Antykwariat

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Antykwariat

Pisanie by Veneficium on Pon Paź 03, 2016 10:36 pm

Ulokowany na rogu jednej z kamienic i zajmujący aż dwa piętra antykwariat pełen jest (jak łatwo się domyśleć) wysokich, sięgających popękanego sufitu regałów, na których roi się od naukowych tomiszczy i zwykłych obyczajówek. Kręte schody, będące zgodnie z tabliczką drogą do łazienki, prowadzą tak naprawdę na piętro, gdzie studenci magii odnajdą wszelkie pomocne w ich edukacji woluminy. Według legendy, stojący w rogu zegar z wahadłem zamieszkany jest przez ducha pierwszego właściciela antykwariatu - Williama van Sorensena - który zginął przygnieciony przez jeden z regałów. Mężczyzna ten ponoć dażył ksiązki tak wielkim szacunkiem, że postanowił chronić je również po swojej śmierci.

Godziny otwarcia:
Pn. - Pt.: 8:00 - 18:00
Sob.: 12:00 - 22:00
Nd.: 10:00 - 14:00



Cennik:
Poezja mugolska: 4 sykle
Proza mugolska: 6 sykli
Literatura popularnonaukowa mugolska: 5 sykli
Poezja czarodziejska: 5 sykli
Proza czarodziejska: 7 sykli
Literatura popularnonaukowa czarodziejska: od 14 sykli do 3 galeonów
Inne: do uzgodnienia



ZATRUDNIENI:
• wolne
• wolne

Veneficium

avatar

avatar
Cytat : Jak wszędzie będziesz miał na skróty, to w końcu w ogóle przestaniesz chodzić.

Gif :

Ranga : Pan i Władca

Punkty doświadczenia :

Punkty Życia :

Wiek :

Krew : Najczystsza

Narodowość : Światowa

Pieniądze :

Admin

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Nathan White on Pią Gru 16, 2016 10:40 pm

Jeszcze rok akademicki się nie zaczął, a Nate już zagrzebywał się w książkach... Chwila. Nate? Ten sam, który nigdy nie umiał usiedzieć na miejscu i wszędzie go było pełno? Ten sam, który w ubiegłym roku prawie wysadził salę do eliksirów przez jeden ze swoich głupich pomysłów? Tek sam który... Dobra, może nie wymieniajmy tu wszystkich głupot, jakie wyczyniał w ostatnim czasie, bo zamkną nam bibliotekę zanim skończymy. Wracając do rzeczy.
Tak. Wbrew pozorom Nathan bardzo lubił książki i często je czytał. Był tylko jeden nadrzędny warunek - książka musiała być dla niego hiper ciekawa. Próżno go było zmuszać do studiowania opasłych tomiszczy historycznych. Nawet rozdziału z nich nie potrafił przeczytać ze zrozumieniem, bo już po jednym akapicie odpływał myślami w kierunku bezkresnych toni jego niezbadanego umysłu.
Co w takim razie czytał panicz White? Co zabawne, rzeczy, które inni mogliby uznać za nudne. Nathan uwielbiał literaturę popularnonaukową. Wolał ją chyba nawet od najciekawszych powieści czy to magicznych, czy też mugolskich. Po co komu książki o odkrywcach skoro jest teoria strun! Serio, on czytał o tym książkę, ale oczywiście napisaną dla kompletnych laików, bo w tematyce fizyki aż tak głęboko nie siedział.
Niestety, w domu nie zdążył zaopatrzyć się we wszystkie potrzebne mu w najbliższym czasie książki, a na przesyłkę od rodziców przyjdzie mu jeszcze poczekać, więc zostawała mu tylko wizyta w tutejszym antykwariacie i nadzieja, że nie przepuści połowy swojej wyprawki jeszcze przed początkiem roku.
"Przyjemność poznawania"... "Płytki umysł"... Zaraz. O czym to?
Odwrócił jedną z trzymanych książek by sprawdzić jej opis.
"Po co myśleć? Przecież masz internet! Doświadczamy właśnie odwrócenia intelektualnej ewolucji naszego gatunku. Z czcicieli wiedzy i mądrości jako przymiotu ściśle związanego z osobowością znów stajemy się myśliwymi i zbieraczami, tym razem w elektronicznym lesie pełnym informacji." O jezz... TAK!
Uśmiechnął się szeroko i władował dzieło pod pachę, starając się przy tym nie upuścić pięciu innych tytułów, które chciał w  tym momencie sprawdzić.


Ostatnio zmieniony przez Nathan White dnia Sob Gru 17, 2016 3:29 am, w całości zmieniany 3 razy

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Penelope Graves on Pią Gru 16, 2016 11:45 pm

Penny wciągnęła głęboko powietrze, a wraz z nim zapach starych książek. Wolność. Tak właśnie pachniało dla niej samodzielne życie, wolne od pilnującej jej na każdym kroku rodziny. Właśnie zaczynał się dla niej... no, może nie pierwszy, ale jeden z nielicznych i z całą pewnością najdłuższy okres czasu, w którym nie była zmuszona oglądać się na wiszących jej nad ramieniem krewniaków. Oczywiście miała konkretne wytyczne i ścisły plan, którego kazano jej się trzymać. Dziewczyna zamierzała realizować cele rodziców bez słowa skargi, z resztą zdawało jej się, że to jest dokładnie to, czego sama chce dla siebie, ale jednak... Było inaczej. I Penny nie mogła pozbyć się wrażenia, że było lepiej.

    Do miasteczka przybyła wczoraj, razem z matką i młodszą siostrą, Sophią. Spędziły noc w hotelu "Horse&Flint", a zaraz po śniadaniu poszły obejrzeć mieszkanie, w którym Penny miała spędzić najbliższy rok. Kawalerka była przytulna. Mała, ale czysta i ładna, w sam raz dla tak spokojnej, ułożonej panienki. Sympatyczna gospodyni przypadła do gustu pani Graves, zaś pralinki z jej sklepu na parterze całkowicie pochłonęły uwagę dziesięcioletniej Soph.

    Kiedy już wszystko było przejrzane, poprawki wprowadzone i papiery podpisane, nadszedł czas lekkiego lanczu, po którym Penny odprowadziła rodzinę na pociąg, którym miały pojechać prosto do stolicy. Matka udzieliła jej jeszcze kilku wskazówek, po czym wraz z uzbrojoną w torbę pralinek Sophią pożegnały się ze świeżo upieczoną studentką i odjechały w siną dal. A konkretnie to do stolicy.

    I nagle Penny została sama. Z jasnymi wytycznymi, oczywiście. A na tę chwilę brzmiały one "Zwiedzać. Zwiedzać, poznawać, oglądać Zasiedmiogórogród i wszystkie istotne punkty w nim się znajdujące". Jako pierwsze miejsce dziewczyna wybrała antykwariat. Ot, kroki ją tu skierowały, gdyż miała nadzieję na znalezienie czarodziejskiego atlasu ziół, czyli książki w rozumieniu Gravesów absolutnie nieprzydatnej. Ale popatrzeć nie zaszkodzi, prawda?

Penelope Graves

avatar

avatar
Cytat : Grzeczna panienka z dobrego domu.

Gif :

Ranga : Studentka

Punkty doświadczenia : 23

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : Czysta

Narodowość : United States of America

Pieniądze : 70 galeonów

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Nathan White on Sob Gru 17, 2016 12:06 am

Za dużo. Było tu zdecydowanie ZA DUŻO książek, które Nate chciałby przeczytać. Serio? Te regały nie miały końca czy co? A pomyśleć, że nie był wcale w jakiejś wielkiej mugolskiej bibliotece. Wróć, z biblioteki w Birmingham musieli go raz wyciągać siłą. Na szczęście rodzina, a nie ochrona. Takich scen nie było im tam trzeba. Ale serio, w antykwariacie z dobrymi książkami zaczynał się zachowywać jak laska, która odwiedziła sklep z butami. Był tu może od paru minut, a już mu się nazbierało z siedem książek... Zaraz. On był tu już od ponad godziny. Studiując kolejne opisy dzieł naukowych, tak bardzo się zatracił, że nawet nie rejestrował już upływu czasu. Jakież to szczęście, że nigdzie nie musiał się dzisiaj spieszyć. Nie w przeciągu kilku najbliższych godzin.
No, może wypadałoby coś zjeść w najbliższym czasie, bo znowu o tym zapomniał. Szczęście, że idąc do mieszkania minie przynajmniej jedną kawiarnię, więc najdzie go ochota na ciasto. Najlepiej czekoladowe. Tak, czekoladowe ciasto z czekoladową masą i czekoladową polewą będzie jak znalazł! Nie, chwila. Miał się przecież zdrowo odżywiać. Może powinien jednak sięgnąć po jakąś pełnoziarnistą kanapkę...
- Szlag - syknął, gdy biorąc kolejną książkę, o mało nie zwalił na ziemię czterech innych. Musiał je wszystkie przytrzymać ramieniem.
Kuuuuur. Jak ja mam to odstawić i nie przewrócić? Przecież nawet głupiej różdżki nie wyjmę, żeby to odlewitować zaklęciem. Przecież ich nie upuszczę! Wygibasów też nie zamierzam robić. Może łokciem...
Siłował się przez chwilę z opadającymi na niego tomiszczami, usiłując coś wykombinować, gdy wtem na horyzoncie ukazało mu się ciemnowłose wybawienie. Otworzył szerzej oczy, ale tylko na moment. Zaraz później uśmiechnął się do dziewczyny.
- Hej. Pomożesz mi może? - Wskazał ruchem głowy książki, które tylko cudem jeszcze na niego nie spadły.
- Byłbym bardzo wdzięczny - dodał nieco wolniej, skupiając się na wyślizgującej mu się spod pachy publikacji.
Kurwa.

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Penelope Graves on Sob Gru 17, 2016 1:04 am

Pierwszym, co miała zrobić po wejściu do antykwariatu, było skierowanie się do działu z książkami magicznymi. Nim jednak zdołała rozpocząć poszukiwania zielarskiego tomu jej wzrok przykuła chodząca katastrofa w ciele młodego mężczyzny. Ah! Biedne książki! Tak narażone na zniszczenie! Nie zastanawiała się ani chwili. Gdy tylko usłyszała prośbę o pomoc, szybko doskoczyła chłopaka i chwyciła wyślizgującą się publikacje, a zaraz potem kilka innych książek. Same mugolskie. Chłopak też chyba mugol, bo tak dziwnie ubrany...

Penny dziś nosiła się neutralnie, po czarodziejsku, ale w sposób nie przykuwający uwagi niemagicznych. Ot, długa, granatowa szata, która można było wziąć za mugolską sukienkę, szara, wełniana pelerynka dobrego gatunku, brązowe buty i skórzane rękawiczki. Te ostatnie nabyła zaraz po przybyciu na Islandię, bo nie przewidziała takich chłodów w październiku, chociaż, w południe zdawały się wcale nie być potrzebne...

- Trochę za dużo na raz, nie uważasz? - uśmiechnęła się do Nathana ciepło. Taka już była, miła, spokojna, pomocna.  Spojrzała z umiarkowaną ciekawością na tytuły książek i przeczytała je na głos. - Psychologia ewolucyjna? Płytki umysł? Naukowe tytuły, jak do artykułu... Ah, nie przedstawiłam się... Penelope Graves. Wybacz, nie podam ręki...

Rzuciła mu przepraszający uśmiech i poprawiła naręcze książek, które uniemożliwiały jej rzeczoną czynność. Nie była pewna, czy wypadało jej przedstawiać się obcemu mężczyźnie. Zapewne nie. Tak czy inaczej, już było za późno i pozostawało jej tylko czekać na reakcję z jego strony.

Penelope Graves

avatar

avatar
Cytat : Grzeczna panienka z dobrego domu.

Gif :

Ranga : Studentka

Punkty doświadczenia : 23

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : Czysta

Narodowość : United States of America

Pieniądze : 70 galeonów

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Nathan White on Sob Gru 17, 2016 1:37 am

Nathan nigdy nie analizował wyglądu nowo poznanej osoby pod kątem jej potencjału magicznego czy też jego braku. Ot wychodził z założenia, że to i tak wyjdzie w praniu. W przypadku Penelope nietrudno było się domyślić, że jest czarownicą. Może i mugolom nie rzucała się w oczy, ale osoba wtajemniczona mogła ją rozpoznać. Gorzej z White'm. On nosił się bardziej neutralnie od niej. Skórzane buty, ciemne spodnie, koszula i zawsze rozpięty płaszcz, w którego wewnętrznej kieszeni trzymał różdżkę. Nawet zwisający z szyi zegarek nie wzbudzał podejrzeń dopóki był zamknięty.
Może chłopak powinien jednak rozważyć noszenie czegoś, co by go wyróżniało? Oczywiście, większość czarodziei tutaj go znała, bo jako osoba był dość charakterystyczny, ale nowo przybyli rzeczywiście mogli go wziąć za mugola. Ehh, gdyby chociaż zainteresował się dziś bardziej magiczną literaturą, ale nie. On uparcie musiał studiować niemagiczny sposób patrzenia na świat.
- Wielkie dzięki - uśmiechnął się szeroko, przekazując dziewczynie zagrożone upadkiem książki.
- Tiaaa... Zawsze mam problem, gdy tu przychodzę. Za każdym razem mam ochotę wynieść stąd pół antykwariatu. - Wyszczerzył się.
- Choć może nie. Nie mają tu aż tylu ciekawych dzieł. Łatwiej jest je jednak zamawiać z internetu. - Wygiął usta w podkówkę i odłożył kilka książek, pomagając przy tym odłożyć te, które trzymała Penny.
- Niestety, z transportem na Islandię są zawsze problemy... - Zaczął już powoli odpływać myślami do pierwszych prób zdobycia czegoś w ten sposób. Dwa lata temu jeszcze się łudził, że połączenie świata mugoli z magicznym przyjdzie  mu tak łatwo. Niestety, nawet tutaj jego miotanie się między tymi dwiema kulturami było bardzo problematyczne. Zwłaszcza na tym mugloskim zadupiu, jak to czasem w myślach określał.
Przedstawienie się Graves jednak momentalnie sprowadziło go na ziemię.
- Mm? Ach tak, nazwisko. - Miał ochotę palnąć sobie teraz w głowę, ale przed tak teatralnymi gestami się jednak hamował.
- Jestem Nathan White. Student trzeciego roku na Wydziale Magii Eksperymentalnej. Nowa studentka jak mniemam. - Przekrzywił lekko głowę, przyglądając się dziewczynie z zaciekawieniem.
- Wnioskując po stroju, akcencie, wieku, fakcie rozpoczęcia się za dwa dni roku akademickiego i tym, że nie mieliśmy jeszcze okazji się spotkać - wyjaśnił szczegółowo. To naprawdę zaskakujące, jak w momencie Nate potrafił się na czymś skupić i skojarzyć fakty. Niestety, już w następnym potrafił skupiać uwagę na czymś zupełnie innym, co nietrudno było zobaczyć po jego zachowaniu.

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Penelope Graves on Wto Gru 20, 2016 12:13 pm

Penny zawsze oceniała nowo poznanych ludzi po ich wyglądzie, na wszystkich możliwych płaszczyznach. Robiła to odruchowo, ale nigdy pierwsze wrażenie nie wpływało na jej osąd w późniejszych zdarzeniach, ot po prostu klasyfikowała danego osobnika, a późnej weryfikowała informacje na podstawie doświadczeń i to tymi ostatnimi kierowała się w relacjach.

Dziewczyna nie miała pojęcia, co to jest internet. Tym bardziej utwierdziła się w przekonaniu, iż rozmawia z niemagiem, przy okazji szybując myślami w inną stronę. Transport. Problemy z transportem. Ciekawe czy gdyby połączyć mugolską logistykę z czarodziejską teleportacją i siecią Fiuu, czy nie powstałby przypadkiem najwydajniejszy system pocztowy świata... Zawsze to jakiś pomysł na biznes i to nie byle jaki. No, ale jakimś sposobem interesy magów i mugoli zawsze stały w sprzeczności, więc ciężko rozważać o takiej współpracy.

- Wydział Magii Eksperymentalnej? - spojrzała na niego ze zdumieniem. - Byłam przekonana, że jesteś niemagiem! Tak jestes ubrany. Chyba że czarodzieje tutaj mają w zwyczaju właśnie tak się ubierać. Jestem na Islandii pierwszy raz od jakiś kilkunastu lat, a tej poprzedniej wyzyty za bardzo nie pamiętam. Ja jestem z Wydziału Obrony Przed Czarną Magią. Rok pierwszy, jak sam zauważyłeś.

Uśmiechnęła się do niego serdecznie. Cieszyła się, że pierwszy osobnik z którym naiązała kontakt po odjeździe matki był czarodziejem. I to studentem. Mogla się dowiedzieć sporo na temat uniwersytetu, życia akademickiego i w ogóle o wszystkim. Miała miliardy pytań, ale nie zalała ich potokiem Nathana. Zamiast tego zainteresowała się czymś pozornie nieistotnym.

- Dlaczego studiujesz księgi niemagiczne? Nie chce być wścibska ale to chyba mało popularne zajęcie wśród czarodziejów. Potrzebujesz jakiś informacji do eksperymentu? Będziesz... przerabiać ich pojazdy, albo coś w tym rodzaju?

Penelope Graves

avatar

avatar
Cytat : Grzeczna panienka z dobrego domu.

Gif :

Ranga : Studentka

Punkty doświadczenia : 23

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : Czysta

Narodowość : United States of America

Pieniądze : 70 galeonów

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Nathan White on Wto Gru 20, 2016 1:01 pm

O ile jej pierwsze pytanie retoryczne nijak go nie zdziwiło, bo nieraz spotykał ludzi sceptycznie nastawionych do ich wydziału, z powodu częstych... nazwijmy to wypadków i wywoływanych przez to komplikacji; o tyle drugie stwierdzenie sprawiło, że się na moment zwiesił. Tym to go zaskoczyła. Na szczęście jej wytłumaczenie szybko pomogło mu przeanalizować sytuację, bo jeszcze za bardzo by się skupił na porównywaniu widocznych na pierwszy rzut  oka różnic  między czarodziejami a mugolami.
- Ach to. - Zerknął na swoje ubranie i trzymane książki. Faktycznie, kiedy nie był w typowo magicznej okolicy, to nijak nie wyróżniał się z tłumu mugoli. W zasadzie, już w domu zaszczepiono mu skłonności do takiego ubioru, co oczywiście jako papla musiał wytłumaczyć.
- To nie jest typowy strój tutaj. W zasadzie, w obecnych czasach moda czarodziejska jest bardzo zróżnicowana ze względu na otworzenie się na mugolaków i znacznie częstsze krzyżowanie się osób z talentem razem z niemagicznymi. Jeśli spędza się wśród mugoli wiele czasu, to człowiek automatycznie dostosowuje się do ich środowiska. Musi się wtopić, aby móc normalnie funkcjonować. - Wziął głębszy wdech, bo kolejny monolog pozbawił go resztek tlenu z płuc przez co nie mógł dłużej mówić.
W tym momencie zamilkł na nieco dłużej niż wymagało tego nabranie oddechu. Wbrew skłonnościom do wypowiadania znacznie większej ilości zdań, niż to było konieczne, zawsze pamiętał o dopuszczeniu rozmówcy do słowa. Sam przecież też chciał się czegoś od niego dowiedzieć, a nie jedynie sobie popaplać. Tak zachowywać to się mógł przy lustrze, bo to mu nie odpowiadało. Do razu odpowiem na pytanie. Nie, nie robił tak. Może był popaprany i pod niektórymi względami wręcz szalony, ale nie obłąkany. Co to to nie.
Uśmiechnął się przyjaźnie, słysząc stwierdzenie "nie chcę być wścibska". Oczywiście, że tego typu pytania mu nie przeszkadzały. Z resztą, gdyby tak było, to z pewnością zwróciłby na to rozmówcy uwagę. Poza tym, Penny jedynie zapytała, a nie drążyła niezdrowo tematu. To mogła dopiero zacząć robić.
- Nie jesteś wścibska. Nie w moim rozumieniu tego słowa. - Uśmiechnął się raz jeszcze. Od tego faceta po prostu promieniowało optymizmem i pozytywnym nastawieniem. Może dlatego mimo swoich dziwactw, był jednak bardzo lubiany.
Zerknął raz jeszcze na wybrane książki. Akurat  przez to całe zamieszanie ze spadaniem, poznaniem Penny i odkładaniem losowych dzieł zostały mu w ręce trzy opracowania. W sam raz na pierwsze zakupy. Po resztę wróci innym razem, bo nie ma co po pierwszej wizycie wynosić pół antykwariatu.
- Pojazdami się raczej nie zajmuję. Kiedyś planowałem nawet wyrobić prawo jazdy... - Podniósł wzrok na dziewczynę przypominając sobie, że jako tak mocno zakorzeniona w świecie czarodziejów może nie wiedzieć, o czym on znowu gada.
- Może nie będę się nad tym rozwodził. Zbyt wiele tłumaczenia o działaniu ich systemu. Oczywiście, jeśli będziesz chciała, to mogę ci o tym opowiedzieć, ale teraz zbyt mocno odbiegłbym od tematu. - Przymknął oczy i wziął krótki oddech koncentrując się raz jeszcze na zadanym pytaniu.
- Obecnie badam różnice między spojrzeniem na świat ze strony niemagicznych i czarodziejów. Chcę połączyć odkryte przez nich prawa fizyki z możliwościami do ich naginania przez czarodziejów. To może pomóc lepiej zrozumieć działanie magii i możliwości przeniesienia jej dobrodziejstw na wynalazki jej pozbawione. - Na powrót otworzył oczy, do reszty opanowując swe podekscytowaniem. Pytanie go o świat mugoli albo o przedmiot jego badań zawsze groziło zalaniem przez potok informacji przekazywanych w bardzo zawiły sposób. Dlatego właśnie Nate starał się przed tym hamować, kiedy jeszcze miał nad tym jakąś kontrolę.
- Widzisz, każdy na naszym wydziale się w czymś specjalizuje. Magia eksperymentalna to bardzo rozległa dziedzina nauki... czy jak się to tam u nas określa. - Przewrócił oczami. Czasami określenia mugolskie i czarodziejskie zaczynały mu się mieszać.
- Jedni badają czas, inni wymyślają nowe zaklęcia lub eliksiry, jeszcze inni manipulują pamięcią. Zdarzają się też tacy (ja na przykład), którzy wzięli sobie na celownik próby przeniesienia niemagicznych odkryć do naszego świata. - Zamilkł wreszcie, choć z chęcią jeszcze by sobie na ten temat pogadał. To jednak nie była najlepsza chwila, na takie wykłady, biorąc pod uwagę, że swojego rozmówcę znał raptem od paru minut i praktycznie nic o nim nie wiedział. Nie, żeby mu to jakoś specjalnie przeszkadzało, bo nie czuł potrzeby wyciągania od ludzi informacji na ich temat; ale już sam rozmówca mógł mieć z tym problem i poczuć się niejako zignorowany.
- A ty? Co skłoniło cię do wybrania takiego, a nie innego kierunku? - Przekrzywił nieznacznie głowę, co zwykle oznaczało jego zainteresowanie danym tematem. W tym momencie udało mu się już do reszty opanować i mógł nawet uchodzić za w miarę spokojną osobę. Słowotok ustał, a iskierki dziecięcego rozradowania widoczne w oczach jakby przygasły, jednak nie było to wywołane jakimiś negatywnymi emocjami. Młody mężczyzna zwyczajnie wziął się w garść i "znormalniał". W rzeczywistości, była to kolejna typowa dla niego zmiana zachowania, która już za moment ponownie mogła się przekształcić w coś innego, czego studentka nie miała jeszcze okazji zaobserwować.
- A! I wybacz moje gadulstwo. - Zaśmiał się nerwowo. - Kiedy się ekscytuję, automatycznie włącza mi się słowotok, nad którym nie zawsze panuję. - Uśmiechnął się przepraszająco. Penny mogła się teraz pocieszyć przynajmniej faktem, że brunet był świadom swojego problemu.

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Penelope Graves on Wto Gru 20, 2016 11:53 pm

Penny słuchała uważnie całego monologu Nathana coraz bardziej skłaniając się do jednego wniosku. Chłopak nadawał się na wykładowcę. Idealnie. To był ten typ człowieka, który zapytany o budowę różdżki opowiada o wszelkich możliwych zasadach jej funkcjonowania, o regułach magii i jeszcze ich wpływie na proces trawienia u ssaków kopytnych. Problem polegał na tym, że dziewczyna słuchając go, zapominała o czym mówił na początku, a mimo i mówił o rzeczach ciekawych, zwyczajnie gubiła wątek.

Zapamiętała mniej więcej tyle: Po pierwsze, White faktycznie ubrany był jak mugol, ona sama zaś prawdopodobnie miała odzienie stosowne do otoczenia. Po drugie, facet był w porządku, dużo wiedział o mugolach i skłonny był informacjami się dzielić. Po trzecie, ogólnie był interesujący, ale mówił za dużo na raz na różne tematy, a po czwarte, że o coś pytał, tylko Penny jakos przegapiła co to takiego było.

- Oh, sporo informacji jednocześnie - jej twarz wyrażała stosowne dla sytuacji zakłopotanie, wystarczająco mocne, żeby zauważył, że nie zarejestrowała pytania, ale wystarczająco słabe, by nie pomyślał, że go nie słuchała w ogóle. A przy tym wciąż szczerze się uśmiechała, więc było widać, że rozmowa ją naprawdę interesuje, tylko nie była w stanie przetrawić wszystkiego na raz. - Może... Kupujesz te wszystkie książki? Ja chciałam się za jedną rozejrzeć... Orientujesz się gdzie tu znajdę jakiś atlas roślin, albo chociaż ziół?

Penelope Graves

avatar

avatar
Cytat : Grzeczna panienka z dobrego domu.

Gif :

Ranga : Studentka

Punkty doświadczenia : 23

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : Czysta

Narodowość : United States of America

Pieniądze : 70 galeonów

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Nathan White on Sro Gru 21, 2016 12:27 am

Reakcja dziewczyny na jego gadaninę nie była dość łatwa  do zrozumienia. Może gdyby facet dał sobie czas na ułożenie w głowie swojej wypowiedzi i nieco zwolnił tempa, to może coś by z tego wyszło, ale tak... Nate nie mógł mieć jej za złe, że nie nadążyła, bo widział, że naprawdę starała się go zrozumieć. Ba, nawet nie zirytowało jej, że już na początku znajomości okazał się być dość dziwny. Dobra, pełnego pakietu nie widziała, ale pewnie jeszcze będzie miała okazję. Może do tego czasu zdąży jednak poznać go od tej lepszej strony i go polubi.
- Jeszcze raz przepraszam. - Wzruszył ramionami i uśmiechnął się przepraszająco.
Skup się i opanuj. Woooolnieeeej. Nate, wooolnieeej. I myśl, co mówisz zamiast mówić, co myślisz. Ona jeszcze nie umie nic z tego zrozumieć. Mało kto umie nawet, jeśli od dawna cię zna. Dlatego wooolnieeeej i mnieeej. Chwila. Dlaczego ja mówię do siebie w trzeciej osobie?
Zmarszczył minimalnie brwi, ale w tym momencie przerwał swój wewnętrzny monolog, by wrócić do rozmowy. Jeszcze raz zerknął na wybrane książki, a przy okazji na te odłożone. Leżały one trochę nierówno, więc jeszcze dodatkowo je poprawił. Wbrew pozorom potrafił dbać o czyjś porządek i odkładać rzeczy na miejsce. Fakt, że jemu lepiej pracowało się w niekontrolowanym (ale przez niego pojmowanym) chaosie wcale nie oznaczało, że musiał go wprowadzać tam, gdzie nie był do niczego potrzebny.
- Na razie ograniczę się do tych. - Podniósł rękę z trzymanymi dziełami, a następnie przycisnął je do piersi aby mieć pewność, że już nic głupiego z nimi nie zrobi. Zdecydował się na nie i już zdania nie zmieni. Niewolno mu. Wybrał te i koniec. Pozostałe innym razem. Musiał to sobie jasno powiedzieć zanim znowu zacznie rozważać zmianę wyboru.
- Te naprawdę przydadzą mi się do badań, a pozostałe przeczytam raczej hobbystycznie. - Skinął entuzjastycznie głową w ramach podkreślenia swojego przekonania w tej kwestii i zakończył ten temat. Nie było sensu się nad nim rozwodzić. Z resztą, przecież postanowił darować sobie niepotrzebnych opowiadań.
- Atlas roślin, tak? - Odleciał oczami gdzieś w górę i się zamyślił.
- Ten uwzględniający również magiczną florę powinien znajdować się na górze. Tam są dzieła przeznaczone dla czarodziejów. Mogę cię zaprowadzić. - Uśmiechnął się przyjaźnie.
Jakoś niespecjalnie przejął się faktem, że Penny nie odpowiedziała mu na zadane pytanie. To nie było najważniejsze w tej chwili. Bardziej liczyły się poszukiwania potrzebnego jej przewodnika po roślinach oraz rozwijanie znajomości zamiast prowadzenia przesłuchania. White jakoś nigdy nie przepadał za prowadzeniem początkowego przesłuchania, a wolał przechodzić od razu do normalnej rozmowy, a reszty dowiadywać się w trakcie, jakoś przy okazji. To przychodziło zdecydowanie naturalniej.

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Penelope Graves on Sro Gru 21, 2016 1:51 am

Penny miała ochotę zalać Nathana potokiem pytań o jego badania. Fascynowało ją to. Wszelkie praktyczne zastosowanie informacji, to było coś, czego miała niedosyt w Ilvermorny. Ostatecznie, ile można się nauczyć w szkole dla, jak by na to nie patrzeć, dzieci? A tu miała poznać magię od podszewki, miała się nauczyć jak korzystać z niej w taki sposób, o jakim nigdy by nie pomyślała. Mogła się nauczyć kreatywnego czarowania. Coś niezwykłego. Mimo wszystko dziewczyna miała pewną wypracowaną przez lata rodzinnej tresury cechę - systematyczność. Systematyczność, zdolność planowania i realizacji działań zgodnie z planem. A plan na teraz brzmiał: zdobyć atlas.

- Będę wdzięczna. Na pewno sama bym w końcu znalazła, ale pomógłbyś mi oszczędzić czas. Chodzi mi o opis roślin i ich właściwości, poszerzony o ich zastosowania magiczne. - dziewczyna sprecyzowała cel swoich poszukiwań. Miała w domu bardzo poręczny egzemplarz tego rodzaju atlasu, zaczarowany w taki sposób, że wielka księga mieściła się w zwyczajnej, lekkiej książeczce. Niestety nie udało jej się go zabrać z domu, zwyczajnie nie było okazji by niepostrzeżenie go wsadzić do kufra. Była przekonana, że rodzice by się go pozbyli, dlatego też nie mogła ich poprosić o przesłanie. Niestety, nie darzyli zielarstwa taką miłością jak ona, dlatego musiała radzić sobie w inny sposób. - Swoją drogą, czy na uniwersytecie jest bogato wyposażona biblioteka? Czy są w niej jakieś odziały na wydziały i można korzystać tylko z własnej części tytułów?

Miała nadzieję, że nie potraktuje jej pytania jak skrajnie naiwnego. Czuła bijącą od niego pozytywną siłę, więc nie bała się jakiegoś wyśmiania, ale mimo wszystko nie znała go jeszcze zbyt dobrze, w zasadzie to zupełnie nic o nim nie wiedziała, poza drobiazgami które usłyszała w ciągu tych... kilku? kilkunastu minut od początku spotkania? Czuła, że chciałaby go poznać lepiej, ale nie była pewna, czy jej wypada rozmawiać z nim więcej niż wymagało tego odszukanie upragnionego atlasu.

Penelope Graves

avatar

avatar
Cytat : Grzeczna panienka z dobrego domu.

Gif :

Ranga : Studentka

Punkty doświadczenia : 23

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : Czysta

Narodowość : United States of America

Pieniądze : 70 galeonów

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Nathan White on Sro Gru 21, 2016 2:21 am

Wypuścił powietrze z płuc w taki sposób, że mogło to przypominać cichy, niewinny śmiech.
- Z pewnością byś sobie poradziła. Antykwariat jest wbrew pozorom bardzo uporządkowany, jeśli pozna się jego klucz. Książki są poukładane tematycznie, a dalej... - Zamilkł, przypominając sobie o czymś nagle.
- Ach tak. Miałem się nie rozgadywać i nie odchodzić od  tematu. - Zaśmiał się krótko z samego siebie. Miał się pilnować i będzie to robił! Niestety, będzie to wymagało nieraz urywania rozpoczętego już opowiadania. Cóż, dobre i to. Przynajmniej rozmówca nie gubił wątku, do którego Nate potrafił bez problemu wrócić myślami tylko po to, by po wypowiedzeniu jednego zdania na temat, znowu odbiec myślami w zupełnie inną stronę. Przecież jedno zagadnienie zawsze wiązało się z kilkunastoma innymi, równie pasjonującymi i wartymi opowiedzenia.
- Atlas. Skupmy się na atlasie. - Kiwnął głową i wreszcie ruszył się z miejsca, kierując się w stronę schodów, ale nie zapominając o swej towarzyszce. Przystanął więc na skraju regału i odwrócił się w jej stronę, gestem zapraszając, by do niego dołączyła.
- Jak już mówiłem, te najbardziej dla nas przydatne znajdują się w ukrytej części sklepu. Tam też można zapłacić czarodziejską walutą. Tutaj byłoby to zbyt kłopotliwe. - Odczekał aż Penelope do niego dołączy, a następnie ruszył w stronę działu dla czarodziejów.
- Tak, biblioteka na terenie kampusu jest dość obszerna. Można tam znaleźć zdecydowaną większość potrzebnych dzieł, a o sprowadzenie brakujących zawsze można poprosić. Wszyscy studenci mają dostęp do działu otwartego, gdzie znajduje się potrzebne na co dzień księgi, ale istnieje też dział zamknięty, do którego można dostać się jedynie za pozwoleniem któregoś z profesorów... teoretycznie. - To ostatnie dodał znacznie ciszej, bo zwyczajnie nie mógł się powstrzymać. Trochę go bolało, że nie zdołał jeszcze rozpracować tego systemu i się tam prześlizgnąć, ale miał na to przecież jeszcze trzy lata. Nadal istniała szansa, że mu się uda. Ewentualnie zrobi to w sposób legalny, gdy będzie mu to naprawdę potrzebne, ale to przecież nie to samo. Brakuje tego dreszczyku emocji.
Tak. Kiedyś się tam dostanę. Na pewno.
- Wydaje mi się, że w większości szkół i na większości uczelni działa taki system. Z pewnością w Hogwarcie, gdzie uczęszczałem, jak można się domyślić. - Zakończył swe szczegółowe wyjaśnienie. Tym razem mówił zdecydowanie wolniej, rzeczowym tonem i na temat. Miła odmiana.
Oczywiście nie zapomniał o przepuszczeniu dziewczyny na schodach. Jakaś kultura przecież musiała być. Może i był roztrzepany, a niektórych manier zwyczajnie nie potrafił zachowywać, ale tych względem kobiet w większości się trzymał.

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Penelope Graves on Sro Gru 21, 2016 2:59 am

Bardzo doceniała starania chłopaka, tyczące się trzymania jednego tematu, a także jego szarmanckie przepuszczenie na schodach. Do dziś pamiętała słowa jednego z nauczycieli savoire-vivru. "Kobieta jest stworzeniem chybotliwym. Idąc z nią po schodach, zawsze należy iść niżej. Jeśli po schodach wchodzimy, ona idzie pierwsza, jeśli zaś schodzimy - druga. Wszystko to ma na celu złapanie jej, gdyby przypadkiem zdarzyło jej się przewrócić i spaść".

- W Ilvermorny też nie wszystkie działy były dostępne. Ja miałam okazję być w każdym z nich, ale nawet mając pozwolenie na wejście nie można skorzystać z każdej książki. Ale zdaje mi się, że nikomu nie zależy na utajnianiu zielarstwa.

Penny odłożyła mugolskie książki, których White nie planował w tym momencie kupować, po czym udała się do ukrytej części, na piętrze. Według tabliczki dotrzeć mieli do toalety, w praktyce jednak Nathan miał rację i znaleźli się w czarodziejskim dziale antykwariatu. Dziewczyna prowadzona wskazówkami starszego chłopaka szybko znalazła interesujący ją regał i zaczęła przeglądać tytuły.

- "Tysiąc i jeden sposobów na tentakulę", "Nieśmiałki i ich siedziby", "Popularne trucizny roślinne"... Nie, to nie to... O! "Fauna islandzka". - Penny zaczęła przeglądać książkę. Znalazła całkiem poręczne dzieło o gatunkach naturalnie występujących na wyspie, tych czarodziejskich i zupełnie niemagicznych, wraz ze szczegółowym rozpisem ich rozpoznawania i poznanych właściwości. - Ciekawa... To niezupełnie to, o co mi chodziło, ale mimo wszystko...

W tym momencie w jej umyśle rozgorzała prawdziwa walka. Z jednej strony książka była interesująca i całkiem przydatna, jeśli chodziło o samodzielne zbieranie roślin. Z drugiej strony była to kompletna fanaberia, a łażenie w poszukiwaniu roślin, które prawdopodobnie z łatwością można nabyć w miejscowej aptece, było zwyczajną stratą czasu. Problem w tym, że Penny naprawdę chciała mieć jakąś książkę o roślinach, le nie była przekonana, czy właśnie tę chciała zakupić.

Penelope Graves

avatar

avatar
Cytat : Grzeczna panienka z dobrego domu.

Gif :

Ranga : Studentka

Punkty doświadczenia : 23

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : Czysta

Narodowość : United States of America

Pieniądze : 70 galeonów

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Nathan White on Sro Gru 21, 2016 3:28 am

Może i Nate orientował się w rozmieszczeniu materiałów w antykwariacie, ale to wcale nie oznaczało, że do działu związanego z zielarstwem trafili najkrótszą drogą. White średnio nadawał się na przewodnika. Ba, nigdy nie powinien nawet rozważać takiego zawodu! Na szczęście odnalezienie się tutaj trwało zaledwie kilka minut, co i tak było szybszym rozwiązaniem, niż poszukiwania prowadzone przez Penny na własną rękę.
- O! Oto i dział dotyczący flory. - Oznajmił z dumą, gdy stanęli wreszcie przed odpowiednim regałem. Mimo iż teoretycznie swoje zadanie wykonał i mógł sobie spokojnie iść, to jednak cierpliwie czekał aż panna Graves wybierze odpowiednią książkę. Wiadomo, mógł być jej jeszcze do czegoś potrzebny albo coś. Poza tym, zwyczajnie nigdzie mu się nie spieszyło, a Penny wydawała się naprawdę sympatyczną osobą, którą Nathan z chęcią by bliżej poznał.
Ładna jest. Ale nie tylko o to chodzi. Po prostu miło z nią spędzać czas.
Westchnął ciężko i pokręcił głową.
Nie sterczał za nią jak kołek i nie gapił się na jej plecy aż skończy, bo ani dla niego nie byłoby to zbyt ciekawe zajęcie, ani ona nie czułaby się zapewne zbyt komfortowo wiedząc, że ktoś się na nią gapi i czeka aż skończy. Poza tym, ryzykował, że myśli znowu odlecą mu w zupełnie nieodpowiednim kierunku.
Pocieszające, że takie szaty są luźne, bo... Kurwa, skup się na tych cholernych książkach.
Jak już wcześniej mówiłem, Nate nie stał bezczynnie, a zamiast tego sam zajął się przeglądaniem opasłych ksiąg. Niby zielarstwo nie do końca było jego działką, ale zawsze warto było poszerzyć trochę wiedzę również w tym temacie.
A może by tak... Nie. Nie potrzebuję takiej książki. W razie potrzeby mogę zapytać Dais. Ona ma te swoje roślinki i zawsze pomoże. Niby fascynują ją te, które mogą mnie zjeść, ale o tych bardziej przeciętnych pewnie też coś wie.
Spojrzał na koleżankę, gdy ta wreszcie się odezwała i uśmiechnął się jednym kącikiem ust. Widząc jednak jej dylemat, odłożył przeglądaną książkę i nieco zbliżył się do dziewczyny.
- Coś nie tak? - Przekrzywił jak zwykle głowę, ale zrobił  to też po części po to, by móc zobaczyć twarz Penny, która nie stała w tym momencie centralnie naprzeciw niego.

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Penelope Graves on Sro Gru 21, 2016 1:42 pm

Penny była tak zaabsorbowana mentalną potyczką, że w ogóle zapomniała o obecności Nathana. Drgnęła lekko, zaskoczona i spojrzała na niego pytająco. Znów nie usłyszała o co pytał... Ależ była zamyślona, powinna nieco wziąć się w garść, jeszcze pomyśli, że jest jakaś niedorozwinięta albo coś w tym rodzaju.

- To wspaniała książka. Ale chyba nie do końca o taką mi chodziło. Mój atlas dotyczył nie tylko roślin islandzkich, ale wszystkich, głównie tych strefy umiarkowanej, ale też wiele innych. I opisywał też grzyby, bo pierwsze wydanie powstało w czasach kiedy grzyby były uważane za rośliny. Ogólnie nie było tam opisów niebezpiecznych gatunków. Tylko wzmianki, na przykład, że dana roślina jest podobna do innej, która jest silnie trująca i że można je odróżnić po włoskach na spodniej blaszce liścia. Ale bez opisów, zastosowań, zdaje mi się, że nawet nazw tamtych odmian nie było. Tylko takie informacje dla bezpieczeństwa, żeby nie pomylić. Autorka, Melinda Silverfern, wydała dodatek, w którym opisała wszystkie gatunki pominięte w atlasie, ale widziałam go tylko w zakazanym dziale Ilvermorny. Nie mogłam go przejrzeć, zaklęcia ochronne na to nie pozwalały...

Dziewczyna powoli przeglądała regał z książkami, czytając tytuły na ich grzbietach. W ogóle nie zdawała sobie sprawy z tego, że teraz to ona wpadła w sidła słowotoku, zalewając Nathana niekoniecznie interesującymi go informacjami.

- W każdym razie mój atlas miał piękne ilustracje, o każdej roślinie było kilka stron. Ich systematyka, biologia, występowanie, właściwości, cechy magiczne, zastosowanie... No po prostu wszystko, prawdziwa skarbnica wiedzy, coś wspaniałego... Cieszyłam się jak dziecko kiedy ją zobaczyłam pierwszy raz...

*post do editnięcia bo jednak o co innego chodziło szanownej pani admin xD czyli trujące etc są, ale bez hardcorowej wiedzy xd


Ostatnio zmieniony przez Penelope Graves dnia Sro Gru 21, 2016 4:22 pm, w całości zmieniany 1 raz

Penelope Graves

avatar

avatar
Cytat : Grzeczna panienka z dobrego domu.

Gif :

Ranga : Studentka

Punkty doświadczenia : 23

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : Czysta

Narodowość : United States of America

Pieniądze : 70 galeonów

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Antykwariat

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach