POKÓJ JAK POKÓJ

Strona 6 z 16 Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Veneficium on Nie Paź 16, 2016 11:09 pm

First topic message reminder :

Typowo męski i pozbawiony szczególnych ozdób pokój, służący jego mieszkańcom za miejsce do spania i zostawianie brudnych ciuchów. Gdzieniegdzie natknąć się można na wciąż nierozpakowane bagaże a jedynym elementem nadającym pomieszczeniu przyjaznego charakteru jest znajdujące się w jednym z kątów posłanie dla kota.


Ostatnio zmieniony przez Veneficium dnia Pon Gru 05, 2016 12:47 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________

Veneficium

avatar

avatar
Cytat : Jak wszędzie będziesz miał na skróty, to w końcu w ogóle przestaniesz chodzić.

Gif :

Ranga : Pan i Władca

Punkty doświadczenia :

Punkty Życia :

Wiek :

Krew : Najczystsza

Narodowość : Światowa

Pieniądze :

Admin

Powrót do góry Go down


Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Nathan White on Nie Sty 08, 2017 9:11 pm

Dlaczego on wiedział, że tak to się skończy... Dobrze, że przynajmniej wpadł na pomysł, by od razu wyjąć różdżkę, bo manualnie by tego krzesła nie zdążył się pozbyć.
Szlag, serio mogłem najpierw pomyśleć o obronie.
Faktycznie, upadek na podłogę razem z rudym kolegą na moment pozbawiło go powietrza i możliwe, że nawet przyprawiło o jakiegoś siniaka, bo przywalił po drodze nogą o ramę łóżka.
Ajć!
Nie miał szans jęknąć na głos, bo w pierwszym nie miał powietrza w płucach, a w drugim już szarpał się na całego z Remim. Jakie to szczęście, że przylazł tu w samym podkoszulku zamiast jeszcze w koszuli, bo źle by się to skończyło dla tej części garderoby.
- Pumhmh - co miało w tym momencie oznaczać "puszczaj".
Nate nie zamierzał tak łatwo dać za wygraną i skoro postanowił otworzyć te głupie drzwi, to to zrobi.
Różdżki oczywiście nie dał sobie wyrwać. Zacisnął na niej alce z całej siły i choć drewno wgniatało mu się w jednym miejscu, mało go to w tym momencie obchodziło. Oj tam, najwyżej będzie miał jakąs małą rankę do zaleczenia.
- Alohommm. - Znowu mu nie wyszło, co tylko jeszcze bardziej go zirytowało. O nie, on był zbyt uparty, żeby się poddać, a siły jeszcze trochę miał. Jakimś cudem udało mu się na moment uwolnić usta i wycelować wreszcie porządnie różdżkę.
- Alohomora! - Zamek puścił...

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Annabella Greenforest on Nie Sty 08, 2017 9:39 pm

Aż podskoczyła, gdy usłyszała rzucane zaklęcie, a zaraz później upadający mebel zaraz przed nią. Dopiero po chwili skojarzyła, że był to głos Nathana, ale jakoś jej to skojarzenie niewiele pomogło. Okej, Nate był w środku, ale skąd te hałasy? I dlaczego tak nagle? Chwila, oni zaczęli się tam szarpać?
Ana niepewnie chwyciła za klamkę i spróbowała ją przekręcić, ale zamek w drzwiach powstrzymał ją przed ich otwarciem.
Co tam się dzieje?
Zastukała w drzwi raz jeszcze, ale tym razem pięścią.
- Co wy tam robicie? - pisnęła, przykładając ucho do drzwi. Może nie brzmieli, jakby mieli się tam zaraz pozabijać, a jedynie o coś kłócili, ale to nie zmieniało faktu, że dziewczyna była zaniepokojona tym stanem.
- Chłopaki? - zapytała niepewnie akurat chwilę przed tym, gdy dosłyszała Alohomorę, która tym razem trafiła w drzwi i je otworzyła.
Dobra, wchodzę tam. Nie mam powodu, żebym tego nie robiła.
Wzięła krótki oddech dla otuchy i uchyliła drzwi, by zajrzeć do pokoju przez szparę.
- Co wy robicie? - powtórzyła z tą samą niepewnością w głosie i wbiła w nich pytające spojrzenie. Sytuacja naprawdę rysowała się ciekawie.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Remi Thibault on Nie Sty 08, 2017 10:17 pm

NO CO ZA...! I to miał być przyjaciel?? Jak go nie dręczy, to mu bruździ... Zamiast pomagać, tylko pogarsza każdą sytuację... Jeśli taki był dla kolegów, to strach się bać jak musiał traktować wrogów!
Remi nie zamierzał pozwolić Nate'owi na otwarcie drzwi. Nie, jeśli czekała za nimi Ann! W całej tej szamotaninie naprawdę pilnował by nie dać mu szansy na rzucenie zaklęcia, ale kiedy w końcu brunetowi się to udało, pierwszą i jedyną reakcją Francuza był... cios prosto w twarz White'a. Jakoś tak, już nawet nie ze złości. Po prostu chłopak spanikował do reszty i słysząc poprawnie rzuconą Alohomorę, zacisnął dłoń w pięść i opuścił ją w dół, prosto na nos Nathana, zupełnie jakby był to przycisk wyłączający tego irytującego człowieka. Nie zrobił tego z zamachem i nie doszło do żadnego złamania, ale bolało, i dobrze, bo to już naprawdę podchodziło pod ostateczne ostrzeżenie. Następna ich bójka byłaby już na poważnie i groziła celowaniem w zęby, z chęcią wybicia co najmniej paru z nich.
Zdyszany, siedzący okrakiem na drugim facecie Francuz uniósł niepewnie głowę, spoglądając na Ann ze strachem. Wyglądał naprawdę żałośnie, jakby tylko czekał, aż czarownica go wyśmieje, wytknie palcem, albo wyzwie od najgorszych. Po samych oczach widać było, że chciał uciec, nie musieć znosić jej osądzającego spojrzenia, ale ponieważ mu to nie wyszło i los wbrew jego woli postawił go przed jej obliczem, zagryzł tylko dolną wargę i odwrócił wzrok, nie próbując się nawet tłumaczyć. Wszyscy wokół chcieli znać odpowiedzi i zadawali pytania, ale Remiemu wcale nie było spieszno by się zwierzać i na nie odpowiadać. Nawet w takiej chwili, gdy powinno było mu zależeć na wyjaśnieniu sytuacji, czuł się na zbyt przegranej pozycji by chociaż próbować. Smutne, miodowe oczy przeniosły się z kawałka zakurzonej podłogi, na Nathana i rudzielec westchnął.
- Zadowolony?
Miałeś mi pomóc, ale jak zwykle wolałeś wszystko tylko bardziej popsuć. Dzięki za nic, stary.
Jeśli Nate jeszcze go nie zrzucił, to Remi wstał w końcu, po czym podszedł niechętnie do Annabell i otworzył przed nią szerzej drzwi.
- Dzięki... - mruknął odbierając od niej ubrania, przez cały ten czas nie podnosząc na nią zupełnie wzroku. I tak już go pewnie nienawidziła czy coś, nie musiał się upewniać doszukując kpiny czy złości na jej twarzy. Nie wyprosił jej jednak, ani nic z tych rzeczy. Wiedział, że nawet jakby postanowił znowu zamknąć drzwi, to ten sukinsyn z podłogi zaraz i tak by je otworzył, dla samego faktu zrobienia mu na złość. A szkoda, bo zaczęło mu się przypominać, że jednak nieco za chłodno jest na chodzenie w mokrych ciuchach i wypadałoby się przebrać w suche. Nawet, odkładając ciuchy na łóżko, zaczął zastanawiać się czy jak się rozbierze, to łaskawie zostawią go samego. Postanowił jednak nie ryzykować. Sam nie potrafił określić dlaczego, ale pamiętał, że woli nie przebierać się przy ludziach i uczucie to było na tyle mocne, że pomimo ciarek dalej uparcie siedział w mokrych ciuchach, chociaż przecież mógł zmienić przynajmniej koszulkę.
Najwyżej się przeziębię. Może wtedy chociaż ten jełop przestanie mnie nachodzić, nie chcąc ryzykować zarażenia.
Ta wizja była aż za piękna... ale i niepokojąca. Kiedy właściwie zaczął mieć aż tak dosyć Nathana by marzyć o choćby dniu bez jego obecności? Naprawdę nie umiał tego jednoznacznie stwierdzić. A zważywszy na to, że dotąd jedyne bliższe relacje jakie nawiązywał były mocno patologiczne, był gotów uznać, że White to wciąż jego przyjaciel. Nawet jeśli coraz bardziej miał ochotę go zatłuc i nie chciał widzieć na oczy...

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Annabella Greenforest on Nie Sty 08, 2017 11:25 pm

[mała zamiana kolejki]

Widok, jaki zastała po wychyleniu się zza drzwi był całkiem łatwy do przewidzenia. Słyszała szamotaninę; Nate'a usiłującego otworzyć drzwi i Remiego, który najwyraźniej starał mu się w tym przeszkodzić.
Naprawdę jest aż tak źle?
Przyglądała się niepewnie obu facetom, nie wiedząc, co sama ma powiedzieć. Z pewnością obaj nie byli teraz w najlepszym nastroju do rozmowy, więc ot tak jej nie wyjaśnią, co tutaj zaszło.  Po raz kolejny będzie musiała zadowolić się tym, co już dostała. Właściwie, to nawet było całkiem sporo informacji. Wystarczająco, by być całkiem usatysfakcjonowanym i nie potrzebować więcej. Miała dzięki nim przynajmniej jakiś obraz sytuacji.
Nawet nie zauważyła, kiedy z powodu swojego nastroju zaczęła szarzeć. Jej skóra zrobiła się pobladła i choć nadal wyglądała na spotykaną naturalnie wśród mugoli, to jednak wyglądała paskudnie, kojarząc się z poważnym stanem chorobowym. Włosy w tym czasie ściemniały jej do grafitu i wydłużyły się do ramion.
Kiedy Remi oderwał się wreszcie od Brytyjczyka, Ana to na nim skupiła swoją uwagę. Nie, wróć. Ona cały czas to na nim miała skupiony wzrok, a Nate po prostu był niego na tyle blisko, że go dobrze widziała.
Rudzielec nie chciał spojrzeć jej w oczy w obawie, że jest na niego zła albo chce go wyśmiać? W takim razie szkoda, że jednak nie pokusiło go, aby to sprawdzić, ponieważ czarownica przez cały ten czas wlepiała w niego iście szczenięce spojrzenie, po którym widać było, że ona sama chce go tu błagać o przebaczenie zamiast o coś obwiniać.
Chciała coś powiedzieć, kiedy podszedł, ale skończyło się tylko na otworzeniu ust, bo głos uwiązł jej w gardle. Patrzenie na niego w takim stanie nie było niczym przyjemnym. Dopiero, kiedy podszedł znowu do łóżka, Ana zdecydowała się na wślizgnięcie do pokoju, zamiast stać dalej w progu. Zrobiła kilka małych kroków w stronę rudzielca, ale szybko się zatrzymała. Wzięła płytki oddech i uciekła wzrokiem na bok. Dopiero teraz dostrzegła, że obejmuje się ramionami, a jej przydługie w tej chwili paznokcie wbijają się w jej ręce.
Nie ważne. Teraz to nie ważne.
- Jesteś na mnie zły? - zapytała cicho, nie potrafiąc wykrztusić z siebie w tej chwili nic lepszego.
Genialne pytanie. Oczywiście, że jest. Ewentualnie jest to coś pokrewnego.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Nathan White on Pon Sty 09, 2017 1:32 pm

Nie zdążył się nawet dobrze nacieszyć zwycięstwem, gdy nagle poczuł ból w okolicach nosa.
- Ała - jęknął cicho i zakrył trafione miejsce. Chwila nieuwagi i od razu oberwał.
Należało mi się.
Dobrze, że przynajmniej nie starał się na siłę obmyć ze wszelakich win, tylko zgodnie z prawdą był w stanie przyznać, że najbardziej to on tutaj zawinił i w zasadzie, to powinien oberwać znacznie bardziej. Szkoda tylko, że świadomość robienia źle wcale nie sprawiała, że przestawał to robić. Tutaj mógł się zasłaniać dobrymi intencjami, ale dla innych osób jego motywy nie były już takie oczywiste.
Nie, nie zrzucił Francuza, zamiast tego sam odwrócił twarz w stronę zaskoczonej ich zachowaniem dziewczyny.
- Nie pytaj, lepiej nie pytaj - wyjęczał cicho w odpowiedzi na jej pytanie, a gdy tylko Remi postanowił wreszcie sam z niego zejść, Nate odwrócił się na bok i zaczął sprawdzać, czy chłopak nic poważnie mu nie uszkodził. Nos chociaż trochę pobolewał, to jednak wydawał się cały, a kilka przypadkowych siniaków czy zadrapań czarodziej dał radę znieść.
Nie krwawi, więc nie jest źle. Powinieneś mi był mocniej przywalić.
Logiki Nathana nie zrozumiesz. On naprawdę chciał tutaj oberwać? A dopiero co się od tego wykręcał. Niby powiedział wtedy rudzielcowi, żeby nie robił tego przy dziewczynie, ale nawet gdyby wyszli, to pewnie przywaliłby mu zaklęciem i zwyczajnie spieprzył. Instynkt przetrwania i takie rzeczy.
Po chwili znowu zerknął na parkę, która wydawała się nie zwracać na niego uwagi, co skłoniło go do podniesienia się z podłogi i ruszenia w stronę wyjścia.
- Wyjaśnij to z nim, błagam, bo mi to już na bank nie wyjdzie - powiedział cicho do Ann, gdy ją mijał, a później NARESZCIE się ulotnił, zamykając przy tym za sobą drzwi.

[z/t]



Dodano 4PD

Nathan White

avatar

avatar
Cytat : Ten dzień był tak sza­lony, że jeszcze jed­no wa­riac­two miałoby na­wet sens.

Gif :

Ranga : Siewca Chaosu

Punkty doświadczenia : 84

Punkty Życia : 100

Wiek : 21

Krew : mieszana

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 58 G 2 S

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Remi Thibault on Pon Sty 09, 2017 3:51 pm

"Ała"?
Należało ci się.
Remi, pomimo być może momentalnie trochę nazbyt porywczej natury, naprawdę nie lubił być świadkiem cierpienia innych. Jasne, jak go wkurwić to rzucał się z pięściami, ale potrafił powstrzymać i to nie tylko za pierwszym razem! Chociaż wierzył, że niektóre sprawy można naprawić czy wyjaśnić jedynie srogim laniem, to z jakiegoś powodu był bardziej skłonny sam się na nie wystawić, niż je komuś wymierzyć. A jednak mimo to, w tym konkretnym momencie w jego sercu nie było za grosz współczucia dla Nathana. Należało mu się. I chociaż tyle dobrego, że obaj panowie byli co do tego ze sobą zgodni.
Pomimo, że rudzielec puścił w końcu swego nic nie wartego kumpla i nie wydawał w nastroju by go więcej widzieć na oczy, to chciał jednak zamienić z nim jeszcze parę słów. Miał pytania na które zamierzał wydusić z niego odpowiedzi i to o wiele mniej delikatnie niż Brytol próbował z niego. Prawdą było jednak, że i stawka była poważniejsza, a była nią ich przyjaźń. Nie żeby relacja Remiego z Ann była mniej istotna, lecz w tym wypadku była jeszcze szansa, że dziewczyna przejmie inicjatywę i naprostuje wszystko z facetem swych biednych marzeń. Pomiędzy Wthite'a i Thibaulta raczej nie zamierzał się wciskać nikt trzeci, więc jeśliby sami ze sobą nie pogadali, groziłoby im zupełne ochłodzenie relacji. A tego jednak byłoby nieco szkoda, przynajmniej Remiemu...
To pajac, ale dostatecznie go poznałem by wiedzieć, że nie robił tego wszystkiego ze złych pobudek. W najgorszym wypadku uznał to za zabawne... i wtedy oberwie jeszcze raz, ale porządnie.
Wbrew wszystkiemu, Francuz żywił nadzieję na lepsze wytłumaczenie niż "studenckie żarty". To okropne jak szybko zaczynało zależeć mu na prawie obcych ludziach i jak wiele potrafił im wybaczać...
Zostawszy sam na sam z Annabell, Remi momentalnie pożałował, że nie zatrzymał kolegi na jeszcze chwilę albo najlepiej dwie. Teraz nie miał już wyboru i musiał zainteresować się dziewczyną, a to przecież konfrontacji z nią obawiał się najmocniej. Do tego wystarczył jeden rzut oka by poznać, że jest nie w sosie - cała szara i osowiała, jakby zbierało się jej na płacz.
Nie dziwne. Przecież dopiero co...
Chłopak zagryzł wargę i odwrócił w stronę szafy. Sam już nie był pewny czy telepie się z zimna czy nerwów, ale za nic nie mógł się skupić i zdecydować czy i w co przebrać, oraz czy zaczekać z tym do wyjścia Ann. Do tego pytanie, które nagle zadała, a które dźgnęło go prosto w serce... Co miał jej niby powiedzieć? Tak, był zły, ale zły na siebie i to jeszcze bardziej niż dotychczas, gdyż te kilka smutnych słów i sam jej widok uświadomiły mu, że musiała się o wszystko obwiniać, chociaż przecież to on wszystko spieprzył. To już serio lepiej by się czuł, gdyby była na niego cięta - wtedy przynajmniej zgadzałby się z jej postawą i przyparty do muru był gotów prosić o wybaczenie, czy oferować zadośćuczynienie. A teraz? Teraz miał ochotę strzelić sobie w łeb. Przecież matka zawsze powtarzała mu, że doprowadzenie kobiety do łez to najobrzydliwsza zbrodnia! A Annabell wyglądała na bliską płaczu, przynajmniej z perspektywy obiektu swych westchnień...
- Przepraszam... - tylko tyle udało mu się z siebie wykrztusić, wciąż stojąc odwróconym do niej plecami, niby zajęty przeglądaniem tych paru ciuchów, które przez ostatnie dni wyjął z walizki i przeniósł do szafy.
Nigdy nie zasługiwałem nawet na to by była moją koleżanką...
Rude włosy chłopaka już od jakiegoś czasu nie były wcale rdzawe, a bardziej ciemnobrązowe. Przynajmniej od momentu ujrzenia Ann w drzwiach zaczęły z każdą chwilą ciemnieć, przez co teraz były już praktycznie czarne. Dwie monochromatyczne sieroty znowu zostały same, ale tym razem nie groziła im niczyja "pomoc" na siłę. To co teraz...?

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Annabella Greenforest on Wto Sty 10, 2017 3:01 am

Czyli był na nią zły? W końcu nie odpowiedział na pytanie, a jedynie ją przeprosił. Z jej punktu widzenia, właśnie za to przepraszał; za to, że go w nerwach poniosło. Po raz kolejny głupie niedomówienia sprawiały, że oboje obwiniało się o jakieś zajście myśląc, że druga strona jest na nie zła. Naprawdę, ta dwójka powinna zacząć chodzić na jakiś kurs legilimencji skoro werbalnie się nie potrafią porozumieć, a i samo czytanie mowy ciała im nie wystarcza.
Dlaczego ja nie potrafię czuć wyrzutów sumienia? To przeze mnie jest teraz w takim stanie i mnie to boli, ale jednak nie potrafię żałować tego, co zrobiłam. To źle? Teoretycznie powinnam, ale zwyczajnie nie potrafię. Nie potrafię żałować rzeczy, które robiła w zgodzie ze samą sobą. To złe, ale gorzej by mi było, gdybym tego nie zrobiła. Nie, nie bolałby mnie wtedy jego smutek, ale działanie wbrew sobie. Ugh. Nie wiem, co gorsze. Nie warto się nad tym zastanawiać, bo historii i tak się nie zmieni. Lepiej skupić się na teraźniejszości.
- Remi ja... - Spojrzała na niego chcąc coś powiedzieć, ale urwała w połowie zdania. Nie, nie wiedziała, co miało iść później, ale po sekundzie przyszło jej do głowy inne jego zakończenie. Westchnęła ciężko i zwiesiła głowę.
- ...ja przepraszam. - Wypuściła z płuc całe powietrze i stała tak przez kilka sekund na bezdechu. Dopiero teraz dotarło do niej, że Francuz od dłuższego czasu jest tylko w tych cienkich przemoczonych ciuchach. Zbyt wiele się działo, by wcześniej się tym aż tak przejęła.
- Powinieneś się ubrać, bo inaczej się przeziębisz - stwierdziła nagle z troską w głosie i nie zastanawiając się za bardzo, co jej zachowanie ma na celu, podeszła do leżącej na podłodze kołdry i ją podniosła. Chwila, ona chciała nią go okryć czy po prostu odłożyć na miejsce? Naprawdę nie myślała o tym, co robi, nawet bardziej, niż zwykle.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Remi Thibault on Wto Sty 10, 2017 3:41 pm

Ale dlaczego ona go... O Boże, jak strasznie on nic nie rozumiał, a do tego czuł z każdą chwilą tylko gorzej i gorzej! Sam ją przed momentem przepraszał, to teraz co miał zrobić? Paść na kolana? W sumie, to chyba powinien... Zanim jednak podjął decyzję, usłyszał oczywiste stwierdzenie Annabelli i znowu przeszedł go zimny dreszcz. Tak, marzł i powinien się przebrać. Już pal licho okoliczności i dziewczynę - i tak się odwróciła, a nawet jeśli coś zobaczy, to nie powinna wariować, skoro sama wcześniej wlazła do męskiej łazienki bez pewności czy nie roi się od gołych facetów biorących wczesnoporanny prysznic.
Telepiący się z wyziębienia Francuz wreszcie złapał za materiał mokrej, klejącej się do skóry i wręcz lodowatej koszulki, po czym jednym, zgrabnym ruchem ją z siebie ściągnął. Widok jego ciała, choć zapowiadał się na całkiem przyjemny (w końcu młode, szczupłe i odpowiednio umięśnione, co było widać nawet w ubraniu), okazał się być zaskakująco drastyczny - całe plecy chłopaka poorane były bliznami i to wcale nie najmniejszymi. Oczywistym było, że to nie pamiątki po walce z Mauim, czy jakimś jednorazowym wypadku, ale, znając Remiego, były małe szanse na to, że raz zapytany, od razu z chęcią o nich opowie. Z tego faceta z trudem wyciągało się informacje na temat aktualnych afer, a co dopiero z tymi dawnymi! Jeśli więc Ann nawet zdarzyło się zobaczyć ten nieciekawy obraz, to nawet jakby zechciała się czegoś dowiedzieć, nie miała szans usłyszeć za wiele od Francuza. No, chyba, że byłaby uparta i cwana, ale... Nie, chwila, ona już jest uparta i cwana, tylko, że nikt jej nie docenia! Uznajmy, więc, że prawdopodobnie prędzej czy później pozna o nich prawdę, jeśli tylko sobie tego zażyczy.
Po dłuższej chwili poświęconej na szukanie ręcznika, który okazał się leżeć w zupełnie innym miejscu, niż Remi to pamiętał, chłopak ściągnął również bokserki i wytarł, zanim zarzucił suchą bieliznę, t-shirta z nazwą mugolskiego zespołu (Queen), skarpetki i podszedł do odzyskanych od Ann rzeczy by opatulić się jeszcze w wilczy sweterek. Na sam koniec wciągnął na nogi dżinsy i dopiero wtedy, w pełnym stroju, podszedł do czarownicy i położywszy dłoń na jej głowie, mruknął;
- Przestań.
Początkowo chciał na tym skończyć, ale coś go tknęło, więc dodał dla wyjaśnienia;
- Nic nie zrobiłaś. To ja... - odwrócił twarz. Nie mogąc zdobyć się na dokończenie zdania, zakończył kolejnym "przepraszam" i odsunął się na bok. Dla niego rozmowa była zakończona, wszystko co istotne zostało wypowiedziane i Annabell mogła już iść, wrócić do siebie i nienawidzić go, bądź przemyśleć czy jest godzien by mu wybaczyć. Na więcej nie liczył, więc kiedy jego znudzony siedzeniem pod łóżkiem kocur wystawił głowę i podszedł do pana, Rem wziął go na ręce i przytulił w ramach pocieszenia. Było mu jednak po tym tylko odrobinkę lepiej.

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Annabella Greenforest on Wto Sty 10, 2017 4:22 pm

Nie zamierzała go podglądać, więc gdy tylko zabrał się za przebieranie, Ann postanowiła skupić się na składaniu tej wziętej do rąk kołdry. Ot tak dla zajęcia czymś rąk i myśli. Sprzątanie zawsze było dobrym pomysłem, kiedy nie miało się żadnego innego zajęcia. Jedynie jakiś głupi odruch kazał jej zerknąć w stronę Francuza akurat w momencie, gdy miał odsłonięte plecy. Na widok blizn, wzdłuż kręgosłupa Ann przebiegł nieprzyjemny dreszcz. To wyglądało naprawdę okropnie i stwarzało wiele pytań, jednak czarownica wiedziała aż za dobrze, że nie należy ich zadawać. Może kiedyś przy okazji czegoś się o nich dowie, ale nigdy nie zapyta w prost. O takich rzeczach się nie mówi. Mogła się nie odnajdywać najlepiej w społeczeństwie, ale jeśli już chodziło o ładunki emocjonalne, jakie ludzie wiązali z różnymi przedmiotami, pamiątkami czy wydarzeniami, rozumiała je aż za dobrze.
Nie, nie przypominać mu. Nie widziałam. Nic się nie stało.
Zamknęła oczy i pokręciła szybko głową, starając się wrócić do normalnego stanu. Jak raz dobrze, że już wyglądała na zdołowaną, bo nie musiała się przejmować, że nowe zmartwienia będą po niej od razu widoczne. Ponownie odwróciła się dopiero wtedy, gdy Remi do niej podszedł, bo miała wtedy pewność, że nie naruszy przesadnie jego prywatności. Tak, Ann rozumiała, że nie powinno się patrzyć, gdy ktoś się przebiera, bo to nietaktowne i może wywoływać dyskomfort. Sama nie miałaby najpewniej wielkich problemów z tym, że ktoś by ją widział, ale jednak uznawałaby, że ze względu na kulturę, nie powinien tego przynajmniej robić ostentacyjnie.
- Mm? - Podniosła na niego pytający wzrok. Chłopak jak zwykle postanowił nic nie tłumaczyć, a jedynie obwiniać się o coś, czego najpewniej nie zrobił, a jedynie źle zrozumiał. Jakie to szczęście, że przynajmniej ona zaczynała się uczyć jego zachowania i dzięki temu mogła przynajmniej usiłować wyjaśnić sytuację zamiast zamknąć się w swoim małym świecie i załamywać jak Remi.
- Czekaj - mruknęła, gdy usiłował się od niej odsunąć po kolejnym "przepraszam". Nie pozwoliła mu na ten gest, znowu się do niego przytulając i chwytając  się jego swetra. Ta dziewczyna zaczynała już przypominać jakiś rzep, bo ilekroć miała okazję, przyczepiała się do chłopaka i nie chciała go puścić, dopóki nie musiała.
Westchnęła ciężko, opierając głowę o jego pierś, a jej włosy jakoś dziwnie pojaśniały. Dziwnie, ponieważ między grafitowe pasma wkradły się jeszcze jakieś popielate. Jakby jej włosy nigdy nie mogły się zdecydować i zawsze fundowały jej pasemka na głowie. Nawet jej wyjściowa fryzura nie była jednolita, bo niższe pasma były zawsze znacznie ciemniejsze, a kilka wierzchnich podchodziło nieraz pod malinę.
- Remi, czy ty znowu nie przesadzasz ze swoją reakcją? - zapytała jakimś pogodniejszym tonem, po czym wzięła kolejny głęboki oddech i niewyraźnie się uśmiechnęła. Niewyraźnie, bo przecież nie miała pewności, co do swoich założeń, ale dawały jej one jakąś nadzieję, a i ona była przecież lepsza od niczego. Podniosła na niego wzrok, nadal nie chcąc odczepić się od jego swetra. Nie, nie wyglądała już na tak zdołowaną, jak jeszcze chwilę temu.
- Czemu tym razem spanikowałeś, hmm? - dodała ciągle się w niego wpatrując.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Remi Thibault on Wto Sty 10, 2017 4:42 pm

Właśnie się odsuwał, a przynajmniej próbował, gdy poczuł jak coś go przytrzymuje i już moment później wtula. Tak bardzo się tego nie spodziewał, że stać go było tylko na patrzenie na dziewczynę, której gestu ani nie odwzajemnił, ani nie skomentował. Z mimowolnym rumieńcem jaki zagościł na jego twarzy, obserwował Ann i, przynajmniej tym razem, wysłuchał co ta ma do powiedzenia. Słysząc jej ostatnie zdanie, poczerwieniał już zupełnie i lekko się szarpnął.
- Ja wcale nie panikuję! - prychnął, czując jak płonie mu twarz. Nawet włosy mu się momentalnie zarumieniły do jasnego brązu, choć do tej pory były dobijająco czarne, niczym u rasowego emo.
- Z czym miałbym niby przesadzać? - jęknął, dalej unikając jej wzroku. Jakby przypominając sobie jak bardzo zawinił, znowu widocznie zmarniał, choć już nie na taką skalę jak dotychczas - bliskość Annabell i jej spokój nie pozwalały mu się zupełnie pogrążyć w depresji i powodujących ją wyrzutach sumienia. Tylko Maui nie był zadowolony z zachowania czarownicy i zaczął odpychać ją łapkami, nie przejmując się czy przypadkiem jej przy tym nie podrapie. Zupełnie nie zauważający tego, nawet nie patrzący na tę dwójkę Remi kontynuował rozczulającym, smutnym tonem zbitego szczeniaka;
- Przecież to co miało miejsce, to wszystko... to moja wina. Nie rozumiem jak możesz nie być wściekła. Znamy się tak krótko, a ja...
Nawet nie chciałem przerywać.
Zamilkł, nie śmiąc dokończyć myśli na głos. Wcale nie zgadzał się z Ann jakoby przereagowywał, ale co do tego to osobiście nigdy nie uważał by jego zachowanie było przesadzone. Nawet chowając się jak dziecko pod kołdrę, robił to wszystko przekonany, że tak robią normalni ludzie w podobnych sytuacjach. To karze zastanowić się nad źródłem jego wzorców zachowań, ale może lepiej nie dociekać...

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Annabella Greenforest on Wto Sty 10, 2017 5:18 pm

Nie zraziło jej, że Remi nie odwzajemnił gestu. Nawet nie spodziewała się, że mógłby to zrobić, bo to podpowiadała jej sytuacja. Był tak przybity i tak się obwiniał, że ten przyjazny gest z jej strony musiał zaskoczyć go do tego stopnia, że przez przynajmniej chwilę zupełnie nie rozumiał sytuacji. Nawet kiedy się szarpnął, to nie udało mu się nawet odrobinę wyswobodzić z jej uścisku. Nie zamierzała puszczać go tak łatwo i musiałby jej dać jasno do zrozumienia, że nie życzy sobie jej bliskości i ma się odsunąć. Na szczęście, Francuz tego nie zrobił.
Cierpliwie czekała, aż skończy jej się tłumaczyć i przez cały czas nie spuszczała go z oczu. Nie zdziwiło jej, że sam uciekał wzrokiem, bo przecież czuł się winny i było mu przez to wstyd. Niby się uspokoił i nastąpiła jakaś poprawa, bo nie próbował już uciekać, ani się barykadować, ale nadal najwyraźniej miał ochotę zapaść się pod ziemię i najlepiej to nie istnieć.
A Maui? Kocur musiał sobie w tym momencie radzić z byciem ignorowanym, bo Remi miał większe problemy na głowie, niż jego znudzony rozwydrzony zwierzak, a Ana ani myślała pomagać potworkowi. Chciał zimnej wojny? Ana nie chciała, ale odpuścić też nie zamierzała,dlatego bez większych emocji odsunęła kota nogą. Wrócił i zaczął ją drapać? Trudno, czarownica może i była kruszyną, ale wcale nie aż taką wrażliwą na ból. W lecie potrafiła nawet biegać na zewnątrz na bosaka, a to zawsze groziło jakimiś otarciami czy skaleczeniami. Tak samo chodzenie po drzewach. Gdyby miała płakać za każdym razem, gdy krwawiło jej kolano czy nabijała sobie siniaka, to nie miałaby przecież czasu na zabawę! Tak samo trzeba było czasem znieść kontakt z czyimiś zębami, ale to już nie było takie łatwe do zniesienia... Dobrze, że mieli w domu zgromadzony zapas mikstur leczniczych, z których niektóre usuwały też blizny.
Wyjaśnienia Remiego choć chaotyczne i składające się z półsłówek, wiele wyjaśniły Ann. Ba, dziewczę nawet zarysowało sobie obraz całego zajścia widziany jego oczami. Rozbawiło ją, że wcześniej tego nie zauważyła. No tak, nie była Nathanem, żeby patrzyć na wszystko pod miliardem kątów, ona  miała jeden bieg myśli, który rzadko ulegał jakimś zmianom.
Zachichotała cicho, nie mogąc powstrzymać rozbawienia. Nie dlatego, że było tak wielkie, ale dlatego, że było ono oznaką wielkiej ulgi. Po raz kolejny coś, co miało być ogromną dramą, było po prostu jednym wielkim niedomówieniem, co dawało jeszcze więcej nadziei na przyszłość i sugerowało, by nie przejmować się na zapas, gdy coś się dzieje. Wraz z poprawą nastroju Ann, jej włosy zaczęły jeszcze bardziej jaśnieć i nabierać trochę koloru, kojarząc się teraz z letnim zbożem.
- Głuptas - rzuciła cicho, a później wspięła się na palce i dała mu krótkiego całusa. Tak, tym razem w usta.
- Nie twoja - szepnęła odsuwając się trochę, ale nadal stojąc na palcach.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Remi Thibault on Wto Sty 10, 2017 5:45 pm

Wyrzuty sumienia to okropna rzecz, a tak się składa, że Remiemu nad wyraz często zdarza się ich doświadczać. Teoretycznie powinien już do nich przywyknąć na tyle by umieć sobie z nimi jakoś radzić, ale w rzeczywistości dalej ciążyły mu o wiele mocniej niż przeciętnemu przygłupowi jego pokroju. I chociaż już samo coraz pozytywniejsze nastawienie Ann i jej ciepły uścisk trzymały go w ryzach na tyle, że ani mu było w głowie znowu uciekać i się chować, to dopiero to co nastąpiło później już zupełnie odmieniło sytuację.
Chociaż chłopak wcale nie patrzył na Annabell, to twarz już od pewnego momentu miał zwróconą w jej stronę. Kiedy więc go przezwała, aż obejrzał się w końcu w jej stronę, gotów z oburzeniem zwrócić jej uwagę (oczywiście tylko udawanym, bo wiedział, że zasłużył by go tak nazywała). Wtedy też dostrzegł jak dziewczyna zbliża się do niego i zanim zdążyłby zareagować, albo chociaż pomyśleć o możliwym zachowaniu, ich usta się zetknęły. Niewinny, słodki pocałunek, który za nic nie mógł być przypadkiem, uświadomił inteligentowi, że, być może, poprzednie zdarzenie również nie było tak do końca jednostronne. W końcu w łazience go nie odepchnęła, a do tego to ona była za blisko, gdy jemu akurat przyszło odwrócić się w jej stronę. Także w chwili, gdy Annabell ponownie zainicjowała zbliżenie, Remiemu wreszcie udało się pojąć jej intencje. Szkoda tylko, że cała ta rewelacja zupełnie zacięła mu mózg i dostatecznie opóźniła reakcje by drgnął już dobrą minutę po fakcie, gdy nie było czego odwzajemniać... Nie wiedząc jak się zachować ani czy gest jakiego doświadczył faktycznie oznacza aż tyle ile zaczął sobie wyobrażać, Francuz milczał rozproszony, widocznie przeżywając wewnętrzne rozterki. Wreszcie jednak, czerwony jak burak i ze wzrokiem opuszczonym na podłogę po której wiercił się Maui, Rem zdobył się na przysunięcie czarownicy z powrotem bliżej siebie. W tym celu powoli uniósł ręce i złapał ją w pasie, tuląc nieznacznie i nieśmiało. To była jego odpowiedź - sposób na okazanie własnych uczuć. Tylko tyle i aż tyle. Na więcej nie potrafił sobie (jeszcze) pozwolić.

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Annabella Greenforest on Wto Sty 10, 2017 6:21 pm

Nie przejęła się jakoś bardzo jego zwieszeniem się i po prosu cierpliwie czekała na reakcję. Jak na osobę, która nie miała od groma znajomych, Ann naprawdę dobrze znała się na ludziach i ich rozumiała. Może nie od razu, ale za to szybko uczyła się odczytywać kłębiące się w nich emocje i przewidywać zachowania tych osób. Im dłużej kogoś znała,  tym łatwiej jej to przychodziło, ale w wypadku Remiego postępy były jak widać błyskawiczne. Już teraz dostrzegała powtarzalność w jego zachowaniach, które dla innych nie miałyby najmniejszego sensu. No naprawdę, kto pomyślałby, że chłopak jest w stanie założyć, iż zaraził kogoś metamorfomagią i ta osoba go już  zapewne nienawidzi; kto wpadłby na to, że spanikuje przez zwykłe spięcie się po zadanym przez niego pytaniu... i po raz kolejny uzna, że druga osoba obrazi się na niego na resztę życia; a w końcu, kto wydedukowałby z jego zachowania, że wmówił sobie tutaj swoją winę za odwzajemniony gest i... tak, znowu myślał, że druga strona go nienawidzi. Warto tu jeszcze wspomnieć przedstawieniach, jakie przy tym odstawiał i nie pominąć opisu barykadowania przed dziewczyną oraz prób zniknięcia w odmętach pościeli. Żeby doszukać się w jego zachowaniu jakiegokolwiek sensu, trzeba było naprawdę mieć niezwykły talent do obserwacji oraz uczenia się, a także niewyczerpane pokłady empatii, by móc wczuć się w jego sytuację. Nie zapominajmy wreszcie o wystarczającej motywacji, by zająć się tym nieszczęsnym przypadkiem panikarza, zamiast wzruszyć ramionami i pójść dalej. Tak, ta dziewczyna musiała być doprawdy wyjątkowa, choć nie każdy mógł to dostrzec gołym okiem. No, wyjątkowa mentalnie, bo jej fizyczną odmienność dało się zaobserwować bez problemu.
Zachichotała cicho widząc, jak robi się cały czerwony. Znowu wydawał jej się przez to strasznie uroczy i gdy wreszcie sam również ją objął, Ann ciepło się do niego uśmiechnęła, a później już bez najmniejszego skrępowania się w niego wtuliła. Niby prosty gest, ale nieraz jest on najlepszym możliwym rozwiązaniem. Lepszym, niż długie wyszukane monologi, których rudzielec pewnie i tak nie umiałby wysłuchać w skupieniu do końca. Jedyną dodatkową reakcją na obecny stan, była kolejna zmiana włosów czarownicy, która była tak powolna, że początkowo trudno ją było zauważyć. Jej włosy z ciepłego blondu przeszły teraz w kolor gumy balonowej. Jak widać, dziewczę powiększało swoją gamę kolorów, bo dotąd takie przejścia jej się nie zdarzały.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Remi Thibault on Wto Sty 10, 2017 6:40 pm

Czy dobrze postąpił? Czy powinien ją tulić? Chłopak czuł, że pomimo jasnego gestu ze strony dziewczyny, i tak ryzykował samemu inicjując taki kontakt. Tym bardziej poczuł więc ulgę, kiedy Ann się w niego wtuliła. Robiła to już uprzednio i nawet mu to nie przeszkadzało, jednak tym razem był to pierwszy taki gest kiedy już nie patrzył na nią jak na "tylko koleżankę". Nie, to dziewczę nie dało wbić się do friendzonu i wreszcie, jak za każdym razem, gdy sobie coś postanowiło, osiągnęło upragniony cel. W takim wypadku Remi nie miał już wyboru i musiał określić się tak przed czarownicą, jak i samym sobą, czego on właściwie chce od tej relacji. Skoro ona była chętna na coś więcej i dała to poznać w tak jasny sposób, że nie było mowy o pomyłce, to trzymanie jej na dystans oznaczałoby już tylko tyle, że rudzielec wcale nie wyobraża sobie przyszłości z nią u boku... Na szczęście jednak oboje byli zgodni co do tego, że ciągnie ich w swoim kierunku. A skoro się sobie podobali i wreszcie żaden cholerny Brytol z życiową misją przeszkadzania znajomym już im się tutaj nie panoszył, to może warto byłoby wykorzystać okazję? W końcu niewinne zaloty to jeszcze nie grzech...
Remi odsunął Ann od siebie o te parę centymetrów - akurat na tyle by móc bez problemu wsunąć pomiędzy nich swoją rękę - i ująwszy w dłoń jej podbródek, nachylił się by tym razem samemu ją ucałować. I choć daleko było temu całusowi do iście francuskiego i namiętnego pocałunku rodem z filmów romantycznych, to trwał zauważalnie dłużej niż poprzednie i był o tyle czulszy. I ani wcześniejsze scysje, ani jęczący im pod nogami kocur nie mogły zepsuć tej chwili w której dwoje metamorfomagów zsynchronizowało się w palecie odcieni różu, od cukierkowych włosów, po zarumienione twarze. Aż żal, że nie było nikogo kto by im cyknął fotkę...

Remi Thibault

avatar

avatar
Cytat : I don't care about what all the others say, but I guess there are some things that will just never go away.

Gif :

Ranga : "Ten Pajac"

Punkty doświadczenia : 79

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Półkrwi

Narodowość : Francuz

Pieniądze : 0 G 0 S 0 K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Annabella Greenforest on Sro Sty 11, 2017 2:56 am

Kto by pomyślał, że sprawy w ten sposób się potoczą. Może warto byłoby to podsumować? A więc od początku. Oboje nie mogąc spać, wybrali się na obchód akademika w podobnym czasie. Później (jak to mieli już w zwyczaju) dosłownie na siebie wpadli i zaczęła się dyskusja na temat nietypowej zdaniem Remiego piżamy. Z powodu nieporozumienia Francuz postanowił odnieść dziewczynę do swojego pokoju, która przy okazji aż za bardzo rozmarzyła się na jego temat. Dalej, zaczęli jakąś nudną rozmowę, przy której rudzielec zaczął przysypiać, ale w tym momencie do akcji wkroczył Nate, którego nie wiadomo, skąd przywiało. Chłopcy o mało się nie pobili, a po sprzeczce Remi ulotnił się do łazienki, gdzie dogoniła go Ann. Gdyby do tego momentu nie było zbyt ciekawie, to przez niespodziewany pocałunek, Francuz tak spanikował, że zwiał spod pryszniców mokry i pół nagi, a następnie dosłownie(!) zabarykadował się w pokoju i schował pod kołdrę. Tutaj znowu do akcji wkroczył Nathan, który uparcie starał się otworzyć drzwi przed Annabellą, przez co rudzielec zaczął się z nim szarpać. Kiedy czarownica wreszcie dostała się do środka, zaczęło się zwyczajowe już u nich przepraszanie i obwinianie się za urażenie drugiej strony. Pocieszające, że przynajmniej Ana uczyła się już orientować w takich sytuacjach i z nich wychodzić. A jakie było zakończenie tej szalonej historii? Podobne do każdej miłosnej komedii, gdyż para poczęła się czule całować, nie przejmując się otaczającym ich światem. I pomyśleć, że nie było jeszcze siódmej rano, więc ten dzień się dopiero zaczynał...
Takie wydarzenia naprawdę były na porządku dziennym w Veneficium? W takim razie nie dziwota, że wszyscy na tej uczelni wydawali się na swój sposób szaleni. Nawet jeśli trafiali tu będąc względnie normalnymi, to otoczenie skutecznie ich od tego odciągało. Ale czy Ana i Remi naprawdę mieli na co w tym szaleństwie narzekać? Już w pierwszym tygodniu studiów mieli okazję przeżyć szaloną i przyspieszoną historię miłosną, a to był dopiero początek. Jeden jedyny tydzień z wielu tygodni, jakie ich tu czekają w przeciągu najbliższych pięciu lat. Aż strach się bać, co jeszcze los im na głowę przyniesie. Miejmy nadzieję, że więcej pozytywnych zdarzeń, niż tych psujących nerwy, choć z ich małymi dramami, to może być w tej kwestii różnie.

Islandka kompletnie nie zwracała uwagi na upływ czasu, więc nawet nie zauważyła, kiedy jej nocna pora włóczenia się po akademiku przerodziła się w porę, o której normalnie wstawała. Dźwięk kroków na korytarzu i urywane rozmowy powinny, więc zwrócić teraz jej uwagę, że może warto byłoby zainteresować się porannymi przygotowaniami do kolejnego dnia nauki, ale teraz jakoś mało ją to wszystko obchodziło. W tym momencie wyjątkowo łatwo szło jej ignorowanie wszystkiego dookoła, bo liczył się jedynie fakt, że Remi jest tak blisko niej i choć faktycznie nie pozwalali sobie na żadne szaleństwa, to jednak obecny stan w zupełności jej wystarczał. Chociaż nie była jakąś wielką romantyczką, to jednak potrafiła docenić urok tej chwili i niespieszno jej było ją przerywać.

Annabella Greenforest

avatar

avatar
Cytat : Przyroda jest nieskończoną dziedziną, której środek leży wszędzie, a zakres nigdzie.

Gif :

Ranga : Nanna

Punkty doświadczenia : 63

Punkty Życia : 100

Wiek : 18

Krew : czysta

Narodowość : Islandka

Pieniądze : 30 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: POKÓJ JAK POKÓJ

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Strona 6 z 16 Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach