Wielka Katedra

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Wielka Katedra

Pisanie by Veneficium on Wto Paź 18, 2016 1:18 pm

First topic message reminder :

Największa katedra na całym kampusie, zdolna pomieścić nawet trzysta osób na siedząco, ale wraz ze stojącymi będzie to około czterystu ludzi. Jest ona zawsze otwarta i wykorzystywana głównie w czasie, kiedy uczelnia gości kogoś specjalnego, kto skory jest poprowadzić jeden lub kilka wykładów dla studentów w charakterze zajęć otwartych dla wolnych słuchaczy. Rzadziej jest to miejsce otwarte dla kabaretów i stand-up'erów oraz zespołów muzycznych.
Sala jest ogromna, mównica przypomina małą scenę, nagłośnienie jest idealne, zarówno jak kształt przypominający muszlę. Znajduje się tu ogromna, klasyczna tablica, a sufit jest w pełni przeszklony, ponieważ katedra zajmuje w sumie dwa piętra i jest w tym skrzydle, ponad którym nie ma już kolejnych kondygnacji.


Ostatnio zmieniony przez Veneficium dnia Pią Maj 05, 2017 4:36 pm, w całości zmieniany 3 razy

_________________

Veneficium

avatar

avatar
Cytat : Jak wszędzie będziesz miał na skróty, to w końcu w ogóle przestaniesz chodzić.

Gif :

Ranga : Pan i Władca

Punkty doświadczenia :

Punkty Życia :

Wiek :

Krew : Najczystsza

Narodowość : Światowa

Pieniądze :

Admin

Powrót do góry Go down


Re: Wielka Katedra

Pisanie by Daisabella Grablething on Pon Gru 19, 2016 8:18 pm

Czy ona miała się spóźnić? ONA? Niedoczekanie. Dais zbyt dbałą o dobre wrażenie by mogła sobie pozwolić na taką wtopę. Definitywnie.
Oczywiście jak to w życiu bywa, stanęło przed nią kilka okoliczności chcących ją powstrzymać od pojawienia się na miejscu o wyznaczonej godzinie. Na przykład musiała się siłować z trzymaną w pokoju tenkatulą ozdobną o NOWE szpilki, które to sobie wredny krzaczor przywłaszczył. Jej sowa nie chciała oddać kupionego w te wakacje nowego eyelinera. I narobiła na przygotowaną dzień wcześniej sukienkę. Plus nie mogła znaleźć różdżki.
Po walce z zażegnaniem kryzysów dziewczę musiało się pośpieszyć, aby zdążyć na inauguracje. Całe szczęście automatyczny zestaw do malowania świetnie się sprawdzał w tak krytycznych przypadkach.
Tak więc Daisabella przemieszczała się w stronę gmachu biblioteki w miarę szybkim krokiem (przypominam, że nosiła wysokie szpilki, więc to nie lada wyczyn), będąc otoczoną przez fruwające akcesoria do makijażu. Jeszcze dwa kroki i będzie na miejscu i... się nie spóźniła. No chyba oczywiste, że stała tu ze wszystkimi od samego początku, duuh. Zestaw makijażowy grzecznie wleciał do torebki.
Niemniej jednak nie zdawała sobie sprawy z tego, że podczas bitwy z roślinką ozdobną odpadł jeden z walecznych pędów ozdobnej tenkatuli i uczepił się włosów Daisabelli, nie tracąc nic z życia i wesoło się huśtając, bez wiedzy właścicielki.
Daisy stała, kiedy trzeba i siadała, kiedy trzeba. Ogólnie starała się w tym momencie nie wyróżniać z tłumu (jaskrawożółta sukienka z pąsowymi kwiatami i neonowo-zielone buty to tylko strój, który miała w szafie, a nie sposób na wyróżnienie się). Będzie miała na to czas, gdy zobaczy swoich znajomych.

Daisabella Grablething

avatar

avatar
Cytat : there's no personal space, when you're my valentine!

Gif : a

Ranga : weirdo

Punkty doświadczenia : 42

Punkty Życia : 100

Wiek : 22

Krew : czysta

Narodowość : Irlandia

Pieniądze : 63 g 7s 19k

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Nathan White on Pon Gru 19, 2016 9:30 pm

I znowu będzie ta sama pogadanka, co zwykle. Bla, bla, bla. Jesteśmy szkołą z tradycjami. Jesteśmy tacy cudowni, a wy pierwszaki dołączycie do tej cudowności i macie się z tego cieszyć. Ogólnie bądźcie wspaniali i doskonali, i nie sprawiajcie problemów...
Przywrócił oczami, komentując w myślach sens tych inauguracyjnych pogadanek. Nie żeby nie szanował pani rektor. Co to, to nie. Po prostu nie miał zbyt wiele szacunku do wpychania takiego patosu do wydarzeń codziennych. Dobra, inauguracja zdarzała się raz do roku, ale to kurna nadal było powtarzalne i nigdy się niczym nie różniło. Ok, jakieś stulecia istnienia i takie tam zasługiwały na obchodzenie z wielką pompą, ale nie zwykłe rozpoczęcie roku!
Miejmy to już z głowy i stąd idźmy.
Z zamyślenia wyrwał go jakiś żeński głos. Wypowiedziane właśnie zdanie było najwyraźniej skierowane do niego, biorąc pod uwagę jej odwróconą głowę i wzrok skierowany na niego.
- Mm? - zapytał odruchowo, odwracając twarz w jej stronę, ale już po chwili jego mózg przetworzył pytanie. Nathan uśmiechnął się przyjaźnie do dziewczyny.
- Jeśli nie jesteś z pierwszego roku, to pewnie mieliśmy już okazję się widzieć na kampusie. - Zmarszczył lekko brwi, próbując skądś skojarzyć jej twarz. Niestety, miewał z tym problemy, bo o ile zwykle miał genialną pamięć fotograficzną, o tyle z zapamiętywaniem losowych osób było już u niego znacznie gorzej.
- Czekaj. Jesteś Brytyjką? Albo jakoś z okolic? - To stwierdzenie mogło się wydawać wyrwane z kontekstu, ale już chwilę później miało się okazać, że jego myśli skierowały się w całkiem sensownym kierunku. Uśmiechnął się szerzej.
- Jeśli w ostatnim czasie mieszkałaś w Hogwarcie, to na bank się widzieliśmy. - Zaśmiał się szczerze. Społeczność czarodziejów była zdecydowanie węższa niż mugolska, więc i wybór szkół był niewielki. Już po samym określeniu części świata, z której pochodził czarodziej, można było z 90% dokładnością przewidzieć, do jakiej uczęszczał w dzieciństwie placówki.
- A, właśnie! - Prawie podskoczył, przypominając sobie o czymś.
- Jestem Nate. - Chciał wyciągnąć do dziewczyny rękę, ale w tym momencie słychać już było hałas odsuwających się krzeseł, co na moment go rozproszyło, bo musiał ogarnąć, co się dzieje.
A no tak. Przysięga. Jak ja mogłem to przegapić? A, fakt. Przecież zupełnie nie słuchałem.
Uśmiechnął się w myślach.
Ale to nawet dobrze. Idą z tematem do przodu, więc za niedługo się skończy.

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Heike de Witt on Pon Gru 19, 2016 10:47 pm

Przez całą przemowę pani rektor Heike profesjonalnie udawała zainteresowanie. Podczas przysięgi profesjonalnie ukryła parsknięcie śmiechem na słowa „godność studenta”, a po przemówieniu profesjonalnie ociągała się ze wstaniem, żeby nie było widać, jak cieszy się na koniec tego cyrku. W końcu dźwignęła się na nogi, poprawiła marynarkę, zapięła guziki i (tym razem bez rąk w kieszeniach, żeby wyrazić trochę szacunku) podeszła do mównicy.
- Dziękuję, pani Rektor. – Przebiegła spojrzeniem po zebranych studentach, wypatrując ludzi podatnych na wypadki. Po paru latach pracy zaczynała rozróżniać ten szczególny typ. – Serdecznie – słowo wypowiedziała ze słyszalnym naciskiem - witam nowych studentów na naszej uczelni – zaczęła. Jej głos był ostry, ale kobiecy. Jeśli ktoś jeszcze nie był pewien, jakiej płci jest Heike, teraz nie powinien mieć już żadnych wątpliwości. – Nauka czasem może być niebezpieczna, w związku z czym utworzono szereg zasad, jakich należy przestrzegać podczas zajęć. Opowiem wam o nich skrótowo – w końcu każda pracownia ma określone własne MBHP pracy, a nie będziemy siedzieć tu do jutra. Generalnie da się je jednak sprowadzić do kilku podstawowych, uniwersalnych instrukcji.
Odchrząknęła i znowu ogarnęła wzrokiem studentów. Tym razem zdarzało jej się zatrzymać spojrzenie na niektórych osobach.
- Zacznę od ostrzeżenia, czym może grozić pominięcie obowiązujących zasad. Oczywiście wiadomo, że zdecydowana większość wypadków zdarza się na WME… Ale nie znaczy to, że tylko pracownicy i studenci tego wydziału padają ich ofiarami. Przypominam, że żadnego studenta tej uczelni nie ominą zajęcia na tym wydziale. Zaznaczam również, że wypadki poza terenem WME i KMS mogą być groźniejsze w skutkach, bo jest to obszar wyjęty spod działania SMSI. – Uśmiechnęła się niewesoło. – Sali Magicznej Szybkiej Interwencji, czyli mojego oraz reszty zespołu ratowniczego. Reszta terenu MUMiCzu podlega pod szpital na wydziale Biomagii. Tylko tam, gdzie my działamy, skuteczne będzie użycie hasła, po którym niezwłocznie zjawi się pomoc. Hasło brzmi: MEDYK. Radzę dobrze je zapamiętać i nie nadużywać. – W domyśle zostawiła fakt, że nadużycia będą karane, ale było to wyraźnie widać po jej minie. – Przykładami skutków brawurowego prowadzenia badań w samym zeszłym roku są: - zawiesiła głos, wbijając spojrzenie w przestrzeń, widocznie powracając myślami do wspomnień – utrata wszystkich zębów, odszczepienie kości miednicznej od kręgosłupa, dematerializacja dłoni, oskalpowanie oraz zniknięcie. Od razu powiem, że tylko na ostatnie nie znaleźliśmy żadnego ratunku.
Wyciągnęła z kieszeni maleńką karteczkę i stuknęła ją różdżką, żeby uzyskać z niej format A4.
- Lekkomyślne postępowanie może prowadzić do stałego uszczerbku na zdrowiu lub śmierci. Ryzyko zostaje zmniejszone do minimum, kiedy działacie zgodnie z tymi zasadami. – Zerknęła na kartkę, żeby wymieniać podpunkty po kolei, ale mówiła z pamięci. – W przypadku pracy w trakcie zajęć należy postępować zgodnie z instrukcjami prowadzącego. Zaleca się stosowanie odzieży ochronnej – szczególnie okularów ochronnych. Jeśli wymóg przedstawiony jest przez prowadzącego a student nie przygotuje odpowiedniego stroju, może zostać wyproszony z ćwiczeń. – Znowu zerknęła na kartkę. – Poleca się, aby zawsze informować opiekuna projektu o przeprowadzanych poza zajęciami doświadczeniach. Ponadto w trakcie eksperymentów powinny być obecne minimum dwie osoby. Wszelkie działania, co do których efektu nie mamy pewności, powinny być przeprowadzane jedynie w budynku D na terenie WME. W przypadku eksperymentów, których nie da się przeprowadzić na wyznaczonym terenie, zaleca się obecność osoby obeznanej z zasadami udzielania pierwszej pomocy magicznej – w tym udrożnianie dróg oddechowych i tamowanie krwawienia. Przy bardziej ryzykownych przedsięwzięciach poleca się poinformować o ich planowanym terminie pracownika szpitala lub SMSI, aby był w trakcie jego trwania obecny magomedyk. – Na powrót zmniejszyła swoją karteczkę. – Instrukcje postępowania w budynku eksperymentalnym wywieszone są na ścianach jego korytarza. – Schowała różdżkę. – To chyba tyle z mojej strony. Na koniec jeszcze raz przypominam hasło, na które reaguje SMSI: MEDYK. Dziękuję za uwagę.
Odeszła na swoje miejsce. Przez chwilę wahała się, czy usiąść – liczyła na to, że inauguracja już się skończy – ale ostatecznie stwierdziła, że ktoś jeszcze musi wygłosić mowę końcową. Potem miały nastąpić wybory na starostę, ale Heike nie miała najmniejszego zamiaru w nich uczestniczyć. Nie chciała spędzać tu więcej czasu, niż było to niezbędnie konieczne.

Heike de Witt

avatar

avatar
Cytat : "You don't have to be crazy to work here. We'll train you."

Gif : .

Ranga : SMSI medyk

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : 29

Krew : Mugolska

Narodowość : Duńska

Pieniądze : 70 G

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Wto Gru 20, 2016 9:50 pm

Cierpliwie czekała na odpowiedź, pobocznie tylko zwracając uwagę na to, co działo się dookoła. Inauguracja trwała, studencji z pierwszego roku składali przysięgę. Tall nie wstała, więc oczywiste było, że z pierwszego roku nie jest. Nie wyglądała też na osóbkę wystraszoną uniwersytetem, jak to się można było spodziewać po pierwszorocznych. Na pierwszą odpowiedź Nathana zmarszczyła lekko nosek, jakby się nad tym zastanawiała. Po chwili jednak zaprzeczyła lekkim ruchem głowy. Czarne fale okalające jej twarzyczkę poruszyły się z gracją.
- Nie, to nie to - zawyrokowała krótko, choć musiała przyznać, że musiał jej już gdzieś mignąć wcześniej podczas zeszłego roku. Może gdzieś w towarzystwie Lucy? Albo przynajmniej na jej wydziale? To było prawdopodobne, bo chyba znajdowała się w pseudo-sekcji WME. Zmrużyła lekko oczy, zastanawiając się nad tym, ale właśnie wtedy chłopak zapytał o jej pochodzenie. Ochoczo potaknęła, czując jak doznaje olśnienia.
- Hogwart! Oczywiście! Jestem pewna, że to gdzieś tam. Jakiś starszy rocznik, tak sądzę, bo sama dopiero niedawno skończyłam... - Potaknęła głową jeszcze raz, z wyraźnym zadowoleniem, że jej odczucia jej nie zawiodły. No, ale w końcu od czegoś miała ten swój łeb, prawda? Uśmiechnęła się łagodnie i sięgnęła dłonią do włosów, aby założyć sobie parę niesfornych kosmyków za ucho.
- Tallulah, miło mi - przedstawiła się krótko. Rozmawiając z nim, starała się jednocześnie słuchać tego, co działo się na inauguracji.
- Jesteś z WME?

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Penelope Graves on Sro Gru 21, 2016 3:16 am

Penelope była tak skupiona na nie-patrzeniu na psiego, gadającego profesora, że zupełnie nie zauważyła jak ciemnowłosy chłopak przemieszcza się jej kierunku i zdała sobie sprawę z jego istnienia dopiero jak klapnął tuz obok. Dziewczyna zupełnie się tego nie spodziewała, więc wręcz podskoczyła z miejsca i tylko dzięki umiejętności panowania nad wizerunkiem, tak pielęgnowanej przez jej matkę, zdołała powstrzymać wytrzeszcz oczu, gdy usłyszała słowa studenta.
- H-hej... - już się nauczyła hamować wszelkie "aaa", "yyyy", "eee", dlatego uraczyła przybysza tylko skąpym powitaniem. To i tak było dużo, biorąc pod uwagę to jak wytrącona z równowagi była. - Nie, jeszcze nie zaczęli.... i... Wiesz, ja mam zielone oczy. Wszystko w porządku?

Kiedy uroczystość się rozpoczęła, Penny powstała na polecenie dyrektorki, a kiedy już było wolno, usiadła. Z jej strony obyło się bez szurania krzesłem i jęków, po prostu czekała, aż odbębni swój obowiązek i będzie mogła wrócić do mieszkania. Bardzo starała się słuchać przemowy, ale prawda była taka, że jednym uchem informacje wpadały, drugim wypadały, niewiele pozostawiając w pamięci dziewczęcia. Po prostu standardowe gadanie na początek roku, chyba nikogo to nie mogło ciekawić. Kiedy nadszedł czas przysięgi, dobyła różdżkę i powtórzyła za dyrektorką słowa. To była dobra przysięga. Penny zgadzała się z każdym słowem i nawet przyjemnie było jej się do tego wszystkiego zobowiązywać. Po wszystkim usiadła i wsłuchała się w mowę pani De Witt. To było istotne. Odnotowała w pamięci hasło MEDYK, jak również to, że w każdej chwili może stać się ofiarą cudzego eksperymentu. Odszczepienie? Oskalpowanie? Brrr. Zapamiętała skrócone zasady MBHP, a gdy kobieta usiadła na swoim miejscu, Penny zastanowiła się ile jeszcze przed nimi.

Penelope Graves

avatar

avatar
Cytat : Grzeczna panienka z dobrego domu.

Gif :

Ranga : Studentka

Punkty doświadczenia : 23

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : Czysta

Narodowość : United States of America

Pieniądze : 70 galeonów

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Septima Nott on Sro Gru 21, 2016 3:27 pm

Jej Magnificencja Doktor Nott wysłuchała z uwagą rzeczowej wypowiedzi Pani De Vitt, przy okazji pochylając się n d siedzącym obok Psorem Beanem i zauważając cicho:
- Z roku na rok, ten wstępny wykład jest coraz krótszy. Pamięta Pan jej pierwsze wystąpienie? Przyszła z całą lista spisanych przypadków medycznych w poprzedniego roku i po ich odczytaniu część sali zemdlała ze stresu. - zauważyła z humorem i wyprostowała się prędko. Wyczuwając, że bezsprzecznie ulubiona część inauguracji ich głównego Magomedyka zbliża się ku końcowi. Klasnęła kilka razy i podniosła się z krzesła, kiedy tylko Heike odeszła od mównicy i zgrabnie zajęła jej miejsce.
- Dziękujemy, Pani De Vitt, jestem pewna, że nasi nowi podopieczni zapamiętają te uwagi, a już nie tacy nowi nauczyli się na błędach z poprzedniego roku. – uśmiechnęła się szerzej. - Cóż wygląda na to, że część oficjalna już za nami, nie ma powodu, by jej wydłużać. Jeszcze raz serdecznie dziękuje wszystkim za przyjście i oddaje scenę pod organizację wyborów na Przewodniczącego Samorządu Studenckiego. Dziękuję za uwagę. – odsunęła się od mównicy i kiwnęła głową na pożegnanie kadrze profesorskiej, na dłużej zatrzymując wzrok na psim profesorze. Sharv jednak pokręcił łbem, dając znak, że chce zostać i popatrzeć jak młodzi się bawią.
Starsza czarownica wyszła więc z sali sama i tuż po tym wewnątrz Katedry wybuchł zdecydowanie głośniejszy szum rozmów.

[z/t]

Septima Nott

avatar

avatar
Cytat : Stwierdzenie, że zabijasz to, co kochasz, obowiązuje w obie strony.

Gif :

Ranga : Rektor Veneficium

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : 82 lata

Krew : Czysta

Narodowość : Brytyjka

Pieniądze : 120 G

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Gru 21, 2016 3:49 pm

Niespiesznie, ale z rozmachem na scenę wskoczył jakiś chłopak z długimi, praktycznie złotymi włosami, które opadały mu na jeden bok głowy, liżąc końcami ramię, bo drugi miał praktycznie kompletnie wygolony. Pokłonił się dworsko przed zebranymi profesorami i ponownie wyprostował jak sprężyna, podrasowując różdżką gardło zaklęciem Snorus.
- Witamy grono pedagogiczne, które zdecydowało się zostać i żegnamy to, które miało ważniejsze rzeczy na głowie i przechodzimy do naszej części zabawy. Ja nazywam się David Mitchell, jestem ubiegłorocznym Przewodniczącym, i to ja na dzisiejszej inauguracji poprowadzę moją pałeczką dobosza tegoroczne wybory. Wybierajcie mądrze i przysłuchujcie się programowi wyborczemu, bo ten gagatek będzie reprezentował interesy waszych tyłków przed najważniejszymi osobistościami w tej uczelni i jeśli coś zawali, to beknie za to cały kampus. A słyszałem, że w tym roku mają zdrożeć koszty poprawek egzaminów! – chrząknął znacząco i powiódł wzrokiem po sali. - No, to kto pierwszy wstępuje na rzeź? A, właśnie! Od razu przypominam, że obrzucanie kandydata produktami spożywczymi jest zakazane, ale kwiaty i damska bielizna będą już akceptowalne.

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Heike de Witt on Sro Gru 21, 2016 11:41 pm

Czas spędzony na sali z nawiązką wystarczył, żeby Heike utworzyła sobie w głowie listę twarzy, które prawdopodobnie zobaczy w niedalekiej przyszłości jako ofiary wypadków. Nie była medykiem SMSI od dawna, ale te kilka lat pozwoliło dostatecznie wyrobić sobie "zmysł". Zresztą, miała do tego talent, tak samo jak do sklejania niedobitków. Już podczas studiów wiedziała, że będzie próbowała dostać się na tą posadę. Zachęciła ją duża rotacja pracowników - jakoś nikt nie mógł zagrzać na stanowisku miejsca, bo robota była wymagająca, męcząca i denerwująca. Do tego, co najgorsze, wymagała pewnej szczególnej odporności na widok krwi, złamań czy innych nieprzyjemnych uszkodzeń ciała, której Heike miała pod dostatkiem. Była do tej pracy STWORZONA.
Kiedy skończyła się inauguracja, a zaczęła szopka, podniosła się z miejsca, obrzuciła byłego przewodniczącego pogardliwym spojrzeniem i nie marnując nóg na opuszczanie sali zniknęła, teleportując się wprost do swojej siedziby na pierwszy, nudny dzień pracy.

[z/t]

Heike de Witt

avatar

avatar
Cytat : "You don't have to be crazy to work here. We'll train you."

Gif : .

Ranga : SMSI medyk

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : 29

Krew : Mugolska

Narodowość : Duńska

Pieniądze : 70 G

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Finta Mészáros on Czw Gru 22, 2016 12:47 am

To był naprawdę, naprawdę ważny dzień. Bardzo ważny. Finta od pierwszego roku studiów (tego za pierwszym razem) jeszcze nigdy nie opuścił inauguracji. Wygrał z zagubieniem, częściową utratą pamięci, ogromnym kacem, a dobiły go... środki czyszczące. Kiedy wreszcie się obudził, miał wrażenie, że oczy mu zaraz wypłyną i to razem z mózgiem. Wywiesił się za okno i pooddychał chwilę. Dopiero po paru minutach wentylacji zrozumiał, że jego polskiego kolegi nie ma w pokoju, a on jest spóźniony tak bardzo, jak bardzo nie chciał być.
Biegł przez kampus obiecując sobie, że jeśli zdąży i uda mu się wygrać wybory, to zrobi wszystko, żeby dostać uprawnienia do teleportacji na terenie MUMiCzu. Wpadł do budynku, dopadł klamki odpowiedniego pomieszczenia, wyprostował się, odetchnął i... stanął oko w oko z rektor uczelni.
- Dzień dobry - wyszczerzył się uradowany, że uroczystość dopiero się skończyła. Mimo szczerych chęci nie miał jednak czasu na pogawędki, nawet jeśli chodziło o tak ważną osobę, dlatego niezwłocznie wcisnął się na salę. Zdążył dosłyszeć końcówkę wypowiedzi Davida Mitchella.
Finta wyglądał nienagannie, naprawdę - jak na człowieka, który wstał tyle czasu temu, ile zajmuje dobiegnięcie na inaugurację z akademika - ale wszystko psuły włosy, które miał odgniecione na jedną stronę. Przed wyjściem na środek odgarnął je jeszcze raz. Nie wyglądały źle. Mimo to wyraźnie było widać, że spał na lewym boku.
- To chyba będę ja. - Powiedział rozbawiony odnośnie wyjścia na rzeź. Nie użył zaklęcia, żeby być bardziej słyszalnym. Stawiał na to, że akustyka sali i wrodzona siła przebicia zrobią swoje i bez tego. - Witam moje koleżanki i kolegów! Witam Etta. - Zwrócił się do jakiejś siedzącej dalej dziewczyny. - Mészáros Finta hívnak. To znaczy: nazywam się Finta Mészáros. Mi-sa-rosz. - Powtórzył fonetycznie, żeby łatwiej było im zapamiętać. - Studenci starszych roczników pewnie wiedzą, kim jestem. Wiedzą też, że stanowisko, które chcę zająć, wymaga wiele pracy i zaangażowania i że nieodpowiednia osoba na tym miejscu może bardzo zaszkodzić kontaktom student-profesor. I dlatego jestem tu JA. Nie pozwolę, żeby jakiś... niekompetentny... student... Zepsuł wam te relacje. Będę załatwiał każdą, najmniejszą sprawę z sercem. Będę informował was o wszystkim na czas. I zrobię wszystko, żeby nie podniesiono ceny warunków!
Zrobił pauzę w wypowiedzi i zupełnie bez stresu rozejrzał się po siedzącym przed nim tłumie, a szczególnie po jego żeńskiej części.
- Poza tym potrafię załatwić każdą sprawę i bez lęku wchodzę do dziekanatu. - Dowalił na koniec, jakby była to jego karta przetargowa. Zostało mu już tylko uśmiechać się i liczyć na to, że nie będzie miał wiele konkurencji.

_________________

Finta Mészáros

avatar

avatar
Cytat : Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija cię cała zabawa.

Gif : .

Ranga : Człowiek z ulotki

Punkty doświadczenia : 160

Punkty Życia : 98%

Wiek : 21

Krew : Półkrwi

Narodowość : Węgier

Pieniądze : 43G i coś

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Naamah Dawn Harms on Czw Gru 22, 2016 1:16 am

Budzik przed dwunastą. Czemu. Za co. Dlaczego. Obiecała sobie, że będzie spełniać wszystkie obietnice, które sama sobie złoży. Jeśli obiecała, że obiecuje, to chyba to już obowiązuje, prawda? A obiecała sobie nowe buty, jeśli spełni obietnicę, że pójdzie na inaugurację. Warto.
Biała koszula – jest. Spódnica za kolano – jest. Niezbyt wysokie obcasy – są. Makijaż, taki niezbyt wyzywający, ale jednak w miarę widoczny jest, paznokcie zrobione dwa dni wcześniej, fryzura upięta. Mimo wczesnej pobudki obecność na rozpoczęciu roku może popłacić, szczególnie jeśli będzie mowa o wszelkich formalnościach, zasadach, obowiązkach, bla bla, ale też dobrze byłoby rozejrzeć się wokół innych studentów. Może będzie ktoś znajomy, a nawet nieznajomy, który stałby się znajomym.
Skrzętnie ukrywała ziewanie na początku spotkania. Faktycznie zebrało się sporo ludu, zarówno wykładowców jak i studentów. Był tam też ten pacan, który ubrudził jej buty. Dobrze, że na niego wtedy nie nawrzeszczała, mogłaby mieć kłopoty. Ale zaraz, wybory? No tak, to w miarę logiczne. Studenci powinni mieć swojego przedstawiciela, wokół którego należałoby się zakręcić. A osobnik płci męskiej, który jako pierwszy wybił się z tłumu, wyglądał szczególnie apetycznie, a do tego mówił całkiem sensownie.
Finta. Zapamięta.

Naamah Dawn Harms

avatar

avatar
Cytat : Snowing fire and raining stars

Gif : ....

Ranga : Królowa Chatboxa

Punkty doświadczenia : 21

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Prawie czysta

Narodowość : Angielska

Pieniądze : 55

Wydział Alchemii, Astronomii i Magii Użytkowej

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Nathan White on Czw Gru 22, 2016 10:31 am

Uśmiechnął się jednym kącikiem ust, gdy zobaczył, że najwyraźniej dobrze połączył fakty.
Pokiwał głową, nie tracąc z twarzy przyjaznego uśmiechu. Właściwie, on przez większość czasu się uśmiechał.
- Tak, Wydział Magii Eksperymentalnej. W sumie, każdego napotkanego dziwaka możesz o to pytać. Zaręczam, że będziesz trafiała z 90% dokładnością. - Zaśmiał się krótko.
Taka prawda. Nie bez powodu tak często używa się słów "szalony" i "naukowiec" koło siebie.
Odczekał, aż ślubowanie się skończy i na sali znowu zapanuje względna cisza, by móc wrócić do rozmowy.
- A ty na którym jesteś wydziale? Niestety, ja tak łatwo nie zgadnę. - Chyba nie trzeba tu wspominać, że nadal się uśmiechał, co?

O ile przemówienia pani Rektor niespecjalnie słuchał, o tyle na słowach ani Witt tak. Pomimo swoich zwariowanych pomysłów, które niejednokrotnie wprowadzał już w życie, starał się on stosować do zasad BHP.
Huh. Będzie trzeba kupić nowe gogle.
Faktycznie, ubiegłoroczne pękły mu przy jednym eksperymencie. Naprawdę dobrze, że je nosił, bo oko trudniej byłoby wymienić niż szkło w goglach.
W sumie, nawet widziałem jedne dobre na mieście. Kieszeń może zaboleć, ale będą mi potrzebne.
Pokiwał nieznacznie głową do swoich myśli. Opisy wypadków jakoś go nie przeraziły. Sam niejednokrotnie był ich świadkiem, więc poniekąd do tego przywykł.

- Wybory. Ciekawe kto tym razem będzie... - powiedział jakby do siebie, zerkając na scenę i od razu się uśmiechnął.
Finta. Będzie zabawnie.
Pochylił się trochę, by choć częściowo schować się za siedzącym przed nim kolegą i przytkał ręką usta żeby się nie śmiać. Niemniej jednak, najbliższe osoby mogły dostrzec, że coś go najwyraźniej rozbawiło.
- Jeśli ten gość wygra, to będzie bardzo ciekawy rok - stwierdził po zakończonym przemówieniu.
Pytanie tylko, czy w tym zdaniu krył się entuzjazm, czy miało od niego powiać grozą.
Aż na niego zagłosuję! Trzeba wspierać kumpla z wydziału... Miejmy nadzieję, że wszyscy to przeżyjemy...a przynajmniej większość.


Ostatnio zmieniony przez Nathan White dnia Czw Gru 22, 2016 5:09 pm, w całości zmieniany 1 raz

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Colette Tomiczny on Czw Gru 22, 2016 2:48 pm

Pomylił kolory? Co za potwarz! Cif którym doszorowano jego pokój najwidoczniej działał lepiej niż confuncus. Na samym początku chłopak trochę się zaciął, zwłaszcza kiedy dziewczyna wstała podczas przysięgi pierwszorocznych. Czyli była nowa... To sobie Colette zrobił reklamę na powitanie.
Tajniacko dosiadł się bliżej, by nie oddzielało ich puste miejsce i żeby mógł lepiej przyjrzeć się barwie oczu nieco spiętej dziewczyny. Odczekał aż przysięga się zakończy i Rektor ustąpi miejsca Głównemu Magomedykowi – jak zawsze.
- Wystraszyłem cię? No tak, musiało wyglądać dziwnie jak zaczepiłem cię i jeszcze poleciałem z nietrafionym komplementem. - odsapnął i usiadł głębiej w krześle, wyciągając przed siebie długie nogi. Zerknął na dziewczynę dużo spokojniej i łagodniej, musiał w końcu wcześniej wyglądać jak furiat kiedy wbiegł tu z rozwianymi włosami, uciekając jeszcze przed okładających wszystkich klątwą Nokatą i obierając sobie brunetkę za odpowiednio grzeczne towarzystwo, by nie zwracać uwagi ich szkolnego stróża moralności. - Tak, wszystko gra i wybacz brak spostrzegawczości względem kolorów – jak na faceta przystało średnio je rozróżniam. Mogę teraz polegać tylko na tym, że może nieco lepiej widzę emocje. Nie martw się przemową Heike, ona wyczytuje tylko najgorsze z konsekwencji wypadków, jakie przytrafiały się studentom, no i chce wszystkich wystraszyć, żeby nikt przypadkiem nie zniknął jak doktor Jensen, na którego powrót wszyscy ciągle czekają. Ale prawda jest taka, że więcej w tym śmiechu, niż nieodwracalnego niebezpieczeństwa. Na którym jesteś wydziale? - tylko tyle zdążył zagaić zanim na scenę wskoczył Mitchell. Od razu spojrzał na tego atencjusza skaczącego po scenie jak żabka z godła Magii Użytkowej. W tym czasie Rektor i Magmedyk się roztropnie ewakuowali i atmosferka się ogólnie rozluźniła. Zwłaszcza kiedy przysłowiowy mikrofon wreszcie przejął Meszaros. Wtedy Tomiczny się ożywił i nieznacznie podniósł cztery litery z krzesła, rozglądając się po sali i wyszukując ewentualnych masochistów, którzy chcieliby iść w konkury z jego kumplem. Zamierzał ich sportowo i sukcesywnie wynosić z sali. Nikomu się jednak jak widać tyłek do tego nie palił. Tomiczny klapnął więc z powrotem na krześle.
- Miesosz na prezydenta!

_________________
Come closer.

Colette Tomiczny

avatar

avatar
Cytat : I am a GREAT MAN and one day If you are very lucky I might even be a GOOD ONE.

Gif :

Ranga : Smok Katedralny

Punkty doświadczenia : 34

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Polak

Pieniądze : 78 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Lucy Happymeal on Pią Gru 23, 2016 1:19 am

Nudy. Nuuudyyy. NUUUDYYY.
Cóż można było poradzić na to, że rok w rok opowiadane były te same brednie na temat jakże światłego, tolerancyjnego i nowoczesnego uniwersytetu. A ta cała przysięga! Dobre sobie – Lu, gdy już usiadła, kładąc obok siebie transparent, który mało co nie wywalił się na jakiegoś nerwowego studenta (toż to jego wina, że nie uważał!), omal nie usnęła i z wielkim trudem utrzymywała ciążące coraz bardziej powieki w górze. Ale udało się, wytrwała – taki był z niej nieustraszony wojownik!
Na dodatek na scenie po kochanej pani rektor pojawiła się cudna, pogardliwa białowłosa... Oj, oj, było na co popatrzeć. Piękne, kształtne usta otwierały się i zamykały z taką gracją! A wypowiadane słowa? Z całą pewnością dysponowały niewyczerpanym w swej objętości przesłaniem, którego jednak nasza roztrzepana czarownica nie dosłyszała. Jakże trudno było wszak skupić się na treści przemówienia, kiedy miało się do czynienia z osobistością tak głęboką i intrygującą. Ostry głos, chłodna postawa, przeszywające spojrzenie... A ten nieco skrzywiony uśmiech! Lucy poczuła lekkie dreszcze na myśl... Nieważne.
Tak oto błądząc myślami w niezwykle barwnych przestworzach, Lu nie zauważyła jak część oficjalna została zakończona... Dopiero zniknięcie Heike de Witt wybudziło ją z niejakiego transu. Rozejrzała się po sali i ku swemu bezbrzeżnemu zdziwieniu dostrzegła Tall w towarzystwie jakiegoś chłopca. Cały czas tam była...? Trafne pytanie. Pomachała do niej, choć ta nawet nie patrzyła w kierunku przyjaciółki. Po tym natomiast spróbowała podjąć heroiczną próbę zorientowania się, co ją właśnie omijało.
O! Wybory do samorządu – faktycznie. Jakoś wcześniej zupełnie o tym zapomniała, ponieważ kompletnie jej to nie interesowało. Lecz teraz, gdy słuchała krótkiego, jak dla niej niewiele wnoszącego, przemówienia Finty, zrozumiała jedno... Czujne zerknięcie w stronę jej transparentu uświadomiło jej, że potrzebuje większej reklamy, a tutaj otrzymywała ku temu niesamowitą okazję! Tej szansy nie mogła tak po prostu nie wykorzystać - nie da jej uciec, będzie ją gonić, choćby i do całkowitej utraty tchu!
W momencie, kiedy Tomiczny próbował wesprzeć kolegę, dziewczyna energicznie się podniosła, biorąc przy tym głęboki oddech. Nie był to za dobry pomysł, bo zapach zestresowanych, spoconych słuchaczy ogarnął całe jej nozdrza, ona zaś zakaszlała w odpowiedzi na tę niespodziewaną inwazję. Zawsze miała dość wrażliwy zmysł węchu i tak to przypłacała... Nikt nawet nie zainteresował się tym, że omal nie zginęła (przecież mogła się zakrztusić!) i dopiero brunet siedzący przed nią, którego przypadkiem walnęła kijem od swego baneru, krzyknął coś do niej zirytowany. Nie przejmując się jednak, ruszyła przed siebie i szybko wskoczyła na scenę z wielkim uśmiechem wymalowanym na ustach.
- No siema – zaczęła niebywale oficjalnie, jak na okazję przystało. - Nazywam się Lucy Happymeal i serdecznie witam wszystkich zebranych, zarówno nowych studentów, jak i tych którzy pokazują się tu już kolejny raz – mówiła swobodnie, ignorując gwar oraz fakt, że nie miała bladego pojęcia, gdzie zmierza i co powinna powiedzieć. Jak działasz spontanicznie, to dziwnym trafem nie masz kiedy... przygotować się. No, coś w tym jest. - Mój poprzednik już wspomniał, jak każdy przewodniczący powinien się zachowywać... – Tak, pan idealny, te sprawy, wszyscy go kochali... Toż nie zawaliłby tak od razu. - Mogę was zapewnić, że także z zaangażowaniem będę wypełniać powierzone mi obowiązki, będę się za wami wstawiać i zrobię wszystko co w mojej mocy, by studentom jak najlepiej wiodło się na naszej uczelni. – Wciskała jakieś tam kity, by niebawem móc przejść do sedna. W końcu jakieś pozory należało sprawiać, by nie wynieśli jej bezceremonialnie z budynku za kpienie sobie z całej tej sytuacji. - Usłyszeliśmy już o możliwości podniesienia ceny za warunki, do czego pragnę nie dopuścić. Ponadto mam zamiar starać się o jak najlepsze możliwe dofinansowania dla projektów, nieraz bezsensownie odrzucanych. Należy rozwijać swoje pasje! A skoro już przy tym jesteśmy... Jestem niezwykle zaciekawiona działalnością klubową, którą powinno się dobrze zaopiekować. Koła zainteresowań, jak wiecie, istnieją, niemniej nie zawsze jest im poświęcane tyle uwagi, ile potrzeba. Na dodatek niektórych brakuje... Stąd chciałam dojść do kwestii najistotniejszej! - Zawiesiła na chwilę głos, by zebrać uwagę ludzi... Czy się udało, czy też nie, to już nie takie ważne - zasadniczym było to, iż próbowała. - Klub drzemki! – zagrzmiała. - Wiecie, że potrzebujemy od siedmiu do dziewięciu godzin snu? Jasne, rzadko można pozwolić sobie na tenże luksus, a sen traktowany jest przez niejednego jako strata czasu. A jednak! Badania dowodzą, że odpowiednie drzemki, nawet te zaledwie 20-30 minutowe mogę zapewnić nowe pokłady energii, zwiększając jednocześnie naszą produktywność, koncentrację oraz odświeżając nieco nasz umysł. To nie to samo co eliksir energii... bo jest lepsze! Czy wiedzieliście, że gdy człowiek wysypia się w nocy, a oprócz tego sprawia sobie tę przyjemność w postaci drzemki w trakcie dnia, to ma lepszą pamięć, jak również jest mniej podatny na stres? Hormony nie szaleją, a my możemy skupić się na tym, co najważniejsze – na naszych badaniach, na naszym życiu, na naszej karierze i szansie na przyszłość. – Dziewczyna wypowiadała się z wielkim zapałem, zupełnie nie czując stresu czy presji. Rozglądała się po tłumie, niemniej nie widziała nikogo w szczególności, będąc pogrążona w swoim własnym, lepszym świecie z kocykami i gorącą czekoladą. - Mniej chorób, więcej kreatywności, prawidłowe zdolności motoryczne i umysłowe, poprawiona manualna precyzja, lepszy humor i możliwość ujrzenia świata w bardziej korzystnych barwach! Czyż nie każdy by tego pragnął? A jest to tak proste... Czemu ludzie się na to zamykają?! Są naturalnie pewne warunki, pewne sposoby... Wszystkiego jednak można się nauczyć! W dodatku można potem pójść krok dalej i rozpocząć własne badania... Ale o tym nie teraz! – Prawie się zagalopowała, lecz udało jej się zawrócić. Na szczęście. - Jeżeli ktoś byłby chętny lub potrzebował więcej informacji, proszę o kontakt ze mną. Można mnie zaczepić gdzieś na korytarzu lub standardowo wysłać sowę - szczerze do tego zachęcam! A w bieżącym momencie, kończąc już... – A raczej wracając do tematu. - Jeśli wybierzecie mnie na swą reprezentantkę, obiecuję dobrze się wami zająć... i... i... - Myśl Lu, myśl. - ... gwarantuję darmowe żarcie na stołówce!
Tak oto zakończyła. Walnęła jeszcze ręką o blat mównicy. Nie musiała wyciszać głosu ani nic, bo nie używała zaklęć, opierając się na zwyczajowym darciu. Była niezwykle zadowolona z siebie... Nawet jeżeli inni tego nie docenią, to może znajdzie się kilka otwartych umysłów, które uda jej się nakłonić do wstąpienia do jej klubu. I dopiero wtedy zacznie się prawdziwa zabawa.

Lucy Happymeal

avatar

avatar
Cytat : Just because you're trash doesn't mean you can't do great things. It's called garbage can, not garbage cannot.

Gif :

Ranga : Food

Punkty doświadczenia : 152

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : półkrwi

Narodowość : brytyjska

Pieniądze : 20 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Finta Mészáros on Pią Gru 23, 2016 5:58 pm

Po dopingującym okrzyku Colette zlokalizował go w tłumie. Pomachał mu, szczerząc zęby. Nikt więcej nie cisnął się na scenę, zapowiadało się na to, że nie będzie zażartej walki o stanowisko. Nie to, żeby Finta czuł się rozczarowany - w końcu oznaczałoby to tylko tyle, że zwycięstwo ma jak w banku - ale odczuwał pewien niedosyt. I kiedy tak stał, susząc zęby i układając już w głowie dialog, jaki zwycięzca będzie musiał przeprowadzić w dziekanacie, nagle i niespodziewanie na scenę ktoś wszedł.
A właściwie weszła, koleżanka z roku. Nie miał pojęcia, że będzie chciała kandydować, a z reguły wiedział rzeczy, a przynajmniej bardzo starał się wiedzieć. Zaczął się zastanawiać, czy to możliwe, że ukrywała swoje chęci, żeby się nie dowiedział. Potem zastanowił się chwilę, czy przypadkiem takie myśli nie są objawem paranoi. Słuchał uważnie przemówienia dziewczyny i starał się wyglądać profesjonalnie mimo odgniecionych włosów. Konkurencja bynajmniej nie zmniejszyła jego dobrego nastroju ani zapału, wręcz przeciwnie - odczuwał teraz dreszczyk emocji. Wreszcie w jej wypowiedzi znalazł coś, co dawało mu możliwość rozwinięcia tematu. Zadowolony zatarł ręce. Skoro i tak już mowa o kołach... Poczekał, aż skończy - przecież nie chciał być niekulturalny.
- Odnośnie bezsensownie odrzucanych projektów - zaczął od razu po jej wspomnieniu o darmowych posiłkach, które uznał za bardzo sprytne i postanowił nie dać ludziom zastanawiać się nad tym ani chwili dłużej - i niedofinansowanych badań mam dla was dobrą wiadomość! Rozwijanie pasji nigdy nie było takie proste... W tym roku zakładam Studenckie Koło Naukowe Eksperymentów Nieszablonowych. Zapraszam wszystkich pasjonatów oraz tych, którzy mają pomysł, ale brak im energii do jego realizacji! Nie odrzucamy żadnych głu... wyjątkowych pomysłów! Zrobimy to z wami lub za was. Zrobimy to profesjonalnie. - Zerknął na Lucy. Jej pomysł na koło kompletnie go wciągnął, jak chyba każdy, z jakim się spotykał. Gdyby nie to, że była jego konkurencją, z zafascynowaniem słuchałby o spaniu i faktach na temat drzemki, a na koniec z entuzjazmem zerwał się na nogi i zapytał, kiedy można się zapisać. Jednak w zaistniałej sytuacji powstrzymał się, międląc w głowie to, co sam miał mówić. Ale na dziewczynę patrzył z uznaniem.
Pozostawał jeden problem: ciągle nie miał opiekuna koła. Chciał spróbować złapać profesora Sharva po wyborach, żeby jak najszybciej załatwić formalności. MUSIAŁO SIĘ UDAĆ.
A na razie skierował się do siedzących przed nim studentów i posłał im najlepszy uśmiech, jakim tylko dysponował.
- Może ktoś ma do nas jakieś pytania?

_________________

Finta Mészáros

avatar

avatar
Cytat : Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija cię cała zabawa.

Gif : .

Ranga : Człowiek z ulotki

Punkty doświadczenia : 160

Punkty Życia : 98%

Wiek : 21

Krew : Półkrwi

Narodowość : Węgier

Pieniądze : 43G i coś

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Colette Tomiczny on Nie Gru 25, 2016 11:04 pm

Plan nie wypalił, Tomiczny chciał być oddanym kolegą, który pożre ewentualną konkurencję kumpla zanim ta postawi buta na scenie, ale nie oczekiwał, że może ona być uzbrojona w ogromny transparent i szósty zmysł przewidujący jego ruchy. Nim zdążył się wykaraskać ze swojego rzędu ona już wdrapała się na podest i dopadła do mównicy jak student do kebaba i postanowiła od razu wyłożyć przed wszystkimi swój zabójczy program wyborczy. Pierwszym jego punktem były darmowe Happymeale dla wszystkich!
A tak naprawdę to nie, to było tylko jej nazwisko. Swoją drogą, bardzo niebezpieczne, bo łatwo zostawało w pamięci – idealne do pójścia w konkury z Misaroszo-Meszarosem. Potem było trochę ogólników, ale Tomiczny wraz z kilkoma sąsiadującymi studentami o żywił się nieco mocniej przy próbie wsparcia dofinansowywania dla projektów, które w pierwszej chwili mogą być pracami rokującymi mniej pokaźne plony. Takie słowa były miodem na uszy wszystkich studentów Wydziału Eksperymentalnej. Wypowiedź jednak nabrała więcej energii, kiedy dziewczyna z działalności klubowej płynnie przeszła do reklamy klubu, którego nazwa piękniła się na rozpostartym teraz i dumnie wznoszącym ponad głową dziewczyny, transparencie. Jednak dopiero zwieńczenie autoprezentacji zwaliło Tomicznego z nóg i zaśmiał się po nim głośno i serdecznie. Może i pierwszoroczni mogli być nie kumaci, ale cała reszta chyba nie da się wydymać na darmowe żarcie w stołówce, skoro i tak jest... Darmowe. Prawda? Ale za pomysłowość nakreślił nad kasztanową czupryną dziewczyny wielkiego plusa i z zainteresowaniem przeniósł wzrok na odbierającego pałeczkę głosu, Fintę.
Przestał żałować, że nie zatrzymał Panienki Lucy – zapowiadało się na niezłą dyskusję.
Na razie w prawdzie skończyło się na reklamach kół i podjęciu białej rękawiczki pojedynku na umysły, ale Tomiczny potrzebował krwi, potu i poświęcenia – takim był wymagającym wyborcą. Czekał cierpliwie na czas dla publiczności i jego dłoń wystrzeliła w górę.
- Ja! - zaczął ze słodkim i uroczym uśmiechem. - Zapytuję, skoro tak łatwo jest wam mówić o tym jak wiele jesteście w stanie poświęcić dla nas, to sugeruję, by od udowodnienia tego zacząć jakąkolwiek konkurencję. Nasz Przewodniczący musi być osobą pewną siebie i waleczną! Musi być zdecydowany, odważny i cholernie pomysłowy i nie powinien cofać się przed niczym, by osiągnąć swój cel! Cel, którym teraz, w waszym przypadku, jest objęcie tego zaszczytnego stanowiska. Zatem zapytuję: Czy jesteście skłonni w tej ważnej walce podjąć się... Zapasów w błocie~?
Zaczęło się dojrzale, formalnie i rzeczowo, a skończyło na durnym pomyśle. No cóż... Igrzyska czas zacząć!

_________________
Come closer.

Colette Tomiczny

avatar

avatar
Cytat : I am a GREAT MAN and one day If you are very lucky I might even be a GOOD ONE.

Gif :

Ranga : Smok Katedralny

Punkty doświadczenia : 34

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Polak

Pieniądze : 78 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Katedra

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach