Przystanek autobusowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Przystanek autobusowy

Pisanie by Veneficium on Czw Lis 03, 2016 12:38 am

Szklana wiata z niewielką, żółtą ławeczką stoi sobie przy głównej ulicy. Nikt nie wie po co, skoro po Zasiedmiogórogrodzie nie jeździ żaden autobus, no ale... Pewne rzeczy po prostu są.

_________________

Veneficium

avatar

avatar
Cytat : Jak wszędzie będziesz miał na skróty, to w końcu w ogóle przestaniesz chodzić.

Gif :

Ranga : Pan i Władca

Punkty doświadczenia :

Punkty Życia :

Wiek :

Krew : Najczystsza

Narodowość : Światowa

Pieniądze :

Admin

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Remi Thibault on Sob Gru 31, 2016 3:08 pm

Zmęczony zwiedzaniem miasta Remi powoli skierował kroki w stronę Akademika. Mógł się teleportować, jasne, ale on nie zawsze wpadał na najoczywistsze rozwiązania - szczególnie, jeśli akurat był padnięty i nie chciało mu się myśleć. Kiedy więc dojrzał po drodze wiatę przystanku, od razu skręcił do niej, całkiem machinalnie, przyzwyczajony do mugolskich środków transportu. Ta decyzja nie wymagała angażowania szarych komórek, dlatego też przyszła mu łatwiej niż zniknięcie na żądanie. Nie sprawdziwszy nawet rozkładu (ani czy w ogóle jakiś się znajdował), przystanął z boku czekając na autobus.

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Annabella Greenforest on Sob Gru 31, 2016 3:21 pm

Dooobrze. Wygląda na to, że mam wszystko.
Uśmiechnęła się delikatnie i zatrzasnęła walizkę. Wreszcie była gotowa do drogi.
- Mamo, wychodzę! - krzyknęła w stronę kuchni, a później ruszyła w stronę drzwi.
- Lou, idziesz ze mną czy zostajesz? - Zerknęła w stronę nimfy leśnej, która usadowiła się na szafce. Nie musiała długo czekać zanim istotka poderwała się do drogi. Nie była zbyt zachwycona poganianiem, ale wreszcie podleciała do czarownicy i przysiadła na jej ramieniu. Na ogól nie była skłonna do kontaktu fizycznego, ale na czas teleportacji musiała to znosić.
- No to lecimy. - Przeszła kilka kroków w stronę drzwi, a później wstrzymała oddech i zamknęła oczy. Tak było jej łatwiej skupić się na celu podróży.

Pojawiła się na przeciwko sklepu "U Cyklopa", co nie było dla nikogo wielkim zaskoczeniem. Chciała tam jeszcze zajrzeć zanim dotrze do akademika. A nóż znajdzie tam jakieś małe stworzonko dla siebie. To nie tak, że miała ich już całą świtę i zastanawiała się, jak je przemycić do pokoju. Ona po prostu musiała część z nich zostawić w domu dla siostry, więc czułaby się tu samotna i w ogóle.
Wykręty, wykręty, wykręty. Jeśli chodziło o uzależnienie od otaczania się naturą, to zawsze znajdowała jakieś wyjaśnienie dla swojego zachowania i nawet szczerze w to wierzyła. Pewnie dlatego przeniesienie się do miasta, a co gorsza, do akademika, mogło być dla niej tak ciężkim doświadczeniem.
Ale będę wracała do domu. Na szczęście mogę i to całkiem często.

W sklepie siedziała dość długo. Zanim się obejrzała, z ranka zrobiło się już popołudnie. Dopiero znudzona nimfa zwróciła jej uwagę, że miały gdzieś iść.
- Ach tak. Racja - przytaknęła jej czarownica i czym prędzej zabrała się do drogi.
Opuściła sklep i skierowała swe kroki w stronę kampusu. Stąd mogła już spokojnie dotrzeć tam na piechotę.
Po drodze coś jednak zwróciło jej uwagę. Jakiś rudowłosy chłopak siedział właśnie na przystanku bodajże autobusowym. Ana wiedziała orientacyjnie, jak działa mugolska komunikacja miejska, ale w życiu nie widziała w tym mieście niemagicznego autobusu.
Huh?
Zwolniła nieco kroku i niepewnie podeszła do nieznajomego.
- Emm. Cześć? Dlaczego tu siedzisz? - Było to taktowne przywitanie? Zawracanie komuś głowy z tak błahego powodu było na miejscu? Nie miała pojęcia. W teorii była grzeczną i dobrze wychowaną dziewczyną, ale powiedzmy, że w kontaktach społecznych nie szło jej najlepiej. Pewnie dlatego już wcześniej założyła sobie, że nieraz będą tu patrzeć na nią jak na dziwaka. Trudno, jakoś to zniesie.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Remi Thibault on Sob Gru 31, 2016 3:45 pm

Huh, mają straszne opóźnienia.
Minęło stanowczo za dużo czasu podczas, którego żaden, nawet niewłaściwy bus nie przejechał ulicą by rudzielec dalej marnował życie czekając na przystanku. Każdy inny na jego miejscu już dawno sprawdziłby rozkład, albo najlepiej poszedł pieszo, uznając, że w ten sposób szybciej dotrze do celu. No, ale Rem zawsze był inny pod tym względem. Z jednej strony wiecznie zalatany, cały czas w biegu dokądś - czy to by nakarmić kolejnego pupila, czy żeby załatwić sprawę o jakiej wreszcie sobie przypomniał - a zarazem wcale nigdzie niespieszący się, zazwyczaj nawet nie zwracający uwagi na godzinę. Była jaka była i nie mając na nią wpływu uznawał, że lepiej zająć się tym co ma akurat pod ręką, po drodze. W tych rzadkich przypadkach, gdy musiał być gdzieś na czas, a warto wspomnieć iż lekcji do takich sytuacji awaryjnych nie zaliczał, po prostu budził się i wychodził bardzo wcześnie, licząc na to, że nic go nie ominie - tak było między innymi na inauguracji, gdzie pojawił się jako jedna z pierwszych osób. A nawet nie pamiętał o której miała się zaczynać...
Maui, który dotąd wylegiwał się na kolanach Francuza, przeciągnął się i ziewnął, rozglądając leniwie po okolicy. Osobiście nie przeszkadzało mu czekanie na lekkim chłodzie - w końcu od czegoś miał te grube futro na grzbiecie - ale zbliżała się pora jego kolejnego posiłku i myśl, że dalej znajdują się z Remim daleko od jego miski była wielce niezadowalająca. W tym samym momencie do pary podeszła Ona...
Obaj panowie obejrzeli się w tym samym momencie. Thibault zatrzymał spojrzenie na oczach dziewczyny i zamiast odpowiedzieć, zawiesił się, zdumiony ich niecodzienną barwą. Tak, jemu tyle wystarczało do długich wewnętrznych rozważań przez które dla otoczenia zmieniał się w bezmózgie zombie. Maui tymczasem momentalnie wypatrzył najciekawszy (najbardziej smakowity?) element w nowoprzybyłej i bez oczekiwania na reakcję właściciela, podniósł się by nagle wystrzelić niczym pocisk, doskakując ramienia dziewczyny. Na nim miał o wiele lepsze pole do manewru do wyciągania opancerzonych w ostre pazury łap, zaciekle atakując małe, latające wokół kobiety COŚ. Wiercąc się, wbijając ostrza z tylnych kończyn i machając grubym, puchatym ogonem przed twarzą swej podpórki, przy okazji zasłonił jej wielokolorowe oczy, co może i oderwało od nich rudzielca, lecz z pewnością wcale nie pomogło mu ogarnąć co się do cholery dzieje i jak ma niby zareagować. W efekcie Rem dalej siedział jak wryty, tylko tym razem już nie ślinił się do twarzy nieznajomej, pobladły obserwując co najlepszego wyczynia jego kot. Cyrk na kółkach...

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Annabella Greenforest on Sob Gru 31, 2016 4:00 pm

Nie takiej reakcji się po chłopaku spodziewała. Myślała, że jednak jej coś odpowie zamiast zamienić się w posąg. Na szczęście, zdążyła już przywyknąć do faktu, że ludzie różnie reagują, gdy widzą ją po raz pierwszy. Albo raczej, kiedy po raz pierwszy zobaczą jej oczy. Faktycznie, to był na tyle niespotykany widok, że nieznajomi nieraz się na nią gapili albo przynajmniej wspominano o tym w trakcie rozmowy.
Zaśmiała się bezgłośnie, widząc teraz jego wyraz twarzy, ale nie zdążyła się nawet odezwać, żeby go wybudzić, bo siedzący dotąd na jego kolanach kot postanowił się na nią znienacka rzucić.
Czarownica pisnęła, odruchowo się cofając i upuszczając walizkę, a cel ataku w osobie Lou natychmiast się oddalił. Wróżka znajdowała się teraz na wysokości dobrych kilku metrów i głośno wygrażała się kocurowi, który w tym momencie walczył z bogu ducha winną dziewczyną.
- Ej, puść! - piszczała Ann próbując chwycić kota i go od siebie odciągnąć. To znaczy, chwycić się go jej jakoś udało, ale z uwolnieniem się od niego było już gorzej, bo byle nie dość, że było ciężkie, to jeszcze zdecydowanie za silne, kiedy się rzucało.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Remi Thibault on Sob Gru 31, 2016 4:24 pm

...Boże za co?
To było straszne. Traumatyzujące wręcz. Coś po czym człowiek ma ochotę uciec, zmienić nazwisko i zacząć nowe życie jako hodowca kóz w Luizjanie.
- Maui! - Rem zerwał się wreszcie z siedzenia, dalej jednak nie bardzo wiedząc co zrobić. Jego kot może i nie był najbardziej ułożonym stworzeniem na tej ziemi, ale zazwyczaj nie odstawiał takich szopek. Zazwyczaj...
- Erm, o-on na pewno nie chciał... zazwyczaj się tak n-nie za-za... z...
O Boże, czemu teraz?
Chłopak znowu zaczął się jąkać. To plus nieudolne próby oderwania od nieznajomej parukilogramowego, wczepionego w nią stworzenia, które straciło z oczu upatrzoną wcześniej ofiarę i aktualnie dziko się wierciło, rozglądając za nią na boki, nie należały do najciekawszego połączenia. Co chyba najgorsze, przynajmniej dla Remiego, ich szamotanina zwróciła uwagę przechodniów, którzy jednak nijak nie spieszyli się pomagać w tym dziwnym tańcu z dzikim, białym puchem sierści.
- D-dobra, może inaczej...
Widząc, że próby utrzymania i oderwania zwierzęcia na siłę nie skutkują, rudzielec odsunął się o te kilka kroków, sięgnął do wewnętrznej kieszeni czarnej, skórzanej kurtki, którą zawsze na sobie nosił i wyciągnął opakowanie wielkości tego na miętówki. Metalowe pudełeczko okazało się skrywać malutkie, mocno pachnące przysmaki - plan awaryjny, gdyby potrzebował namówić do czegoś pupila, lub inne napotkane stworzenie.
- Maui! - zawołał, wyjmując jednego chrupka i szybko chowając resztę na miejsce. Dzięki opakowaniu ich zapach nie rozprzestrzeniał się, więc uwaga stworzenia skupiła się tylko na tym jednym, wyjętym, który rudzielec szybko rzucił parę metrów dalej na chodnik. Kocur obejrzał się za jedzeniem i bez wahania zeskoczył z dziewczyny, rzucając w bieg za smakołykiem, który od razu po dorwaniu pochłonił nawet bez gryzienia. Francuz odprowadził go wzrokiem i odetchnął z ulgą, widząc, że kot ma nowe zajęcie w postaci oblizywania i obwąchiwania terenu za kolejnymi chrupkami.
- N-nic ci nie jest? - zapytał oglądając się niepewnie na dziewczynę, choć tym razem nie mając już na tyle śmiałości by spojrzeć jej prosto w twarz. W końcu dopiero co musiała przeżyć atak jego niewychowanego pupila. Każdemu zrobiłoby się głupio...

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Annabella Greenforest on Sob Gru 31, 2016 4:48 pm

To spotkanie na pewno obojgu zapadnie w pamięć. Nie ma to jak zacząć znajomość od walki ze zwierzakiem jednego z nich. Genialny początek roku. Ciekawe, czy będzie to odosobniony przypadek, czy przyjdzie im się jeszcze przyzwyczaić do tego typu szalonych akcji.
Ciężko ustalić, jak długo trwała szamotanina Any z Maui nawet po tym, jak Remi postanowił się do niej dołączyć. W takich momentach każda sekunda się człowiekowi dłuży. Gdyby Annabella mogła teraz myśleć o czymś innym niż bronienie się przed wyposażonymi w pazury łapami, to pewnie uznałaby nawet, że jąkanie się czarodzieja jest całkiem urocze. Niestety, nie było teraz czasu na takie przemyślenia, bo chęć ratowania się jednak przeważała.
Chociaż o tyle dobrze, że Ann nie musiała się martwić o Lou, która znajdowała się poza zasięgiem kocura. Co najwyżej później będzie trzeba ją jakoś przekupić, żeby się tak strasznie nie gniewała, ale tym czarownica zajmie się później.
Walka trwałaby zapewne znacznie dłużej, gdyby Francuz nie wpadł na genialny pomysł odciągnięcia kota od nieszczęsnej dziewczyny, która wreszcie mogła odetchnąć z ulgą.
- Uh - sapnęła zerkając w stronę kota, a później na swoje ciuchy. Płaszcz był lekko podrapany, ale nie było to coś, czego nie dałoby się naprawić jednym machnięciem różdżki. Nie takie rzeczy już przechodził.
Po tym błyskawicznym rozeznaniu, jeszcze raz spojrzała za kotem w obawie przed kolejnym atakiem i odruchowo starała się cofnąć, ale coś jej w tym przeszkodziło. Ana kompletnie nie wzięła pod uwagę, że gdzieś pod nogami musi leżeć jej upuszczona walizka. Nie zdążyła zrobić nawet kroku, gdy zahaczyła o nią piętą.
- Ni...aaa! - W tym momencie straciła równowagę i poleciała do tyłu, prosto na Remiego.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Remi Thibault on Sob Gru 31, 2016 5:04 pm

Kryzys zażegnany! Mogło być gorzej. Serio, mogło wyjść o wiele, wiele gorzej, więc chyba nie ma co się stresować. Chłopak już nawet pozwolił sobie na odetchnięcie z ulgą i ponowne zerknięcie w stronę kota, tak by upewnić się, że mu diabelstwo nigdzie nie uciekło, gdy jego uszu doszedł kolejny pisk. Ledwo zdążył odwrócić twarz, gdy prosto w ramiona padła mu... Ej, jak ona ma właściwie na imię?!
- Huh..? - złapał ją; tyle dobrego. Po całej tej aferze jeszcze miała ochotę się na niego rzucać? Nie byłby sobą, gdyby tego nie skomentował.
- Powiedz, lecisz na każdego, który uratuje cię od pięciu kilo białego futra, czy mam się poczuć wyjątkowy? - uśmiechnął się przy tym trochę szelmowsko, trochę krzywo, jakby sam nie był pewien czy powinien pozwalać sobie na takie teksty wobec kogoś kogo dopiero co prawie nie zabił jego własny zwierzak. 
Zapamiętać; nie zabierać Mauiego na spacery po miejscach publicznych. I karmić przed wyjściem. Chyba załatwię mu jeszcze kaganiec... 
I on miał mieć rękę do zwierząt? Jasne. Skoro nie potrafił wychować jednego, mugolskiego kota to jak wyobrażał sobie kiedyś hodować smoki czy inne wielkie, o wiele bardziej niebezpieczne stwory? 
Jeszcze długa droga przede mną... Ale najpierw Rene. Nic się nie liczy dopóki go nie znajdę.
Westchnął, znowu gubiąc się we własnych myślach. Dopiero po chwili, gdy zorientował się, że wciąż kogoś obejmuje, spojrzał na nieznajomą i poczuł jak się rumieni. No, bo słaby podryw to jedno, złapanie kogoś w locie też, ale trzymanie o wiele dłużej niż to konieczne i to nie wiedząc nawet jak ta osoba ma na imię...
Nie wiadomo kiedy rude, przydługie kosmyki zaczęły na samych końcówkach robić się lekko różowe... a może to tylko kwestia oświetlenia?

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Annabella Greenforest on Sob Gru 31, 2016 5:24 pm

Cudownie... A to dopiero pierwszy dzień...
Skomentowała w głowie z sarkazmem, gdy tylko dotarło do niej wreszcie, że wylądowała na chłopaku. Westchnęła ciężko zanim przypomniała sobie, że może jednak naruszanie czyjejś przestrzeni osobistej w taki sposób, gdy się go jeszcze nawet nie zna, nie jest najlepszym pomysłem.
- Przepraszam, strasznie przepraszam... - zaczęła, próbując się podnieść, ale pierwsza próba nie za bardzo jej wyszła, bo walizka nadal utrudniała jej stanięcie na nogach.
- Co..? Hah. - Początkowo nie zrozumiała, o czym on właściwie gada, ale kiedy to w końcu do niej dotarło, to parsknęła śmiechem. Przez tę potrzebę zastanowienia się nad wypowiedzią rudzielca, znowu wyleciało jej z głowy, że może wypadałoby się wreszcie odsunąć. Złapał ją, miło z jego strony. Tyle, że ona naprawdę nie powinna zostawać tak, jak upadła tylko łaskawie stanąć znowu na nogi.
Już po chwili sobie o tym przypomniała, ale tutaj pojawił się inny problem. Teraz to Francuz postanowił odlecieć gdzieś myślami i nie chciał jej puścić. Może i nie trzymał jej mocno, więc nie miała odruchowej potrzeby mu się wyszarpywać, ale tyle wystarczyło, by udaremnić jej drugą próbę wyprostowania się.
Na szczęście jeszcze zanim zaczęła się zastanawiać, co ma teraz począć i co się teraz odstawia, Remi wrócił wreszcie do siebie, co tym razem pozwoliło jej na wyswobodzenie się i stanięcie tym razem obok walizki.
Ann znowu nerwowo zachichotała i poczuła jak sama robi się czerwona. Złączyła ręce i spuściła wzrok gdzieś na ziemię. To było naprawdę głupie pierwsze spotkanie.
- To chyba nie tak mało być - rzuciła nerwowo, próbując jakoś wybrnąć z tej sytuacji. O zachowaniu twarzy nie mogło już być mowy, ale coś trzeba było zrobić.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Remi Thibault on Sob Gru 31, 2016 5:43 pm

Kiedy wreszcie się od siebie oderwali, Rem już zupełnie zaczął różowieć, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Jego skóra i włosy nabrały malinowego odcieniu, a grzywka urosła na tyle by przysłonić oczy, jakby chcąc chociaż w ten sposób ułatwić mu unikanie wzroku nieznajomej przed którą tak bardzo się wydurnił. Maui obejrzał się na niego i leniwie podszedł, jako jedyny nie przejmując tym wszystkim co dopiero miało miejsce. Niebieskie, kocie ślepia wlepiły się w postać dziewczyny, beznamiętnie ją lustrując, podczas, gdy jego właściciel przeżywał wewnętrzne katusze.
- T-tak... To znaczy; nie tak. Nie tak miało... - przytaknął Rem, naprawdę w tej chwili żałując, że jeszcze nie podjechał autobus do którego mógłby się błyskawicznie zebrać, pozostawiając w tle najdziwniej poznaną osobę w swoim życiu. Już wiedział, że nigdy więcej nie odwiedzi tego miasta. Nawet jeśli potrzebowałby zrobić zakupy, już wolał zrobić to przy okazji wizyty u matki w Paryżu. Ew żyć na ostatkach. Naprawdę nie zamierzał ryzykować kolejnego spotkania z kimś na kim zrobił tak okropne wrażenie. Gorzej jeśli ona sama okaże się studentką w Veneficium... ale o to by i tak nie zapytał. W ogóle nie był już pewien czy chce się dalej odzywać.
Boże, niech ona już musi gdzieś iść. Niech się pożegna i zniknie i już więcej się nie spotkamy i... ale te jej oczy... chciałbym móc znowu się w nim zgubić... czemu musiałem kupić akurat kota? Zawsze wolałem psy. Jakbym był zwierzęciem to sam byłbym psem. Cholerny Maui... Wiem, że nie chciał; to leży w jego naturze, pewnie coś wypatrzył w jej ubraniu czy coś i kopnął go instynkt łowiecki, ale bez przesady, to nie jest tak, że go głodzę, mógłby raz w życiu zrobić mi przysługę i nie świrować. Jakby był psem to bym mu kupił smycz i by się na tym skończyło. Właściwie to są takie kocie, ale to trochę okrutne i wbrew ich naturze. W sumie te psie też... To takie ograniczanie wolności i w ogóle. A on w sumie nic nie zrobił. Chyba nawet nic jej nie jest. Chociaż... wolę nie sprawdzać. Pewnie musi uważać mnie za strasznego frajera. Boże za co...
I nastała niezręczna cisza.

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Annabella Greenforest on Sob Gru 31, 2016 6:05 pm

Annabella nie była pewna, czy pocieszał ją fakt, iż nieznajomy czuje się równie niezręcznie co ona. Niby podnosiło ją to na duchu, ale jednak, gdyby chociaż on zachował zimną krew, to mogłoby im było znacznie łatwiej wrócić do normalnej rozmowy. Zaraz, oni przecież nawet nie zaczęli rozmawiać zanim Maui się na nią rzucił. Nie tylko Remi zaczął się w tym momencie robić nienaturalnie różowy, co było do przewidzenia. U Any zaczęło się od różowych wypieków na twarzy, które stopniowo zaczęły rozprzestrzeniać się na całą twarz i szyję. Włosy na szczęście nie zaczęły jeszcze wariować, ale już sama jej buzia pokazywała, że zdecydowanie nie jest z nią najlepiej. Chociaż tyle, że nie dostrzegł tego żaden mugol. Ugh. Ann powinna bardziej uważać. Zwłaszcza z Lou. Serio? Szła przez miasto z nimfą leśną przy ramieniu? To nie było najmądrzejsze posunięcie. Już nawet nie licząc reakcji kota. Dziewczyna powinna przyzwyczaić się do obcowania z mugolami, bo bez tego długo tu nie pożyje.
Staliby tak pewnie dłużej, gdyby tym razem to podopieczna Annabelli się nie wtrąciła. Lou zatrzymała się między głowami czarodziei (uważając na kota) i zaczęła coś brzęczeć. Żadne z nich oczywiście nie mogło zrozumieć jej mowy, ale ton głosiku i wygrażanie się piąstkami dawało jasny przekaz w kwestii odczuć nimfy.
Zwróciło to uwagę Any, która wreszcie podniosła wzrok najpierw na Lou, a później na Remiego, co wywołało u niej kolejne parsknięcie śmiechem. Chociaż raz nie tylko po niej było wszystko widać. W tym momencie mina jej zrzedła.
Zaraz. Nie tylko po mnie? O nie!
Zerwała się i zaczęła dotykać twarzy, jakby to miało jej powiedzieć, co się zmieniło. Cóż, skórę miała okropnie ciepłą, więc naprawdę musiała zrobić się strasznie czerwona.
- Nie, nie, nie, nie, nie... - zaczęła powtarzać cichutko, próbując się uspokoić. Może i zasłaniała pół twarzy rękami, ale reakcja jej organizmu i tak była łatwa do zobaczenia. Nie tylko blada buzia była cała w purpurowych purpurowych plamach, ale też jej wiśniowe włosy zyskały całkiem sporą ilość malinowych pasemek.
Oboje musieli teraz zabawnie wyglądać. Nie, całe to zajście musiało wyglądać komicznie i mogło bawić wszystkich, tylko nie ich. No i nie obojętnego na wszystko Maui wraz ze wściekłą Lou.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Remi Thibault on Sob Gru 31, 2016 6:24 pm

Dwie na wpół różowe sierotki stały tak dobrą chwilę, która przynajmniej jednej z nich dłużyła się w nieskończoność, zanim dziewczyna przerwała niezręczną ciszę. I chociaż starała się nie być za głośno, Remi bez problemu dosłyszał jej spanikowany głosik i przerażony co tym razem mogło się stać, szybko podniósł głowę, spoglądając na Annę poprzez swą sięgającą brody grzywkę. To co zobaczył sprawiło, że jego aktualnie rudoróżowe włosy momentalnie posiwiały, cera zrobiła się biała jak papier, a on sam prawie zszedł na zawał.
Dlaczego...? Przecież jej włosy były ciemne, a teraz... O Boże... O nie...
Czy on ją... zaraził? Czy to w ogóle było możliwe? Nie, na pewno nie. Mógł być naiwny, ale wiedział, że to co on ma nazywa się metamorfomagią oraz, że istnieli inni tacy jak on, prawda? Chociaż... biorąc pod uwagę to jak skrzywiony pod niektórymi względami obraz świata ma Remi, lepiej chyba nie zakładać z góry, że może być czegoś świadom. Nawet jeśli zdaje się wiedzieć co nieco na temat...
- P-prze... przep-praszam... - wydusił z siebie, zaczynając się cofać. Już pal licho autobus, zmęczenie i całą resztę! Myśl, że skazał drugą osobę na to samo piekło, które on musi przechodzić, nawet jeśli przypadkiem, była zbyt przerażająca. Nie zastanawiając się (jak zwykle) czy ma to w ogóle sens, czy byłoby możliwe, ani, że w takim wypadku powinien spróbować jakoś to odwrócić, a nie uciekać, Francuz odwrócił się i zwiał, zostawiając za sobą nieznajomą dziewczynę, jej wkurzoną wróżkę oraz własnego kocura, który obejrzał się tylko za swym panem, potem spojrzał na Annę i ziewnął, widocznie nieprzejęty.

[zt]





Dodano 2 PD

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Annabella Greenforest on Sob Gru 31, 2016 7:41 pm

I w takich właśnie momentach przydałaby się ludziom zdolność czytania w myślach bez używania różdżki. Niedomówienia powodują tak wiele komplikacji. A wystarczyłoby spojrzeć na tę sytuację oczami drugiej osoby. W zasadzie, wystarczyłoby żeby to Remi spojrzał na sytuację oczami Annabelli, bo zrozumiałby wtedy, że dziewczyna od urodzenia zmieniała kolor tak, jak i on. Niestety, teraz to już tylko gdybanie, bo stało się to, co się stało.
Czarownica w przeciwieństwie do chłopaka nie była tak wstrząśnięta widokiem innego metamorfomaga. Jasne, nigdy żadnego nie spotkała, ale była świadoma, że tacy jak ona istnieją. Rodzice już w dzieciństwie jej to tłumaczyli, a nawet wspominali, że jej pradziadek cierpiał na tę samą przypadłość. Pewnie nawet poruszyłaby teraz ten temat, gdyby Remi nagle nie osiwiał, wybąkał czegoś i rzucił się do ucieczki. Ana nie miała nawet okazji zareagować.
- Czekaj! - krzyknęła za nim, robiąc kilka kroków w jego kierunku, ale nie podjęła się biegu. To już byłoby dziwne. Dlaczego niby miałaby go gonić? To było przypadkowe spotkanie i chciała z nim tylko zamienić kilka zdań w luźnej rozmowie, a nie zawierać przyjaźni na całe życie.
Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że obok niej został ten wredny kot. Rudy popapraniec go zostawił. Ann przyglądała mu się przez chwilę, zastanawiając się, co ma z nim zrobić. W końcu westchnęła.
- On tak często? - zapytała kota, siadając na ławce i opierając łokcie na kolanach. Musiała przemyśleć sobie całe to zajście.
Może zorientuje się za chwilę, że go zostawił i po niego wróci. Co ja mam teraz zrobić? Siedzieć przy Maui? Zostawić go tu? Zabrać ze sobą na uczelnię? Ten chłopak pewnie jest studentem. Nie sądzę, by mieszkali tu jacyś Francuzi. Chyba, że kogoś odwiedzał... Ehh... I co ja mam zrobić?
Siedziała tak przez dobre kilka minut zanim wreszcie poderwała się z miejsca i spojrzała znowu na kota.
- Idziesz ze mną czy zostajesz? - zapytała jakby zwierzak miał ją zrozumieć. Później bez słowa podniosła swoją walizkę i ruszyła niespiesznie w stronę akademika. Nie przeszła nawet dziesięciu metrów, a już się poddała i wróciła po zwierzaka. Jego właściciela jeszcze poszuka, a do tego czasu lepiej przechować tego sierściucha.

[z/t]





Dodano 2 PD

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Przystanek autobusowy

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach