Duża Sala Treningowa

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Duża Sala Treningowa

Pisanie by Veneficium on Sob Paź 15, 2016 4:33 pm

First topic message reminder :

Największa sala w całym budynku. Prowadzą do niej dwuskrzydłowe wrota, znajdujące się idealnie naprzeciwko drzwi wejściowych do samego budynku. Sala również jest rozmieszczona na planie pentagramu, ale odwróconego względem kształtu samego budynku. Sufit znajduje się na wysokości czterech metrów, a dwie ściany z pięciu są zasobne w wysokie strzeliste okna z ozdobnymi framugami. Podłoga jest w pełni drewniana, a ściany wzmocnione zaklęciami, by przeprowadzane tutaj treningi nie naruszały zbytnio spokoju reszty budynku.
Ponadto na sali znajdują się też drzwi prowadzące do składziku, w którym to trzymane są:



  • bibeloty różnej maści, mające służyć za przedmioty ćwiczeń podczas zajęć z transmutacji. Głównie: meble, zastawa stołowa, puste klatki dla zwierząt, puste akwaria, pluszowe zabawki, itp.
  • zaczarowane manekiny do ćwiczeń
  • góra poduszek
  • cztery duże lustra na kółkach
  • kufer z Boginem
  • piłki plażowe i piłki lekarskie


Czasem na terenie sali organizowane są spotkania Klubu Pojedynków.

Klub pojedynków - Zasady:
1. Klub Pojedynków powstał dla studentów MUMiCz, by mogli oni pod nadzorem profesora, zwanego później opiekunem, sprawdzić swoje umiejętności walki, myślenia abstrakcyjnego, oraz użycia zaklęć ofensywnych jak i defensywnych.
2. Wszyscy członkowie Klubu Pojedynków zobowiązani są do okazywania wzajemnego szacunku wobec siebie jak i opiekuna nadzorującego pojedynki, oraz zobowiązują się do wypełniania jego poleceń.
3. Opiekun Klubu ustala terminy spotkań jak i zasady, jakie będą panowały podczas Pojedynków. Każdy, kto zdecyduje się wejść na Podest Pojedynkowy zobowiązuje się przestrzegać ustalonych wcześniej przez Opiekuna reguł pojedynkowania się. W przypadku, gdy ktoś złamie ustalenia, Opiekun ma obowiązek przerwać pojedynek i wyciągnąć odpowiednie konsekwencje wobec niesubordynowanego członka Klubu.
4. Trzy kary czy też trzy ostrzeżenia udzielone przez Opiekuna Klubu skutkują miesięcznym szlabanem na pojawianie się na spotkaniach Klubu. Jeśli ukarany członek Klubu po miesiącu dalej będzie sprawiał kłopoty zostanie usunięty z listy członków Klubu, a gdy będzie chciał wrócić, będzie musiał stoczyć Pojedynek z Opiekunem i go wygrać. Opiekuna uznaje się za pokonanego wówczas, gdy po wymianie pięciu zaklęć przeciwnik dalej stoi na nogach. Zasadę tę stosuje się tylko wówczas gdy wyrzucony członek Klubu chce do niego wrócić.
5. Członkowie Klubu Pojedynków obowiązani są do zwracania uwagi na stopień zaawansowania swojego oponenta jak i na rocznik, który reprezentuje jego przeciwnik.
6. Członkowie Klubu Pojedynków mają obowiązek powiadomienia Opiekuna Klubu o swojej nieobecności lub też niemożności stawienia się na spotkaniu Klubu. Członkowie Klubu nie muszą podawać przyczyny swojej absencji.
7. W czasie spotkań Klubu wszyscy jego Członkowie jak i Opiekun są sobie równi. Uprasza się o nieużywanie form grzecznościowych, gdyż one tworzą niepotrzebną barierę pomiędzy Członkami Klubu, a ich Opiekunem. Zasada ta traci moc w chwili zakończenia spotkania Klubu Pojedynków.
8. Podczas spotkań z użyciem skrzyni z Boginem, wyjść terenowych lub też wizyt w pokoju z Magiczną Menażerią, Członkowie Klubu Pojedynków zobowiązani są do bezwzględnego przestrzegania zaleceń jakie ustalił Opiekun Klubu przed przystąpieniem do wykonywania określonego zadania.
9. Spotkania Klubu Pojedynków nie służą do załatwiania zatargów pomiędzy Członkami Klubu. Jeśli Opiekun zauważy, że Studenci lekceważą tą zasadę momentalnie przerywa Pojedynek, ogłasza remis, a sam staje do Pojedynku najpierw z jednym, a potem drugim uczestnikiem walki na zaklęcia. W takim przypadku nie obowiązują reguły, jakie zostały ustalone z uczestnikami Spotkania podczas jego rozpoczęcia.
10. Każdy Członek Klubu Pojedynków po wejściu na Podest Pojedynkowy musi się ukłonić przed swoim przeciwnikiem. Ta zasada obowiązuje obie Pojedynkujące się osoby. Brak ukłonu skutkuje brakiem zgody na rozpoczęcie Pojedynku.
11. Za koniec Pojedynku uznaje się rzucenie przez jednego z Pojedynkujących się zaklęcia Pericullum. Pojedynek może zostać przerwany również przez Opiekuna Klubu, bez podania przez niego przyczyny przez którą postanowił rozdzielić dwóch walczących, lub też jeden z czarodziei Pojedynkujących się będzie zbyt zmęczony, by rzucać zaklęcia.
12. Klub Pojedynków jest miejscem, w którym studenci mogą w kontrolowanych warunkach poczuć się jak Aurorzy lub też Członkowie Brygady Uderzeniowej, jednak nie mogą podczas Pojedynków używać zaklęć Czarnomagicznych oraz Zaklęć Niewybaczalnych. Jeśli któryś Członek Klubu użyje zakazanej grupy Zaklęć zostaje wykluczony z Klubu, bez możliwości powrotu do niego.

Autor: Coro Purdy

_________________

Veneficium

avatar

avatar
Cytat : Jak wszędzie będziesz miał na skróty, to w końcu w ogóle przestaniesz chodzić.

Gif :

Ranga : Pan i Władca

Punkty doświadczenia :

Punkty Życia :

Wiek :

Krew : Najczystsza

Narodowość : Światowa

Pieniądze :

Admin

Powrót do góry Go down


Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Nie Kwi 02, 2017 11:59 am

- Achh!
Tallulah zachwiała się, gdy przy kolejnym kroku poczuła nierówność w terenie. Z pewnym trudem utrzymała równowagę zaburzoną przez zaklęcie Polaka. Wysunęła ręce na boki, by utrzymać się w pionowej pozycji. Potrzebowała szybko przeanalizować sytuację. Podłoga w dalszym ciągu się ruszała. Była nieco jak łóżko wodne albo dmuchany materac, trudno jej było się zdecydować na jakieś konkretne określenie. Ale dało radę stać, tylko trzeba było być ostrożnym. Gorzej z obcasami. Przeszkadzały. Ale kiedy szykowała się na ten dzień nie wiedziała nawet, że odbędzie się spotkanie Klubu Pojedynków. Cóż, trzeba było zmienić na chwilę styl.
Nie chcąc tracić zbyt wiele czasu, Ślizgonka zwyczajnie oklapła na podłogę, dodatkowo wprawiając ją tym w ruch. Wetknęła sobie różdżkę między zęby aby mieć wolne ręce i zgięła nogi w kolanach, a następnie po prostu prostym ruchem zdjęła buty i odłożyła je na bok. Wyciągnęła różdżkę z ust i pewnie ścisnęła ją w dłoni, kierując w stronę Colette, ale przez poruszającą się powierzchnię trochę trudno było jej dobrze wycelować. Chwila zastanowienie i już sekundę później leżała na podłodze, podpierając wyciągniętą dłoń z różdżką o drugą rękę, niczym snajper celujący do swojej ofiary. Tuż przy podłodze utworzyła się niewielka przerwa od dymu, spowodowana tymi nietypowymi ruchami nawierzchni, ułatwiając tym samym jej "strzał".
- Tarantallegra! - rzuciła, doczekawszy odpowiedniego momentu, celując przy tym wprost w nogi Polaka. Ale to było za mało. Potrzebowała czegoś bardziej ofensywnego. Czegoś, co pozwoli jej odwrócić uwagę chłopaka na tyle, by mogła podejść bliżej i rzucić coś na finał. Tylko co? Przygryzła lekko wargę, czując układającą się w głowie wiązankę skierowaną w stronę pewnego profesora. Już miała się nieco podnieść, ale jej dłoń trafiła na buta. Buty, buty... Buty! Idealnie. Potrzebowała teraz właśnie po prostu... czegoś! Zamachnęła się i rzuciła jednym ze swoich biednych butów w stronę Colette.
- Boggartio! - Zaklęcie poszybowało w stronę nieszczęsnego obuwia, trafiając w nie i zaczynając proces transmutacji akurat w czas, gdy przemieniająca się w bogina szpilka znalazła się na tyle blisko Polaka, by uznać go za swój cel ataku i wyłonić się z dymu niczym najstraszniejszy koszmar.
Tall tymczasem ruszyła w jego stronę nieco bardziej okrężną drogą, gotowa stać się jego drugim koszmarem, ale ubranym jak marzenie. Nawet i bez butów.



Tarantallegra - średnio zaawansowane (51 pkt.). +3 pkt. do zaklęć ofensywnych (różdżka)
Boggartio - zaawansowane (66 pkt.).


Ostatnio zmieniony przez Tallulah Rossreeve dnia Nie Kwi 02, 2017 10:45 pm, w całości zmieniany 1 raz

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Kwi 02, 2017 11:59 am

The member 'Tallulah Rossreeve' has done the following action : Rzut kostką


#1 'k100' : 49

--------------------------------

#2 'k100' : 81

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Colette Tomiczny on Pon Kwi 03, 2017 5:56 pm

Słysząc z drugiej strony gęstej, ciemnej chmury oskarżycielski jęk swojego oponenta i głuche pacnięcie ciała na miękkie kiedyś-drewno, parsknął zadowolony z siebie jak mały chłopczyk, któremu udało się zanurzyć warkoczyk koleżanki w kleju na zajęciach plastycznych. Innymi słowy jak mały skurwesyn. Mimo to zachował sobie jeszcze resztkę swoich dżentelmeńskich manier, bowiem nie zrobił niewieście za dużej krzywdy – nawet nie podejrzewał, że postanowi się ona odegrać na nim zaglądaniem mu do najgorszych strachów.
Skakaniem poniekąd chciał utrudnić dziewczynie trafienie w siebie jako w ruchomy cel, ale przez zasłonę dymną nie widział nawet czy ta już celuje i w którą stronę przy okazji powinien odskakiwać - tu był pierwszy mankament tego planu. Już uniósł różdżkę, by rozwiać natrętną chmurę kiedy dosłownie w ułamku sekundy postrzegł frunący w jego stronę urok. Chciał uskoczyć, serio, taki był pierwotny plan, ale by to zrobić najpierw musiał zmienić jednostajny rytm odbijania się od miękkiej podłogi, co zaowocowało tym, że o mało co nie zaliczył gleby. A potem znów prawie zaliczył spotkanie z podłogą kiedy jego nogi same zaczęły tańczyć krakowiaczka. Wybuchł krótkim śmiechem i na początek wziął się pod boki, zachowując tak jakby robił to specjalnie. Od potu do policzków już częściowo zaczęły mu się przyklejać kosmyki włosów – odgarnął je więc niespokojnym ruchem.
- Każesz mi tańczyć samemu? - rzucił wyzywająco nieco głośniej, zamachnąwszy rękami, kiedy o mało co nie stracił równowagi – A może duecik...?
Już wiedział, co zrobi, najpierw spróbuje rozrzedzić chmurę gazu zaklęciem Expulso i kiedy utworzy sobie bramę do Tallulah... To zacznie uciekać przed Wendigo.
Chwila... Co?
Były śmieszki i heheszki, a potem Putin zarządził dla Tomicznego gułag za zniewagę. Gułag wysoki na ponad trzy metry. Gułag wyglądający tak potwornie, że nie przypominał sobą żadnego znanego dotąd stworzenia. Był jak mieszanka jakiegoś kopytnego rogacza, człowieka i piranii. Jego chude, pokryte cienką, bladą skórą ciało było żylaste i tak wychudłe, że nieomal przypominało szkielet, zwłaszcza, że żebra klatki piersiowej wysuwały się zza skóry jak białe kamienie spomiędzy gorącej plasteliny. Długie łapy zwieńczały podłużne, szponiaste dłonie, których każdy palec miał długość jakiś dwudziestu centymetrów. Długie nogi natomiast zginały się w kolanach w odwrotną stronę niż dzieje się to w przypadku ludzi, przywodząc na myśl tylne odnóża jakiś zwierząt kopytnych – na ich końcu nie było jednak ani kopyt ani racic, ale długa stopa z rozczapierzonymi palcami i kolejnym rzędem pazurów. Kiedy ogromne stworzenie, przygarbione i pochylone mocno do przodu poruszało się to skóra sunęła obrzydliwie po jego kościach, jakby nie była elementem jego ciała, ale wsuniętym na szkielet za ciasnym kombinezonem – jakby już lada chwila miała się rozerwać i wypluć na salę odór gnijącego wnętrza – bo taki właśnie smród ział mu z wielkiej, niedomkniętej paszczy. Wygięty niemal w łuk kręgosłup wychodził niewielkimi ostrymi wypustkami przez skórę, tak jak działo się to w przypadku żeber. Najstraszniejsza jednak była niemal ludzka twarz – ściągnięta przerażająco i wysuszona, oczu dosłownie nie było, w czaszce wyzierały dwa puste oczodoły czyniące stwora kompletnie ślepym – nadrabiał jednak słuchem i węchem. Nos miał ludzi, ale niepokojąco maleńki względem proporcji jego twarzy, jakby miał cofnąć się i specjalnie użyczyć miejsca niedomkniętej paszczy pozbawionej warg, w której skóra płynnie przechodziła w dziąsła. W dziąsłach, nierówno jak sztachety zbite przez pijanego chłopa, wystawały żółte, ostre zęby. Uszy miał jelenie, ale dużo dłuższe, ułożone bardziej prostopadle do boku głowy. Łeb stwora miał jeszcze dwa dodatki: pierwszym były długie, czarne włosy, upodabniające go do samicy, rozlewające się na jego ramiona i częściowo na plecy – proste, choć miejscami skołtunione, z zapodzianymi w nich kawałkami liści i ziemi. Kolejnym było monstrualne poroże – nie należało ono krojem do żadnego istniejącego tworzenia – miało wielkie łopaty jak u łosia, ale było powykręcane we wszystkie strony jak u jelenia. Na dodatek było pokarbowane jak śruba, ale idealnie symetryczne – koloru popiołu. Było jeszcze futro. Szczątki futra, równie skołtunionego i czarnego, zalegającego dwoma garściami półdługich włosów na dekolcie, tuż pod szyją, kończąc się wraz z końcem mostka, oraz w dole łydek, jakby przy pęcinach.
To był bogin, duży, ale niegroźny bogin, a nie górski potwór powstały jako klątwa rzucona na kanibali... Colette powinien był się domyślić i zapewne gdyby stał z boku, i oglądał to jako film, to pewnie z lekką flegmą podpowiadałby głównemu bohaterowi tego wariactwa które zaklęcie zmieni Wendigo w... Srendigo.
Ale w tej konkretnej chwili Tomiczny nie myślał o tym, że znajdują się na terytoriach, na których Wendigo nie występują, że są w dole gór, a nie na ich szczycie. I przede wszystkim, że są na Islandii, a nie w Ameryce. ...No i że te stwory w ogóle nie istnieją i są tylko wytworem wyobraźni mugoli, używanymi w grach i popularnych serialach. Nie myślał o tym, bo ten obecny tutaj BYŁ! Był i stał, rzucał cień i niemożliwie śmierdział padliną i zgnilizną. A poza tym co bogin nagle robiłby tutaj, w środku pojedynku...?
- Colloshoo! - wymsknęło mu się, kiedy potwór poczynił krok w jego stronę. Swoją drogą zabawnie musiał wyglądać dla publiki – tragikomicznie – jak tańczący pajacyk zwabiający do siebie monstrum przerażające nawet w tłumnej sali przy pełnym oświetleniu w środku dnia. Spotkany w nocy przy lesie mógł przyprawić o zawał serca. Mimo to przez nagłe przerażenie jego chwilowa dobra passa skończyła się tak ostro, że różdżka nieudanym zaklęciu razem nawet nie syknęła. - R-relashio! - skoro nie mógł przykleić tego do miejsca to chciał go przynajmniej odepchnąć. Wszystko ładnie, pięknie, stawiał czoła swojemu strachowi, głos nie marniał mu w gardle i w ogóle, nadal sobie pląsał, ale co z tego, skoro nagle się przy tym jakby od-magicznił?!
No i jeszcze wyrżnął na ziemię na plecy, czując jak uda zaczynają mu drętwieć od forsownych ćwiczeń – zupełnie jakby wykurzone widokiem zmęczenie dopiero teraz do niego dobiegło.



Rysunek poglądowy dla ludzi bez wyobraźni. (przedstawia mniej więcej jak Wendigo wygląda – dodajcie jeszcze długie, czarne włosy na głowie oraz futro pod szyją i za łydkami)



1. Akcja fizyczna (odskoczenie) - >53
Wyrzucono: 42 + 1% = 43
Nie wyszło.

Colloshoo - średnio zaawansowane (51)
Wyrzucono: 36 + 1% + 1 do zaklęć ofensywnych (różdżka) = 38
Nie wyszło.

Relashio - łatwe (31)
Wyrzucono: 6 + 1% + 1 do zaklęć ofensywnych (różdżka) = 8
Nie wyszło.


Ostatnio zmieniony przez Colette Tomiczny dnia Pon Kwi 03, 2017 6:57 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Come closer.

Colette Tomiczny

avatar

avatar
Cytat : I am a GREAT MAN and one day If you are very lucky I might even be a GOOD ONE.

Gif :

Ranga : Smok Katedralny

Punkty doświadczenia : 34

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Polak

Pieniądze : 78 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Kwi 03, 2017 5:56 pm

The member 'Colette Tomiczny' has done the following action : Rzut kostką


#1 'k100' : 42

--------------------------------

#2 'k100' : 36

--------------------------------

#3 'k100' : 6

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Ichabod Cavendish Junior on Pon Kwi 03, 2017 7:31 pm

Żurnalista dzielnie czekał, aż sytuacja się jakkolwiek ustabilizuje i będzie wiedział, czy ma w końcu wchodzić na ten podest czy nie? Pierwsza para już się rozeszła, dyskusja wygasała jak polana w kominku po mocnym hajcowaniu i słychać już było tylko nerwowe syknięcia i strzały, zamiast szumu nadciągającej wymiany zaklęć i innych uprzejmości. W tym czasie chłopak, który wygrał pierwszy pojedynek najpierw chciał widocznie dołączyć do reszty pod ścianą, ale po kilku krokach zakręcił się w miejscu i jednak przelazł do okopu Cavendisha. Chłopak drgnął nieco nerwowo, kojarzył w końcu Głównego Kierownika Zamieszania uczelni i odprowadził go zdumionym wzrokiem, aż do miejsca obok siebie. Żadnych wybuchów zatem? Ani namawiania na eksperymenty? Ani zatłuczenia człowieka od T.R.U.T.N.I.A. za ostatni artykuł o rzekomym związku z woźnym...?
Przyjemnie.
- Wolisz bardziej detalicznie czy ogólnie? – Chrząknął, ale nie czekając na odpowiedź przystąpił do tego drugiego: - Na początku sprawa poszła od tego, że Panna Lucy, to jest ta nieduża z krótkimi ciemnymi włosami, nie ogarnąwszy, że Pan Purdy jest profesorem, wyraziła się dość niepochlebnie na temat jego tatuaży. Belfer zawyrokował zatem, że między innymi jeśli jej się nie podobają, to nie musi tutaj przychodzić. Dodatkowo jeszcze Panna Tallulah, czyli ta, która właśnie zmierza w stronę podestu, dołączyła to pewnego stopnia przytyków w stronę belfra i wyszczególniła wraz z argumentacją, że nie pododają jej się niektóre zasady przedstawione przed rozpoczęciem zajęć. Panna Lucy również miała w tym temacie pewne obiekcje. Dodatkowo kiedy bawiła się ona różdżką, to profesor pozbawił ją jej zaklęciem i po tym zaczął unosić się w powietrzu zapach bójki pomiędzy Profesorem Purdym a Lucy, a potem Lucy i Tall. Dziewczyny połączyły siły i zaczęły zarzucać prowadzącemu niekompetencje i teraz zmuszono jedną z nich do pojedynku.
Uśmiechnął się na koniec i przeniósł spojrzenie na zadymiony częściowo podest, na którym właśnie pojawiło się jakieś rogate, wysokie na trzy metry straszydło.
- O w kurwe! - wrzasnął, nie ogarniając jak mógł przeoczyć pojawienie się go tak nagle i złapał błyskawicznie aparat nieomal oślepiając wszystkich serią zdjęć.

Ichabod Cavendish Junior

avatar

avatar
Cytat : Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

Gif :

Ranga : Sir Żurnalista

Punkty doświadczenia : 22

Punkty Życia : 100

Wiek : 20 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 75 G

Wydział Nauk Biomagicznych i Środowiskowych

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Coro Purdy on Sro Kwi 05, 2017 8:52 pm

Coro obserwował pojedynek ze spokojem. Musiał przyznać, że zarówno Tallulah jak i Colette bardzo dobrze sobie radzili. U chłopaka zaimponowała mu pomysłowość. Użycie transformacji podczas pojedynku było nie tylko bardzo niebezpieczne, ale też mogło być bardzo skuteczne. Widział nie raz osoby, które dla rozproszenia uwagi przeciwnika używały zaklęć transmutacyjnych do przekształcania różnych przedmiotów w rzeczy nie tyle niebezpieczne, co w ich rozumowaniu zabójcze. Na szczęście sprężynująca podłoga do nich nie należała ale mogła skutecznie rozproszyć przeciwnika. Purdy miał więc nadzieję, że jednak Colette nie będzie miał większego problemu z pokonaniem panny Rossreeve. Owszem powinien być bezstronny i nie kibicować żadnej ze stron jednakże po tym co zaszło nie umiał zachować dystansu do jednej ze stron pojedynku. Niestety panna Tallulah, była dobra w te klocki i nie dała się rozproszyć. Purdy zachowywał statut obserwatora do momentu, w którym nie usłyszał zaklęcia przekształcającego przedmioty w bogina. Wtedy zareagował. Zaczął ostrożnie iść po podłodze idealnie zachowując równowagę do momentu gdy znalazł się przed Colette. Wówczas Bogin zaczął zmieniać swój kształt. Coro doskonale wiedział co za chwilę ujrzą studenci i chciał uniemożliwić stworowi szybką przemianę. Uniósł różdżkę i wycelowawszy w bogina krzyknął:
- Riddicul... - jednak nie dokończył zaklęcia gdyż przyśpieszenie kroku na niestabilnym podłożu oraz oślepienie nagłym rozbłyskiem flasza z aparatu spowodowało, że Purdy źle stanął i wykręcił sobie boleśnie kostkę. Po chwili jednak stał już oko w oko ze stworzeniem ze swoich najgorszych koszmarów - Rogogonem Węgierskim. Ostry wzrok profesora mierzył stworzenie spokojnym wzrokiem i nagle wśród przebłysku zdrowego rozsądku rozejrzał się dookoła patrząc na studentów. Lekko się uśmiechnął i wycelował w smoka swoją różdżkę.
- Riddiculus - krzyknął i na oczach wszystkich zgromadzony,ch w sali studentów wielkie, groźne smoczysko przyjęło postać smoka z balonów, które ktoś zapomniał ze sobą pozwiązywać. Efekt był taki, że z balonów z sykiem zaczęło uciekać powietrze, a Coro napadł niepochamowany śmiech. 
- Proszę znajdźcie jakąś... pustą skrzynię. - poprosił studentów cały czas się śmiejąc i obserwując balony latające po sali. I choć czuł, że ma skręconą kostkę to jakoś teraz się tym nie przejmował. Myśleć o kontuzji będzie później.

Zaklęcie Riddiculus - Łatwe 31 punktów - 15 punktów +5 + 3= 23 punkty, próba nieudana,
Zaklęcie Riddiculus - Łatwe 31 punktów - 82 punkty + 5 + 3=  90 punktów, próba udana.


Ostatnio zmieniony przez Coro Purdy dnia Czw Kwi 06, 2017 8:20 am, w całości zmieniany 3 razy

Coro Purdy

avatar

avatar
Cytat : Breath it's only bad day, not a bad life

Gif :

Ranga : Personel

Punkty doświadczenia : 77

Punkty Życia : 90

Wiek : 32

Krew : półkrwi

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 80

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Kwi 05, 2017 8:52 pm

The member 'Coro Purdy' has done the following action : Rzut kostką


'k100' : 15

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Kwi 05, 2017 8:54 pm

The member 'Coro Purdy' has done the following action : Rzut kostką


'k100' : 82

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Czw Kwi 06, 2017 10:14 am

Wyszło cudownie. Tall nie mogła sobie tego lepiej wymyślić. Znaczy, owszem, mogłaby, gdyby mogła używać zaklęć użytkowych, ale nie mogła. Chociaż wtedy jej taktyka byłaby pewnie bardziej ofensywna. Tak musiała się uciekać do swego rodzaju podstępu. Ale najważniejsze było to, że owy podstęp działał. I to całkiem nieźle! Co prawda krakowiaczek Tomicznego wprawił podłogę w zupełnie inny rytm niż jego skakanie, ale wciąż nie było to aż tak problematyczne. Ślizgonka zdążyła się podnieść i ostrożnie, ale tak szybko, jak tylko się dało, ruszyć po łuku w stronę chłopaka, gdy usłyszała jego pierwsze zaklęcie. Odruchowo przykucnęła, sprowadzając się niemal do parteru. Zaklęcie mogło być przecież rzucone w jej stronę - może przeciwnik dostrzegł ją wśród dymu? Ale nie, nic się nie stało. Podniosła się znów do pozycji stojącej i właśnie wtedy dostrzegła cień przemienionego bogina. Wyglądał strasznie. Nie spodziewała się akurat czegoś takiego. Właściwie gdy rzucała zaklęcie, to nie spodziewała się niczego konkretnego, chodziło jej tylko o dystrakcję. Stojący nie tak daleko pseudo-Wendigo uświadomił jej, że musi się spieszyć. Ruszyła przed siebie niemal biegiem, na tyle, na ile było to możliwe, żeby się nie wywalić na dmuchanej podłodze.
- Drętwota! - Z wyciągniętą przed siebie różdżką mignęła Colette z boku w przerzedzonej już nieco smolistej zasłonie. Zaklęcie trafiło w Polaka*, sprawiając tym samym, że ten zwyczajnie zdrętwiał ze strachu. Nie zwalniając zbytnio, Ślizgonka zakręciła w stronę Wendigo.
- Hej, ty! Riddik-... - zawołała, chcąc zwrócić na siebie uwagę bogina i zmienić go w coś mniej inwazyjnego, ale wtedy też do akcji wkroczył - z pewnym trudem - Coro. Urwane zaklęcie nawet nie miało prawa zadziałać i nie było ku temu potrzeby, bo opiekun klubu spuścił ze swojego smoczego lęku powietrze. Dziewczyna nie potrafiła tego do końca zrozumieć. Widziała i słyszała to wszystko, ale nie potrafiła tego zrozumieć. Jak? Skąd? Złość mieszała się w niej z zaskoczeniem i niezrozumieniem. Trochę jak w transie wycelowała w Colette różdżką, rzucając przy tym krótkie "Finite" i tym samym kończąc niedolę biednego polaczka. Posłała mu przepraszające spojrzenie i wyciągnęła do niego rękę, chcąc pomóc mu wstać.
- Wybacz, jeśli zbytnio cię tym nastraszyłam - odezwała się cicho, ze skruchą. Wciąż była w pewnym szoku. Ale skoro to miała już załatwione... Coś stwardniało w niej na granit. Ale zanim, to musiała się czegoś dowiedzieć. Pozostawiła Tomicznego samemu sobie dojść do siebie po pojedynku, a sama ruszyła w stronę głosu Coro na tyle twardym krokiem, na jaki pozwalał jej dmuchany parkiet. Zatrzymała się dopiero parę kroków od profesora.
- Z jakiego powodu wtrącił się pan w pojedynek? - zwróciła się do niego z zimnym spokojem, unosząc minimalnie podbródek w wyrazie urażonej dumy. W dłoni wciąż ściskała różdżkę. Chciała zachować tę pozę póki Coro nie odpowie, ale jej ciekawość była silniejsza. Musiała wiedzieć.
- I skąd wiedział pan, że to bogin? - dodała jeszcze, a jej oczy zmrużyły się na ułamek sekundy. W głosie dziewczyny trudno było się doszukać konkretnego uczucia. Zaskoczenie, złość, coś na kształt... podziwu. Nie mogła się zdecydować na żadne z nich jednoznacznie, nie znając odpowiedzi na ledwo zadane pytanie.
Z tego wszystkiego zapomniała nawet rzucić Finite na swojego zmienionego w bogina buta.



Drętwota - średnio zaawansowane (51 pkt.) + 1 pkt. (II rok studiów).
Riddikulus - łatwe (31 pkt.) + 1 pkt. (II rok studiów).

*Uzgodnione z Kotletem.


Ostatnio zmieniony przez Tallulah Rossreeve dnia Czw Kwi 06, 2017 7:43 pm, w całości zmieniany 2 razy

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Kwi 06, 2017 10:14 am

The member 'Tallulah Rossreeve' has done the following action : Rzut kostką


#1 'k100' : 88

--------------------------------

#2 'k100' : 49

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Colette Tomiczny on Pią Kwi 07, 2017 4:32 pm

Sytuacja była przekichana, zwłaszcza, kiedy wyłożył się na plecy – niby nie bolało, w końcu podłoga była jak miękki materac, ujawniający każdy zbliżający się ruch. I niby Colette mógłby ogarnąć, że jego przeciwniczka się zbliża, gdyby tylko sam ciągle nie skakał podrygującymi nogami i nie robił najwięcej chaosu. No i pewnie gdyby nie był tak skupiony na śledzeniu oczami wielkimi jak spodki jego prywatnego, trzymetrowego, zgarbionego horroru. Sapnął i spostrzegł zbliżającego się profesora dopiero kiedy ten częściowo przesłonił mu widok Wendigo. Okropna morda straszydła spojrzała pustymi oczodołami wprost na twarz profesora OPCM i zaczęła się płynnie zmieniać i przybierać dużo szerszy kształt. Tę dziwną transformacje Colette już znał i roztańczony, nieomal oberwał napisem „Bogin” po ryju. Gdyby młody student miał jeszcze jakąś niepewność to wyraźnie usłyszał, jakie zaklęcie Profesor Purdy użył na wielkim, brązowym smoku o nieprzychylnym, kolczastym łbie, zanim ten jeszcze na dobre się przemienił. Nim jednak w miejscu bardzo fizycznej gadziny pojawił się zlepek nadmuchanej, czerwonej gumy Drętwota zarządziła nogom Tomicznego (i całej reszcie ciała) sztywną przerwę. A Finite następujące niedługo po niej – fajrant. Całe szczęście Polak nie był deską do serfowania specjalnie długo, bo miał tyle pytań, że nie wytrzymałby ze związanymi ustami. Początkowo podniósł się na łokciach i spojrzał ze zdumieniem najpierw na plecy dorosłego czarodzieja, a następnie na swoją niedawną oponentkę.
- Riddikulus? Bogin...? - palnął, uznając to najwyraźniej za świetny sposób na odpowiedzenie na skruchę dziewczyny. Nie miał jej czego wybaczać, nie czuł się w żaden sposób pokrzywdzony, wręcz przeciwnie! Patrzył na nią z podziwem, ale kłócącym się bardzo mocno z pewnego rodzaju niezrozumieniem i zdumieniem. Co u licha w zasłonie dymnej robił Bogin? Środek pojedynku był chyba najmniej prawdopodobnym miejscem na to, żeby pierzchło tam takie tchórzliwe stworzenie! Więc... Jak?!
Tego Tomiczny nie wiedział. Wiedział tylko jedno:
- To było Z A J E B I S T E! - przyznał, kiedy udało mu się złapać równowagę, jak chwile wcześniej skorzystał niejako z pomocy dziewczyny i podniósł się chwiejnie na nogi. Ah, no i nawet nie oglądał się na to, że dziewczyna ma pełne prawo go nie słuchać, zajęta rozmową z profesorem. Na nowo dość... Ostrą rozmową. No i co najlepsze, Tallulah też skądś wiedziała, że to był Bogin... Tylko dla Polaka informacja ta była czymś, co nie chciało się z początku przepchnąć przez zwoje mózgowe.
- Ten Bogin, to twoje robota? Wyrzuciłaś go z Pokeballa, czy jak?! - rzucił ze śmiechem.

_________________
Come closer.

Colette Tomiczny

avatar

avatar
Cytat : I am a GREAT MAN and one day If you are very lucky I might even be a GOOD ONE.

Gif :

Ranga : Smok Katedralny

Punkty doświadczenia : 34

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Polak

Pieniądze : 78 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Mistrz Gry on Pią Kwi 07, 2017 4:41 pm

Coro Purdy
- 3 PŻ
Bardzo szybko zacząłeś odczuwać pulsujący ból w okolicach kostki, który promieniował w dół na całą stopę i w górę nieomal sięgając połowy łydki. Skręcona kostka zaczęła puchnąć w zastraszającym tempie i sztywnieć, uniemożliwiając ci nieomal ruchy stopą albo okupując ewentualne próby kolejnymi impulsami bólu. Obrzęk nie jest zbyt duży i szybko opadnie, ale w tej chwili masz odczuwalne problemy z poruszaniem się.

Mistrz Gry

avatar

avatar
Cytat : Los jest śle­py, ale tra­fia bez pudła.

Gif :

Ranga : Pan Życia i Śmierci

Punkty doświadczenia : 000

Punkty Życia : 100

Wiek : X

Krew : X

Narodowość : X

Pieniądze : X

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Coro Purdy on Pią Kwi 07, 2017 5:28 pm

Purdy patrzył na Tallulah ze spokojem w oczach i widocznym grymasem bólu na twarzy. Owszem nic nie zamierzał nikomu powiedzieć, że podczas interwencji skręcił sobie kostkę. Dla niego samego też było to zagadką. W końcu miał sztywne buty jednak jak widać było na załączonym obrazku staw dość mocno obrzęknął i zaczynał dawać o sobie znak ostrym, bardzo nieprzyjemnym bólem. No cóż na takim podłożu wszystko było możliwe. Także pytania dziewczyny dobiegały do Coro z niejakim opóźnieniem. Przez dłuższą chwilę patrzył na wydawało mu się „wściekłą” studentkę i nie ogarniał dlaczego jest na niego zła. W końcu on był odpowiedzialny za zdrowie i życie studentów, a ta sytuacja była według niego potencjalnie niebezpieczna.
- Wtrąciłem się w wasz pojedynek z jednego powodu. Otóż jakby pani nie zauważyła jesteśmy w pomieszczeniu, w którym znajdują się potencjalne przedmioty, które mogą zagrażać życiu i zdrowiu studentów. W takiej sytuacji, nawet jeśli państwo są dorośli, musiałem wkroczyć, by zapobiec potencjalnemu niebezpieczeństwu. Także proszę się nie unosić złością tylko i wyłącznie dlatego, że pani zaklęcie zostało unieszkodliwione. – powiedział ostro. Tym samym zakończył ten temat i nie zamierzał dalej się tłumaczyć. Jednakże na pytanie, o to skąd wiedział o tym, że miał do czynienia z Boginem, musiał odpowiedzieć, bo inaczej wyszłoby, że działał na czuja, a tak przecież nie było.
- A co do pani drugiego pytania to odpowiedź jest banalna. Otóż dowiedziałem się o tym zaklęciu jakie pani użyła z pani papierów. Miesiąc przed początkiem roku akademickiego poprosiłem dziekanat o przygotowywanie akt na temat studentów z Wydziału Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji, by wiedzieć z kim przyjdzie mi się spotkać na zajęciach. Przeczytałem o pani egzaminie wstępnym i o tym jak pani użyła właśnie tego zaklęcia, by zaskoczyć Komisję Egzaminacyjną. Więc czy pani chce czy też nie mogłem zareagować w momencie gdy usłyszałem tę inkantację. – powiedział choć głos pomału mu się łamał z bólu. Po czym spojrzał na studentów i spróbował wstać, jednak jakakolwiek próba poruszenia się na nierównym, miękkim i niestabilnym podłożu skończyła się syknięciem z bólu. Coro natychmiast złapał się za obolałą kostkę i zaczął rozwiązywać but. Musiał uwolnić nogę i spróbować ją obandażować zanim trzeba będzie rozciąć obuwie i wsadzić nogę w gipsowe usztywnienie, chociaż przypuszczał, że na tym właśnie się skończy. Chociaż miał nadzieję, że Heike znajdzie jakiś sposób by uniknąć unieruchamiania stawu.

Coro Purdy

avatar

avatar
Cytat : Breath it's only bad day, not a bad life

Gif :

Ranga : Personel

Punkty doświadczenia : 77

Punkty Życia : 90

Wiek : 32

Krew : półkrwi

Narodowość : Brytyjczyk

Pieniądze : 80

Pracownicy Uniwersytetu

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Tallulah Rossreeve on Pią Kwi 07, 2017 5:38 pm

Tall byłaby może bardziej zainteresowana zachwytem swojego eksprzeciwnika, gdyby nie to, że w tej chwili zajmowała ją kolejna rozmowa z profesorem Purdym. A to, co mówił, sprawiło, że dziewczyna najzwyczajniej w świecie... roześmiała mu się w twarz. Nie był to - broń boziu! - śmiech złośliwy. Był to szczery, zwykły śmiech - taki wywołany obejrzeniem zabawnego filmiku w Internecie albo przeczytaniem jakiegoś anonimowego wyznania o sraniu Kowalskim w maliny. Niemal momentalnie zasłoniła sobie usta dłonią, chcąc się pohamować, ale zamiast tego wyszło jej parsknięcie. Potrzebowała dobrej chwili, by dość do siebie po tym wszystkim. Ale dzięki temu w jej oczach igrały teraz ogniki rozbawienia, zamiast złości.
- Pan wybaczy - rzuciła nieco przepraszająco, nie potrafiąc zachować powagi. Jej usta wciąż wykrzywiały się w uśmiech. - Podziwiam pańskie samozaparcie, panie profesorze. - Postanowiła zacząć trochę od końca, ale był w tym sens. - Naprawdę, domyślam się, że ma pan bardzo dużo wolnego czasu, skoro przeczytał pan akta wszystkich studentów Wydziału Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji. Jestem pełna podziwu! Tym bardziej, że zdołał pan to zrobić w miesiąc... - Jej głos był radosny i ciepły, ale przebijała się przez niego nuta podszyta czymś jeszcze. - Schlebia mi też, że zapamiętał pan mój egzamin. Choć dziwi mnie to, że wiedząc o nim, wciąż traktuje mnie - i innych studentów chyba też, ale do tego zaraz dojdę - jak osobę, która niczego nie potrafi i niczego nie osiągnęła. Podziwiam też pana wybiórczą pamięć, która pozwoliła panu pamiętać o pannie Happymeal na początku spotkania, natomiast zdecydowała się zignorować moje nazwisko, skoro powinien je pan znać z akt - stwierdziła spokojnie, patrząc Coro prosto w oczy. Cała złość uleciała z niej jak z balonika, a zamiast niej pozostało jedynie stwierdzenie, że nie ma sensu dłużej traktować profesora OPCM poważnie. Bardziej jak... zabawnego pupilka. Albo maskotkę. Coś w tym guście. Nie miała zamiaru na tym poprzestać.
- Szanowny panie profesorze. Wtrącił się pan w pojedynek, ponieważ "jesteśmy w pomieszczeniu, w którym znajdują się potencjalne przedmioty, które mogą zagrażać życiu i zdrowiu studentów". - Tall rozłożyła ręce na boki, jakby chciała pokazać salę, o której mówili. - Śmiem zauważyć, że pan sam wybrał to właśnie miejsce na spotkanie Klubu Pojedynków. Nie mam najmniejszego problemu z tym, że poskromił pan moje zaklęcie, ale - szanowny panie profesorze - jesteśmy właśnie na spotkaniu Klubu Pojedynków. Już samo to jest potencjalnym niebezpieczeństwem, że stajemy ze sobą w szranki, ale chyba właśnie o to trochę w tym klubie chodzi? Zareagował pan teraz, przy okazji zwykłego bogina, który nie zrobi nic więcej poza tym, że nastraszy swoją ofiarę, a nie zareagował pan w sytuacji, w której użyta została siła fizyczna? Która z tych akcji jest potencjalnie bardziej niebezpieczna? - zapytała, ale było to zdecydowanie pytanie retoryczne. Tall opuściła ręce, jakby chcąc zasugerować, że aż jej witki opadły, ale zaraz uniosła wolną dłoń aby odgarnąć włosy na plecy. - Jak pan sam zauważył, jesteśmy dorosłymi ludźmi. Znamy swoje możliwości, a jakieś możliwości mamy, bo inaczej nie bylibyśmy na tym uniwersytecie. Sam pan powinien wiedzieć, że Veneficium to nie jest szkoła, która przyjmie każdego - tym bardziej, że czytał pan akta. To nie jest magiczne przedszkole, ma pan do czynienia z uzdolnionymi, dorosłymi czarodziejami. Proszę nas tak traktować. Chyba, że w pana opinii niespełna dwudziestoletnia osoba, która stworzyła zaklęcie transmutujące przedmiot w kopię bogina o wszystkich jego właściwościach jest na poziomie małego dziecka, któremu trzeba zabrać łopatkę z ręki, bo inaczej obsypie się piaskiem. Wówczas nie będę więcej z panem dyskutować, zabiorę swoje zabawki i po prostu pójdę do innej piaskownicy, jak na dziecko przystało - zakończyła, posyłając Coro promienny, ciepły uśmiech. Mówiła poważnie, nie chciała dłużej tkwić w sytuacji, w której ktoś traktuje ją jak podrostka, który dopiero co nauczył się machać różdżką zamiast ssać kciuk. Kątem oka namierzyła w oddali sflaczałe smocze baloniki. Wycelowała w nie, rzucając "Finite", a kiedy tylko zaklęcie w nie trafiło, znów zmieniły się w jej buta. Tallulah odwróciła się do Tomicznego.
- A odpowiadając, to nie z pokeballa, ale z różdżki. To zaklęcie, dzięki któremu dostałam się na Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji! - rzuciła jeszcze w stronę Polaka, uśmiechając się do niego szeroko, z wyraźną dumą.

Tallulah Rossreeve

avatar

avatar
Cytat : Let it go!

Gif :

Ranga : Magiarcheolog

Punkty doświadczenia : 159

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Angielka

Pieniądze : 70 G

Wydział Obrony Przed Czarną Magią i Transmutacji

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Colette Tomiczny on Sob Kwi 08, 2017 5:53 pm

Podczas gdy Colette krokiem dostawnym wychodził z podziwu i sprawdzał, czy jego serce po chwilowym ataku paniki nadal było skryte bezpiecznie w klatce żeber – czy może uciekło mu przez tyłek jak najdalej od niedawnego koszmaru – Tall postanowiła na nowo spuścić na wolność swojego demona. Najwidoczniej dyskusje tutaj miały być czymś, czym reklamy były na Polsacie – długim przerywnikiem pomiędzy pojedynkami. Dawały czas na to, by emocje opadły i podczas przerwy móc wyskoczyć do kibelka albo po piwo. Do najbliższej stacji paliw. W innym mieście. Co, gdzieżby indziej jak nie na Islandii, przydawało się tak mocno, kiedy najbliższe miasto od Zasiedmiogórogrodu oddalone jest o ponad sto dwadzieścia kilometrów?
W każdym razie Tomiczny widząc, że nie za dużo może na tę chwilę zwojować postanowił przynajmniej posprzątać. Pochwycił różdżkę pewniej i najpierw postanowił zająć się czarną chmurą i podłogą.
- Finite. Finite – mruczał, tym razem już na spokojnie i bez pośpiechu oczyszczając powietrze z zalegającego w nim nieomal nieruchomo zaklęcia, które wyglądało jak czarna wyrwa w rzeczywistości. A następnie celując w podłogę, przywracając ją do poprzedniej twardości i stabilności. Dopiero wtedy przy okazji spostrzegł, że nauczyciel na niej przysiada i zaczyna rozwiązywać buta. Cała ta sytuacja nie wyglądała na idealną do tego, by poprawić wiązanie sznurowadeł albo ewentualne wyciągnięcie kamyczka z buta, więc chłopak na moment zatrzymał się, obserwując mężczyznę na poły z zaciekawieniem i na poły ze zdumieniem. Profesor Purdy nijak tej sytuacji nie komentował dlatego też Tomicznego podkusiło do zadania dość konkretnego pytania:
- Wszystko z Panem w porządku?
Czy podejrzewał skręcenie kostki? Nie. Pewnie gdyby tak, to czułby się choć trochę winny kontuzji, ale z drugiej strony nie brał jej za specjalnie duże uszkodzenia ciała. Takie dwa punkty na dziesięć. Przy czym za jedynkę brał otarcia i siniaki.
Nie spodziewał się, że Tallulah będzie jeszcze rzucać jakieś zaklęcia – przy czym miał nadzieje, że nie będą one przeznaczone dla belfra – więc aż na moment się spiął, kiedy dziewczyna na nowo podniosła oręż w gotowości. Ale nie, nie wycelowała nią w czoło czarnowłosego mężczyzny tylko w kierunku sflaczałych, czerwonych balonów, zmieniających otoczenie śmiertelnie niebezpiecznej sali treningowej w obraz Salvadora Dali. Rachu-ciachu i zmieniły się w... Buta?
Colette podrapał się po tyle głowy, a potem obrócił łeb i namierzył drugie obuwie niedaleko naprzeciwległego końca quasi-podestu. W jego głowie pytań było coraz więcej, ale przynajmniej jedno z nich odnalazło odpowiedź w ustach czarnowłosej czarownicy. Chłopak mimowolnie odpowiedział jej podobnym uśmiechem.
- Zmienianie butów w koszmary? Brzmi ujmująco kobieco - rzucił, choć jak najbardziej w dobrej wierze i z nieskrywanym podziwem. - Accio. Accio. - Najpierw jeden, a potem drugi z eleganckich butów znalazł siew  rękach Colette. Ułożył je zgrabnie obok siebie i położył niedaleko Tall.
- Proszę bardzo. Ja schodzę ze sceny, skoro moja rola się skończyła, nie chce zabierać miejsca.- Po tych słowach elegancko oddalił się i ciężko pacnął na ziemi obok Clotilde.

_________________
Come closer.

Colette Tomiczny

avatar

avatar
Cytat : I am a GREAT MAN and one day If you are very lucky I might even be a GOOD ONE.

Gif :

Ranga : Smok Katedralny

Punkty doświadczenia : 34

Punkty Życia : 100

Wiek : 19 lat

Krew : Czysta

Narodowość : Polak

Pieniądze : 78 G

Wydział Magii Eksperymentalnej i Katedra Magicznego Sportu

Powrót do góry Go down

Re: Duża Sala Treningowa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach