił wątek. Wtedy uświadomił sobie, że wciąż miał na głowie czapkę co zapewne zostało uznane za bardzo niegrzeczne. Ściągnął ją szybkim ruchem ukazując potargane włosy.
- W wielu mugolskich programach telewizyjnych pokazują wampiry. Ich częstą umiejętnością jest penetrowanie umysłów ludzi lub też zmuszanie ich do robienia rzeczy na które wyżej wymienieni wcale nie mają ochoty. To zainspirowało mnie do poszukiwań. Moim pierwotnym celem było wynalezienie czegoś co pozwalałoby blokować umysł przed wniknięciem do niego innego czarodzieja, ale natknąłem się na coś... innego.
Zdeterminowany Charlie wyjął różową paczkę z kieszeni. Potrząsnął nią i wyciągnął idealnie uformowanego smukłego papierosa.
- Na początku miały to być fajki pomagające poetą pisać lepsze wiersze... tamten eksperyment zakończył się porażką. Jak uzyskałem ten  produkt? Zacząłem od dodania alg dla zniwelowania toksycznych skutków palenia tytoniu. Idealne byłoby też dodanie czułków szczuroszczeta, ale są niezwykle trudne do dostania... Następnie skupiłem się na składnikach pochodzących od jednorożców. W połączeniu ze składnikiem standardowym oraz werbeną uzyskałem niesamowitą mieszankę, która pomogła mi wyzwolić się spod silnego zauroczenia wywołanego amortencją.
Rozdał komisji po jednym papierosie a następnie wyciągnął fiolkę z kieszeni.
- Sam nie umiem przyrządzić tego eliksiru, ale pomogli mi w tym moi znajomi studenci. Nie wiem jak papierosy działają w przypadku artefaktów jak Oszałamiająca Biżuteria, ale zdecydowanie sprawiają, że bardzo trudno jest manipulować i wpływać na decyzję palącego. Są dość silne i zaledwie kilka pociągnięć jest w stanie uodpornić nasz umysł na dwadzieścia cztery godziny. Przez zastosowanie róż i irysów udało mi się także pozbyć nieprzyjemnego zapachu. To ostateczna wersja, którą testowałem przez ostatni rok. Mogę zapewnić, iż jest całkowicie bezpieczna.
Oblizał usta i spojrzał z nadzieją na komisję.
- Wynalazek możecie państwo przetestować na mnie - powiedział z dużą dawką pewności siebie której mogło brakować wcześniejszej części jego wypowiedzi. Położył fiolkę z amortencją przed komisją i czekał na ich opinię.
- Idealistycznie chciałem się zająć ulepszeniem niemagicznych środków lokomocji jak samochody oraz dostosowaniem ich do potrzeb czarodziejów. Niestety tamten projekt wciąż jest w fazie testów...



Dokumenty:

LISTA DZIEDZIN ZAINTERESOWAŃ
- Zastosowanie magii do ulepszenia wynalazków niemagicznych;
- Wytwarzanie magicznych używek oraz pozbawianie ich skutków ubocznych;
PREFEROWANY KIERUNEK SPECJALIZACJI
- Opatentowanie magicznych odpowiedników oraz ulepszonych wersji mugolskich wynalazków do użytku przez czarodziejów;
OPIS PRZEPROWADZONYCH PROJEKTÓW MAGICZNYCH EKSPERYMENTU WŁASNEGO
- Papierosy uodparniające palącego na sugestie

  •   Zastosowanie receptury na papierosy mugoli oraz dodanie do nich alg pozbawiło je części toksycznych skutków;
  •  Użycie składnika standardowego jako bazowej mieszanki ziół;
  •  Próby niwelowania zapachu tytoniu za pomocą różnych kwiatów - w większości zakończone niepowodzeniem;
  •  Opatentowanie mieszanki róż oraz irysów, które skutecznie polepszyły zapach papierosów;
  •  Zmiana kształtu papierosów na smukłe, która ma na celu zapobiec zbyt dużej ilości wdychanej mieszanki;
  •  Dodanie werbeny, która w połączeniu z uprzednio zmieszanymi składnikami zapewniła krótkotrwałe i częściowe uwolnienie od amortencji;
  • Eksperymenty ze składnikami odzwierzęcymi - w większości zakończone niepowodzeniem lub częściowym powodzeniem;
  • Uzyskanie odporności na sugestię i eliksir miłosny przez dodanie sproszkowanego rogu jednorożca;


PROJEKT WSTĘPNY BADAŃ WŁASNYCH
- Praca nad mugolskimi wynalazkami ulepszonymi i dostosowanymi do potrzeb czarodziejów;

- Dalsza produkcja używek o pozytywnych skutkach;


Charles Villenueve

avatar

avatar
Cytat : Chat échaudé craint l’eau froide

Gif :

Ranga : -

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : 100% czysta

Narodowość : Francuz

Pieniądze : -

Powrót do góry Go down

Re: Sala egzaminacyjna

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Lut 13, 2017 10:50 pm

Komisja jak zwykle uważnie słuchała prezentacji, w międzyczasie przeglądając dostarczone przez kandydata dokumenty. Daniel Wilczyński patrząc na papiery trzymał je tak, aby Sharv mógł razem z nim czytać zawarte w nich informacje.
Po skończonej prezentacji głos podjęła pani dziekan.
- Eksperymenty związane z produktami ludzi niemagicznych cieszą się u nas sporą popularnością. Nie wiem, czy ceni sobie pan współpracę z innymi czarodziejami w ramach projektów - starała się, żeby jej głos nie wyrażał wątpliwości - ale jeśli tak, na pewno mieliby państwo owocną współpracę. - Wzięła do ręki fiolkę z amortencją i spojrzała na nią oceniającym wzrokiem.
- Oczywiście, że chcemy przeprowadzić test. - Oczy Polaka zalśniły z podekscytowania. Spojrzał wyczekująco na przewodniczącą komisji.
- Wygląda porządnie, ale na wszelki wypadek - musi pan wybaczyć ograniczone zaufanie z naszej strony - przyniosę wywar przyrządzony na terenie uczelni. Chcę mieć pewność, że jest wykonany poprawnie. Fiolkę proszę zatrzymać. Przypomnę tylko, że jej niewłaściwe wykorzystanie może przynieść poważne konsekwencje, prowadzące nawet do wydalenia z uczelni. - Dokończyła zdanie, odłożyła szkło, wstała i zniknęła z trzaskiem teleportacji.
Sharv dyskretnie powąchał leżący przed nim papieros. Profesor Wilczyński przyjrzał się dokładnie swojemu, po czym wsadził go między zęby.
- Nie sądzę... - Zaczął psi profesor, ale przerwał, bo jego kolega już zdążył podpalić fajka i nabrać dymu do płuc.
- Faktycznie dobrze pachnie. - Uśmiechnął się do egzaminowanego spomiędzy oparów.
Znów trzasnęło, ale nie raz, jak można by się spodziewać, a dwa. Na swoim miejscu pojawiła się dziekan Peeman, a zaraz po niej, tuż obok stolika egzaminatorów teleportowała się...
- Heike! - Profesor Wilczyński ucieszył się na widok głównej magomedyk. - No tak.
Krótko obcięta, jasnowłosa czarownica wepchnęła ręce głęboko w kieszenie i popatrzyła na egzaminowanego spode łba. Podobne spojrzenie rzuciła dziekan Margaret Danielowi Wilczyńskiemu. Wyraźnie nie pochwalała tak beztroskiego podejścia do eksperymentalnych produktów.
- Proszę. - Machnęła różdżką i posłała w stronę Charlesa talerzyk z herbatnikiem. - Nasączony amortencją.

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Sala egzaminacyjna

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach