Pracownia eliksirów

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pracownia eliksirów

Pisanie by Veneficium on Sob Paź 15, 2016 7:14 pm

First topic message reminder :

W przestronnej sali znajdują się trzyosobowe stanowiska wyposażone w kociołki i wszystkie inne przyżądy niezbędne do ważenia eliksirów. W przeciwieństwie do innych pracowni na wydziale, nie ma tu mowy o przypadkowym rozmieszczeniu stolików - wszystkie ustawione są w równych rzędach a od tego roku, na prośbę studentów ustawiono przy nich stołki. Twarde, ale zawsze coś... Na głównej ścianie znajduje się bogata kolekcja ropuszych skór, oprawionych w eleganckie ramki.

_________________

Veneficium

avatar

avatar
Cytat : Jak wszędzie będziesz miał na skróty, to w końcu w ogóle przestaniesz chodzić.

Gif :

Ranga : Pan i Władca

Punkty doświadczenia :

Punkty Życia :

Wiek :

Krew : Najczystsza

Narodowość : Światowa

Pieniądze :

Admin

Powrót do góry Go down


Re: Pracownia eliksirów

Pisanie by Maude Morel on Pon Mar 13, 2017 12:32 pm

Trzeba było zachować spokój. To było najważniejsze.
- Musimy trochę zmienić koncepcję. - Zamyśliła się. - Jeśli uda nam się szybko ostudzić to co już mamy, to możemy z tego zrobić bazę. Wezmę ten aloes i się tym zajmę, a ty znajdź proszę piołun, róg jednorożca, najlepiej już sproszkowany, duszoną mandragorę... Nie, dwie duszone mandragory... I oczy nietoperza, tak na wszelki wypadek. - Morel zostawiła koleżankę przy składnikach i ruszyła w stronę kociołka. Sama spędziłaby stanowczo zbyt wiele czasu nad etykietami i buteleczkami, a lepiej było nie ryzykować. Nadal nie znała możliwości Penelope i wolała wszystkiego osobiście dopilnować. Przynajmniej póki była w stanie...
- Cauchemar... - mruknęła, zdejmując kociołek z paleniska i powoli zaczęła dodawać do środka aloes. Przyszło jej do głowy, że może powinna usiąść, ale szybko z tego zrezygnowała. Musiała tylko trzymać łokcie blisko ciała, żeby niczego przypadkiem nie strącić.
- Pogarsza się - Mruknęła, kiedy Graves odkładała obok składniki. Była już bardzo blada, a cienie pod jej oczami pogłębiły się. Gdzieniegdzie było też widać fioletowe żyłki. - To piołun? Dobrze, potrzebujemy dwóch. Przygotujesz zmrożoną wodę? - Dwa piołuny, dwie miarki sproszkowanego rogu jednorożca i dwadzieścia mililitrów zmrożonej wody później, Maude zdecydowała się jednak skorzystać ze stołka. Lepiej było nie kusić losu.
- Jeszcze duszone mandragory i trzeba podkręcić ogień... - sapnęła. - Nie dam już rady nic pokroić. - Powoli przestawała widzieć nawet kocioł.

Maude Morel

avatar

avatar
Cytat : Piękne jest to, co podoba się całkiem bezinteresowanie.

Gif :

Ranga : Pannica

Punkty doświadczenia : 20

Punkty Życia : 100

Wiek : 18 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Francuzka

Pieniądze : 70G 0S 0K

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Pracownia eliksirów

Pisanie by Naamah Dawn Harms on Czw Mar 16, 2017 8:29 pm

- Uznaję to za zaproszenie. Chociaż wolałabym, żeby strój na Halloween był tymczasowy, a nie na stałe. Nie chcę zostać zgorzkniałą starą panną hodującą koty.
Spróbowała podejrzeć co inni wrzucają do swoich kociołków, ale chyba wszystkie eliksiry były inne. Na nic ślizgoński spryt. Myślała, myślała, myślała.
- Kolagen! – eureka – Ale… nie sądzę, żebyśmy to znaleźli. Hmm, hmm, hmm, algi na pewno będą w porządku, nie zaszkodzą.
Miała wrażenie, jakby utknęli w martwym punkcie. Niby nic poważnego się z nią nie działo, żadnej paniki, nagłego bólu. Chwyciła delikatnie Colette za ramiona i odwróciła go na chwilę od książki.
- Musisz po prostu na mnie patrzeć. Ja nie czuję niczego poza suchością skóry. Może wyrosły mi rogi albo trzecia ręka na plecach – zamrugała kilkakrotnie ślicznymi oczętami, utrzymując uwagę nowego kolegi – Naprawdę!
Powoli jej twarz zaczęła się zmieniać. Drobne zmarszczki wystąpiły przy oczach, na czole, potem przy ustach. Wyglądała około dziesięć lat starszą, trochę spoważniała.

Naamah Dawn Harms

avatar

avatar
Cytat : Snowing fire and raining stars

Gif : ....

Ranga : Królowa Chatboxa

Punkty doświadczenia : 21

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Prawie czysta

Narodowość : Angielska

Pieniądze : 55

Wydział Alchemii, Astronomii i Magii Użytkowej

Powrót do góry Go down

Re: Pracownia eliksirów

Pisanie by Colette Tomiczny on Pią Mar 17, 2017 2:13 pm

- Zawsze możesz wtedy uznać, że zostaniesz zgorzkniałą starą mumią hodującą Bastet. - Brakowało już temu beznadziejnemu śmieszkowi słynnego „ba dum tss” w tle. - Brzmi bardziej... Epicko - ostatnie zakończył ciszej, kiedy zrobiło mu się nieco głupio i przeniósł wzrok na kociołek, jakby szukał u niego ratunku. Niestety w środku woda nawet nie zdążyła jeszcze chociażby się podgrzać. Nie mógł więc liczyć na pocieszycielskie bulgotanie.
Brunet zaczynał myśleć co takiego może nawadniać organizm od środka i aż podskoczył, kiedy dziewczyna rzuciła terminem, który ledwie pobieżnie kojarzył.
- Kolagen? To coś, co nadaje skórze sprężystości, tak? - dopytał dla pewności żeby nie wyjść na kretyna. Wiedział jedynie tyle, że kolagen ludzie produkują sobie sami i można jedynie pobudzić tę wewnętrzną fabrykę. Ale czym? Tu już pojawiały się schody. - Algi, a poza tym może ten... Cholera piłem to, kiedy miałem problem z nawodnieniem... - sapnął i na moment zerknął w bok na półkę z zasuszoną zieleniną. - Aloes! Dodajmy jeszcze aloes!
Ruszył się z miejsca, zgarniając z półek po garści dwóch wspomnianych składników, po czym wrócił, by zasiąść z powrotem przy stołku i przyjrzeć coraz biedniej wyglądającej blondynce. Przyglądał się jej, na samym początku będąc bliskim uznania, że pęka jej twarz i to w najbardziej newralgicznych miejscach: naokoło oczu i ust. Na szczęście po ślicznej dotychczas buźce nie zaczęły cieknąć dziurki krwi, ale zaczęła się ona marszczyć... Nieco jak wysuszona brzoskwinia. Bardzo powoli, ale już zauważalnie.
- Ty się chyba... Starzejesz. Jak po wypiciu Eliksiru Postarzającego, ale jakby wolniej. - załapał szybko i rzucił się w stronę drewnianej tacki, by zacząć szatkować algi. Nie znał się na miarach, ale już widział, że będą one potrzebne bardzo. Bardzo, bardzo. Dorzucił więc do letniej już wody dwie pełne garści. Dopiero wtedy, strzepując suche odłamki listków z palców wychylił się na krześle i w miarę możliwości obejrzał dziewczynę dookoła. - Żadnych trzecich rąk ani rogów. Na razie tylko buźka zaczyna przypominać coraz mocniej zegary Salvadora Dali - przyznał i ugryzł się w jęzor. - Ale spokojnie! Przywrócę cie do poprzedniego stanu i na nowo będziesz gładka jak pupcia niemowlaka i napięta jak membrana na bębnie.
On powinien założyć jakiś Klub Podrywaczy i Krasomówców. Totalnie. Przeciął jeszcze w tym czasie jeden, kujący listek aloesu na pół i wrzucił do wywaru, po czym zamieszał drewnianą łyżką kilka razy, by wszystko zanurzyło się w parującej wodzie.

_________________
Come closer.

Colette Tomiczny

avatar

avatar
Cytat : I am a GREAT MAN and one day If you are very lucky I might even be a GOOD ONE.

Gif :

Ranga : Smok Katedralny

Punkty doświadczenia : 34

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Polak

Pieniądze : 78 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Pracownia eliksirów

Pisanie by Nicolas Hudson on Nie Mar 19, 2017 2:52 am

Atmosfera na sali wydawała się trwać w niejakim zawieszeniu, posłusznie oddając się w objęcia ospałego ukojenia. Równowaga dźwięków, współgrających ze sobą krzątanin studentów oraz konsultacji, zbliżających się do siebie obcych ludzi, obijała się o ściany pomieszczenia, nie burząc jednak pewnej budującej się – choć nietrwałej – harmonii. W porządku tym miejsce swe starał się odnaleźć Nicolas, który w pierwszej chwili po usłyszeniu suchej komendy, padającej z ust zaangażowanej w zadanie dziewczyny, nie wykonał nawet najmniejszego ruchu czy gestu potwierdzenia. Zdawać by się mogło, iż jego uszu nie doszło nic poza osobliwym brzęczeniem, czy też – co bardziej prawdopodobne – skupił się on na czym zupełnie innym, przypadkowo (bądź nie) ignorując partnerkę. Acz odczucie to okazywało się być mylne – jak to z pierwszymi wrażeniami często bywa – gdyż po kolejnych słowach Alexandry, proszącej o zdawanie relacji na temat stanu fizycznego, młodzieniec przeniósł mało zainteresowane spojrzenie na, oddalającą się już, sylwetkę czarownicy. Po tym natomiast powoli sięgnął po różdżkę, wydobywając wręcz po kawałku, jakby nie chcąc wyciągać jej za jednym zamachem – było to wszakże niebezpieczne narzędzie, z którym należało obchodzić się z odpowiednią delikatnością. W czasie wyjmowania tegoż znamienitego ustrojstwa, wielu zdążyłoby zapewne odbyć krótką niezobowiązującą pogawędkę o pogodzie oraz zaparzyć herbatę dla znajomych – Nicolas tymczasem, z nieco zmarszczonymi brwiami, utrzymywał ostatkami sił skupienie na swej twarzy.
Powtórne nadejście studentki ze składnikami, uświadomiło mu, jak wolno wykonywał ową czynność. Dopiero też następnie sformułowane zdania, zawierające wołanie o pomoc – przekraczające jego chwilowe predyspozycje – skłoniły go do zastanowienia się nad własnymi możliwościami. Niewykluczone, iż dane było mu odegrać rolę zaledwie nieprzydatnego uczniaka, zawadzającego na każdym kroku. By jednak sprzeciwić się tak narzuconej mu roli, wyszeptanym zaklęciem napełnił kociołek wodą. Pragnąc przy tym wygodniej ułożyć się na siedzisku, odkrył z jakim trudem przychodziły mu już i te niewymagające krzepkości działania.
- Czuję potrzebę ujawnienia, iż prawdopodobnie nie jestem w stanie wiele więcej zrobić. Wrażenie napotykania oporu nasiliło się wielokrotnie, zwiększając swą wagę, nakładaną na me kończyny. Ciężar na barkach – mimo iż niemetaforyczny – zdaje się być wnet nie do uniesienia – odezwał się, nie opuszczając na razie różdżki, gotowy walczyć z niedogodną przypadłością, chociażby przez moment. W tej przerwie od zdawkowego przemówienia, wypowiedział cicho jeszcze jedną inkantację, mającą rozpalić ogień pod kociołkiem – sam ruch nadgarstka przyszedł mu z niejakim trudem. - Podejrzewam na dodatek, iż chociaż mocniejszy wiatr nie miałby większych problemów ze zmieceniem mnie z krzesła, to teraz, bazując na przejściowo zniekształconych odczuciach, mógłbym wysunąć nieco odmienną teorię. - Chęci ludzi oraz przyświecające im idee przedstawiały się zwykle jako nie najgorsze – tak również było i w tym przypadku, gdy Nico dopowiedział ostatnie mniemanie nie w celu wprowadzania niepotrzebnych komplikacji, a swego rodzaju uzupełnienia. Na tym zakończyły się jego starania.
Przesuwając nogami po posadzce – jakby korzystając z ostatniej okazji poprawienia swej pozycji – nieprędko ułożył dłonie w okolicach brzucha, przeplatając palce. Niczym posąg – niezdolny skryć się przed okrutnym ptactwem – oddawał się w ręce nowo poznanej osoby, nadal nie doceniając powagi sytuacji, koncentrując się najbardziej na szorstkości koszuli oraz lekceważąc pogłębiającą się suchość w gardle, będącą skutkiem słabego nawodnienia. Ograniczył ociężałe ruchy do minimum i jedynie powieki – nieposłuszne zdrajczynie – poczęły z wolna opadać, przynosząc odrobinę odprężenia, zstępującego na oblicze znudzonego chłopca.

Nicolas Hudson

avatar

avatar
Cytat : You're weird - don't change it.

Gif :

Ranga : wędrowiec

Punkty doświadczenia : 16

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : półkrwi

Narodowość : brytyjska

Pieniądze : 45 G

Wydział Alchemii, Astronomii i Magii Użytkowej

Powrót do góry Go down

Re: Pracownia eliksirów

Pisanie by Alexandra Midnight on Wto Mar 21, 2017 6:29 pm

Wszystko było już odpowiednio pokrojone teraz trzeba było wziąć się za przygotowanie eliksiru. Poukładałam wszystkie składniki w takiej kolejności, w jakiej chciałam dodawać je do wywaru. Ustawiłam wszystko w równych rządkach i przeniosłam wzrok na Nicolasa, który właśnie obwieścił, że trucizna zaczęło działać dość szybko, a jego stan znacznie się pogorszył.
Wyglądał na bardzo słabego i miałam wrażenie, że jeszcze chwila i będzie niczym szmaciana lalka. Nie powinnam pozwalać mu na brak jakiegokolwiek kontaktu ze światem nawet gdyby miało to być równoznaczne ze zmuszaniem go do mówienia, co nie było raczej moją mocną stroną.
- Powinieneś próbować się ruszać, albo możesz coś mówić, recytować. Rób cokolwiek. Obojętne mi co to będzie. Czytałam kiedyś, że osoby w takim stanie w żadnym razie nie powinny pozwalać sobie na sen. A jako że jesteś teraz moim pacjentem powinnam w jakimś stopniu tego dopilnować. – wyraziłam głośno swoje myśli. – Postaraj się więc wytrzymać. Przynajmniej do czasu aż wszystko przygotuję.
Wróciłam do pracy, skupiając się na każdej z wykonywanych czynności. Zaczęłam od pokruszenia pancerzyków chropianka, musiałam zrobić to jak najdrobniej by większe elementy nie utknęły w gardle. Kiedy woda w kociołku zawrzała dodałam do niej składnik podstawowy i pyłek, który powstał przy kruszeniu. Przemieszałam bazę pięć razy w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara i wrzuciłam do środka cały ogon jaszczurki, który miał być podstawą wywaru. Należało teraz odczekać kilka minut, żeby składnik rozmiękł w wodzie.
Oparłam się o blat stołu i zaczęłam nerwowo postukiwać palcami w jego powierzchnię. Normalnie nie stresowałam się podczas przygotowywania eliksirów, jednak od tego co robię nie był uzależniony nigdy stan zdrowia drugiej osoby. Eksperymenty na zwierzętach przeprowadzałam dość często, próbowałam też na sobie z różnymi skutkami, ale innym podawałam jedynie dopracowane i sprawdzone eliksiry.
Co jakiś czas spoglądałam na Nicolasa i z każdą chwilą wydawało mi się, że jest z nim gorzej. Chłopak wyglądał jak figura, jego powieki zamykały się powoli, co nie wróżyło dobrze. Musiałam szybko coś zrobić w czasie, gdy eliksir się gotuje. Co najlepiej zadziała? Mogłabym wywołać szok termiczny, spowodowałoby to chwilowy skok adrenaliny i może uzyskam choć znikomą reakcję z jego strony.
Podbiegłam w pobliże składników, pewna że gdzieś wcześniej widziałam lód. Zgarnęłam dość dużą bryłkę i wróciwszy do stołu pokruszyłam ją na mniejsze fragmenty. Nicolas miał już zamknięte oczy, więc zakradłam się za jego krzesło i szybkim ruchem wsypałam pokruszony lód za kołnierz jego koszuli.
Normalnie nigdy bym tego nie zrobiła. Ceniłam bardzo swoją przestrzeń osobistą, a tym samym starałam się nie wkraczać w czyjąś, jednak to była wyjątkowa sytuacja, a takie wymagały niecodziennych rozwiązań.

Alexandra Midnight

avatar

avatar
Cytat : "Na samotność skazują człowieka nie wrogowie, lecz przyjaciele.'

Gif :

Ranga : Perfekcjonistka

Punkty doświadczenia : 17

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : Półkrwi

Narodowość : Brytyjska

Pieniądze : 70 G

Wydział Alchemii, Astronomii i Magii Użytkowej

Powrót do góry Go down

Re: Pracownia eliksirów

Pisanie by Nicolas Hudson on Czw Kwi 13, 2017 12:30 am

Ciemność – mącona co chwila różnobarwnymi okręgami, zakłócającymi spokojną taflę jeziora – zadomowiła się pod powiekami pierwszoroczniaka. Nieposłuszne kosmyki włosów, szorstko oparte tuż przy kąciku oka, drażniły nieustępliwie gładką, bladą skórę. Niezmieniający się, gorzkawy posmak w ustach, poszukiwał złączenia z docierającymi do nozdrzy nowymi zapachami. Ciepło krwi, pulsującej ospale w kończynach, w niekończącej się drodze bez celu... Mało zajmująca sceneria, paradoksalnie pochłaniająca rozproszoną uwagę chłopca, znajdującego się jednocześnie w sali, jak i poza nią (magia).
Stuk... stuk... stuk... Równomierne postukiwanie o blat stołu w pewien – czarodziejski wręcz – sposób odetkało mu uszy. Rytmiczny dźwięk, oddalających oraz przybliżających się kroków, szepty w oddali i nieokreślone szumy, świadczące o życiu. A obok tego kontrastująca martwość. Nicolas, nie czując się już władcą własnego ciała, w półśnie odgradzał się od kiełkującego uczucia paniki, usiłującego brutalnie zagnieździć się w jego rozluźnionym umyśle. Nawet próba choćby niespiesznego przesunięcia nogi po podłodze zakończyła się mało widowiskowym fiaskiem. Chłopiec czuł jedynie specyficzne odrętwienie i doznawał nieprzyjemnego wrażenia, znajdującego się na najniższym szczeblu w skali łaskotania.
I nagle ziąb – ziąb, niemający nic wspólnego z nieprzychylną atmosferą. Objęcia chłodu, upajając się w swej oślizgłej manierze, nieoczekiwanie spełzły wzdłuż kręgosłupa Nico. Raptowne zimno, tak jak miało w swym okrutnym zamiarze, wywołało pożądaną reakcję ze strony studenta – możliwe jednak, iż nie była to konsekwencja w pełni upragniona, gdyż pozornie przemyślane postępowanie, miało sposobność zasiać ziarno spustoszenia, zamiast przynieść, na swych zmęczonych barkach, zbawienie. Gwałtowna zmiana temperatury, sama w sobie nieprzyjaźnie odebrana, wymusiła zarówno rozwarcie ociężałych powiek, jak również przyspieszony i pogłębiony oddech, zaburzający wcześniej obrany rytm – niszcząc tym samym finezyjną symfonię. Jako następstwo tegoż zabiegu ukazały się nieproszone uczucia niepewności, ostatecznie zakłócające równowagę – nie tylko samego działania organizmu, ale także opanowanego wcześniej stanu psychicznego. I cóż teraz?
Może była to kara za to, że nie posłuchał Alexandry, która nakazała mu coś robić i w żadnym razie nie iść spać? Ale czy dyskomfort przy tak podstawowej czynności, jaką było oddychanie, mający swe źródła już w dwóch ośrodkach – mianowicie w nieczułych kostkach lodu, harcujących pod zasłoną niewinnego ubrania oraz zażytego wcześniej eliksiru, znęcającego się nad swą ofiarą powoli, acz wyrachowanie?
- Czyżbyś... pragnąc ekscytującej konkurencji... stanęła do wyścigu z trucizną... próbującej utrzymać mnie w ryzach, ostatecznie zgarniając najwyższą nagrodę... zatrzymując bicie serca... niezdolnego do dalszej walki? - zapytał cicho, urywając poszczególne części zdania, dzieląc je na zjadliwe kawałki, do przełknięcia wyłącznie w tej formie. Nie odwracał przy tym głowy, unikając zbędnego wysiłku. W jego tonie nie dało wyczuć się urazy – co najwyżej zmęczenie przemieszane z pewną dozą zaciekawienia – jakby naprawdę chciał znać odpowiedź – jak dziecko, starające się zrozumieć, otaczający je świat.
I tak – niczym niewzruszony posąg – siedział. Jedynie nierównomierne unoszenie się klatki piersiowej sprawiało wrażenie normalności. Nienaturalność nieruchomej poza tym postawy, spowodowanej paraliżem – od pasa w dół – powoli domagała się uwagi samego, uwięzionego we własnym ciele, Nicolasa. Nie panując nad, ogłaszającymi strajk, kończynami, które zdawały się być obłożone nieskończonymi pokładami betonu, wpychającymi go w siedzenie, oddał się pod panowanie zwykłemu płynowi – pozornie niegroźnej... truciźnie. Tak nieszkodliwej, ujmująco zabawiającej się z systemem człowieka, zmniejszając odrobinę jego wydajność oraz nakładając nań ciut obciążenia – w trosce o kondycję z pewnością – szlachetne zamiary przede wszystkim.

Nicolas Hudson

avatar

avatar
Cytat : You're weird - don't change it.

Gif :

Ranga : wędrowiec

Punkty doświadczenia : 16

Punkty Życia : 100

Wiek : 19

Krew : półkrwi

Narodowość : brytyjska

Pieniądze : 45 G

Wydział Alchemii, Astronomii i Magii Użytkowej

Powrót do góry Go down

Re: Pracownia eliksirów

Pisanie by Sharv on Pią Maj 05, 2017 4:47 pm

Sharv czekał cierpliwie, ale zarażeni studenci mieli już coraz gorsze objawy, prawie ostateczne. Co prawda nawet gdyby psor doprowadził ten teatr do absolutnego końca, to wszystko dało się cofnąć, nawet z ostatecznego apogeum. Niemniej pięć minut przed końcem zajęć nikt z „lekarzy” nie był nawet w połowie przygotowywania wywaru, więc wszystkie starania miały spalić na panewce - zwłaszcza siedzącej w pierwszym rzędzie, ślepnącej blondynki, której para w ogóle nie pomagała. Czarnowłosy basior sapnął ze zmęczeniem i odezwał się pierwszy raz od przeszło czterdziestu minut:
- Dobrze, dziękuje wam wszystkim, moi drodzy, za starania, ale proszę już odłożyć ingrediencje oraz różdżki. Zajęcia skończą się lada chwila. Panie Tomiczny, proszę przyzwać mi tym razem biały kuferek. W środku znajdują się buteleczki z kolorowymi karkami, są to antidota na wszystkie choroby, proszę dopasować je do kolorów buteleczek, które pańscy koledzy i koleżanki wybrali wcześniej, i porozdawać je – polecił jednemu ze studentów, który wstał z krzesełka, odłożył księgę i podlazł do drzwi jak poprzednio, by przywołać kufer. I podczas gdy chłopak powoli wypełniał polecenie, profesor ciągnął dalej: - Myślę, że nie muszę specjalnie rozwodzić się nad tym, że nie jestem zadowolony z waszych wyników. A raczej z braku wyników. Przyznacie, że zadanie nie było specjalnie trudne, wymagało nieco wyobraźni, już nawet nie wiedzy, bo pozwoliłem wam korzystać z książek. Dlatego też nikt nie kończy zajęć z pozytywną oceną, ale z racji, iż jest to dopiero początek roku, to nie rozdam też tych negatywnych – uznajmy, że potrzebujecie nieco czasu na „rozkręcenie się”. Ale to ostatnia taka szansa. Nie mniej wszystkim dziękuje za przybycie. Objawy powinny ustąpić w kilkadziesiąt minut, dlatego zarażonych proszę o cierpliwość, a lekarzy o to, by uprzątnęli miejsce pracy.
Tym kończąc zajęcia, Sharv przypilnował jeszcze, by wszyscy doszli do siebie, sprawdził, czy po zajęciach nie został bałagan i wyszedł z sali.

z/t wszyscy
(chyba, że ktoś chce kontynuować tu sesje, to spokojnie może pisać.)



Alexandra Midnight – Dodano 5 PD
Colette Tomiczny – Dodano 5 PD
Maude Morel – Dodano 5 PD
Naamah Dawn Harms – Dodano 5 PD
Nicolas Hudson – Dodano 5 PD
Penelope Graves – Dodano 5 PD

Sharv

avatar

avatar
Cytat : Jeśli pies spojrzy na ciebie i nie chce podejść, powinieneś dokładnie przyjrzeć się swojemu sumieniu.

Gif :

Ranga : Prof. Sharv

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : 53 lata

Krew : Psia

Narodowość : Islandia

Pieniądze : 100 G

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Re: Pracownia eliksirów

Pisanie by Colette Tomiczny on Sob Maj 06, 2017 10:35 pm

Spaprał po całości. Nie żeby eliksiry były jego konikiem i czuł się na zajęciach jak ryba w wodzie – tonął w końcu w podręczniku już od kilkunastu lat wiedząc, że nie miał co specjalnie zawierzać umiejętnościom w dużej części opartym na swoich korzeniach. Po piątym, wypieprzonym w kosmos, kociołku pod rząd, postanowił, że będzie ostrożniejszy i nie będzie próbował podrywać żadnych ślicznych chłopców poprzez swoje umiejętności mieszania żabich udek i pajęczych odwłoków. Dziś zamierzał częściowo złamać tę zasadę, ale na bardziej neutralnym gruncie – konkretnie na gruncie korytarza przed salą – tak dla pewności.
Najpierw jednak, przygniatany niejako do podłogi pełnymi zawodu słowami profesora, dopełnił przydzielonego mu zadania i na koniec zajął się swoją dzisiejszą partnerką. Miał zamiar dopilnować, by jej kondycja zdrowotna wróciła do stanu wyjściowego, nawet jeśli Profesor Sharv obiecał, że antidotum zadziała błyskawicznie.
Cholernie satysfakcjonujące było patrzenie na to, jak obwisła skóra pokrywająca postarzoną o kilkadziesiąt lat twarz dziewczyny oraz widoczne spod koszulki szyję i ręce zaczyna się napinać jak membrana, na nowo robić widocznie miękka, bardziej zaróżowiona i jaśniejącą młodością, i wigorem. Dziewczyna mogła się wreszcie rozciągnąć z ulgą wypisaną na ślicznej buzi i kilka razy zapewnić wypytującego ją o samopoczucie Colette, że wszystko jest w porządku i czuje się jak nowo... odmłodzona.
Ba dum tss.
Żarciki się go trzymały, ale tak naprawdę ten rzekomy dobry humor miał być jedynie wystarczająco mocną szpachlą zalepiającą dziurę wyżłobioną zaciekle przez poczucie winy (zawiódł w końcu partnerkę) oraz stres. Ten drugi rósł jednak dopiero teraz, kiedy po oficjalnym zakończeniu zajęć miał wcielić w życie plan swojego polowania. W końcu – jak to opowiadało mu w głowie sumienie, głosem Krystyny Czubówny – niczym cierpliwy gad wylegiwał się dotąd na kamieniu i obserwował czujnym wzrokiem białowłosą, spokojną ryjówkę, zamierzając zatopić w niej zęby. No dobra, może nie tak niemoralnie, ale na pewno zamierzał złapać ją za ogon zanim znowu zniknie w jakiejś dziurce. Czemu to nadal brzmiało tak źle...?!
Kiedy tylko niedawno poznany Nicolas wstał ze stołka i zabierał się do wyjścia, Tomiczny rzucił ostatnie, trochę bezczelnie kontrolne spojrzenie Naamah. Wyglądała ok. Wyglądała tak, że mogłaby sama stanąć sztywno na nogach, spojrzeć mu prosto w oczy i kazać odpierdolić od siebie - a to najlepszy system sprawdzania trzeźwości. Pożegnał się więc z nią pospiesznie, z rozpędu całując mięciutką i cienką skórkę na wierzchu jej dłoni, po czym wyleciał z gabinetu wraz z pierwszymi studentami. Głupie? Miał zostać? I został. ...ale na korytarzu. Oparł się plecami o ścianę zaraz obok drzwi i szarpiąc zębami dolną wargę, śledził wzrokiem każdego kto opuszczał salę. Ożywił się dopiero kiedy w niewielkiej grupce ludzi pojawił się przedstawiciel płci rzekomo-brzydkiej, świecący wręcz platynowo-jasnymi włosami jak czubkiem ulicznej latarni.
...ten tekst wcale nie był romantyczny. Col musiał sobie zanotować, by go nie powtarzać.
Gad błyskawicznie zapolował na ryjówkę. Skoczył i...! Złapał go dłonią za łokieć, łagodnym szarpnięciem wyciągając go w niewielkiego nurtu studenckiej braci, wprost na swój brzeg. Uśmiechnął się od razu szeroko, jak na zawołanie, ale skoro uśmiech ten sięgnął nawet jego dwukolorowych oczu, znaczyło, że był jak najbardziej szczery.
- Żeby nie tracić czasu i postawić sprawę jasno spytam od razu: Co najbardziej lubisz? Tak najbardziej-najbardziej? Jakiś przedmiot, zjawisko, danie...? Cokolwiek. - Zachowywał się tak jakby miała być to sprawa życia lub śmierci. Ale bardziej życia.

_________________
Come closer.

Colette Tomiczny

avatar

avatar
Cytat : I am a GREAT MAN and one day If you are very lucky I might even be a GOOD ONE.

Gif :

Ranga : Smok Katedralny

Punkty doświadczenia : 34

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Polak

Pieniądze : 78 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Pracownia eliksirów

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach